Opinie o Zaginione miasta Majów (Meksyk, Gwatemala i Belize)
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka w biegu.
Stanislaw Marian, PRUSZKÓW 28.03.2014 | Tagi: 56-65 lat, w parzeZa krótki czas na realizacje tej wycieczki.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
słodko gorzki Meksyk
Katarzyna Małgorzata, Gorzów Wielkopolski 03.05.2020 | Tagi: 46-55 lat, w parzeMeksyk był moim marzeniem, wrażenia pozostaną w moim sercu na zawsze. Kraj przecudny, kolorowy, gorący, meksykanie bardzo mili. Zakochałam się w tym kraju i języku hiszpańskim. Szkoda tylko, że była to wycieczka o smaku słodko-gorzkim. To była nasza pierwsza wycieczka z tym biurem podróży. Obsługa w biurze w Gorzowie Wlkp. bardzo miała, dziewczyny dbają o klienta na wysokim poziomie, o wszystko o co nie pytaliśmy, otrzymaliśmy odpowiedź. Szkoda, że na miejscu już tak się nie czuliśmy. Na lotnisku od momentu wyjścia z samolotu do wyjścia na zewnątrz zero obsługi z biura, żadnej pomocy przy wypełnianiu wiz meksykańskich (zero informacji w biurze, że każdy z osobna musi mieć wypełniony papierek wizowy, który otrzymał w samolocie). Osoby, które pierwszy raz jadą z biurem podróży nie koniecznie muszą wiedzieć, że dopiero na zewnątrz należy szukać swojego "opiekuna wycieczki" . Dobrze, że byli jeszcze życzliwi ludzie, którzy razem z nami lecieli w samolocie.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka intensywna, fatalny pilot (pani Magda). Warto jechać, ale sprawdzić, kto jest pilotem
Uczestnik 02.12.2023 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymiPrzez pierwsze dni pobytu pilot wycieczki (pani Magda) nie wyjaśniała, gdzie jesteśmy, zupełnie nie mówiła na główny temat, czyli o Majach. Wspomniała jedynie pierwsze akapity informacji dostępnych w Wikipedii o poszczególnych okresach rozwoju tej cywilizacji i niewiele więcej. Uczestnicy zaczęli nawet żądać jakichkolwiek wyjaśnień dotyczących zwiedzanych miejsc, na ich uwagi odpowiadała "potem" i "później". Podczas pobytu w Belize i Gwatemali praktycznie nic opowiadała, tłumacząc się np. zepsutym nagłośnieniem autokaru. Szczególnie niebezpieczna okazała się wyprawa rzeką New River w Belize, gdyż z nieznanych nam przyczyn łodzie za późno wypłynęły z powrotem (może organizatorzy zapomnieli, że są godziny wschodu i zachodu słońca, prawdopodobnie dodatkowo doszło do awarii silnika). W rezultacie na rzece zastała nas ciemność, przy czym łodzie były nieoświetlone w żaden sposób. Jedna z grup przeżyła horror, gdyż sternik łodzi zabłądził w meandrach rzeki i namorzynach w ciemnościach, kierując się odbitym od wody światłem księżyca. Przez kilkadziesiąt minut w ciemnościach błądziliśmy po rzece, w pewnym momencie wpadliśmy na drzewo, którym oberwała jedna z uczestniczek. Gdybyśmy wpadli na większy konar sytuacja mogłaby się skończyć bardzo źle. Przez moment naprawdę baliśmy się o własne życie. Właściwie sytuacja ta mogłaby być stać się przedmiotem pozwu względem biura podróży, gdyby trafiła się zdeterminowana osoba; prawdopodobnie jednak organizatorom ujdzie to na sucho. W tym samym czasie osoby z innej łódki czekali na nas w autokarze. Ani słowa wyjaśnienia czy przeprosin ze strony pilotki. Poza całkowitym brakiem informacji dotyczących tematu wycieczki (Majów, ich kultury) dodatkowo pilotka wycieczki niespecjalnie dba o to, by uczestnicy zdążyli cokolwiek sobie kupić do picia czy załatwić potrzeby fizjologicznie. Podczas pobytu w rezerwatach Majów aktywność pilotki ograniczała się do tłumaczenia lokalnego przewodnika. Hotele i jedzenie moim zdaniem są bardzo dobre. Być może program wycieczki jest zbyt intensywny i trudny do realizacji, może trzeba go przemyśleć. Na do widzenia bałagan na lotnisku w Cancun, gdyż rezydenci nie przewidzieli problemów z opłatą imigracyjną i razem z nami biegali z jednego na drugi koniec lotniska, prawdopodobnie bardziej zagubieni niż my sami. Podsumowując: Na wycieczce nie dowiedziałem się niczego na temat Majów, widoki były jednak ciekawe. I pomyśleć, że m.in. pojechałem na tę wycieczkę, bo rekomendowali mi znajomi panią Kasię, której niestety nie miałem okazji poznać.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Uczucia mieszane .
KRZYSZTOF, WARSZAWA 27.11.2023 | Termin pobytu: listopad 2023 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeWrażenia z zobaczenia piramid i miast Majów bezcenne. Odległości pomiędzy atrakcjami duże, więc trzeba przygotować się na wielogodzinne podróżowanie autobusem. Trafiły się nam wyjątkowe rzężące stare graty włącznie z tym, że raz musieliśmy awaryjnie przeładowywać się z bagażami do podstawionego zamiennego autobusu, w którym dla odmiany nie działała klimatyzacja, a na dworze >25 st ... Za to silnik autobusu wył niemiłosiernie, więc nie było słychać przewodniczki w ogóle. Pani Magda - przewodnik dopiero po interwencji mailowej jednego z uczestników wyszła poza ramy minimum informacji. Niestety w autobusach w Belize i Gwatemali było bardzo głośnio od słabo wytłumionego silnika, a w Meksyku audio było fatalnej jakości. Co ciekawe audycja puszczona o Gwatemali brzmiała dobrze i wyraźnie. A więc mikrofon albo ustawienia były do kitu i trzeba było domyślać się o co chodzi... Wyprawa po rzece szybką łodzią zakończyła się katastrofą. Silnik łodzi wysiadł. W drodze powrotnej przesiedliśmy się na 3 różnej wielkości łodzie motorowe. Zapadł zmierzch, a potem noc - a my na łodzi na wąskiej krętej rzece bez lampy czy mocnej latarki. Światło księżyca było jedynem oświetleniem i raz wpadliśmy w krzaki przy brzegu. Mieliśmy dużo szczęścia, że nic złego się nie stało. Część uczestników była przerażona. Hotele były lepsze i gorsze. Niestety tam gdzie było extra lądowaliśmy późnym wieczorem, a wyjeżdżaliśmy o świcie. Obiadokolacje to głównie potrawka z kurczaka lub wołowiny z warzywami i ryż. Było nas 48 osób. To grupa która zawsze generuje stratę czasu w kolejkach do toalet, na granicach, a obsługa w restauracjach trwa znacznie dłużej. To dla mnie nauczka, że grupa powinna mieć max 25 osób. Warto o to dopytać. 11-to godzinny lot. Jet lag i kilkugodzinna jazda autobusem przez Meksyk do granicy z Belize, Zmiana autokaru na granicy na starego, psującego się gruchota ze zniszczonym zawieszeniem z tyłu i pierwsza atrakcja to mały bazarek z warzywami w maleńkim miasteczku było sygnałem, że coś jest nie tak z ułożonym programem... Trochę wprawiło mnie to osłupienie. Potem było lepiej a momentami super. Grupa bardzo zdyscyplinowana i bezproblemowa. Fajni, weseli towarzysze podróży.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Odradzam,tylko dla orłów
Jolanta 02.01.2025 | Tagi: 56-65 lat, z rodzinąWycieczka męcząca,długie przejazdy,wyżywiwieni w Belize i Gwatemali niesmaczne, narzucone przez miejscowego przewodnika i drogie.Atrakcyjność turystyczna Gwatemali i Belize w stosunku do uciążliwości podróży i kłopotów z wyżywieniem wątpliwa. Meksyk jest dużo bardziej atrakcyjny.Dołączają się jeszcze kłopot z uzyskaniem pomocy medycznej w razie wypadku/skręcenie nogi/.Odradzam ubezpieczenie w biurze podrórzy. Niepełną pierwszą pomoc po długiej i uciążliwej korespondencji uzyskałam dopiero na czwarty dzień po wypadku.Wycieczka była liczna 40 osobowa z tego powodu pilot miał kłopot z reallizacją programu /Belize i Gwatemala/Znacznie ograniczono wycieczki fakultatywne w Belize i Gwatemali.Ogólnie odradzam.
1.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Zaginione Miasta Majów - wycieczka, która miała potencjał a która była rozczarowująca
Aleksandra 23.12.2024 | Termin pobytu: luty 2024 | Tagi: 36-45 lat, ze znajomymiBardzo ciekawa wycieczka to mogłaby być gdyby pilotka była pilotką a nie rezydentką. Niestety moja opinia w głównej mierze będzie opierać się odczucia jakie miałam przez pryzmat pilota. Niestety Pani Pilot - Martyna nie miała żadnej wiedzy albo prawie zadniej wiedzy o krajach prze które wiodła wycieczka - może poza wiedzą o kartelach meksykańskich. Pani Martyna nie podała także nr telefonu do siebie, na wypadek gdyby coś się stało, co wydaje mi się niedorzeczne, i spotkałam się pierwszy raz z taka praktyką Wprowadzała bardzo nerwową atmosferę, że nie możemy się spóźnić, musimy być o czasie, rozumiem że czas jest ważny ale nie wiem czy aż tak należy ciągle obciążać nim uczestników podróży. przez trzy dni słyszeliśmy tylko o problemach na granicy Meksykansko- Gwatemalskiej, jak my ją przejdziemy, że to ciężka granica, przy czym nie było żadnych problemów, wszystko poszło jak po maśle. Wycieczka miała ogromny potencjał, gdyby prowadził ją ktoś na pasję i wiedzę, niestety nie mieliśmy szczęścia. Pilotka (chociaż miała plakietkę rezydent - co uważam było odpowiednie do posiadanych umiejętności i wiedzy) zachowywała się jakby była za karę w pracy. Najgorsza wycieczka z rainbow, pieniądze wyrzucone w błoto. hotele bez zarzutu, przemili ludzie na objeździe.
1.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
po raz ostatni daliśmy się nabrać na objazdówkę z Rainbow
pechowa uczestniczka 04.04.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 56-65 lat, w parzeMiała być wycieczka marzeń, a wyszło najgorzej ze wszystkich dotychczasowych z Rainbow. Na początek: odwołanie wybranego terminu i propozycja "nie do odrzucenia" nowego, bo jedyny termin wylotu rankiem w Nowy Rok (wiązało się to dla nas ze zmianami grafików w pracy, noclegiem w przylotniskowym hotelu w Sylwestra), ale to tylko początek całej katastrofy. Nazwa "Zaginione miasta Majów (MEKSYK, Gwatemala, Belize) jest myląca, gdyż w Meksyku "zwiedzaliśmy" jedynie lotnisko w Cancun . Zaginionych miast obejrzeliśmy w sumie DWA: po 1 w Belize i Gwatemali. Zresztą w programie jest to uczciwie opisane. Natomiast mamy wiele innych zastrzeżeń. Jeśli chodzi o nieprawidłowe planowanie: Brak możliwości skorzystania z proponowanych w programie przez Rainbow wycieczek fakultatywnych. Dotyczy to między innymi przelotu nad Great Blue Hole w Belize. Przelot był niemożliwy z uwagi na brak możliwości zarezerwowania choćby jednego helikoptera lub awionetki w tym dniu. Wydaje się oczywistym, że skoro Rainbow zdaje sobie sprawę z atrakcyjności tej wycieczki, a jednocześnie braku ilości dostępnych środków transportu lotniczego, to taka wycieczka mogła być zarezerwowana z dużym wyprzedzeniem, nawet poprzez jej opłatę jeszcze w Polsce. Podkreślam, iż właśnie ze względu na lot nad Blue Hole w Belize, wybraliśmy tę właśnie wycieczkę, podobnie jak kilka innych osób z naszej grupy. Nie poleciał nikt, ani jedna osoba. Kolejny fakultet, już po powrocie do Cancun- wyspa Kobiet- Isla Mujeres- również nie była dostępna- przewodniczka powiedziała, że ze względu na wylot po południu części uczestników (wylot godz 17). Jeśli jest tak rzeczywiście, że czas nie pozwala na realizację wycieczki to nie taka atrakcja w ogóle w tym dniu nie powinna być proponowana. Pani Pilotka, zaproponowała inny fakultet - pływanie motorówkami. Mieliśmy duży niepokój związany z tą atrakcją ze względu na lekki deszcz i późną porę, (pływanie odbywało się zaraz po przylocie z Gwatemala City, w dniu poprzedzającym transfery do hoteli lub wylot do kraju dla niektórych osób), w związku z czym część osób bardziej zaniepokojonych i zmęczonych nie popłynęła. Bilety lotnicze z Gwatemala City do Cancun mogły być przez Rainbow kupione wcześniej. To, że rezerwacji dokonywano w ostatniej chwili spowodowało, że pozostały jedynie loty poranne (około godziny 8 rano), przez co nie było jakiejkolwiek możliwości choćby nawet pobieżnego zwiedzania Gwatemala City. Pobyt w Gwatemala City ograniczył się więc do kilkugodzinnego noclegu w hotelu. Cytuję asekuracyjny wpis w programie „Po śniadaniu, w zależności od godziny wylotu, czeka nas zwiedzanie Guatemala City, stolicy Gwatemali, która zachowała swój historyczny urok dzięki licznym antycznym kościołom i ważnym zabytkom, takim jak Narodowy Pałac Kultury (Pałac Narodowy Gwatemali). Miasto jest nie tylko centrum administracyjnym, ale także skarbnicą gwatemalskiej kultury, w której można dostrzec wpływy kolonialne, jak i tradycje Majów. Po krótkim zwiedzaniu lot do Cancun”. Jeżeli Rainbow zdaje sobie sprawę, że ten punkt jest kompletnie nierealny do realizacji to umieszczanie go w programie wprowadza jedynie w błąd i jest swego rodzaju naciąganiem rzeczywistości. Ostatni dzień w Cancun był kompletnie zmarnowany- każdy kręcił się wokół hotelu. Po godzinie 13 autokary przewiozły część uczestników na lotnisko, a część do hoteli na kolejne 7 dni wypoczynku (nie mamy żadnych zastrzeżeń do wybranego przez nas hotelu). W drodze do Gwatemala City doszło do osunięcia się drogi, którą mieliśmy dojechać do miejsca docelowego z noclegiem, a następnego dnia zwiedzać Livingstone i płynąć Rio Dulce w Gwatemali (program obowiązkowy). Przez kilka godzin siedzieliśmy w stojącym na drodze w korku autokarze (brak możliwości skorzystania z toalety, nawet „w naturze”). Pilotka nie mogła uzyskać jakichkolwiek wiążących decyzji z Biura przez kilka godzin. Pomysły na rozwiązanie problemu stawały się coraz bardziej kuriozalne. Usłyszeliśmy nawet propozycję, żeby po ciemku przejść z bagażami podręcznymi kilka kilometrów poboczem drogi, a pod drugiej stronie „dziury” podstawią nam drugi autokar- droga nieoświetlona, bez pobocza w środku „dżungli”, a wśród uczestników również osoby po 70 roku życia (wycieczka nie miała charakteru trekkingu). Ostatecznie autokar zawrócił i po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów został znaleziony nocleg, który nie spełniał żadnych standardów komfortu i bezpieczeństwa- prąd raził pod prysznicem, niepościelone łóżka, brudne prześcieradła z plamami po użytkowaniu i cudzymi włosami. Smród i nieprzyjemny zapach zarówno w tym hotelu, jak i jego otoczeniu. Następnego dnia zamiast realizacji programu czekała nas tylko i wyłącznie jazda ostatecznie…16! godzinna do Gwatemala City, gdyż stamtąd mieliśmy lecieć z powrotem do Cancun. Jazda do Gwatemala City wydłużyła się o kolejne 4 godziny do 16 (1 kierowca jechał z bardzo krótkimi kilkoma przerwami na toaletę), ponieważ kierowca mimo wszystko pojechał na początku w stronę uszkodzonej drogi- „słyszał, że ją naprawili”, co wydawało się irracjonalne- widzieliśmy zdjęcia. Jedzenie jedynego dostępnego jedzenia- w czasie 16-godzinnej podróży podrzędnymi drogami- chipsów ze stacji benzynowej, co niektórzy przypłacili rozstrojem żołądka. Dojechaliśmy do tego samego punktu, co poprzedniego dnia, ale tym razem staliśmy w korku aż 4 godziny! bo „nie było odpowiednich decyzji”. Ostatecznie autokar zawrócił i na g. 23.15 dojechaliśmy do stolicy Gwatemali tylko po to, żeby przespać się 5 godzin i wyjechać na lotnisko. Pomimo, że rozumiemy, że zawalenie się drogi było „nieuniknionymi i nadzwyczajnymi okolicznościami”, to jednak podejmowanie irracjonalnych, nieadekwatnych i zbyt powolnych decyzji doprowadziło do znacznego pogorszenia jakości wycieczki. To wszystko stało się dla nas źródłem nerwów, zmęczenia i frustracji oraz naraziły nas na liczne niedogodności, a w przypadku noclegu nawet na narażenie zdrowia i życia z uwagi na skandaliczne warunki sanitarne. Na koniec zostaliśmy z wymienioną walutą gwatemalską, bo nie było okazji zrobienia zakupów, poza szybkimi na lotnisku w Gwatemala City. Złożyliśmy reklamację do biura Rainbow oraz do Lot (w związku z opóźnionym wylotem z Katowic o... 7 godzin). Jedynie LOT od razu wywiązał się z zarzutów zgodnie z taryfikatorem. Natomiast R w odpowiedzi na naszą reklamację, zaproponował wg nieznanych nam kryteriów każdemu uczestnikowi wycieczki inną wartość vouchera. My otrzymaliśmy jedną z najniższych (kwota tak żenująca, że wstyd pisać)- grupa była zgrana i po dziś dzień utrzymujemy kontakt ze sobą, stąd wiemy kto co dostał. W dodatku voucher wymusza na nas ponowne skorzystanie z usług Rainbow, jeśli chcemy cokolwiek odzyskać (włącznie z tzw. Bumerangiem, który w naszym przypadku jest znaczący bo na kolejne 7 dni wykupiliśmy drogi hotel, a bilety lotnicze w klasie premium). Na koniec kilka plusów: 1. Fantastyczna grupa- wspieraliśmy się nawzajem bez niepotrzebnego "nakręcania" 2. Dobra merytorycznie pilotka, pani Ania- szczerze jej współczuliśmy, gdyż od początku też "miała pod górkę". Czytanie Kapuścińskiego w autokarze to była świetna terapia dla wszystkich. 3. Lamanai oraz Tikal to zaginione miasta które warto zobaczyć.