Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Świetna wycieczka. Pani pilotka Małgosia zajmowała się nami od Warszawy po odprawę w Pekinie do Warszawy. Posiada niesamowitą wiedzę i doskonale zastępowała lokalnych przewodników. Posiada doskonałą umiejętność kontaktu z ludźmi. Program wycieczki świetnie dobrany, pokazujący Chiny w dwóch odsłonach - zabytkowe i nowoczesne. Trochę męcząca podróż, ale warto. Również temperatura i bardzo duża wilgotność daje o sobie znać. Polecam.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka zaskoczyła nas zdecydowanie na plus. Wszystko spełaniało nasze oczekiwania a nawet je przerastało. Program ciekawy, niezwykle bogaty, ale dobrze rozplanowany (jest czas na odpoczynek, posiłki w odpowiednim czasie). Z atrakcji dodatkowych największe wrażenie zrobił Maglew (!) (trochę niespodziewanie), rejs nocny też genialny, ale jeśli ktoś chce zaoszczędzić można łatwo dotrzeć na Pudong metrem (czynne tylko do 23:00, bilet 3 juany) po zmroku i podziwiać te same widoki, tyle że bez głosu przewodnika w słuchawce ;). Shanghai Tower robi wrażenie, trzeba zaliczyć, ale drugi raz już bym nie wjeżdżała. Na akrobatach nie byliśmy, innym się podobało, ale bez szału. Można zobaczyć. Warto zabarać chusteczki/papier toaletowy. W publicznych toaletach zazwyczaj brak. Trzeba nastawić się na toalety "na Małysza" bo "nasze" zdażają się, ale rzadko. ;) Można zabrać prowiant na dni w których w planie nie ma lunchu/kolacji ale nie trzeba, przewodnik zawsze wtedy wskazuje sklepy w okolicy hotelu, podpowiada jak się zaopatrzyć lub gdzie warto zjeść w czasie wolnym w mieście. Po angielsku się nie dogadamy. Polecamy googlowską aplikację "tłumacz" i pobranie chińskiego języka, można wtedy, robiąc zdjęcie aparatem w telefonie znaczków chińskich, poznać ich znaczenie ;)
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Chiny w pigułce - program bardzo ciekawy, zobaczyliśmy większość najatrakcyjniejszych turystycznie miejsc. Dobrze skonstruowany, pomimo dużych odległości nie był męczący. Hotele bardzo dobre jak na objazdówkę. Śniadania - chińskie, więc nie wszystkim przypadną do gustu 😉. Pozostałe posiłki to również typowa "chińszczyzna" ale wybór duży i nikt nie powinien chodzić głodny, choć opcja wegetariańska raczej uboga 😜. Do posiłków były napoje, woda codziennie dostępna w hotelu i w autobusie. Najgorzej mają wielbiciele dobrej kawy ☕bo to towar deficytowy w Chinach. W hotelach są czajniki więc można ewentualnie zabrać z sobą. W listopadzie trzeba się przygotować na dwa rodzaje pogody, w Pekinie zima w Shanghaju temperatura powyżej 20 stopni. Nocny pociąg bardzo wygodny, można się spokojnie wyspać. Wartością dodaną naszej wycieczki był pilot Sebastian. Przekazał nam ogrom informacji i ciekawostek o Chinach, tego nie dowiedzielibyśmy się z żadnych książek. Jednocześnie był bardzo konkretny, dobrze zorganizowany, dzielił się z nami swoimi odkryciami kulinarnymi dzięki czemu skosztowaliśmy różnych przysmaków. Dziękujemy Sebastian❤. Super, że w programie wycieczki znalazło się wiele dodatkowych atrakcji jak tradycyjny teatr chiński czy pokaz akrobatów. Można też skorzystać z masażu chińskiego. Polecamy wszystkie wycieczki fakultatywne ale najbardziej nocny rejs w Shanghaju. Najmniej interesujący punkt programu to muzeum sztuki nowoczesnej w Shanghaju. Warto zostawić sobie w walizce trochę miejsca na zakupy np. jedwabne kołdry. Wróciliśmy bardzo zadowoleni - gorąco polecamy 💛💙
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Chiny - w krainie złotego smoka, wycieczka objazdowa. Intensywny program pod profesjonalna opieką rezydenta p. Piotra. Emocje dozowane stopniowo od stolicy Pekinu do wspaniałego Szanghaju. Kultura wschodu (Wielki Mur, Armia Terakotowa, Groty Smoczej Bramy) przeplatana imponująca nowoczesnością (panorama miasta z Wieży Szanghajskiej, Szanghaj nocą). To trzeba zobaczyć :-)
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Oboje z mężem jesteśmy bardzo zadowoleni z dokonanego wyboru - Chiny w Krainie Złotego Smoka. Wyjazd w pełni spełnił nasze oczekiwania. Organizacja na wysokim poziomie. Było intensywnie, ciekawie i sympatycznie. Program zrealizowany w 100% - w taki sposób aby przybliżyć nam historię tego kraju. Każde z odwiedzonych miast zrobiło na nas oszałamiające wrażenie, pani przewodnik starała się w ciekawy sposób przybliżyc nam historię odwiedzanych miejsc jak i opowiedzieć o współczesnym życiu mieszkańców. Czy pojechalibyśmy jeszcze raz? Zdecydowanie tak!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka fantastyczna wszystko świetnie zorganizowane, przewodnik super. Wrażenia niezapomniane, grupa fantastyczna. Bardzo bardzo polecam !!!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka bardzo ciekawa z bogatym i urozmaiconym programem. Pozwala zapoznać się z historią a także teraźniejszym życiem mieszkańców. Organizacja bez zarzutu, wycieczka godna polecenia.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka bardzo udana choć wymagająca i męcząca. Wrażenia z miejsc które zobaczyliśmy niezapomniane. Pilotka - pani Karolina bardzo kompetentna osoba, zawsze pomocna, posiadająca dużą ugruntowaną wiedzę o regionie. Hotele jak na standardy chińskie dobre choc można było przy tak wymagającej wycieczce wybrac hotele bliżej centrum miast. Program na początku bardzo napięty, za to w Szanghaju nie było juz co robić. Sugeruję dopracowanie ostatnich dni pobytowych. Wyżywienie co do ilości i jakości posiłków poza hotelami w mojej ocenie bardzo dobre - dania lokalne ale i europejskie. Brakowalo tylko wody na obiadokolacjach. (nie wszyscy pija colę i piwo - tego było aż nadto) Śniadania w hotelach oceniam poniżej progu akceptacji. Właściwie nie bardzo było co zjeść - uwaga ta dotyczy właściwie wszystkich hoteli.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ciekawy program i świetna organizacja. Przewodnicy P. Marek i Tony służyli pomocą, zadbali o to żeby wejście i zwiedzanie obiektów odbywało się sprawnie. W tym miejscu też wyrazy uznania dla kierowcy autokaru, którym przemieszczała się grupa na miejscu. Jeżeli chodzi o jedzenie w hotelach jest to ocena raczej subiektywna, ale głodna nie chodziłam. Można znaleźć coś dla siebie. Pościel czysta. Z czystym sumieniem polecam.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Dzień dobry. Może zanim zacznę pisać o samej wycieczce, szybka geneza jak w ogóle doszło do wyboru tej właśnie, a nie innej. Często w podróż oprócz naszej domowej „trójki” zabieramy również Babcię. O ile te bliższe, europejskie destynacje specjalnie nas nie martwiły, o tyle po którejś tam kolejnej, Babci zamarzyło się zobaczyć nieco innego świata. Innej architektury, krajobrazów, ludzi. Po prostu innej kultury. I tak wierciła dziurę w brzuchu, że to już by była jej ostatnia podróż, bo wiek, bo zdrowie, i takie tam mniej lub bardziej dramatyczne argumenty… - To co powiesz na Chiny? Egzotyka pełną gębą, wizy znieśli do końca roku, bardzo bezpiecznie i z cenami na przystępnym poziomie… I Babci się oczy zaświeciły. Ooo tak! Może w wielu przypadkach taka reakcja i taki entuzjazm jest całkiem normalny. Nas jednak nieco zatrwożył. No bo osoba Babci jest grubo po „siedemdziesiątce”, z całą litanią leków do aplikowania. I do tego ten wakacyjny termin, o którym najtężsi podróżnicy informowali, żeby omijać szeroko, bo czterdziestostopniowe upały są w stanie powalić konia a co dopiero wątłą starowinkę… Ta się jednak uparła. Marzenie spełnić musi i koniec! No to w drogę!... PROGRAM WYCIECZKI Gdyby politycy zaczęli jeździć z Wami na wycieczki, może zrozumieliby i nauczyli się czym jest realizacja programu. A i paru sportowcom, też przydałoby się wyruszyć w świat pod Waszymi skrzydłami. Wówczas taktyka byłaby lepiej zrozumiała, więc i o sukces byłoby łatwiej… Tak to widzę. Zawsze jestem pod wrażeniem jak ciężko jest tak zsynchronizować te wszystkie śrubki, żeby finalnie wszystko działało jak w zegarku. Niesamowite. A samo menu wycieczki? To po prostu petarda. Doskonale wiedzieliśmy gdzie się wybieramy i co zobaczymy. Ale jak to mówią: ”lepiej zobaczyć coś raz, niż słyszeć o tym tysiąc razy”… Z naszej perspektywy wizyta w Chinach połechtała dokładnie wszystkie zmysły. PEKIN, to pierwsze zderzenie. Przede wszystkim z ogromem miast, ilością ludzi na ulicach. Wszechogarniający ruch. Takim jak my, z małego miasta w głowie się może zakręcić. Ale Pekin to też te niesamowite budowle kompleksu Zakazanego Miasta , Świątyni Nieba czy Pałacu Letniego. Jak na stolicę przystało trzyma Pekin stołeczny sznyt…. No a potem już zaczęło się na dobre. WIELKI MUR CHIŃSKI. No kto nie widział siebie oczami wyobraźni jak zwinnie przeskakuje od strażnicy do strażnicy, podziwiając kunszt budowniczych i widoki wokół? A tę genialną konstrukcję przyszło nam odwiedzić nie w oklepanym , pełnym turystów i tandety Badaling, a w JUYONGGUAN. Miejscu bardziej klimatycznym, mniej zadeptanym i z elementami iście górskiej wspinaczki. Do XI’AN to prawie żeśmy się teleportowali. Bo jak inaczej nazwać przejażdżkę koleją z prędkością często dobijającą do 350km/h? A w Xi’an atrakcji znowu tak wiele, że wspomnę tylko o wizycie w przepięknej okolicy Pagody Dzikiej Gęsi i arcyciekawej muzułmańskiej dzielnicy, jakże różniącej się od tych znanych z Bliskiego Wschodu. O Armii Terakotowej to pisać nie ma co. Trzeba ogrom tego odkrycia zobaczyć. I kropka. Na wycieczce działo się tak dużo i tak różnorodnie pod każdym względem i w każdym aspekcie, że gdyby chcieć tak naprawdę opisać program, to wyszedłby z tego opasły tom. Myśmy oczywiście cieszyli się tym. Inni z grupy całkiem czym innym. Dla jednych najbardziej wartościowe było spotkanie z architekturą, dla innych z kuchnią, ludźmi , historią czy technologią. Świadczy to niezbicie, że konstrukcja programu każdemu uczestnikowi tak naprawdę zapewniła radość i zadowolenie. Mało tego. Odnieśliśmy wrażenie, że nawet jeśli ktoś, nie jest fanem picia zielonej herbaty, kolekcjonerem biżuterii z pereł albo całkiem obojętne mu jest czy śpi pod kołdrą zwykłą czy z jedwabiu, to każde miejsce, które odwiedziliśmy bardzo wszystkich autentycznie ciekawiło. Nikt nie grymasił i nie przeskakiwał z nogi na nogę. To dobrze świadczy o tym krawcu, który szył na miarę tę wycieczkę. I tak przemierzaliśmy sobie ten wielki kraj każdego dnia z coraz to większym bagażem zachwytu. Była fascynacja ogromem i ilością posągów Buddy w LONGMEN SHIKU. Była zaduma w świątyniach SHAOLIN. Była idylliczna wizyta w przeuroczej miejscowości TONG-LI. Nie mogło nas zabraknąć w tradycyjnym chińskim ogrodzie w SUZHOU. I wiele, ale tak naprawdę, wiele, wiele innych miejsc wartych rozgrzania aparatu fotograficznego do czerwoności…. A finał tej niesamowitej marszruty w SZANGHAJU? Z samej wizyty w tym megamieście można stworzyć opowieść na kilka godzin przy ognisku. Po prostu na widok wielu rzeczy szczęka opada! Człowiek tak patrzy na te wielkie budowle i czuje się taki malutki. Na ich futurystyczną formę i zastanawia się, gdzie są granice kreatywności architektów? Jedzie (albo frunie) lewitującym pociągiem i przypomina sobie bajkę o Jetson’ach sprzed lat, która wydawała się jakąś abstrakcją… I roboty przynoszące zachcianki gościom hotelowym.. i samochody jeżdżące …bez kierowcy…. Oj bywały momenty, że czuliśmy się jak wyrwani z jakiegoś Biskupina… Co tu więcej pisać? Jesteśmy zachwyceni. To świetne uczucie być zachwyconym po podróży, w której wszystko grało jak w najlepszej orkiestrze. Z takich DODATKOWYCH INFORMACJI 1. Zdecydowanie warto zostawić sobie duuuużo miejsca w walizce. Pamiątki, które z Chin warto przywieźć, są naprawdę zacne. 2. Myśmy podróżowali w drugiej połowie sierpnia. Jest wtedy upalnie i jest wilgotno. Parasol przeciw słońcu to podstawa. Picie, picie i jeszcze raz picie to obowiązek. Najlepiej elektrolitów, bo chińska woda nie jest wodą ani mineralną, ani źródlaną. 3. Każdy przemierzy na piechotę dobrych kilkadziesiąt kilometrów to lepiej, żeby buty miał wygodne. Czy znaleźliśmy MINUSY? Gdybyśmy na siłę musieli wskazać jakiś minus, to chyba jedynie byłoby nim to, że wycieczka dobiegła końca.... Na koniec jeszcze słowo o tej Babci z początku relacji. Mimo tych piekielnych gorączek i wszechogarniającej wilgotności odnieśliśmy wrażenie, że cały prawie dwutygodniowy pobyt, fizycznie zniosła nawet lepiej niż my. Torba medykamentów zabrana z Polski, wróciła prawie nietknięta, bo jak stwierdziła, czuła się tak dobrze i z taką energią, że nie musiała nic brać… Kiedy ostatniego dnia siedzieliśmy na ławeczce w samym środku ”Chinatown” powiedziała: „Wow, świetnie, jestem taka szczęśliwa”.. Ale tak siedzi i siedzi, patrzy i patrzy na te wszystkie pagody, pawilony i Chińczyków i mówi: „Jeszcze Machu Picchu bym chciała zobaczyć…..”