Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
Chiny – w krainie złotego smoka de luxe
1 / 12
  • ...
    • Wycieczka Chiny – w krainie złotego smoka de luxe

5.5/6 (20 opinii)

Chiny – w krainie złotego smoka de luxe

trwa wczytywanie

Oferta dostępna w innej konfiguracji

Zdjęcie mapy

Opinie

Intensywność programu
5.0
Pilot
5.5
Program wycieczki
5.7
Transport
5.5
Wyżywienie
4.9
Zakwaterowanie
5.2
Opinie pochodzą od naszych Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.

Osoba dodająca opinię musi podać dane osobowe, takie jak imię i nazwisko oraz dane dotyczące wyjazdu, czyli datę i kierunek wyjazdu lub numer rezerwacji. Dzięki tym informacjom sprawdzamy, czy autor opinii faktycznie podróżował z nami. Jeżeli dane się nie zgadzają, wówczas nie publikujemy opinii.

6.0/6

Ewa Hanna, Łódź 18.05.2019

Kraina faktycznie Złotego Smoka - wszystko de lux~!

Państwo Środka. Pępek nie tylko Ziemi, ale i Kosmosu. Przekonacie się o tym w trakcie tej wycieczki spoglądając na modlących się na niewielkiej płycie w przepięknej świątyni. Jeśli sądzicie, że zderzycie się z biedą - zapomnijcie. Jeśli macie w pamięci miliony rowerów (dawny przedmiot handlu turystów) - staniecie w osłupieniu. Owszem będzie Was mijać sporo rowerzystów i nie mniej użytkowników skuterów (składanych i mieszczących się z łatwością w samochodowym bagażniku!), ale czteropasmowe autostrady (tak, tak!) pełne są najnowszych modeli samochodów (białych w 80%). Ludzie życzliwi i chętnie robiący słitfocie/zdjęcia - zwłaszcza w towarzystwie... blondynek! Piękny 20-milionowy Pekin z dawnymi "towarzyszami" składającymi hołd Wielkiemu Sternikowi Narodu Mao - bijący pokłony na Placu Niebiańskiego Pokoju tuż przed mauzoleum. Wioska Olimpijska ze stadionem "jaskółczym gniazdem" gdzie jako pierwszy w trakcie Olimpiady Letniej zabrzmiał hymn nasz ku czci Tomasza Majewskiego - czempiona rzutu kulą. Opera pekińska - jakże naiwna treścią, lecz jak wspaniale grana przez misternie charakteryzowanych aktorów. Zakazane Miasto - dziś częściowo w remoncie (bruk się zapadał) z historią tak skomplikowana a jakże przystępnie przybliżoną przez przewodniczkę Anię. Hutongi z poziomu rikszy i wnętrze jednego z domów. Xi"an z pradawnymi murami miejskimi. Xi'an z Terakotową Armią - serce zamiera z podziwu nad rozmiarem zabytku i pęka na widok sali nr 2, gdzie poza korytarzami pozostało jedynie niewiele skorup niezwykłego zabytku. W kafejce opodal można uścisnąć dłoń odkrywcy Armii- cierpliwie spogląda w ekran ipada, chętnie podaje dłoń na przywitanie. Za 150 juanów (mniej więcej 75 zł/ 25dolarów) można nabyć książkę poświęconą stanowisku z autografem przypadkowego archeologa. A potem jeszcze Shaolin, Luoyang, Zhengzhou, i przecudowny Szanghaj z "Otwieraczem". Shaolin rozczarowuje. Podobno Bruce Lee nigdy tam nie był. Dziś przebywa tam jedynie kilku mnichów ukrytych szczelnie za zamkniętymi bramami, napotkać można jedynie dziesiątki młodych ludzi uczęszczających do szkół walki - każda szkoła ma własny mundurek. Pokaz sztuk walki w wykonaniu młodych adeptów - doskonały. Może nieco przydługi wstęp prowadzącej (wyłącznie w j.chińskim gdyż podobno jej angielski był na tyle dramatyczny, iż z niego zrezygnowała - pamiętajcie by jak najszybciej gnać na miejsce siedzące, bo Chińczycy w sztuce przepychania - nie tylko tutaj - są mistrzami). Dzisiejsze Shaolin to punkt komercji. Za licznymi stoliczkami siedzą przebrani w szare habity sprzedawcy (zapewne nie mnisi - nie próbujcie nawet prosić o możliwość fotki, gdyż odmówią). Wjazd na wierzchołek Otwieracza - jak najbardziej godny polecenia. Nie zrażajcie się smogiem, który nieco zakłóca odbiór panoramy. Obowiązkowo wycieczka statkiem - iluminacja miasta jest niepowtarzalna i nie zobaczycie takiej już nigdzie. Wielkie wrażenie wywołuje Opera z czasów dynastii Tang - wszyscy filmują to wydarzenie na potęgę - to jeden z najwspanialszych spektakli jakie widzieliśmy w życiu. W dodatku okraszony mnóstwem lokalnych pierożków i innych dań (zupę stanowczo odradzamy ze względu na posmak łoju) Podróżowanie pociągami to czysta przyjemność. Osiągały prędkość 308 (najczęściej) - 350km/h (kilka razy i na krótko) są bezszelestne, sprzątane na bieżąco(!) i zapewniają szeroką ofertę wcale nie droższych niż z marketach napojów i przekąsek. Zapomniałeś parasola z Polski a akurat pada? W wersji de luxe masz problem z głowy. W każdym z pięciogwiazdkowych hoteli (z tym przy lotnisku przed powrotem włącznie) wypożyczą ci go chętnie. A w pokojach otrzymasz pantofle (nie trzeba zabierać z kraju) i bogaty zestaw przyborów toaletowych (szczoteczki do zębów, pasta, krem do golenia/maszynka jednorazowa, mydełko, czepek kąpielowy, grzebień, środki kąpielowe). Pokoje SUPEEERRR! Jedzenie także - można pałeczkami, ale w większości restauracji podają metalowe widelce. Potrawy serwowane na obrotowym stole (warto siąść przy stole w gronie osób starszych - te młodsze potrafią zmieść z półmisków tyle, ze nim dotrą one do nas, niewiele pozostaje). Posiłki są TRZY RAZY DZIENNIE więc nie musicie obawiać się o konieczność dokupywania czegokolwiek (z wyjątkiem 2 dni gdy są tylko dwa) Pamiętajcie o usunięciu z walizki nadawanej laptopów, baterii, power banków i wszystkiego co - wedle Chińczyków - może wybuchnąć i spowodować pożar w samolocie. Ten ostatni jest znakomity. Serwuje dwa posiłki, wino, piwo bezpłatnie (oczywiście nie bez umiaru) oraz wodę (bez umiaru więc nie kupujcie w strefie bezcłowej piekielnie drogich wód mineralnych). Podobnie nie zabierajcie "hektolitrów" napojów z Polski. Każdy dostaje butelkę 550ml wody w autobusie, w pokoju hotelowym dodatkowe dwie butelki a przy posiłkach podaję herbatę (najczęściej nie do picia i daleką w smaku od tej próbowanej w fabryce - kupcie "piss boya!"), szklankę piwa/coli. Wymiana waluty najkorzystniejsza u lokalnego przewodnika wycieczki. Warto odpłatnie wydrukować swe imię w języku chińskim (koszt 50 juanów) - my swoje oprawiliśmy w ramki i wiszą na ścianie. Chiński Mur zaliczamy z certyfikatem (200 juanów) - to wyprawa dla odważnych i sprawnych ruchowo. Wchodzimy na Mur samodzielnie w miejscu jego GÓRZYSTEGO początku. Schody (dość wąskie, strome i o zróżnicowanej wysokości stopni) prowadzą pod kątem ok. 60 stopni! Nie jest to wyprawa dla osób ze schorzeniami narządu ruchu lub lękiem wysokości. Fabryka pereł kusi ofertą. Fabryka jedwabiu to połączenie historii produkcji z szansą na zakup wcale nie powalających cenowo produktów - nie kupujcie "jedwabnopodobnych" podróbek po drodze, podobnie jak figurek żołnierzy Armii - w miejscach docelowych są oryginalne (armia z tej samej gliny co oryginały i TAŃSZE.) Podsumowując - wycieczka jak najbardziej godna polecenia. PS. W drodze powrotnej podzieliliśmy się wrażeniami z grupą Itaki. Wyraziliśmy współczucie z dramatu z jakim musieli się zmierzyć. Jeśli wycieczka do Chin to WYŁĄCZNIE z RAINBOW. I WYŁĄCZNIE W WERSJI DE LUXE!
Pokaż więcej opinii (19)

Lecąc na wakacje z Rainbow masz zawsze w cenie:

Bagaż

rejestrowany i podręczny

Opieka

polskojęzycznego pilota

Ubezpieczenie

podstawowe

Uśmiechnięty pan na banerze
telefon

Pobierz aplikację mobilną Rainbow

i ciesz się łatwym dostępem do ofert i rezerwacji wymarzonych wakacji!

pani-z-meteracem