4.6/6 (97 opinii)
Kategoria lokalna 2
6.0/6
Gambia to przepiękny mały kraj. Kraj, który pomimo swojej brutalnej historii powoduje, że mieszkańcy są szczęśliwymi uśmiechniętymi ludźmi. Jadąc pierwszy raz do Afryki nie wiedzieliśmy co nas spotka. Natomiast bardzo szybko zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni. Nasze podróże często planujemy sami od A do Z bez biura podróży, Tym razem wybierając się pierwszy raz do Afryki postanowiliśmy skorzystać. Natomiast po 3 h w tym kraju od wylądowania stwierdziliśmy , że mogliśmy polecieć sami wszystko organizując. Trzeba zdawać sobie sprawę z jednej bardzo ważnej rzeczy. Hotele, infrastruktura, transport to nie jest standard Europejski w tym ten z Egpitu( Egipt to nie Afryka) Afryka zaczyna się pod Saharą. Trzeba sobie zdawać sprawę, że lecąc do Gambii przeniesiemy się w inna rzeczywistość czasową. Jak dla nas pozytywną. Zacznijmy od jedzenia, proste dania z prostymi składnikami do których nie są dorzucane żadne środki chemiczne. Smak kurczaka jest całkiem inny niż nawet tego od naszej babci. Ocenan bardzo mnie zachwycił. Byłam już nad każdym oceanem, nad Atlantykiem po raz drugi i co mnie zachwyciło brak śmieci, taaak nie widziałam ani jednej foliówki w oceanie i na plaży, żadnego syfu tylko muszelki. Natomiast na Florydzie całkiem inne plaże gdzie śmieci się wylewały z wody - dla mnie i dla męża to był szok. Plażą można sobie spacerować bezpiecznie poza miejscowymi którzy będą nas zaczepiać po drodze pytać o to jak się czujemy, na ile przyjechaliśmy, kiedy prześcielimy, po czym będą chcieli zaoferować albo owoce, albo sok albo inne dobra, chodź nie zawsze. Wystarczy im odpowiedzieć, że only walking now, i wtedy pożycza nam miłego spaceru i nas zostawią. Nie polecamy ich olewać , bo wtedy będą i tak za nami szli. Gambijczycy są bardzo przyjaźni, w kraju cały czas czułam się bezpiecznie, nie było żadnej sytuacji gdzie mogłabym czuć zagrożenie. Musimy mieć świadomość , że ulice tego kraju nie są czyste, natomiast od 3 lat zmienił się prezydent w Gambii i bardzo duża uwagę zwraca na ekologię. Wprowadzono bardzo fajne torebki ekologiczne. Zaczyna się sprzątać ulice trzeba dac temu krajowi trochę czasu. Bardzo sobie cenią turystów dzięki nim moga zyć na poziomie ale tylko Ci którzy mieszkają i pracują w turystycznych miejscowościach. Tego co tam się czuje będąc w Gambii nie da się opisać to trzeba przeżyć wewnętrzne i to poczuć ponieważ to doświadczenie jest nie do opisania tylko do przeżycia.
Marta, Warszawa - 08.02.2020
26/26 uznało opinię za pomocną
6.0/6
Bardzo przyzwoity hotel, bungalowy obszerne, wygodne, obsługa fantastyczna, jedzenie, napoje dodatki-bardzo dobre. Mankament to może być dla kogoś - odległość od plaży. Mankament to pawilony - blok z widokiem na ostępy.
Tomasz, SOPOT - 15.03.2018
7/7 uznało opinię za pomocną
6.0/6
Nasza niezapomniana i fascynująca przygoda z Gambią rozpoczęła się w chwili, kiedy nasze stopy dotknęły czerwonej, afrykańskiej ziemi po wyjściu z samolotu. Zaskoczyła nas uderzająca duchota, która szybko przerodziła się w ekscytację i chęć odkrywania tajemnic Czarnego Lądu. Przywitali nas niesamowicie otwarci, uśmiechnięci i przyjacielscy Gambijczycy, którzy byli gotowi pomóc we wszystkim i w każdej chwili, bo dla nich większość rzeczy jest „no problem… Gambia no problem, Africa no problem”… Nie raz zaskoczył nas widok tutejszych ulic, na których nie uniknie się spotkania z niezdyscyplinowanymi kierowcami. Nawet sporadycznie kierujący ruchem policjant zdawał się być ignorowany, a wygrywał ten, kto miał głośniejszy klakson. Dla Gambijczyków nie było ważne, jak się jeździ i czym; często kierowcy lokalnych taksówek bez ostrzeżenia gwałtownie zmieniali pasy, zatrzymywali się, zapraszali do środka auta, aby tylko móc zarobić. Taksówki były w opłakanym stanie, zrujnowane, z popękanymi przednimi szybami oraz reflektorami przyklejanymi na taśmę klejącą. Jazda też nie mogła być zbyt szybka z uwagi na pasące się na poboczu bydło i często przechadzające się w poprzek lub wzdłuż ulic. Jednak cały ten bałagan i hałas miał w sobie niebywały urok. Podczas objazdu oraz niezapomnianych rejsów wzdłuż rzeki Gambii zobaczyliśmy wiele niespotykanych i prawdziwych historii, które rozgrywały się na arenie codziennego, afrykańskiego życia; ludzkich problemów oraz wszędobylskiej biedy przeplatanej gdzieniegdzie szczekaniem bezpańskiej sfory psów. Widzieliśmy zmurszałe domy, baraki zbudowane z blachy falistej oraz wiejskie chaty, żmudnie uwite z palmowych liści. Gdzieniegdzie krajobraz nad rzeką Gambią malowały gliniane lub bambusowe domki rybaków, gotowych w każdej chwili wyruszyć na obfity połów w swoich tradycyjnych dłubankach. Nad brzegiem spotykaliśmy setki Gambijek, które codziennie odbywały swój rytuał prania wraz z przywiązanymi na plecach dziećmi. Poznaliśmy lokalne targi, w swojej okazałości pełne niespotykanego gdzie indziej klimatu: przepełnione kolorowymi tkaninami, wzorami, bogactwem rękodzieła oraz lokalnymi produktami takimi, jak krojone z wielkiego bloku słynne masło karite. Mieliśmy wyjątkową okazję poczuć lokalne zapachy gwarnych bazarów, nad którymi unosiła się charakterystyczna woń masła kokosowego oraz suszonych ryb. Byliśmy w zakątkach, gdzie nie widziano nigdy białego człowieka. Przechadzaliśmy się nieutartymi ścieżkami, a w oddali dało się słyszeć krzyki „tubabb! tubabb!” („biały! biały!). Poznaliśmy szkoły, na które stać nielicznych miejscowych; niezwykle grzeczne i ułożone dzieci, skupione na nauce języka angielskiego, pełne zapału i nadziei na lepszą przyszłość. Rozdaliśmy miliony cukierków, słodyczy, kredek, piłek, zeszytów, a wszystko po to, by móc zobaczyć radość tych wszystkich dzieci; by móc doświadczyć satysfakcji z każdej uśmiechniętej, dziecięcej buzi… Odkryliśmy fascynującą mieszankę różnych tradycji, folklor afrykański, pełne energii tańce plemienne przy akompaniamencie tam-tamów, barwne stroje, oryginalne i zaskakujące ozdoby. Nad miastami królowały niewielkie minarety pobliskich meczetów, a Islam w wydaniu light przeplatał się z mniejszością chrześcijańską i afrykańskimi wierzeniami. Doświadczyliśmy pełnej życia przyrody, która nie raz zapierała nam dech w piersiach. Widzieliśmy przepiękne baobaby, zielone palmy, gdzieniegdzie można było zafascynować się rosnącym drzewkiem bananowym lub eukaliptusem. W koronach tropikalnej roślinności malowały się postacie przepięknie ubarwionych ptaków, zajadle wołających swoich partnerów lub partnerki. Niekiedy długie i niekończące się spacery przerywały małpy dopominające się o jedzenie oraz złowrogie sępy lub orły. Skosztowaliśmy lokalnej kuchni, która szczyci się słynnym sosem z orzeszków ziemnych- domada. Przepyszne lokalne soki gasiły nasze pragnienie podczas plażowania nad oceanem, a głód zaspokajały ogromne talerze pełne świeżych owoców w postaci mango, kokosa, awokado, pomarańczy i papai oferowanych przez pobliskie przekupki. Cały pobyt umilały nam wieczorne spotkania z lokalnymi mieszkańcami. Byliśmy zapraszani na tradycyjne, dość ubogie gambijskie kolacje do pobliskich straganów, a także zabawy na żywo przy muzyce Boba Marley’a. Poznaliśmy Rastafarian, dzięki którym nie można było się nudzić… Teraz pozostały nam już tylko wspomnienia, parę kontaktów do gambijskich przyjaciół, kilka tysięcy zdjęć oraz pokreślona wzdłuż i wszerz mapa The Gambii… Wrażenia jednak są tak silne, że kuszą nas następną przygodą z Dziką Afryką. Każdego, kto chciałby doświadczyć czegoś innego, poczuć prawdziwy, afrykański klimat, namawiamy na niezapomnianą przygodę z Gambią. Uśmiechnięte Wybrzeże Afryki było dla nas czymś, czego nie da się opisać w kilku zdaniach. Gambia nie była państwem, była zjawiskiem. Aby móc tego doświadczyć trzeba tam być.
Radosław, Warszawa - 10.04.2014
267/286 uznało opinię za pomocną
6.0/6
Pobyt bardzo udany. Bardzo dobre i urozmaicone jedzenie. Duży i czysty basen. Pokoje przestronne, czyste z bardzo miłą obsługą. Wieczorne animacje urozmaicają pobyt. W grudniu nie trzeba dokupować klimatyzacji - w nocy przyjemne 22-24 st.C - choć z drugiej strony klimatyzacja powinna być w cenie wycieczki (150 zł). Oferta wycieczek fakultatywnych ciekawa i zaprezentowana w sposób bardzo kulturalny. Polecam
emeryci z rodzinką i znajomymi - 27.12.2017 | Termin pobytu: grudzień 2017
21/24 uznało opinię za pomocną