5.4/6 (396 opinii)
4.0/6
Najwieksze podziękowania należą sie przewodnikowi Bassimowi, który wspaniale mówił po polsku, pokazał i opowiedział o rzeczach, które urozmaiciły program wycieczki. Zrobił wszystko aby wynagrodzić nam niedociągnięcia organizatora. Dziękuję HABIBI! hotel, w ktorym ulokowano nas przed rejsem byl naprawdę słaby a obiecane 4 gwiazdki były jakimś żartem. Szkoda, że nie proponowano w kazdym biurze podróży doplaty do hotelu 5*. Tylko jedna rodzina w grupie wiedziała o takiej opcji. Powrót z Asuanu to koszmar! Trasa 350 km autokarem, o ktorej mowa w programie to KŁAMSTWO. Wyjazd o 5 rano. 850 km autokarem przez pustynię!!! Bez żadnej ochrony, ktora towarzyszyła nam na krotszych trasach. To był KOSZMAR, szczegolnie dla starszych ludzi, bo tacy byli również w grupie. Daliśmy radę, wspomnienia super. Ale po tym tygodniu przydałby sie jeszcze jeden na wypoczynek.
Joanna , Poznań - 02.03.2023 | Termin pobytu: luty 2023
10/11 uznało opinię za pomocną
4.0/6
Wycieczkę objazdowa w ocenie 1-10 oceniam na 10 .Ogromnym plusem to przemieszczanie się statkiem. Nie ma problemu z walizkami i codziennym pakowaniem .Statek super.Kolejny ogromny plus to nasz pilot .Wiedzą ,organizacja język polski to jego ogromne atuty Rainbow mogą być z niego dumni .O zabytkach nie pisze bo one się same bronią.Minusu to jakość autokarów ,mało miejsca na nogi i komfort średni . autokary to ogromny minus.All inclusive na statku nie polecam w tych ramach kawa tylko po turecku inna dodatkowo płatna , wino tylko jedna lampka do obiadu i kolacji ,piwo tylko jednego gatunku .Pobyt w hotelu przy zameldowaniu dostaliśmy pokoje przy restauracji bez żadnego widoku a mieliśmy dopłatę za pokój z widokiem na morze. Po reklamacji zmieniono nam. Jedzenie bardzo słabe .
Marek, Toruń - 31.01.2025 | Termin pobytu: grudzień 2024
5/6 uznało opinię za pomocną
4.0/6
Największym plusem jest zdecydowanie program - nie jest przepakowany, dla laika który chce poczuć Egipt, a nie chce być przy tym zasypany milionem informacji których 2 minuty później nie będzie pamiętał - idealnie. Fajne planowanie zwiedzania - najpierw część z przewodnikiem, później sporo czasu na samodzielne zwiedzanie i robienie zdjęć. Mniejszy plus, ale plus, to rejs po nilu - super rzecz, niby leniwie się płynie ale widoczki za oknem przez tych kilka dni piękne. Natomiast sam statek chyba jest najstarszym który pływa po rzece, jak mówi klasyk, w kajucie było już napalone, także klimat lat słusznie minionych. Minus największy - ukryte koszty. Kup wycieczkę, później dopłac 227 dolców za program a później dopłacaj kolejne dolary za wycieczki fakultatywne, gdzie jeden dzień składał się tylko i wyłącznie z wycieczek fakultatywnych. Minus mniejszy - propaganda. Przez cały czas zwiedzania słyszeliśmy, że grobowce budowali robotnicy a nie niewolnicy, a obecny prezydent jest super, mimo że jest terrorystą i dyktatorem. Tak żeby uczestnikom wycieczki nie było za smutno. Hotel... niby all inclusive i 5 gwiazdek ale nic szczególnego. Mnóstwo narodów wschodu, czyli głównie Polacy, Rosjanie i Czesi, inne języki rzadko się słyszało, natomiast przy barze trzeba się liczyć, że jedyne słowo które się usłyszy, to wypowiedziane z twardym akcentem wyuczone przed wyjazdem "beer" ;) . Alkohole lokalne obrzydliwe, serio. Także.. plusy i minusy moi drodzy, plusy i minusy...
Tomasz, Warszawa - 15.06.2021
8/14 uznało opinię za pomocną
4.0/6
Wycieczka Potęga Południa z Marsa Alam pozwala na krótkie zanurzenie się w fascynującym świecie starożytnego Egiptu, a także umożliwia bardzo bliski kontakt z kulturą współczesnego Górnego Egiptu. Przelot relacji Warszawa - Marsa Alam przebiegł bez zarzutu. Także transport z lotniska do hotelu. Jednakże po wejściu do autobusu czekało nas pierwsze zaskoczenie. Transfer do hotelu (Flamenco Beach & Resort) trwał ponad 1,5 godziny i był na samym końcu rozwożenia turystów. Tak naprawdę nie był położony w Marsa Alam, lecz Al-Qusair, więc w rezultacie trafiliśmy do hotelu po godzinie 22:00, gdzie otrzymaliśmy serwowaną lekką kolację. Drugi dzień był bardzo udany, piękna plaża, rafa koralowa i rybki, bardzo dobre jedzenie. Uważam, że jest to świetny pomysł aby dać turystom jeden dzień po przylocie na aklimatyzację. Hotel sympatyczny, jednak już nie "pierwszej młodości". Rozczarowaniem okazał się kompletny brak Internetu (tylko za opłatą), dlatego jeśli ktoś chciałby być online, to polecam kupić kartę sim już na lotnisku (uwaga na oszustwa 30gb, a w rzeczywistości dostępne tylko 2). W poniedziałek w bardzo wczesnych godzinach porannych wyruszyliśmy już do Luksoru. Po drodze jeden postój. Proszę pamiętać, że prawie w każdym punkcie zwiedzania toaleta będzie płatna - 1 dolar za dwie osoby. Warto zatem przygotować sobie jednodolarówki w tym celu. W programie świątynia Hatszepsut, Dolina Królów oraz kolosy Memnona. Co do Świątyni Hatszepsut uważam, że otrzymaliśmy zbyt mało czasu na zwiedzanie. Około 20 minut ledwie starczyło na wejście do świątyni (trzeba iść schodami do góry) i zejście. Myślę, że podwojenie tego czasu z pewnością nikomu by nie zaszkodziło, a pozwoliłoby spokojnie rozejrzeć się po tym wspaniałym obiekcie. Następnie (co warto podkreślić nie było w programie) udaliśmy się do "fabryki alabastru" gdzie kilku Arabów dało nam swoisty pokaz robienia "oryginalnych" alabastrowych figur wraz ze wspaniałym marketingowym pokazem. Tutaj spędziliśmy około pół godziny. Dalej zwiedzaliśmy Dolinę Królów. W ramach biletu mogliśmy zwiedzać 3 grobowce. Grobowiec Tutanchamona był dodatkowo płatny, jednak przewodnik Mohammed uczciwie powiedział, że nie opłaca się go zwiedzać, ponieważ cały skarb wraz z mumią znajduje się w Muzeum w Kairze. Tutaj również nie spędziliśmy zbyt dużo czasu - około 25 minut musiało nam wystarczyć aby obiec wszystkie grobowce i wrócić (na szczęście meleksem) do autokaru. Ostatnim punktem były kolosy Memnona, które połozone tuż przy drodze w rzeczywistości nie prezentują się tak dobrze jak na zdjęciach. Tutaj kilka minut na zrobienie zdjęcia, akurat słusznie ponieważ oprócz wykutych rzeźb oraz wszechobecnego bazarku i w związku z tym chaosu nic tam już nie ma. Po popołudniu dotarliśmy na statek Esmeralda. Statek prezentował się bardzo przyzwoicie. Przestronne pokoje z francuskim balkonem, basen, leżaki. W pokoju dostępny czajnik i kilka herbat/kaw. Dodatkowa opcja all inclusive jest zdecydowanie nieopłacalna - 1 dolar za dwie wody i colę (1 dolar) można kupić u kierowcy autobusu. Inne napoje można kupić sobie i wnieść do kajuty - przewodnik doradzi gdzie ewentualnie można je nabyć. Statek jest w miarę czysty, chociaż jest to czystość raczej na miarę Egiptu. Oferowano codzienne sprzątanie kajut. Sprzątanie to było jednak bardzo powierzchowne i bardziej skoncentrowane na robieniu wymyślnych zwierzątek z ręczników. Szkoda, że ręczniki przeznaczone do kąpieli/leżakowania lądowały wtedy na podłodze... Każdego wieczoru na statku organizowano pewne wydarzenia jak Coctail party, Galabija party, wieczór nubijski. Podobnie przedstawiała się kolacja w formie tematycznej - kuchnia egipska, włoska. Jedzenie było naprawdę dobre. Wifi na statku działa bardzo słabo, ale działa. Najlepiej łapałam zasięg przy recepcji. Moc sygnału umożliwia wysłanie wiadomości a nawet zdjęć, jednak należy uzbroić się w cierpliwość. Po obiadokolacji w tym dniu możliwa była wycieczka fakultatywna do świątyni luksorskiej nocą wraz z przejażdżką dorożkami. Wycieczka mi się osobiście bardzo podobała, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym popierała sposób traktowania tamtejszych zwierząt. Świątynia była położona praktycznie po drugiej stronie ulicy gdzie był zacumowany statek, więc może warto byłoby się dowiedzieć czy można tam udać się na własną rękę. Mimo to cała wycieczka wraz z przejażdzką dostarczyła nam niezapomnianych wrażeń. Kolejnego dnia lot balonem (nie byłam, ale inni sobie chwalili), a po śniadaniu wycieczka fakultatywna min. do Wioski Robotników i Medinat Habu, którą bardzo bardzo polecam. Niestety podobnie jak i pierwszego dnia w Wiosce Robotników zabrakło dosłownie 5-10 minut na podziwianie piękna tego miejsca. W Medinat Habu czasu było w miarę wystarczająco. Dalej krótki powrót na statek i wycieczka do Karnaku. Świątynia jest naprawdę ogromna. Zwiedzaliśmy ją gdy słońce było w zenicie i było to naprawdę wyczerpujące doświadczenie. Niestety również czas wolny, który otrzymaliśmy - coś koło ponad 20 minut na powrót do autokaru był czasem zbyt krótkim, żeby chwilkę rozejrzeć się po tym miejscu. Potem kolejna akcja marketingowa - galeria papirusu, w której mieliśmy spędzić około 10-15 minut, w rzeczywistości było to 40 minut. Około 14:00 wróciliśmy na statek i w tym momencie już rozpoczął się rejs. Sama podróż jest niesamowitym przeżyciem i wspaniałą okazją do podziwiania widoków. We środę statek dotarł do Edfu. I tutaj proszę przygotować się na poranek pełen wrażeń. Samo miasto jest bardzo ubogie, natomiast ludność utrzymuje się praktycznie tylko z turystyki. Jeśli nie zdecydowali się Państwo na nocne zwiedzanie świątyni z dorożkami to nic straconego, ponieważ tutaj można to nadrobić. Transfer ze statku do Świątyni Horusa i z powrotem jest możliwy, przynajmniej tak nam powiedziano tylko dorożkami. Niestety jest to bardzo smutny widok - zagonione, wychudzone konie, które w kurzu i brudzie po nierównej gliniastej drodze ciągną turystów do miejsca Świątyni. Sama świątynia jet bardzo dobrze zachowana - czasu było tutaj na styk i jak zwykle można by się pokusić o te 5-10 minut więcej. Po południu dotarliśmy już do Kom Ombo. Ponieważ turyści z innych statków (statków płynie ponad setka) mają również w programie ten zabytek, należy przygotować się na spory tłum. W przedostatnim dniu rejsu jest możliwa wycieczka fakultatywna do Abu Simbel (95 dol). Należy wstać bardzo wcześnie, z tego co pamiętam to my wstaliśmy jeszcze wcześniej niż o 4:00, chyba nawet o 2:30. I po kilkugodzinnej podróży dotarliśmy do Abu-Simbel. Osobiście Abu-Simbel nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak oczekiwałam. Być może dało się we znaki wyczerpanie i wszechobecny tłum. Żeby wejść do środka Świątyni zaczęły tworzyć się kolejki. I tak dzięki temu, że przyjechaliśmy nieco wcześniej ludzi nie było, aż tak dużo, jednak w miarę upływu czasu turystów napływało coraz więcej. Tutaj wedle mojej oceny mieliśmy raczej wystarczająco czasu na zobaczenie (zerknięcie) na cały kompleks zarówno od zewnątrz, jak i wewnątrz. Warto pamiętać, że droga powrotna do autokaru nie jest jednak taka sama. O ile przyjeżdżając bardzo szybko przeszliśmy do bramek kompleksu to wracając nie można uniknąć na moje oko około 200 metrowego pasażu bazarkowego, żeby wreszcie dotrzeć do parkingu z autobusami. W drodze powrotnej krótki przystanek na pustyni. Dalej udaliśmy się na tamę asuańską - czasu było raczej wystarczająco. Po południu wycieczka do ogrodów Kitchenera, a dla chętnych dodatkowa wioska nubijska (w samej wiosce spędzamy jednak tylko około pół godziny i generalnie przypomina to małe przedstawienie, ale co kto lubi). Ostatni pełny dzień wycieczki był wedle mojej oceny najgorszym dniem organizacyjnym. Z samego rana jedziemy zobaczyć Świątynię Izydy na wyspie File (a raczej wyspie zastępczej, bo oryginalna wyspa jest już prawie zatopiona), a następnie tym razem wizyta w Galerii perfum, gdzie również otrzymujemy klikunastominutową prezentację "oryginalnych" perfum. Czas poświęcony w galerii perfum wyniósł około 45 minut, czyli prawie tyle co przeciętnie w świątyni. Przez resztę dnia czeka nas bardzo wyczerpująca podróż z powrotem do Marsa Alam. Trasa nie zawsze przebiega przez asfaltowe drogi. Podczas przejazdu mamy jednak ponownie okazję niemalże zajrzenia do środka "arabskiej codzienności", a następnie znowu możemy podziwiać pustynię wschodnią. Bardzo wielkim minusem jest powrót do tego samego hotelu co na początku pobytu, ponieważ hotel ten znajduje się na północ jeszcze 1,5 godziny od Marsa Alam. Zatem jeśli ktoś ma powrót następnego dnia lub hotel wykupiony w innej części Morza Czerwonego musi przygotować się na półtora godzinną podróż na lotnisko, co jest bardzo wyczerpujące jeśli lot, jak ten do Warszawy jest we wczesnych godzinach porannych. Obrazowo można powiedzieć, że jedzie się z Poznania do Łodzi z noclegiem w Warszawie. Teraz klika słow o przewodniku Mohammedzie. Przewodnik Mohammed jest sympatyczną i bardzo pomocną osobą. Niestety, mam wrażenie, że nie przekazał nam zbyt wielu informacji o Egipcie. Bardzo często powtarzał się i nawiązywał do tych samych wydarzeń (Hatszepsut okradła Totmesa III i złamała system, Ramzes który pokona wrogów Egiptu itd). Ostatniego dnia opowiedział kilka słów o obyczajach w Egipie, jednak porównując sposób opowiadania z przewodnikami na innych wycieczkach objazdowych, czuję pewien niedosyt, ponieważ nie dowiedziałam się niczego szczególnego, a później wręcz weryfikowałam informacje, na przykład te o podwójnej triadzie bogów z Kom Ombo. Moim zdaniem zbyt duży nacisk kładł na pobyt w umówionych galeriach (alabaster, papirus, perfumy) - tam punktualność nie obowiązywała, a zbyt mało czasu poświęcał na rzeczywisty cel tej wycieczki, czyli poznanie Potęgi Południa, ale stworzonego przez starożytnych Egipcjan, a nie przez świat arabski. Podsumowując, wycieczka bardzo mi się podobała, chociaż z wykupieniem prawie wszystkich wycieczek fakultatywnych stała się niesłychanie męcząca. Warto mieć to na uwadze, ponieważ niedobór snu, wieczne szybko-szybko nie wpływa zbyt dobrze na samopoczucie. Organizacja była naprawdę dobra, program został zrealizowany w 100 %. Do wielkich minusów zaliczam położenie hotelu - zwłaszcza ostatniego dnia, gdy nadkładaliśmy tyle drogi oraz niewielką ilość informacji uzyskanych od przewodnika. Wniosek - trzeba wrócić!
Kasia - 09.10.2022 | Termin pobytu: październik 2022
34/35 uznało opinię za pomocną