Opinie o Od Amharów do Hamerów
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Prawdziwa naturalna Afryka.
Jacek, Wrocław 01.02.2020 | Tagi: 56-65 lat, z rodzinąSwietny pilot wycieczki P.Michał Sztompke. Bardzo dobry urozmaicony program .Historyczna północ Etiopii i biedne, naturalne południe , z plemionami żyjącymi w zgodzie z naturą . Hotele dobrej klasy, biorąc małą poprawkę na kraj podróży. Zdarzało się nam trafiać na gorsze hotele nawet w Europie. Polecamy wycieczkę tym ,którzy nie mają nadmiernych wymagań , nie boją się długich przejazdów drogami czasem o gorszej jakości i cenią sobie mniej uczęszczane miejsca na ziemi.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
opinia o wycieczce
Krzysztof C. 19.05.2019 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiWycieczka bardzo ciekawa .Pokazuje Etiopie w wielu wymiarach -historycznym,kulturowym i krajobrazowym. Przygotowana dla uczestników chcących zobaczyć coś innego. I wiedzących w co ich czeka. Niestety biuro musi przemyśleć sposób przekazywania wiadomości (piloci) ,sposób przemieszczania po kraju(transport), i miejsca zakwaterowania. Uczestnicy z POLSKI oczekują takich samych warunków za taką samą cenę jak inni mieszkańcy Europy.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Lekko nie było....
Małgorzata, Police 26.03.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: powyżej 65 lat, ze znajomymiWycieczka dość intensywna. I wyczerpująca. Nie będę ustosunkowywać się do programu, bo mieliśmy tyle zmian, że mogło to wpłynąć na ogląd wycieczki. Odwołane loty do Aksum (nasilenie działań wojennych z Erytreą), zakaz wyjazdu z Lalibelli (nie mogliśmy dojechać do kościoła Yemrehanna Kristos ). Stąd zmieniona kolejność też tego co było w programie. Ale na szczęście akurat odwołano kordon sanitarny w Jince i mogliśmy odwiedzić plemię Mursi, to najbardziej spektakularne. Zatem tylko kilka uwag praktycznych. - drogi fatalne. Do tego po drogach jeżdżą obładowane ciężarówki i chodzą stada bydła. Stąd czasy przejazdu są baaardzo wydłużone (nie sugerowac się kilometrami) - niezbędna maseczka albo jakiś szal. W autach nie jest włączana klimatyzacja, czyli trzeba otworzyć okna. A kurz jest potworny. - warto zabrać jakąś saszetkę na birry. Pojemną! Na zdjęciu równowartość 150$. A największy nominał to 200 birrów - przydadzą się klapki. W Lalibelli wchodzimy do wielu kościołów i trzeba ciągle zdejmować buty. W klapkach szybko i wygodnie. - będzie gorąco i bardzo gorąco. A klimatyzacji nie ma ani w autach ani w hotelach. - w hotelach pościel …. jest. Z kosmetyków tylko mydło. Czasem jest suszarka. Woda … może być. Czasem tylko zimna, na ogół cienki strumyczek, więc umyć włosy to czasem sztuka. - stan łazienek? Deszczownice całe w kamieniu, odpływ czasem niedrożny, często brak zamkniętych kabin prysznicowych, więc woda jest wszędzie. - w jednym hotelu, pogryzły nas potwornie komary. Ale były tylko w naszym pokoju. Poza tym komarów nie widziałam, muggi nie używałam. Czasem w pokojach są moskitiery - ponieważ na koniec objazdu wracamy do pierwszego hotelu w Adis, to można w hotelu zostawić rzeczy, które się nie przydadzą na objeździe. - aby nie być rozczarowanym warto ze zrozumieniem czytać program, bo czasem barwne opisy ukrywają fakt, że dany dzień to tylko przejazd (np. dzień 8 wg programu) - toalety na trasie? Raczej dramat albo brak. Jednego dnia byliśmy 10 godz. bez dostępu do toalety (na szczęście cała grupa bardzo „wytrzymała”). W końcu decyzja: niech chociaż będzie „bush toilet”. Tylko to też problem, bo wzdłuż drogi tylko pola uprawne, żadnego buszu. Od pewnego momentu zatrzymywaliśmy się na lunche w hotelach. Co nie oznacza, że standard toalet był jakiś komfortowy. Papier toaletowy zawsze trzeba mieć ze sobą. - jedzenie. Cała grupa jakoś nie zasmakowała w najbardziej charakterystycznym daniu jakim jest injera. Więc synonimem dania w Etiopii stała się dla nas … zupa pomidorowa. A tak poza tym to szału nie ma – skromnie i tak sobie. Czasem kurczak nie rozmrożony w środku, ryba nie dosmażona. Pomieszane zamówienia i czasem kończyło się pizzą! Ale zawsze są wyciskane soki. No i …KAWA. Z całym ceremoniałem! Nawet w najbardziej zapomnianym kącie świata. - Nie wierzyć w informacje o czasie przejazdu czy spaceru. Zamiast krótkiego spacerku 15min (wg lokalnego przewodnika), mamy spacer 1,5 godz w potwornym upale i kurzu. A każdy wziął tylko małą butelkę wody (pilot też). Zamiast przejazdu 2 godz, 1 godz, zwiedzania i powrót (program zastępczy) mamy całodniowy koszmar w busie. - za możliwość robienia zdjęć w wioskach plemiennych trzeba płacić (na ogół 500 birrów/os). Domagać się aby pieniądze były zbierane od grupy i przekazywane wodzowi. W przeciwnym razie (gdy płacimy indywidualnie ile kto uważa i komu chce) kończy się to straszną walką. - o stanie czegoś co nazywają droga nawet nie będę wspominać. Off-road jaki nam jednego dnia zafundowano (fakultet) to ledwo przeżyliśmy (zresztą część odchorowała). My i samochody. Jak na to wszystko się nastawimy to będzie już tylko ciekawie. Inaczej. Dziwnie. No i wartość dodana – to obserwacja życia z okien samochodów. Bezcenne. Ile może unieść człowiek, jak można objuczyć osiołka, kolejki do studni czy radło ciągnione przez woła, droga robiona praktycznie ręcznie. No i stada wołów, owiec, kóz…. (co zresztą bardzo wydłuża przejazdy). Domy z blachy falistej (powszechne), z długich żerdzi, czasem uszczelnione gliną z sianem. Czy jechać? Zawsze warto jechać! Ale lekko nie było. Pozdrawiam całą sympatyczna grupę.
1.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
To niebyła ta wycieczka!
Andrzej, Szczecin 05.02.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: powyżej 65 lat, samemuW przyoadku części południowej Etiopii wycieczka zdecydowanie odbiegała od programu. Program wycieczki z bardzo dobrymi opiniami dotyczył wycieczek z przed pandemii. Biuro pomimo wpadki (opinia z 26.11.2025) nie wprowadziło korekty do programu z zapytaniem czy chcemy dalej lecieć z innym, zaktualizowanym programem. Powodem były wypadki zachorowań na margbud w rejonie Dżinka o czym Rainbow wcześniej wiedziało i czego w programie nie uwzględniło, pomimo pytań wcześniejszych uczestników wycieczki czy biuro podtrzymuje zaproponowany program, lekceważąc sobie uczestników wycieczki, nie po raz pierwszy. Najciekawsze zdjęcia też nie są aktualne, z przed pandemii. Wycieczka na południu była "dziurawa", z marnowaniem czasu i naszych pieniędzy. Konkretnie, nie zrealizowano: najciekawszych wiosek, tj. Mursi i Ari. Nie było spotkań z ludami; Oromo, Wolayta, Tsemay, Benna. Nie byliśmy w P.N. Mago. W samej wsi Hamerów też nie byliśmy, ogladaliśmy imprezy, tj. biczowanie i skoki przez byki, ale za dodatkową opłatą jako fakultet. Tabelki, w tym przypadku bezsensownej nie wypełniałem ponieważ to nie była ta wycieczka. Zdecydowanie odradzam.
1.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Etiopia piekna ale niebezpieczna
Marzanna 19.02.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWycieczka w katalogu biura wyglądała na ciekawą lecz ta na której byliśmy już nie do końca.Najwazniejszy punkt czyli plemie Mursi i Park Narodowy Mago nie odbył się mimo zakończenia zagrożenia epidemia wirusa Marburg.Północ Etiopii choc piękna , to jednak bardzo niebezpieczna,wszędzie wojsko i uzbrojeni partyzanci,ciągłe blokady.Mysle,że ryzykowne jest podróżowanie do tych miejsc.Baza hotelowa i wyżywienie jak na najbiedniejszy kraj świata byla ok.Transport, a na to już biuro miało wpływ, nie do zaakceptowania.Przejazdy 20 osobowej grupy plus przewodnicy małym busem z plecakami na kolanach ,bo brak miejsca,a także bardzo długie przejazdy terenówkami , w których osoba siedzącą po środku nie miała zagłówka.Jazda po tamtejszych drogach nie należy do bezpicznych tym bardziej bez zagłówka.A szczytem było umieszczenie jednej z uczestniczek w bagazniku,tak też jeden dzień podróżowali również przewodnicy.Mozna oszczędzać ale są granice .Te samochody nadawały się do jazdy. dla kierowcy i max 3 osób. Jeśli już ktoś wybierze się na tę wycieczkę niech zabierze koszulki ,które zostawi na południu.Nam udało się zabrać trochę zabawek i piłkę i na prawdę tę drobne rzeczy sprawiły wiele radości.By zdobyć zaufanie warto zabrać małe lusterka,rzecz dla nas tak normalna tam nie.
0.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Opinia wycieczki do Etiopii- " Pd Amharów do Hamerów_
Malgorzata 08.02.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiByłam na tej wycieczce w styczniu 2026. Wielokrotnie jeździłam na wycieczki w Rainbow oraz z innych biur podróży i twierdzę, że była to najgorsza wycieczka w moim dotychczasowym życiu. Pierwsza jej część - poza widoczną dookoła biedą i zagrożeniami związanymi z niepokojem wewnętrznym- oki. Nasza przewodniczka pani Zosia- starała nam się pokazać wiele rzeczy- dzięki niej zobaczyliśmy np, Święto Timkat które w tym czasie odbywało się w Etiopii. Niestety złamała nogę i od tego czasu nasza wycieczka to była katastrofa, Kolejny pilot to Pan Roman który zupełnie nie radził sobie z organizacją i z grupą. Jechaliśmy jeepami na południe- nasz brudny jeep- mający według Rainbow pomieścić 6 osób, z potłuczoną szybą ( z przodu- z boku, z góry i jednego boku - więc bardzo duże uszkodzenie grożące wypadnięciem jej w trakcie niewielkiego jej urazu) z bagażnika przed momentem umieszczenia w nim jednej uczestniczki ( bardzo szczupłej - która nie mogła rozprostować kolan po 2 godzinach jazdy ) wyrzucano śmieci. Samochód był bardzo brudny , przeznaczony dla czterech osób- nie było zagłówka- a Rainbow umieścił tam 6 osób. Wspomnę jeszcze, że na tę ciężką podróż czekaliśmy w hotelu 3 godziny zanim turyści z wycieczki do Plemion z południa przyjadą do miejscowości w której mieliśmy wymienić środki transportu- wcześniej jechaliśmy autobusem i zamienią się z nami jeepami ( nie umożliwiono nam kontaktu z nimi- prawdopodobnie żebyśmy nie mogli się podzielić swoimi opiniami, ). Kierowcy tych jeepów jechali od wczesnego rana i byli tak zmęczeni, że usypiali za kierownicą pod koniec wyprawy. W naszym jeepie kierowca był tak zmęczony, że usypiając nie zauważył 3 pieszych na ulicy i gdyby nie nasze krzyki potrąciłby ich. Jeszcze raz informuję , że nie była to jego wina tylko Rainbow które za wszelką cenę chciało zaoszczędzić pieniądze na naszej podróży . Nie mam słów na coś takiego. Ponadto nie zrealizowaliśmy programu. Przed wyjazdem informowano nas , że program będzie zrealizowany i żadnego aneksu do umowy nie otrzymaliśmy. W Etiopii poinformowano nas że nie zobaczymy plemienia Mursi, Ari, jak również nie byliśmy w Parku narodowym Mago, W realizowanym programie miały się odbyć spotkania z plemionami :Oromo. Wolayta, Tsemay i Benna. Jednak spotkania te się nie odbyły, Ponadto organizacja posiłków z Panem Romanem była tragiczna- czekaliśmy na nie nawet 3 godziny w restauracji ponieważ wcześniej nie były one zamawiane ( nie było tego problemu z Panią Zosią ), Dlatego nasze wrażenia z części spędzonej z Panem Romanem- to głownie siedzeniem w knajpach czekając na posiłki i jazda jeepem. Po prostu tragedia i koszmar organizacyjny. Powrót z południa znowu jeepami całe dnie poza godzinną przerwą nad jeziorem Ziway.( grupa z innego biura- butikowego- spotkana w trakcie naszej podróży wracała samolotem - lot około 1,5- 2 godzin- była cały czas na luzie, wypoczęta i zwiedziła w tym czasie plemiona Mursi, Ari i Banna- nas natomiast zwleczono z rana na wyjazd do plemienia Dasenech. , pokazano lokalny targ i o 17:00 zawieziono do hotelu informując, że jesteśmy zbyt zmęczeni , żeby gdzieś jechać) Według mnie biuro pokazało tylko jak " wydoić " turystów z ich pieniędzy i na nich skorzystać, To nie była wycieczka na którą kiedyś stać było Rainbow. To straszna porażka poza jakąkolwiek skalą przyzwoitości- nie tylko europejskiej, ale i humanitarnej ( jak można było kierowców lokalnych tak wykończyć, żeby zasypiali za kierownicą- to po porostu nieludzkie!!!!!