Przejdź do treści

Opinie o Chiny – w krainie złotego smoka z wypoczynkiem na wyspie Hajnan

6.0/6
(1 opublikowa opinia)
Powyższa ocena stanowi średnią arytmetyczną ocen z opublikowanych opinii.
Zobacz szczegóły
Oceny szczegółowe
Intensywność programu
6.0
Pilot
6.0
Program wycieczki
6.0
Transport
6.0
Wyżywienie
6.0
Zakwaterowanie
6.0
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    2

    Złoty Smok ma wiele twarzy

    Tomasz S. 19.09.2026 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Są podróże, po których zostają zdjęcia. Są też takie, po których trzeba na nowo poukładać sobie obraz kraju, który – jak nam się wcześniej wydawało – całkiem dobrze znamy. „Chiny – w krainie złotego smoka z wypoczynkiem na wyspie Hajnan należą zdecydowanie do tej drugiej kategorii. W ciągu kilkunastu dni zobaczyliśmy kilka zupełnie różnych Chin: cesarskich, historycznych, duchowych, tropikalnych i wreszcie tych ultranowoczesnych. Pierwsze spotkanie z Chinami to Pekin i od razu miejsca znane z książek, filmów i zdjęć: Plac Tian’anmen, Zakazane Miasto, Letni Pałac i Świątynia Nieba. Dopiero stojąc pośrodku ogromnych placów i dziedzińców, zaczyna się rozumieć skalę tego kraju i jego historii. Jednym z pierwszych prawdziwych momentów „WOW” był dla mnie Wielki Mur Chiński. Można zobaczyć setki jego fotografii, ale żadna nie oddaje uczucia, kiedy stoi się na murze i patrzy, jak jego kolejne fragmenty znikają pomiędzy wzgórzami. To jedno z tych miejsc, w których przez chwilę nie potrzeba przewodnika ani aparatu – wystarczy patrzeć. Potem Chiny pokazały nam kolejną twarz. Szybki pociąg do Xi’an sam w sobie był częścią doświadczenia. A na miejscu czekały Wielki Meczet, mury miejskie, Pagoda Wielkiej Dzikiej Gęsi i oczywiście Armia Terakotowa. Dopiero widząc rzędy wojowników stojących w ogromnej hali, można naprawdę poczuć skalę tego odkrycia. To zdecydowanie nie jest kolejny punkt programu do „odhaczenia”. W Luoyang zachwyciły nas Groty Smoczej Bramy – tysiące postaci wykutych w skale i monumentalne figury, przy których człowiek automatycznie zwalnia. Niedługo później znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie – klasztorze Shaolin. Świątynie, tradycja, historia kung-fu i pokaz sztuk walki sprawiły, że miejsce znane wcześniej głównie z filmów nagle stało się realne. I wtedy program robi coś, co uważam za jeden z jego największych atutów. Po dniach intensywnego zwiedzania, świątyniach, pałacach, murach i tysiącach lat historii lecimy na Hajnan. Zmiana jest niemal filmowa. Zamiast zabytków – palmy. Zamiast kolejnego intensywnego dnia – plaża. Sanya i Morze Południowochińskie pozwalają zwolnić, popływać i naprawdę odpocząć. Po intensywnej części objazdowej ten wypoczynek ma zupełnie inną wartość niż podczas klasycznego pobytu na plaży. Po Hajnan znów zmieniamy świat. Tongli z kanałami, kamiennymi mostami i tradycyjną zabudową wygląda momentami jak kadr z filmu. W Suzhou szczególnie zapamiętaliśmy Ogród Mistrza Sieci – harmonię architektury, zieleni i wody. I wreszcie Szanghaj. Jeżeli Pekin był dla mnie spotkaniem z przeszłością Chin, Szanghaj stał się spojrzeniem w ich przyszłość. Największe wrażenie zrobił na nas wieczorny rejs po rzece. Rozświetlone wieżowce Pudongu po jednej stronie i historyczny Bund po drugiej tworzą jeden z najbardziej spektakularnych miejskich widoków całej podróży. Program jest bardzo bogaty i trzeba mieć świadomość, że część objazdowa jest intensywna. W zamian otrzymuje się jednak możliwość zobaczenia podczas jednej podróży miejsc oddalonych od siebie o tysiące kilometrów. Dużym plusem jest połączenie autokarów, szybkiej kolei i lotów wewnętrznych oraz przede wszystkim zestawienie intensywnego objazdu z wypoczynkiem na Hajnan. Co warto wiedzieć przed wyjazdem? Wygodne buty to podstawa. Latem trzeba przygotować się na wysoką temperaturę i wilgotność. Warto wcześniej przygotować telefon, dostęp do Internetu i płatności oraz sprawdzić aktualne zasady dotyczące przewozu powerbanków podczas lotów wewnętrznych. I zostawić trochę miejsca w walizce – deklaracja „niczego nie będziemy kupować” w Chinach może nie przetrwać długo. Najważniejsza rada? Nie próbować wszystkiego porównywać z Europą. Obserwować, próbować, pytać i chłonąć różnice. Jeść pałeczkami, nawet jeśli pierwszego dnia połowa kolacji próbuje z nich uciec. Największą wartością tej trasy jest dla mnie coś więcej niż suma odwiedzonych atrakcji. Pozwala zobaczyć, jak wiele różnych światów mieści się w granicach jednego państwa. Pierwszego dnia patrzyliśmy w Pekinie na ślady cesarskich Chin. Pod koniec podróży płynęliśmy przez rozświetlony Szanghaj, patrząc na jedną z najbardziej futurystycznych panoram świata. Gdzieś pomiędzy nimi były Wielki Mur, tysiące terakotowych wojowników, buddyjskie posągi wykute w skale, Shaolin, tropikalny Hajnan, kanały Tongli i ogrody Suzhou. I chyba właśnie wtedy zrozumieliśmy, że „Kraina Złotego Smoka” nie jest tylko nazwą tej wycieczki. Smok po prostu za każdym zakrętem pokazywał nam inną twarz.