Opinie o Baśniowa Tajlandia
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
super wyjazd
MIROSLAWA, MIĘDZYCHÓD 26.11.2018 | Termin pobytu: październik 2018 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeWyjazd godny polecenia
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
BAŚNIOWA, FASCYNUJĄCA, EGZOTYCZNA - TAJLANDIA
Justyna i Gerard 04.01.2024 | Termin pobytu: grudzień 2023 | Tagi: 56-65 lat, w parzeW 100% polecamy !!!! Wycieczka bardzo dobrze zorganizowana. Wielkie podziękowania dla Pani Anastazji oraz tajskiego przewodnika - Tony , którzy w sposób ciekawy przekazali nam wiele informacji o zwyczajach, geografii i kulturze Tajlandii. Odpowiadali na wszystkie pytania i pomagali w każdej sytuacji. Hotele na wysokim poziomie. Nawet podczas części objazdowej był czas na odpoczynek i na zwiedzanie. Wyżywienie ku naszemu zaskoczeniu wyborne. Jeśli wycieczki objazdowe to tylko z Rainbow - atutem biura to profesjonalni przewodnicy. Po Meksyku, Portugali, Maroku z biurem Rainbow pojechaliśmy do Baśniowej Tajlandii, i kolejny raz biur nie zawiodło Nas.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Baśniowa Tajlandia
Ewa Bozena, Bytom 15.05.2025 | Termin pobytu: kwiecień 2025 | Tagi: 56-65 lat, w parzePrzepiękna wycieczka. Bogaty program zwiedzania. Logistycznie dopięta na ostatni guzik. Pomimo intensywności programu można sobie poradzić nawet z ograniczeniami zdrowotnym,ktore posiadam. Pilot pan Bartek, duża wiedzą, kompetencja, i kultura osobista. Wycieczkę polecam z całego serca, kto się jeszcze waha niech się nie zastanawia tylko bukuje.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Fantastyczny wyjazd
Żaneta i Darek 22.02.2018 | Tagi: 26-35 lat, w parzeTo naprawdę był baśniowy urlop....
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Fajna wycieczka
MALGORZATA, WARSZAWA 11.02.2017 | Termin pobytu: styczeń 2017 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymiAle trochę męcząca, 11 dni pobudka o 6.00. Wrażenia niesamowite. Bardzo fajni współtowarzysze wycieczki.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Oczarowani Tajlandią
EWA, Kwidzyn 05.09.2025 | Termin pobytu: sierpień 2025 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiMieliśmy przyjemność uczestniczyć w wycieczce objazdowej "Baśniowa Tajlandia" i była to podróż, którą zapamiętamy na długo! Program wycieczki był świetnie skomponowany - różnorodny, pełen fascynujących miejsc, a jednocześnie dobrze zbalansowany pod względem tempa zwiedzania i czasu na odpoczynek. Szczególne podziękowania należą się pilotowi Michałowi, który od samego początku do końca wykazywał się ogromnym profesjonalizmem, zaangażowaniem i - co najważniejsze - imponującą wiedzą o Tajlandii. Jego opowieści o kulturze, historii i codziennym życiu Tajów nadawały każdemu miejscu głębszy kontekst i sprawiały, że podróż nabierała wyjątkowego charakteru. Zawsze służył pomocą, był otwarty na pytania i dbał o dobrą atmosferę w grupie. Dzięki tej wycieczce mogliśmy zobaczyć nie tylko piękne świątynie i egzotyczną przyrodę, ale również poczuć klimat Tajlandii. Cała organizacja - transport, hotele, lokalny przewodnik - również była na bardzo dobrym poziomie. Zdecydowanie polecamy tę wycieczkę wszystkim, którzy chcą poznać Tajlandię w sposób ciekawy, komfortowy i bezpieczny - zwłaszcza z takim pilotem jak Michał, którego serdecznie pozdrawiamy i zapraszamy do Kwidzyna!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka „Baśniowa Tajlandia” - polecam!
IWONA JADWIGA, Zabrze 10.12.2025 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWycieczka „Baśniowa Tajlandia” okazała się jedną z tych podróży, które zostają w pamięci na długo po powrocie. Każdy dzień był jak kolejny rozdział egzotycznej opowieści pełnej kolorów, zapachów, zaskoczeń i momentów, które aż chciało się zatrzymać w kadrze. Zachwycające świątynie, pływające targi pełne życia, niezwykłe krajobrazy i smaki, których nie da się porównać z niczym innym, wszystko to tworzyło wyjątkową mozaikę przeżyć. Ogromną rolę w tym, jak wspaniale wspominam tę podróż, odegrał przewodnik Tomasz. To osoba, która powinna być wizytówką wszystkich egzotycznych wyjazdów! Jego imponująca wiedza, podana w lekki, ciekawy i często zabawny sposób, sprawiała, że Tajlandia stawała się jeszcze bardziej fascynująca. Tomasz miał nie tylko świetne poczucie humoru, ale i niesamowitą uważność, czułam że jestem zaopiekowana. Tomasz cechuje się nie tylko wyjątkową kulturą osobistą i serdecznością, wyróżnia go także ogromny szacunek do lokalnej fauny i flory, co było widoczne zarówno w jego opowieściach, jak i w podejściu do odwiedzanych miejsc. Dzięki temu każdy punkt programu nabierał głębi i autentyczności. Jedynym elementem, który nieco odstawał od wysokiego poziomu wycieczki, był lokalny przewodnik tajski — zabrakło mi zaangażowania. Mimo tego drobnego zgrzytu „Baśniowa Tajlandia” była dla mnie niezapomnianą podróżą marzeń. Polecam ją z całego serca, zwłaszcza jeśli ma się szczęście trafić na przewodnika Tomka — bo wtedy Tajlandia naprawdę staje się baśniowa.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Naprawdę warto!!!
Marzena, Warszawa 04.12.2015 | Tagi: 46-55 lat, w parzeBardzo dobrze zorganizowana wycieczka, ciekawy program, świetni przewodnicy z imponująca wiedzą o kraju, praktycznie nie ma się do czego doczepić. Byłam z tym biurem pierwszy raz i nie zawaham się skorzystać z jakiejś ciekawej propozycji w przyszłości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Polecamy!!!
Jerzy, KIELCE 27.02.2020 | Tagi: 56-65 lat, w parzeFantastyczna przygoda -najfajniejsze perełki Tajlandii (oczywiście z wycieczkami fakultatywnymi)Oraz super pilot Pan Alan.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Najbardziej profesjonalnie poprowadzona wycieczka, w jakiej dotąd uczestniczyłem.
Dariusz Paweł 05.12.2025 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 46-55 lat, w parzeNie ukrywam, że spodziewałem się kolejnej mniej lub bardziej interesującej, mniej lub bardziej męczącej (po prostu: "kolejnej") wycieczki "objazdowej". I tu pojawił się problem. A właściwie dwa. Pierwszym okazała się Paulina, drugi stanowił Oat. Kiedy ich poznaliśmy, zmienił się diametralnie mój ogląd "wycieczek objazdowych". Oboje doskonale przygotowani, empatyczni, profesjonalni, a przy tym wyjątkowo mili i przyjacielscy, zmienili tę wycieczkę w niezapomnianą przygodę. Dla niektórych, jak mniemam, przygodę życia. Zaczęło się od Pauliny i jej: "nie śpijcie". Nie śpijcie, bo Bangkok czeka. Zatem, nie spaliśmy. Pierwsza noc w Bangkoku, to poznawanie miasta tuk - tukiem (czasem z narażeniem życia ;)), wycieczka do Chinatown, obowiązkowy masaż i - co oczywiste - uliczne gary (tom - yum, krewetki, makaron etc.). Dalej, to już wyłącznie historia okraszona opowieściami Pauliny i niespodziankami od Oata. Wat Traimit, Wat Pho, Pałac Królewski, rejs po Chao Phraya, targ kwiatowy Yodpiman. Kolejny dzień rozpoczął się od pływającego targu Damnoen, skąd skoczyliśmy szybko do parku narodowego Erawan, w którym wspinaliśmy się do wodospadu, poznawaliśmy warany i unikaliśmy złodziejstwa i rozrób ze strony makaków rezusa. I wszystko po to, żeby zakończyć dzień nad Khwae Noi, zobaczyć i wejść na słynny most, przepuścić "pociąg śmierci" i wreszcie: zjeść kolację na rzece przy dźwiękach "Colonel Bogey". Mimowolnie szukaliśmy wzrokiem w ciemnościach Aleca Guinnesa :). Kolejny dzień nie pozwolił nam wytchnąć. Wat Maha That i słynnny Budda w korzeniach drzewa. Po drodze, bezlitośnie ;), Paulina i Oat pokazali nam grilla z polnymi szczurami :). Następnie, przez Wihan Phra Mongkhon Bophit (Budda w remoncie, ale jest lina;)) dotarliśmy do Wat Phra Si Sanphet i jego monumentalnych świątyń, posągów i grobowców. Wieczór zastał nas w Phitsanulok, gdzie niezastąpiony Oat wprowadził nas w tajniki buddyjskiej modlitwy, a następnie dane nam było posłuchać mantrowania i obejrzeć świątynię. Po emocjach historycznych przyszedł czas na nocleg i włóczenie się po Phisamulok, kolację w "garach", słodkie placki "z komarka" etc. Nad ranem zaczęło się na ostro. Paulina przeprowadziła akademicki wykład na temat historii Syjamu i zapowiedziała kolokwium. Dojechaliśmy do słynnego Sukhotai. Sukhotai to wielki park historyczny, po którym poruszaliśmy się rowerami. Kolejna frajda dla dziadków, jak ja, którym wydaje się że wciąż są młodzi. Coś wspaniałego! Sukhotai (pierwsze państwo tajskie) i jego kompleks świątyń, to niezapomniane wspomnienia dla każdego, komu nie jest obojętna historia Świata. Z państwa Khmerów powstała stolica i państwo Sukhotai, a kompleks historyczny grupuje świątynie Si Satchanalai i Kamphaeng Phet, których zobaczenie zdaje się być obowiązkowym dla każdego, kto chce poznać Tajlandię. Nawiasem mówiąc, pamiętajcie, że to tam zobaczycie "Buddę policjanta" i "Buddę Supermana";). Co oglądać w parku historycznym Sukhotai? To, do czego dojeżdżamy bicyklem: Wat Si Sawai, Wat Sa Si i - naturalnie - Buddę, który jest.... kobietą. Po pożegnaniu z monumentem króla Ramkhhamhaenga i wymiksowaniu się z niezbyt wiarygodnej karmy dotyczącej żółwi pojechaliśmy do Phowadol nieopodal Chiang Rai. I tu było już trochę gorzej. Do tej pory nie wspominałem o hotelach, bo były na pożądanym poziomie, albo niezwłocznie naprawiały niedogodności. Niestety, tym razem (przykro mi to stwierdzić) było słabo. Phowadol Resort and Spa, to - niestety - kiepskie miejsce. Wilgoć, stęchlizna i starość to coś, co zapamiętam z tego miejsca. Na pocieszenie napiszę, że właśnie tu (za namową Pauliny) zjadłem najlepszą na świecie zupę khai soi gai. To miejsce, to baza do wyjazdów w trzy (co najmniej) miejsca. Pierwsze to Baan Dam, którego złowrogiej aury nie da się nie zauważyć, a Tajowie unikają go jak ognia. Kolejna to Wat Huay Pla Kang, czyli dwudziestosześciopiętrowy monument boginii GuanYing. A obok, co oczywiste, pagoda ku uciesze Chińczyków. Ostatnie, to Błękitna Świątynia. Nie będę się rozpisywał... To kolejne miejsce w Tajlandii, którego nie wolno omijać. I wiecie co? Skończył się dzień. Kolejny, to Wat Rong Khun . Renoma tego miejsca nie wymaga ode mnie komentowania znanej w całym świecie temat architektury, ornamentyki i wymyślności tego miejsca. Nawiasem mówiąc, to jedno z niewielu miejsc, w których (w samej świątyni) spotkacie Pinnheada z powieści i filmów Clive'a Barkera "Hellraiser"!!! Zapewne staję się nudny, ale to kolejna rzecz, jakiej nie wolno opuścić w Tajlandii. Świątynia to jedno. Jaskinia, to drugie. Te dwie i świątynia Ganeshy (plus toaleta) dadzą pełny obraz wspaniałości( i kiczu). Do tego możecie spotkać tam samego twórcę. Jedziemy do Chiang Mai. Przygodę tego dnia kończymy w Wat Prathat Doi Suthep. Słabiaki kolejką, himeny po schodach.;) I co? I znowu jest pięknie. Jest klimatycznie. Jest bardzo ciekawie. A jeśli byłoby komuś mało, to Oat pokazał nam, jak stawiać sobie chińskie wróżby. Moja była OK.:) Po nocnych przygodach w Chiang Mai Paulina proponuje zamianę węży Naga na słonie. OK. Jedziemy do Elephant Inwild Sanctuary. Z tymi sanktuariami w Tajlandii trzeba uważać. Spory odsetek, to zwyczajne cyrki, w których zwierzaki są narkotyzowane i tresowane ku uciesze odwiedzjących. Zwracajcie uwagę, dokąd się wybieracie. NIE KRZYWDŹCIE ZWIERZĄT. Wizyta u słoni to przygotowywanie codziennej porcji witamin, przygotowanie pożywienia, karmienie, kąpiel (słonia i kąpiących) oraz SPA w błocie (również słonia i kąpiących). Tu, gdzie byliśmy, słonie żyją w dżungli. Wracają do ośrodka, kiedy chcą i kiedy są głodne. To emeryci wyrwani z cyrków, "szkół" i innych obozów pracy. Ufam, że byliśmy w takim, właśnie, miejscu. Skoro wytaplaliśmy się w błocie z długonosymi, to teraz pora na Mae Rim i storczykarnię połączoną z zagrodą motyli. Do tego lunch. Czy ktoś wyobrażał sobie coś przyjemniejszego? Ktoś kupił kolczyki, inny naszyjnik... ;) I jeszcze Chiang Mai nocą. Złota Świątynia, Czerwona Świątynia... 7 Eleven… ;D Pora wracać do Bangkoku. Special Express No. 14 To dopiero przygoda. Nocny pociąg Chiang Mai - Bangkok! Ponad 700 kilometrów! Ponad 12 godzin podróży! Tak, to JEST przygoda. Rano jesteśmy w Bangkoku. Jeszcze śniadanie na wysokim piętrze hotelu jakiegośtam. Jeszcze spojrzenie na Bangkok. Jedziemy wypoczywać. Ta wycieczka była jedną z najlepszych, w jakich brałem udział. Czyja to zasługa? Pauliny i Oata. Tego jestem pewien. Tak jak tego, że o wielu wspaniałych rzeczach zapomniałem. Dzięki, Paulina. Than you, Oat.