Wycieczka Fakultatywna
Opinie o Błękitna laguna i wyspa Gramvousa
5.4/6 (316 opinii)Oceny szczegółowe
Opinie pochodzą od naszych Klientów, którzy uczestniczyli w wycieczce fakultatywnej.
Osoba dodająca opinię musi podać dane osobowe, takie jak imię i nazwisko oraz dane dotyczące wyjazdu, czyli datę i kierunek wyjazdu lub numer rezerwacji. Dzięki tym informacjom sprawdzamy, czy autor opinii faktycznie podróżował z nami. Jeżeli dane się nie zgadzają, wówczas nie publikujemy opinii.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Przepiękne miejsce będąc na Krecie trzeba to zobaczyć . Rejs statkiem na Błękitną Lagunę Balos i wyspę Gramvousa nie zapomniany.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Cudowne miejsca, urokliwe pejzaże. Widok z twierdzy na wyspie Gramvousa zapiera dech. Na lagunie można poczuć się jak w raju..... Polecam gorąco te miejsca


6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo ciekawa i urozmaicona wycieczka. Rejs na Blekitną Laguna trwal 1h 20minut i minął bardzo szybko. Laguna przepiękna. Polecam zabrać buty do wody ze względu na kamieniste dno w niektórych miejscach. Wyspa Gramvousa ciekawa, z możliwością wejścia na teren dawnej twierdzy, skąd rozciąga się piękny widok.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Uwielbiam statki, morze. i kąpiel w nim, dlatego jeszcze w Polsce wykupiłem wycieczkę żeby były miejsca. Balos na zdjęciach wyglądała bajkowo, a perspektywa wejścia do starego fortu weneckiego na wyspie Gramvousa dodała smaczku i spowodowała zniecierpliwienie. Gdy już nadszedł ten dzień i mogliśmy z żoną się szykować, nagle pokój zaczął tańczyć, a na zewnątrz rozbrzmiewały jeden po drugim alarmy w samochodach. Trzęsienie ziemi! pierwszą myślą jaka nas naszła, to czy rejs się odbędzie? Szybki scroll telefonu i jakieś alerty o tsunami zaczęły się pojawiać. W Hotelu dziwnie spokojnie więc udaliśmy się na wycieczkę zgodnie z planem. Oczami mojej bujnej wyobraźni widziałem jak ratuję statek przed tsunami, jak uciekam przed falą do starego weneckiego fortu, lub jak przeganiam ludzi z plaży machając rękami i krzycząc „tsunami” trzymając wystraszoną żonę za rękę i wiecie co? psiku! Spokojnie dopłynęliśmy na najpiękniejszą plażę w Grecji, gdzie mogliśmy pływać w krystalicznie czystej wodzie, z pięknymi widokami i słońcem opalającym nasze ciała. Laguna Balos jest cudna! a pływając tam czuliśmy się jak w raju. Gdy dopłynęliśmy na wyspę Gramvousa i wspinaliśmy się po 365 schodach na górę, to w połowie przypomniało mi się jak oczami wyobraźni uciekałem do góry przed tsunami! i w tej samej chwili ucieszyłem się, że mogę iść spokojnym krokiem, bo zdyszany, spocony, ledwo żywy przypomniał mi się program NFZ 40+ w którym koniecznie po powrocie muszę wziąć udział. Wracając promem, zgodnie( o dziwo!) przyznaliśmy z żoną, że ten rejs to najpiękniejsza rzecz jaka spotkała nas na Krecie! Ja jednak z lekkim żalem i smutkiem żałowałem, że nie zostałem w tym dniu bohaterem, rozglądając się z nadzieją i popijając swoją pyszną frappe…



