Opinie o Pod Gwiazdami Sahary

4.8/6
(15 opublikowanych opinii)
Powyższa ocena stanowi średnią arytmetyczną ocen z opublikowanych opinii.
Zobacz szczegóły

Oceny szczegółowe

Intensywność programu
5.0
Pilot
5.0
Program wycieczki
4.8
Transport
5.3
Wyżywienie
3.6
Zakwaterowanie
3.4
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    2

    Kawałek prawdziwej Afryki Zachodniej.

    Danuta, wyjazd w styczniu 2026 06.03.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: powyżej 65 lat, ze znajomymi

    Trasa tej wycieczki objazdowej nie zachwyca pięknymi krajobrazami. Senegal północny (tym bardziej Mauretania), to rejony z minimalną ilością zieleni, pozbawione wzniesień. Program wycieczki pokazuje to, co można w tym rejonie zobaczyć. Spacer z lwami (budzący sporo kontrowersji), w mojej ocenie, jest sympatycznym doświadczeniem. Lwy mają się tak jak wszystkie lwy w ogrodach zoologicznych (a ogrodów się nie zamyka). W Bandia Safari było bardzo przyjemnie, jest to jednak tylko maleńka namiastka tego co można zobaczyć w Kenii lub Tanzanii. Saint Louis bardzo zaniedbane, choć klimatyczne. Patrząc na nieliczne ślady jego dawnej urody, myśli się jakie musiało być ładne w czasach kolonialnych. Z programu został usunięty Park Narodowy Djoudj. Pierwotny program nie przewidywał, że przekroczenie granicy z Mauretanią to wielogodzinne wyzwanie! Oczywiście nie wiadomo z jakiego powodu tyle to trwa. Takie standardy i już. W Mauretanii nie byliśmy również w obozowisku nomadów. Może nie ma czego żałować, ale było to odstępstwo od programu. Fakultatywna wycieczka na pustynię koło Nawakszut (bardzo blisko miasta), jak na swoją cenę, to raczej słaba. Mustafa (właściciel biura, które to organizuje) niewątpliwie korzysta z faktu braku konkurencji. Wszystkie hotele o niskim standardzie (chyba lepszych po prostu nie ma). Jedynie w Nawakszut standard przyzwoity. Transport ok. Nowy, sprawny minibus. Na trasie często brak możliwości korzystania z toalet (bo ich nie ma!). Nie jest to oczywiście wina biura, ale powinno o tym informować, bo może to być dla kogoś wyjątkowym dyskomfortem. Generalnie trzeba się liczyć z faktem , że będzie nas otaczał wszędzie brud. Dotyczy to ulic, targowisk, hoteli, nielicznych ubikacji. Przewodnik lokalny bardzo sprawny i staranny. Polski pilot Kamil o dużej wiedzy o regionie, niestety mało empatyczny i nie odniosłam wrażenia, że jego głównym celem było zadowolenie uczestników wycieczki. Nie napisałam tego wszystkiego, żeby kogoś odstraszyć od tego wyjazdu. Taki jest ten kawałek Afryki i niewątpliwie to wszystko co zobaczyliśmy było bardzo autentyczne. Ze względów poznawczych jestem bardzo zadowolona z wyjazdu! Na koniec jedna uwaga do biura. Pobyt w Gambii to pięć dni. Stanowczo powinna być możliwość wyboru hotelu!!!! Nasz Palma Rima był dość rozpaczliwy! Jedyne co miał dobrego, to piękny basen. Rozumiem, że inne hotele wymagałyby dopłaty, ale nich to będzie wybór kupującego wycieczkę.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    2

    Pod gwiazdami Sahary

    Dorota, Zgierz 24.02.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 56-65 lat, samemu

    Szkoda , ze w Mauretanii nie bylismy w obozowisku Nomadów. W programie jest to 5 dzień wycieczki .Grupie wcześniejszej tez nie udało się tego pkt . programu zrealizować , to po co jest on nadal w planie wycieczki? Ogólnie wróciłam zadowolona , dużym atutem wycieczki jest mała grupa , 16 osób , miejscowi przewodnicy , bardzo pomocni turystom . Do pilota nie mam zastrzeżeń..Jest to wyjazd dla ludzi lubiących obserwacje przyrody , szczególnie ptaków , ciekawych świata. Wycieczka dla mnie była udana , bo pozostali turyści byli bardzo fajni , nie było żadnych problemów między nami.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    1

    Pod Gwiazdami Sahary

    Rafal Adam, Katowice 10.05.2026 | Termin pobytu: marzec 2026 | Tagi: 56-65 lat, w parze

    Wycieczka ciekawa prezentuje różne oblicza Afryki. Polecam osobom które nie mają dużych wymagań w aspekcie standardu hoteli czy wyżywienia. My codziennie jedliśmy dodatkowo w lokalnych barach, restauracjach, na targach itp. ale wtedy kosztujemy lokalnych smaków.

    3.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    1

    Mauretania i reszta

    Szymon Witold, Gliwice 02.04.2026 | Termin pobytu: marzec 2026 | Tagi: 46-55 lat, samemu

    Wybrałem się ze względu na Mauretanię. O dziwo hotel w Mauretanii był najlepszy z całego objazdu(Urban Hotel) Sam kraj dosyć jednostajny. Dopiero rozwija się turystycznie. A noc na pustyni nie jest warta 200 euro. 100 to max. Północ Senegalu mieszaną pół sawanna. Hotele w Senegalu, jeden dość dobry, ale Hotel w Lac Rose to totalna porażka. Szczególnie pani właścicielka kłótliwa i nieprzyjemna. Pokój zalany wodą itp. Najgorszy hotel na objeździe. Ni i hotel Palma Rima żywieniowo porażka. Na obiady chodziłem do miejscowej restauracji Blaggers polecam. Spotkani turyści z Polski mówili że np. w hotelu Senegambia jest lepsze jedzenie. No i pilot Artur dzięki. Dziękuję też Sehu (Stasiek) I kierowcy. Panowie wielkie dzięki dla Was.

    3.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    8

    Pod Gwiazdami Sahary

    BOŻENA ANNA, Bydgoszcz 27.04.2026 | Termin pobytu: marzec 2026 | Tagi: powyżej 65 lat, ze znajomymi

    Kilka tygodni temu wróciłam z wycieczki „Pod gwiazdami Sahary”, której program obejmował zwiedzanie trzech krajów o zróżnicowanej historii i teraźniejszości. Program wyprawy wydawał się ciekawy i intensywny. Można było spodziewać się, że bardzo dużo zobaczymy, a afrykańska egzotyka nas oczaruje. W moim przypadku jednak tak nie stało się. W dużym stopniu według mnie za ten stan rzeczy odpowiedzialny jest pilot – Ingo, którego przekaz merytoryczny na temat zwiedzanych krajów, był nader lakoniczny. Wyjeżdżamy na wycieczki nie tylko by oglądać i podziwiać, ale również, by słuchać, dowiadywać się i poszerzać wiedzę. Za granicą wszystko jest ciekawe, od najdalszej historii po współczesność. W przypadku zwiedzanych krajów, chętnie usłyszelibyśmy o czasach kolonialnych, o różnicach pomiędzy kolonizacją francuską (Senegal i Mauretania) i brytyjską (Gambia), o bilansie tego etapu historii etc. Po dwutygodniowym pobycie powinniśmy mieć o wiele większą wiedzę o zwiedzanych krajach – o ich polityce, gospodarce, kulturze, sporcie, o postaciach, które odegrały ważną rolę w historii lub odgrywają współcześnie, o demografii, obyczajach, o współczesnych problemach i osiągnięciach, a także o różnicach dzielących zwiedzane kraje. Nie chodzi o erudycyjne wywody, ani akademickie dyskursy, lecz o wiedzę na poziomie popularnym. W autokarze podczas długich przejazdów pilot poruszał przede wszystkim sprawy organizacyjne, bardzo powierzchownie opowiadając o atrakcjach, które nas czekają. Ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że pan Ingo czuje specyfikę zwiedzanych przez nas krajów. Oczywiście po powrocie o wszystkim można przeczytać, ale nie o to chodzi. Zupełnie inaczej przyswaja się wiedzę o danym kraju na miejscu, niż w zaciszu domowym. Mam też duży żal do pilota o niezwykle powierzchowne zwiedzanie znajdujących się na trasie miast. Na przykład Saint Louis, zbudowaną przez Francuzów pierwszą stolicę, nazywaną współcześnie Nowym Orleanem, zwiedzaliśmy w drodze do Mauretanii podczas przejażdżki dorożkami, tylko przez godzinę. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się tam również na godzinę, był to tzw. czas wolny, kiedy większość z nas poszła coś zjeść, bo była po temu pora. Na zwiedzanie praktycznie nie zostało czasu. To o wiele zbyt krótko na tak ciekawe, kolorowe miasto, którego zabudowa kolonialna znajduje się na Liście Dziedzictwa UNESCO. Jeszcze bardziej karykaturalnie wyglądało zwiedzanie Dakaru. Zobaczyliśmy tam wyspę Goree oraz znajdujący się na peryferiach Pomnik Odrodzenia Afryki. Przez centrum Dakaru tylko przejechaliśmy autokarem. Z trzech obiektów wymienionych w programie, widzieliśmy przez niezbyt czyste szyby, jedynie Pałac Prezydencki. Ściśle mówiąc, widziały go tylko osoby z prawej strony autokaru, bo te z lewej nie miały na to szans. Mimo usilnych naszych próśb o choćby godzinę czasu wolnego, by porobić zdjęcia i choć trochę poznać klimat miasta, pilot nie ustąpił. Stwierdzenie, że „tam niczego nie ma”, nic nie tłumaczy, zresztą żaden pilot wycieczek nie powinien używać takich słów. Wystarczy zajrzeć do książkowego przewodnika lub do internetu, by przekonać się, ile w stolicy Dakaru jest obiektów wartych zwiedzenia. W rezultacie jałowej dyskusji udaliśmy się do hotelu, tego dnia akurat o wyjątkowo niskim standardzie, położonego w bardzo mało atrakcyjnym otoczeniu. Dodam, że mimo dużych korków, które po drodze napotkaliśmy, znaleźliśmy się tam 2,5 godziny przed kolacją. Równie wcześnie dotarliśmy do hotelu w Saint Louis. Mała elastyczność pilota i duży dystans do grupy (nigdy nie jadał z nami posiłków, ani nie rozmawiał w czasie wolnym), to również mało profesjonalne zachowania. Na tle niezwykle pozytywnych opinii uczestników wcześniejszych wyjazdów o ich pilotach - panach: Romanie, Piotrze i Arturze, nasz pilot Ingo wypada bardzo słabo. Jeśli chodzi o program, nie zostały zrealizowane co najmniej dwie ważne pozycje. Nie odbyła się wizyta w „prawdziwym”, jak nam obiecano, obozowisku nomadów na Saharze. W moim odczuciu mogła to być jedna z największych atrakcji wycieczki. Nie mieliśmy jednak okazji zobaczyć, w jakich warunkach żyją ci mieszkańcy pustyni, ani uczestniczyć we wspólnej ceremonii parzenia herbaty, którą zapewniano w programie. Zamiast tego wywieziono nas na bardzo mało ciekawe miejsce na pustyni, z jedną wydmą i rzędem pustych namiotów, a sprzęt do zjazdów po stokach wydmy okazał się niesprawny. Pilot poinformował nas, że przyczyną odwołania spotkania z nomadami był trwający akurat ramadan. To nieprawda, gdyż autorzy opinii o tej samej wycieczce, którzy uczestniczyli w niej we wszystkich wcześniejszych terminach, również informują, że nie było wizyty w obozowisku. Według programu mieliśmy się „cieszyć wycieczką łodzią na wyspę w Parku Narodowym Djonli, który jest siedliskiem i miejscem gniazdowania miliona ptaków” (cytat). Przejażdżki łodzią nie było, zatrzymaliśmy się tylko raz przy szosie na zdjęcia. W tym punkcie zobaczyliśmy może kilkadziesiąt sztuk ptaków. Czułam się bardzo zawiedziona. W Rezerwacie Bandia dwugodzinne spotkanie z wieloma gatunkami zwierząt było bardzo przyjemne, ale atrakcyjność tego wypadu w porównaniu z safari realizowanymi np. w Parkach Narodowych Namibii czy Tanzanii, jest niewielka. Tam jest przestrzeń, duże emocje towarzyszące wypatrywaniu stad zwierząt, możliwość przyglądania się ich zwyczajom w naturalnym środowisku o różnych porach doby, również nocą przy wodopojach etc. Tu mieliśmy tylko namiastkę tych wrażeń, bo prawdopodobnie w zwiedzanym regionie Afryki równie bogatych w zwierzęta Parków, nie ma. Z kolei wycieczka z noclegiem na pustyni, jakby gwóźdź programu, który uzasadnia jej nazwę – „Pod gwiazdami Sahary”, absolutnie nie jest warta swojej ceny (200 Euro/dobę). Wywieziono nas kilka kilometrów pod miasto. Obok obozowiska biegła linia wysokiego napięcia, a na horyzoncie widzieliśmy zabudowania Nawakszut. Przyjemna i emocjonująca była krótka przejażdżka po wydmach. Atrakcją miała być też kolacja „ze stołami i krzesłami pod tysiącami gwiazd”. Gwiazdy były, stołów już nie. Nie było również obiecanych soków, a kolację głodni i zniecierpliwieni, jedliśmy po trzech godzinach oczekiwania, po 23.00. Słowem, czysta komercja, w dodatku w słabym wydaniu. Cztery ostatnie noclegi spędziliśmy na peryferiach stolicy Gambii, Banjul – od centrum miasta ponad 20 km. Mieszkaliśmy w hotelu o bardzo przeciętnym standardzie, nawet jak na Afrykę (ładny był jedynie basen). Od standardu jednak zawsze ważniejsza dla mnie jest lokalizacja hotelu i możliwości zagospodarowania wolnego czasu, w przypadku tej wycieczki - czterech dni. Mimo położenia w pobliżu oceanu i plaży, atrakcyjność tego miejsca oceniam jako bardzo umiarkowaną. Podsumowując, powiem tak: spodziewałam się spektakularnych krajobrazów oraz fascynującej przyrody, ale i interesujących miast z architekturą z czasów kolonialnych. Atutami zwiedzanych krajów okazały się ładne plaże, majestatyczne baobaby, zasiedlone licznymi gatunkami ptaków lasy namorzynowe, wyspa Goree - baza wywozu niewolników w wiekach minionych, kolorowe bazary, targi wielbłądów, a także możliwość spaceru z lwami (świetne fotki i duża adrenalina!). Tło kulturowe dla tych atrakcji stanowiły wszechobecne śmieci, brud, hałas, kiepskie drogi, upał i nagabywanie przez miejscowych ludzi. To też Afryka, warto to zobaczyć i przeżyć. Pozytywnie oceniam standard autokaru oraz pracę kierowcy. Praca miejscowego przewodnika, sympatycznego i pomocnego Namy, też zasługuje na uznanie. Jeśli chodzi o hotele, pozytywnie wyróżniał się hotel w stolicy Mauretanii, negatywnie – w Dakarze. Pozostałe, biorąc pod uwagę afrykańską specyfikę, miały średni standard. Na ogół odpowiadało mi jedzenie w hotelowych restauracjach. Oczekiwałabym, że w fazie wypoczynkowej wycieczki, podczas czterech noclegów, hotel będzie wygodniejszy. Nie mogę natomiast pogodzić się, z brakiem realizacji niektórych punktów programu (nie odbyły się: wizyta u nomadów i rejs do ptasiej wyspy w Mauretanii) oraz bardzo słabą organizacją zwiedzania miast, zwłaszcza Dakaru, ale i Saint Louis. Stanowczo zbyt mało czasu na nie poświęciliśmy. W Banjul też niewiele widzieliśmy, trochę lepiej wyglądało zwiedzanie Nawakszut. Najtrudniej jednak było mi zaakceptować pracę mało zaangażowanego pilota, pana Ingo Ernsta. Podróż do zachodniej Afryki, to mój kolejny wyjazd z B.P. Rainbow. Podczas wielu wycieczek z tym biurem najczęściej spotykałam się z bardzo dobrą organizacją zwiedzania i profesjonalną pracą pilotów. Tego niestety nie mogę powiedzieć o wycieczce „Pod gwiazdami Sahary”, stąd duże odczucie niedosytu.