Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka logistycznie , czasowo i krajobrazowo przepięknie zorganizowana. Widoki niezwykłe, zachwycające i dotychczas przez nas nie znane. Hotele położone w centrum miast .Standard hoteli dobry i bardzo dobry. Przewodnik Marcin z bogatą wiedzą historyczną i współczesną, był opiekuńczy. Wycieczka dość intensywna . Mimo że mam 74 lata nie miałem żadnych kłopotów z pokonaniem całej trasy wycieczki. Wycieczka pełna wrażeń i cudów przyrody. Rajd Jeepami trasą 500 km jest niezapomniany. Pustynia solna zachwycająca. Wisienką na torcie był wjazd na Machu Picchu. Widokiem swoim zapierał dech w piersiach.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka jak każdy wyjazd z Rainbow przygotowana i zrelizowana na bardzo wysokim poziomie, ale trzeba dodać,że ogromną rolę odegrał pilot. Sama wycieczka i trasa jaką przemierzyliśmy była niesamowita. Widokowo przebiła wszystkie nasze poprzednie wyjazdy i myślę, że ciężko będzie w ogóle przebić czymś innym. Nie bez powodu nazwa jest taka, a nie inna gdyż każdy kilometr przemierzanej trasy odkrywał coraz to lepsze i piękniejsze widoki. Począwszy od Chile, surową pustynię Atacama, bardzo klimatyczne miasteczko Sanpedro de Atacama i niesamowite laguny, w szczególności Miscantii Miniques, po przez Boliwię, która urzekła nas najbardziej, piękne La Paz, przeróże kolorowe laguny z flamingami i największą atrakcją chyba całej wycieczki...Salar de Uyuni. Kończąc wyprawę w Peru, wiadomo, każdy najbardziej czekał na Machy Picchu, które oczarowało chyba każdego, warto również wspomnieć o pięknym mieście Cusco z imponującymi katedrami jak również o pływających wyspach Uros na jeziorze Titicaca. Nawet choroba wysokościowa dająca się we znaki większości grupy właśnie po wjeździe do Peru nie popsuła niesamowitej wizyty w wiosce indian na pływających wyspach. Wyprawa kończyła się w Limie gdzie dzięki pilotowi i zaangażowaniu kierowcy mogliśmy spędzić trochę czasu nad Pacyfikiem, a później spokojnie udać się na zwiedzanie miasta i wieczorny wylot do domu. A pogoda? No cóż, my mieliśmy chyba więcej szczęścia niż rozumu :) Przez dwa tygodnie nie spadła ani jedna kropla deszczu, pomimo, iż w Peru i Boliwii panowała pora deszczowa, było słonecznie i ciepło. Na pustyni Atacama, czy podczas wyjazdu na gejzery El Tatio wcześnie rano temperatura powinna być do -10 st., a nas przywitała temperatura zaledwie w okolicach 0 st. Sam pilot stwierdził, że nasza grupa ma zupełnie inne temperatury i pogodę niż powinno być Wyprawę uważamy za najlepszą na, której byliśmy, piekne widoki zapierające dech, bardzo solidny, ale też bardzo "normalny" dla ludzi pilot, jak również wspaniali współwycieczkowicze sprawili, że zapamiętamy ten wyjazd chyba do końca życia.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Dużo podróżujemy, ale ten wyjazd pobił wszystkie inne. Co dzień inny klimat i inne wrażenia. Przewodnik Michał-rewelacja z bardzo dużą wiedzą i opanowaniem. Grupa kameralna bardzo zgrana. Bardzo polecam wycieczkę.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Opisując tę wyprawę brakuje w słowniku wyrazów zachwytu, których można by użyć. Startowaliśmy w pochmurny listopadowy dzień, żeby przenieść się w komfortowych warunkach liniami KLM z Warszawy do Chile z atrakcją, jaką było międzylądowanie w Buenos Aires. W Santiago de Chile przywitała nas piękna słoneczna pogoda i promienny uśmiech absolutnej profesjonalistki i fachowca, naszej Pani Pilot Anny. Start na zwiedzanie centrum Santiago wraz z wizytą w centrum rzemiosła Los Dominicos oraz winnicy Aquitania, w której degustowaliśmy produkowane tam wino. Po południu zakwaterowanie i kolacja w hotelu Presidente, pokoje i standard na wysokim poziomie. Kolejny dzień to wczesna pobudka, przejazd na lotnisko i przelot do Calamy na pustynię Atacama. 2-godzinny lot, przejazd do miejscowości San Pedro de Atacama i zachwyt nad inną otaczającymi nas wokół krajobrazami jak z innej planety. Zobaczyliśmy przepiękną Valle del Arcoiris, gdzie nasi opiekunowie Chilijscy przygotowali dla nas niespodziankę w postaci drugiego śniadania, kontynuując jazdę, przystanęliśmy też na punkcie widokowym – Gór Solnych. Zanim dojechaliśmy do San Pedro i naszego hotelu, zwiedziliśmy historyczną część miasteczka wraz z główną ulicą (pełną pamiątek i małych lokali) i placykiem z przepięknym jak z innej epoki kościółkiem przywodzącym na myśl stare westerny. Pełni wrażeń po całym dniu zameldowaliśmy się w hotelu Casa don Esteban, gdzie czekała na nas smaczna kolacja. Żeby móc napawać wzrok kolejnym cudem natury konieczna była bardzo wczesna pobudka i wyjazd o godzinie 5.00, do gejzerów El Tatio, czyli Płaczącego Dziadka. To trzecie co do wielkości pole gejzerowe na świecie, niesamowita sceneria i przejazd jeszcze w ciemności umożliwiający zobaczenie Drogi Mlecznej dopełniają ekscytacji początkiem tego dnia wyprawy. Gejzery zlokalizowane są na wysokości 4300 metrów, a temperatura rano wynosiła –3. Na zakończenie, jeszcze z widokiem na gasnące w słońcu gejzery kolejna “rozpusta” kulinarna przygotowana przez naszych Chilijskich Opiekunów w postaci śniadania z grillowanym pieczywem, sałatkami z awokado i herbatką z koki. Powrót do San Pedro z przystankiem przy jeziorku ze stadami różowych flamingów wraz ze spotykanymi po drodze guanako i wikuniami. Po wolnym czasie w centrum, wyjazd w kierunku Doliny Księżycowej, gdzie w krajobrazie księżycowym spędziliśmy pełne niesamowitych widoków popołudnie (Duna Mayor, Tres Marias, czy spektakularny Amfiteatr to tylko niektóre z nich). Kolejny dzień to przejazd na granicę z Boliwią i pożegnanie z Chile oraz bliskie spotkanie z towarzyszącym nam przez pobyt na Atacamie wulkanem Likankabur o wysokości 5916 m. Odprawa graniczna po stronie Chilijskiej i Boliwijskiej, przesiadka na sprawdzonej marki terenówki pozwolą poczuć się jak uczestnicy rajdu Dakar. Przejazd na wysokości ponad 4 tys. metrów pozwolił zrozumieć ludzi żyjących w wysokich górach, ich trud codziennego życia i wspinaczy wysokogórskich. Każdy z nas inaczej odczuwał przebywanie na tej wysokości, ale daliśmy wszyscy radę bez wielkich komplikacji a rozpiętość wieku grupy to 30 do 80 lat. Droga przez Boliwijskie Altiplano to przepiękne widoki Andów, jeziorka górskie zwane lagunami: Blanca, Verde i Colorada z flamingami, formacje skalne jak Arbol de Piedra przypominające skalne drzewo oraz najsmaczniejszy obiad w Termas de Polques gdzie wybijają wody termalne. Chwilę później byliśmy w najwyższym punkcie naszej trasy 4909 m. Po południu pogoda pozwoliła nam poczuć zmienność aury w górach, bo zafundowała nam deszcz i śnieg, ale pozwoliła bez przeszkód dojechać wieczorem do Uyuni. Dzień spędzony w samochodach minął w takiej ekscytacji i radości obcowania z niesamowitą przyrodą, że nie odczuliśmy zmęczenia całodzienną jazdą. Poranek po noclegu w hotelu Samay Wasi to centrum Uyuni a dalej ruszamy na cmentarzysko lokomotyw z okresu wydobywczej prosperity miasta i oczywiście na Salar de Uyuni. Solnisko o powierzchni 10,5 tys. km2 i deniwelacji 41 cm jest czymś nie do opisania. Jeden z przyrodniczych cudów świata przywitał nas piękną słoneczną pogodą. Byliśmy w miejscu startu rajdu Dakar, zobaczyliśmy hotel solny, odwiedziliśmy wyspę kaktusów, przy której nasi Boliwijscy Kierowcy uraczyli nas specjalnie przygotowaną ucztą, gdzie spróbowaliśmy potraw z lamy, a na zakończenie uczestniczyliśmy w sesji zdjęciowej z wykorzystaniem krajobrazów solniska. Dzień zakończyliśmy wieczornym spacerem i zakupami w centrum miasta. Poranny godzinny przelot do La Paz, lądowanie w El Alto mieście położonym na wysokości 4095 m i zjeździe do La Paz kolejką linową. Zwiedzanie miasta z pięknym Placem Pedro Domingo Murillo i Bazyliką Katedralną, w której odbył się akurat ślub. Zobaczyliśmy grający zespół oraz tańczącą i przyjmującą życzenia Młodą Parę. Kolejna atrakcja to ulica z pamiątkami i czarownicami z ich medykamentami, innymi atrybutami tajemnej wiedzy i nie tylko. Obiad w restauracji na dachu jednego z budynków nieopodal hotelu. Po południe to zakupy i samodzielne poznawanie okolicy hotelu Las Brisas. Wieczorem fakultatywna kolacja z występami folklorystycznymi z muzyką, tańcem i kulturą Boliwii. Rankiem wyruszyliśmy w kierunku granicy z Peru i przejścia granicznego w Desaquadero nad jeziorem Titicaca, a potem dalej w kierunku noclegu w mieście Puno w Peru. Kolejna wycieczka fakultatywna to rejs na pływające wyspy Uros, od wieków zamieszkane przez lud Uros. Podczas wizyty zapoznaliśmy się z budową i życiem codziennym na wyspach z sitowia totora, płynęliśmy też łodzią z totory. Wieczorem zakwaterowanie w hotelu Colonial Plaza przy samym głównym placu Puno, wieczorny spacer, wyśmienita kolacja i zasłużony odpoczynek. Następny dzień to całodzienny przejazd w kierunku dawnej stolicy Inków Cusco. W drodze mijamy przełęcz La Raya na wysokości 4335 m, a przy fascynującym inkaskim moście linowym. Część grupy jedzie na wycieczkę fakultatywną na Vinicuncę, czyli Tęczową Górę, kolejny cud przyrody, który sam, jak i podróż do niego stanowi niezapomnianą przygodę. Ostatnie ponad 200 metrów pod górę pokonujemy na motorze, mocno zaciskając oczy i zastanawiając się, co nas podkusiło. Jednak po otwarciu oczu i wejściu na szczyt na wysokość 5036 m n.p.m. zapomina się o wszystkim, chłonąc widoki, jakich pewnie w życiu drugi raz się nie zobaczy. Nie wierzymy w swoje szczęście, ponieważ 5 dni wcześniej góra miała tylko jeden kolor – kolor śniegu. Niechętne zejście z góry i zjazd w dolinę w kierunku Cusco. Dotarliśmy do hotelu Emperador zlokalizowanego dosłownie o krok od głównego placu Cusco. Kolacja w restauracji Tika Sara obok hotelu i wieczorny spacer po placu. Eksplorację Cusco i okolic rozpoczęliśmy kolejnego dnia od Plaza Mayor i Saqsaywaman, świątyni inkaskiej na wzgórzu nad miastem. Po usłyszeniu fascynujących informacji o zwiedzanych miejscach i ich historii ruszyliśmy w kierunku hodowli alpak, gdzie mogliśmy zakupić wyroby z wełny andyjskich zwierząt. Część z nas wyruszyła do inkaskiego miasta Pisaq. Po drodze punkt widokowy nad doliną rzeki Urubamba i spotkanie z władcą andyjskich przestworzy, czyli kondorem oraz innymi ptakami i zwierzętami. Po południu zwiedzanie zapierającego dech w piersiach Pisaq miasta Inków z jego tarasami. Powrót do hotelu, kolacja w Cusco i pełni podniecenia przed kolejnym dniem kładziemy się spać. Wyjazd do Machu Picchu rozpoczynamy od przejazdu do Ollantaytambo na stację kolejową i wyjazd pociągiem linii Inca Trail do Machu Picchu Pueblo. Wprowadzanych przez specjalny korowód do pociągu rosi nas deszcz i zaczynamy się denerwować, jak będzie wyglądać pogoda na miejscu. Sama podróż pociągiem doliną rzeki jest fascynująca. Wreszcie jesteśmy, jeszcze tylko kilkusetmetrowy podjazd autobusami i jesteśmy przed wejściem do Machu Picchu. I jak tu nie wierzyć w swoje szczęście, chmury się rozproszyły i przed nami pocztówkowa panorama miasta Inków. Niespieszne przejście przez punkty widokowe, potem przez niewiarygodnie położone miasto. Widoki upewniają nas, że znalezienie się w gronie 7 Nowych Cudów Świata jest w pełni zasłużone. Łza się w oku kręci, kiedy realizuje się największe podróżnicze marzenie w życiu. Wrażenia są niesamowite i całkowicie jedyne w swoim rodzaju. Po prostu Cud Świata. Prawie trzygodzinne zwiedzanie kończymy zjazdem i kolacją w Machu Picchu gdzie tym bardziej utwierdzamy się w swoim szczęściu, bo właśnie zaczęło ponownie padać. Powrót wieczorny do Cusco pozwala ochłonąć i odetchnąć, że wszystko się udało. Ostatni dzień w Cusco to czas wolny, wykwaterowanie z hotelu, zwiedzanie Coricanchy inkaskiej Świątyni Słońca, w której podziwiamy kunszt inkaskich budowli a na koniec dnia przejazd na lotnisko i wylot do Limy stolicy Peru. Po przylocie przejazd do dzielnicy Miraflores i hotelu Miramar, zakwaterowanie i ostatni nocleg w Peru. Ostatni dzień to zaproponowany przez Panią Anię spacer na plażę surferów nad Pacyfikiem, wykwaterowanie i zwiedzanie Limy. Wizyta w Muzeum Larco i zapoznanie się z historią i kulturą Indian Ameryki Południowej, następnie centrum Limy z Plaza Mayor, Bazyliką z kaplicą Francesco Pizarro. Kamienice na placu zaprojektował Polak Ryszard Małachowski. Zobaczyliśmy też były budynek stacji kolei andyjskiej z popiersiem Ernesta Malinowskiego budowniczego, do XXI wieku dzierżącej tytuł najwyżej położonej trasy kolejowej na świecie. Czas wolny, to zakupy ostatnich pamiątek i chłonięcie atmosfery centrum potężnej ponad 10-milionowej metropolii Ameryki Południowej. Przejazd na lotnisko i wylot liniami KLM do Warszawy z przesiadką w Amsterdamie. Pakując się na wyjazd, proszę przygotować się na każde warunki pogodowe, od zimna po gorący klimat, od chmur po bardzo silne słońce. Buty trekingowe i sportowe. Nie ma w tej opinii skali, w której można by ocenić wyżej profesjonalność Ekipy, która dbała o nasz komfort, bezpieczeństwo i przekaz informacji. To była rewelacyjna wyprawa, perfekcyjnie zorganizowana i prowadzona przez Panią Annę i firmę Rainbow. Tak po prostu powinna wyglądać przygoda na drugim końcu Świata.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wspaniała podróż z najwspanialsza przewodniczą, Ania, bez której wydaje sie ze podróż nie byłaby taka sama. Program jest intensywny, dzięki czemu w zaledwie 2 tygodnie można bardzo wiele zobaczyć. Widoki są nieziemskie i niezapomniane.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Przepiękne krajobrazy. Wycieczka godna swojego tytułu.. Wycieczka wymagająca dobrego zdrowia i kondycji, ale tak czy inaczej warto się tam wybrać . Brakuje na tej wycieczce chociaż jednego dnia odpoczynku.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka pod każdym względem spełniła nasze oczekiwania.Dlugo zastanawialiśmy się nad podjęciem decyzji ze względu na chorobę wysokościowa, ale niepotrzebnie.Program był bardzo dobrze opracowany.Cala trasa wycieczki bardzo interesująca, ale najbardziej urzekła nas Boliwia.Widoki zapierają dech w piersiach, czuliśmy się jak na innej planecie.Podczas wycieczki obcowalismy głównie z przyrodą, która potrafiła oczarować każdego.Urzekly nas Cusco La Paz, Lima.Wspaniali kierowcy zarówno autokarów jak i jeppow, bardzo życzliwi i oddani swojej pracy.Pilot Mikołaj traktuje swoją pracę jak pasje.Bardzo uczynny, kompetentny,o dużym sercu.Zarazil nas miłością do tego kontynentu. Wspaniali wspolwycieczkowicze sprawili, że zapamiętamy ten wyjazd do końca życia. Polecamy wycieczkę wszystkim, wiek nie ma znaczenia.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka wspaniała, niepowtarzalna, dostarczająca mnóstwa doznań. Raj dla pasjonatów fotografii.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Nazwa wycieczki dopasowana perfekcyjnie :-) Fantastyczna pilotka Natalia, która przybliżyła nam historię odwiedzanych miejsc, a także przekazała mnóstwo ciekawych informacji i wskazówek (np. co robić w czasie wolnym, gdzie i co zjeść). Uśmiechnięta, pomocna, zorganizowana, odpowiadała na wszelkie dodatkowe pytania, pomagała w wypełnianiu dokumentów itd. Świetny program, przemyślany i zorganizowany bez zarzutów, "napakowany" zachwycającymi miejscami każdego dnia. Widoki podczas podróży są nie do opisania. Niesamowite zróżnicowanie krajobrazów, a widoki są spektakularne nawet podczas przejazdów. Od kiedy pamiętam moim marzeniem było odwiedzenie Machu Picchu, a podczas tej objazdówki odwiedziliśmy tyle niesamowitych miejsc, że nie potrafię wybrać, która atrakcja była nr 1. Każdego dnia było coś „WOW”. Lokalsi niesamowicie mili, nie zdarzyło nam się jakieś nachalne namawianie do zakupów itd. Na placu w Cusco trafiliśmy na paradę co podobno jest tam bardzo częstą atrakcją więc było to pozytywne zaskoczenie pozaprogramowe :-) Przejazd kolejką linową w La Paz to świetna atrakcja, widoki są niesamowite :-) Końcem czerwca temperatury wahały się w przedziale od -10 do +20 (z przewagą niskich temperatur i wiatru) więc raczej należy zapakować więcej ciepłych ubrań w okresie tamtejszej zimy :-) Ubieranie “na cebulkę” zdecydowanie się sprawdzało, ponieważ na tamtejszych wysokościach kiedy świeci słońce jest znacznie cieplej niż przed wschodem/po zachodzie. Mocno wiało przy objeździe po lagunach czy na Rainbow Mountain więc warto się na to odpowiednio przygotować. Warto zostawić sobie wolne miejsce w walizce na jakieś pamiątki w postaci sweterków z wełny alpaki, czapek, rękawiczek itd. Program jest tak skonstruowany, że nie ma problemu ze znalezieniem czasu na zakupy, a wybór pięknych sweterków, czapek itd. jest ogromny i ciężko się opanować by czegoś nie kupić :D POLECAM z całego serca :)
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wspaniała wycieczka, piękne widoki, niezapomniane wrażenia , przez kilkanaście dni zwiedziliśmy 3 kraje ale żeby odbyła się taka " wycieczka życia " powinny być spełnione przesłanki : Pilot , program , cudowna pogoda , przesympatycznie zgrana grupa , wyżywienie , zakwaterowanie , to wszystko wpływa na udaną podróż , za to chcielibyśmy szczególnie podziękować pilotowi Łukaszowi Przewłockiemu oraz wszystkim uczestnikom tej wyprawy min. : Beacie i Robertowi , Magdzie z córką Julią , Piotrkowi , Michałowi z ojcem Piotrem , Wojtkowi z Gonią , Justynie która udzieliła mi duuuuużego wsparcia na Vinicunca . Dziękuję bardzo .