Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Uczucia co do wycieczki mam mieszane, z jednej strony było to czego się spodziewałam - prawdziwa Afryka. Bez koloryzowania i robienia sztucznych rzeczy pod turystów (oprócz spaceru z lwami). Piszę tą opinię tylko dlatego że największym rozczarowaniem była nasza pani rezydent przez którą ten wyjazd po prostu nie miał sensu - zero informacji, lub informacje nieprawdziwe. Pani tłumacząc z angielskiego zmieniała sens wypowiedzi lokalnego przewodnika. Była kompletnie niepomocna i po prostu nieogarnięta. Jestem bardzo rozczarowana że za takie pieniądze rainbow zatrudnia na te stanowiska osoby które kompletnie się do tego nie nadają.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Na początek pierwsze trzy noclegi w hotelu po przylocie to jakieś niepozrozumienie. Brak bierzącej wody, brak klimatyzacji, brak ręczników, papieru toaletowego,pościel brudna, łóżka jak ze złomowiska, pokoje w pełni do remontu. Jedzenie: wyliczane : łyżka fasolki, dwie mini paróweczki i jajko sadzone - brak możliwości dokładki. Hotel najprawdopodonie jest nieczynny. Kolejne dwie noce w Senegalu północnym do przetwnania i kolejne w Senegalu południowym również. Program wycieczki pozostawia wiele do życzenia. Przeprawa z Senegalu pólnocnego do południowego to 12 godzin w busiku z ledwo działającą klimatycazją - po drogach których nie było. Pilot oprócz ogromnej wiedzy którą posiadał - nie zaoferował nic więcej. Nawet numeru telefonu nie mieliśmy do Niego gdyby komuś coś się stało. Brak profesjonalizmu. A tak poza tym to Gambia jest bardzo ciekawym krajem, różnowrodnym. kolorowym, wartym zobaczenia.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Największą atrakcją wycieczki jest tytułowy spacer z lwami, który spełnia oczekiwania, chociaż oczywiście rodzi pytania o to jak te lwy do tego są przygotowywane. Nie mniej jest to wyjątkowa atrakcja, rzadko spotykana gdziekolwiek indziej. Mini safari też jest ok, ludzie na miejscu zaangażowani w to by pokazać uczestnikom wszystkie zwierzęta, jakie mają w rezerwacie - my się naszukaliśmy żyraf, ale udało się je zobaczyć. Dodatkową atrakcją jest poznanie kolorytu Afryki, lokalnego stylu życia, ludzi na ulicy. Natomiast cała wycieczka to faktycznie obóz przetrwania, choć wcale nie musiałby taki być. Hotele na objeździe są bardzo słabe, mimo że w okolicy są naprawdę dobre. Ich standard jest żenujący - brudne okna, kanapy, rozwalające się drzwi, mega słaby internet, brak ciepłej wody (albo wogóle brak wody), bardzo monotonne jedzenie, spóźniająca się obsługa, wykłócanie się o rolkę papieru. I to nie chodzi o to, że to Afryka i że taki tam mają standard, bo dookoła pełno przykładów wyższego standardu, nie da się uniknąć wrażenia że Rainbow oszczędza na tym. Pilotka Zofia na start wydawała się kobietą z jajami i werwą, ale czym dłużej z nami była tym gorzej wypadała - nie podawała żadnych konkretnych informacji jak będzie dokładnie wyglądał dzień, i jak się przygotować, niewiele atrakcyjnych informacji o lokalnym życiu (miała ze 3-4 opowiastki i je ciągle powtarzała), wyrażała jawną pogardę i brak szacunku w stosunku do mieszkańców Gambii i Senegalu (ograniczone mózgi, niskie iQ itp). Nie dowiedzieliśmy się nic o animiźmie i fetyszyźmie, do Marabuta nie warto iść (podobno się nie zna i wszystkim mówi to samo). Organizacja wyjazdu beznadziejna w zakresie ułożenia programu, mam wrażenie że na siłę wysłano nas na rejs łódką po rzece Gambii ku wyspie Kunta K, przy nieadekwatnej pogodzie - 5 godzin na wielkich falach, rzężącą łódką, by ostatecznie i tak musieć przeprawiać się promem ( a tam 3,5h oczekiwania na prom w jedną stronę), by na koniec i tak na wyspę nie pojechać bo było za późno, dotarliśmy na lunch późnym popołudniem więc był totalnie zimny - cały dzień w drodze bez uprzedzenia nas o tym, bez jedzenia/picia/toalety, itp. Dobrze że bus dawał radę i tylko miejscami wyłączał klimę. A następnego dnia kilkugodzinny przejazd do południowego Senegalu - droga okropna, dziura na dziurze, hotel troszkę lepszy ale przynajmniej miał ciepłą wodę i można było umyć głowę. Ułożenie programu tak, by 4 razy korzystać z jedynego na tym terenie promu i tracenie czasu na czekanie na niego - oceniam bardzo negatywnie. Jednorazowa przeprawa by wystarczyłą, by poznać lokalną rzeczywistość. Dobrze, że lokalny przewodnik robił co mógł. Hotel, który trzeba dokupić ostatniego dnia jest uwłaczającej jakości, łazienka z ledwo ciurkającą zimną wodą, więc reklamowanie go jako pokój do wzięcia prysznica to absurd, brud wszędzie, widok z okna na mur, wszytko zakurzone i poobrywane, warunki ot oby przetrwać do transferu . I tu hit - pierwszy raz zdarzyło mi sie , że biuro o nas zapomniało, nie zabrało nas na lotnisko, nikt nie policzył osób, które miały zostać zabrane, nie sprawdził żadnej listy a sam przewodnik odjechał wcześneij z grupą katowicką, zostawiając bez opieki grupę warszawską. Po interwencji przyjechał jakiś autobus po nas - uwaga - z za małą liczbą wolnych miejsc, ostatecznie więc się nim nie zabraliśmy i jechaliśmy na lotnisko rozwalającą się taksówką. Dzień wolny po przylocie - w zasadzie nie rozumiem po co - i tak każdy robi to samo - idzie do parku krokodyli, do parku małp i na karmienie sępów - równie dobrze mogłoby to byc w cenie i realizowane jako program wycieczki. Wymiana pieniędzy - trzeba mieć 20 dolarów/os po przylocie i potem przy wylocie (opłąta lotniskowa), więc nie tylko euro się przydają choć je w zamian przyjmują. Lepiej wymienić pieniądze od razu na lotnisku bo w hotelu napoje do kolacji są płątne - o tym nikt nas nie poinformował i było kombinowanie na miejscu skąd wziąc pieniądze. Ogólnie na ulicy Senegambia jest wiele kantorów z dobrym kursem więc tam warto. Wymiana w Senegalu to przygoda - u pana z walizką walut; na rynku lub w jakiejś nieoznaczonej budzie po niewyswietlonym nigdzie kursie. PIlot nie był pomocny w wyliczeniu ile pieniędzy wymienic, na co musi nam wystarczyć, więc potrafiło byc nerwowo by szukać późnym wieczorem czy jakaś buda ala kantor jest czynna o tej porze. Co do robactwa - to trzeba pamiętać że to Afryka i lepiej mieć spory zapas mugi, mimo że komarów o tej porze nie było bardo dużo, to jednak były - szczególnie na północy, ale było sporo innych jak ogromne mrówki, karaluchy czy pająki. Jak macie to weźcie żółte książeczki szczepień - przydają się na przejściu z północnym Senegalem. Liczyłam na tym wyjeździe na dobre owoce, tymczasem żadnych owoców ani warzyw nie podaja do posiłków, można gdzieniegdzie kupić cos we własnym zakresie (mandarynki, banany). Orzeszki ziemne/nerkowce - mimo że rośnie ich tam zatrzęsienie - to kupić je można w malutkich paczuszkach po cenie takiej jak w Polsce, więc bez rewelacji. Ludzie w Gambii - bardzo przyjaźni, mimo że biedni i trochę natarczywi w sprzedaniu swoich produktów/usług. Ale uczciwi (np. nam kierowca taksówki wrócił się do nas i oddał telefon, który wypadł w taksówce). Jeżdżenie mniejszym 20-osobowym busem miało jedną zaletę - grupa sie zintegrowała, uczestnicy wycieczki byli bardzo w porządku. Ostrygi podawane na łódce - rewelacja, sok z palmy - warto spróbować (trochę jak podpiwek). Ogólnie wycieczka ma potencjał - ale musiałaby być dużo lepiej zorganizowana i mieć lepszą obsługę na miejscu. Ponad połowę czasu spędza się w busie.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jeżeli ktoś nie był w Afryce i kierował się przy wyborze opisem w katalogu to na pewno bardzo się zawiódł. Wycieczka mało intensywna, dzień na wypoczynek po przylocie zupełnie niepotrzebny. A już pisanie o możliwości wypoczynku na "rajskiej plaży" jest dużym nadużyciem. Wiadomo, że na plaży jest pełno miejscowych którzy nie dadzą kroku zrobić bez nagabywania. Tak tam jest i tak należy napisać, a nie robić turystom wodę z mózgu. Przyroda piękna i warta zobaczenia, ludzie miejscowi bardzo mili, przyjaźni i uczynni. Ale tu znowu uwaga do organizatora - skoro się chce pokazać piękne ptaki to nie ustawia się tak programu, że wypłyniecie na oglądanie jest o godz. 12 - 13 gdy wszystkie zwierzęta się chowają, Będąc w Kenii mieliśmy wyjazdy na safari o godz. 5.00 - było chłodno i przyjemnie i dużo zwierząt do obserwacji. Dlaczego tutaj jest inaczej.? Ogólnie pod względem organizacyjnym jedna za słabszych wycieczek. Do tego należy dodać brud w hotelach, robactwo i monotonne jedzenie. I nie wszystko można usprawiedliwić stwierdzeniem - "że taka jest Afryka "
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ten wyjazd nie byl pierwszy do dzikiej Afryki ale pierwszy z biurem Rainbow. Zdecydowałam się właśnie na ten wyjazd z uwagi na lwy i lwy okazały się cudne. Afryka przepiękna razem ze swoimi wadami i dziwactwami. Ale nie to teraz najważniejsze bo program choć był taki jak w ofercie to niestety były poważne zgrzyty/delikatnie mówiąc. Absolutną żenadą był wybór przez biuro 2 z 3 hoteli. Pierwszy kompletna klapa na czele z wyżywieniem, drugi to brudno i robactwo, robactwo w jedzeniu, karaluchy w pokoju, mrówki były przy tym niczym...Paskudne dwa hotele (to, że nie bylo basenu to też drobiazg) plus rosyjska pilotka która ani nie rozumiała faktu kolacji wigilijnej w takim syfie spowodował, że ta wycieczka która miała szansę na ocenę najwyższą niestety przeze mnie spada na pozycję mierną. Polskie biuro podróży, polscy turyści, okres świąteczny a tu bach - rosyjska pilotka. Olga miała wiadomości o Afryce ale przy tym była mało sprawna organizacyjnie, odnoszę wrażenie że bez afrykańskiego przewodnika w każdym dniu coś byłoby nie tak. Poza tym mnie osobiście bardzo zraziła niesprawdzonymi informacjami: ten drugi zarobaczony hotel w którym mieliśmy wiligilijną kolację miał być lepszy od pierwszego, w między czasie kilka innych drobniejszych nieścisłości aż po wylot który miał być blisko 22 a był dużo później i to z międzylądowaniem o czym wcześniej absolutnie mowy nie było. Itd., itd. Szkoda. Wycieczka dość droga i biuro powinno sprawdzać swooch pilotów i swoje hotele. Czy Rainbow stać na zakwaterowanie swoich Klientów w takich paskudnych hotelach ??? Znam Afrykę i raz jeszcze powtarzam, że wiem, że tam dwie gwiazdki to coś innego niż tu ale robaki wszędobylskie nie afrykańskie ale wynikające z brudnego hotelu i syfu w samym hotelu to coś innego. OMIJAJCIE SZEROKIM ŁUKIEM. Gdyby nie hotel trzeci i lwy to bym za wszystko dała 1 gwiazdkę. Kocham Afrykę i jest mi smutno z tego powodu,że tak robi biuro ludzi w bambuko. A zbiera przy tym dodatkowe 150 euro od osoby (nie 145) więc to nie jest tania wycieczka. WSTYD.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Gdyby nie "spacer z lwami" to by nei było co wspominać, chociaz równie interesujące były same spacery po wioskach między busem a muzeami czy innymi atrakcjami. Wowczas człowiek poznawał prawdziwą kulture i ludzi którzy mieszkają w ubustwie ciesząc sie jakby to my mielibyśmy być ich atrakcją.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jedna gwiazdka za spacer z lwami, dwie gwiazdki dla najlepszej pilotki z jaką jeździłam, panią Małgorzatę. Co poza tym - harcerski obóz przetrwania. Lot trwa 7 godzin bardzo niewygodnym i ciasnym samolotem z siedzeniami ze skayu. Hotel (Sand Beach Holiday Resort) w Banjul gdzie nocowaliśmy pierwsze 3 doby poza tym, że leży nad oceanem, jest pozaklasowy. Drzwi w pokojach albo niedomykały sie, inne przy próbie wejścia wyleciały z futryną. Z kontaków wystawały niezabezpieczone druty, ale nie było prądu w nich. Wody ciepłej nie było a zimna leciała tak niewielkim strumieniem, że nie można było się wykąpać. Na śniadaniu wyliczone były kawa 1 saszetka albo herbata 1 torebka. O ręczniki i papier toaletowy trzeba było prosić. W łazienkach nie było ani mydła, ani szamponu, ani szklanki do płukania zębów. Na szczęście opuściliśmy Banjul i wjechali do Senegalu północnego. Tam było lepiej, była ciepła woda i można się wykąpać. Spacer w parku Fathala jest atrakcją sam w sobie. Lwy prawdziwe. Potem mini safari, gdzie był nosorożec, żyrafy, antylopy, guźce. Kolejny dzień całodzienny przejazd z Senegalu północnego przez Gambię do Senegalu południowego. Wówczas była okazja podziwiania afrykańskiej rzeczywistości. Prom (jak przypłynie to będzie) wrażenie nie do podrobienia, granice między Senegalem a Gambią - również. Moim zdaniem Senegal południowy nie ma nic ciekawego do zaoferowania i jazda po koleinach, wertepach, częste kontrole policyjne, nie są warte tego wyjazdu. Poza tym mapka w ofercie tej wycieczki nie zgadza się z rzeczywistością - nie ma na niej zaznaczonego Senegalu południowego. Na szczęście po objeździe kupiłam odpoczynek w Hotelu Senegambia i to był dobry wybór.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
bardzo trudna i wymagająca wycieczka ze względu na bród i biedę odwiedzanych krajów . ponadto biuro bez wyobraźni naraża klientów na ryzyko zatruć serwując im istny surwiwal kwaterują w hotelu poniżej poziomu bezpieczeństwa. Ogólnie panujący niedowład niedosprzatane pokoje brak ręczników papieru jedzenie które obrzydliwe i zimne zafundowało całej grupie zatrucia. Rejsy łódką po rzece bez kapoków kolejny surwiwal i brak wyobraźni. Polecam dalsze oczekiwanie na poważny wypadek.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Minusy 1)Bardzo słabe hotele( w opisie ***) , : brud, obskurne toalety, cieknące kabiny prysznicowe, dziurawe ręczniki ,zepsuta klimatyzacja 2) Niewystarczająca ilość jedzenia dla całej grupy na śniadaniach w niektórych hotelach 3 )Brak napojów do obiadokolacji , brak w opisie programu ,że napoje dodatkowo płatne 4) Mało zorganizowanego czasu , program na siłę wypełnia 7 dni, ostatnie 3 dni to 2 dni w drodze do południowego Senegalu ,żeby odbyć tylko 3 godzinny rejs łódką na jedną z wysp 5) Brak niektórych punktów programu. Uważam ,że Gambia nie jest przygotowana na turystykę. Plusy Piekna przyroda
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Z biurem Rainbowoturs jeździmy na wycieczki objazdowe od kilku lat. To był nasz czwarty wyjazd (po Kenii, Kubie i Sri Lance). Niestety, najgorszy. Biuro cały czas ma w swojej ofercie wariant z dwoma noclegami w obiekcie rządowym Gambii Sindola Lodge, mimo, ze po zmianie władz w tym kraju (a więc od początku 2017r.), władze nie udostępniają obiektu Rainbowtorus. Zamiast tego wszyscy turyści lądują w obiekcie Golden Beach, który ma standard zakwaterowania, serwisu i wyżywienia porównywalny do bardzo kiepskiego poziomu hostelu. Pokoje bez klimy, z grzybem, popękanymi ścianami, robactwem w pokojach, brudem. jedzenie racjonowane, bardzo marnej jakości i znikomej różnorodności, bardzo niegrzeczna obsługa. w obiekcie nikt nie pomaga nosić walizek, mimo że płacimy na ten cel przed rozpoczęciem objazdówki 45 dolarów od osoby. Od pracowników hotelu dowiedzieliśmy się że nigdy dotychczas od żadnego z pilotów biura nie otrzymali żadnych napiwków – gdzie więc one znikają? To pierwszy zarzut, drugi dotyczy postawy pilotów jakich zatrudnia Rainbowtours. Osoby te traktują turystów jak niezbyt rozgarniętych petentów, których należy zbywać za każdym razem, gdy czegoś chcą, najczęściej tłumacząc, że w Afryce to niczego z nikim nie da się załatwić. Bardziej utożsamiają się z pracownikami hoteli, po to by samym być lepiej traktowanymi. Zdumiewające to jest, bo przecież piloci są w pracy, którą my turyści im zapewniamy. I powinni zrobić WSZYSTKO aby klientom biura zapewnić jak najlepsze warunki na każdej płaszczyźnie. Może kolejne reklamacje i konieczność zwrotu pieniędzy przez Biuro doprowadzi do jakichś zmian w podejściu i Biura i pilotów. A przy tym będzie wreszcie skutkować właściwym poziomem usług, za które płacimy niemałe przecież pieniądze. Mam nadzieję, że także te opinie ktoś czyta i czasem wyciąga wnioski. Ale przechodząc do samej wycieczki. Gambia to bardzo biedny kraj, ale ludzie nie chodzą głodni i robią wrażenie szczęśliwych. Żyją dniem dzisiejszym, cieszą się tym, co mają, tu i teraz. To tak odmienne postrzeganie codzienności od naszego europejskiego, że choćby dla poznania tej innej mentalności warto podróżować do Afryki. Ciekawym doświadczeniem była wizyta w wiosce plemiennej czy w szkole. Choć odbywa się to w dużym pośpiechu i ogranicza do przekazania prezentów i zebranych pieniędzy. Wydaje się, że jeśli Rainbowtours jest głównym tour operatorem współpracującym z Gambią (generujemy tam ok 4 % pkb), powinno pomyśleć o objęciu stałym patronatem kilku szkół w Gambii i Senegalu, do których turyści powinni być wożeni. Zapewni to długofalową pomoc dla młodzieży uczącej się, a i efekty będą widoczne, a nie tylko doraźne wsparcie. Ewentualnie nawiązać współpracę z kilkoma wioskami i tam wozić turystów, aby widać było efekty naszego wsparcia. Oczywiście jeżdżąc tam, warto brać wszelkie przybory szkolne, piłki, środki higieniczne, leki, – to wszystko jest tam towarem deficytowym. W tym kraju w większości wsi ludzie mieszkają w lepiankach bez prądy, a wodę mają z jednej na całą wieś studni. Ciekawym doświadczeniem jest zwiedzanie Albert Market w Banjul. Krawcy pracujący na wolnym powietrzu, ryby właśnie złowione oferowane do sprzedaży – do wyboru, do koloru. Można kupić fajne pamiątki, rękodzieło, oczywiście targując się w miłej atmosferze. Przeprawa promowa także pozwala poznać trzeci świat. Widok ludzi, zwierząt, zapakowanych do granic możliwości, zdezelowanych bardziej lub mniej, samochodów wjeżdżających na prom – tego nie zobaczycie nigdzie indziej. Spacer z lwami w Parku Fathala – miłe, choć nie nadmiernie ekscytujące przeżycie. Biuro pobiera obecnie o 24 euro opłaty więcej, mimo że zabawy z młodymi lwami nie ma już w Parku (była przez krótki czas, w listopadzie 2017r., potem została wycofana). Samo safari w obrębie Parku to „polowanie” na dzikie zwierzęta, roślinożerców. Lasy namorzynowe ciekawe dopiero w Senegalu, tam można zobaczyć jak wyglądają ostrygi, nie ma tego w dorzeczu rzeki Gambia. warto spróbować soku z palmy czy baobabu (tu także owoców). Wycieczka spokojna aż zanadto, program bardzo lekki. Mało podróżowania busikiem. Dużo pływania po rzekach, w których nie widać ryb, ani innych mieszkańców rzek czy okolicznych zarośli. Sypialnia ptaków w Senegalu – jeśli ktoś liczy że usłyszy ptasie trele to się rozczaruje. Raczej wrzaski podobne do krzyków naszych rodzimych wron i kruków. Ale jeśli będzie miał szczęście i z bliska zobaczy pelikany, będzie usatysfakcjonowany. Nie warto zażywać profilaktyki antymalarycznej. Lepiej kupić sobie w aptece w Gambii lek COARTEM, za ok 450 dalasi (8 euro). 1 opakowanie wystarczy dla jednej osoby w razie, gdyby miała pecha i zachorowała na malarię, po ukąszeniu przez komara, które niestety gryzą. Można kupić w Polsce Off tropical, trochę pomaga. Na wyjazd trzeba zabrać przejściówki do kontaktów. Na część pobytową polecamy Kombo Beach Hotel. Obiekt na dość dobrym poziomie, obsługa dba o turystów. Nie warto kupować obiadokolacji w Polsce, w Biurze. Te same posiłki można wykupić na miejscu znacznie taniej. My płaciliśmy w Polsce od osoby 560 zł, a po przeliczeniu na miejscu zapłacilibyśmy o ok 180 zł taniej (każda obiadokolacja to 720 dalasi, a 10 euro to ok 560 dalasi, czyli jeden posiłek ok 12 euro). Można żywić się w knajpkach przy hotelu, których jest pełno. Oferują dania z kurczaka, wołowiny, ryb i owoców morza w znacznie niższych cenach. Po raz kolejny Biuro na początku objazdu zbiera nie małe pieniadze od turystów i na koniec ich nie rozlicza. Poniewaz sytuacja się powtarza, a Biuro nie wprowadza w tej kwestii żadnych zmian, brak rozliczenia ujmujemy w reklamacji (oprócz innych, nie zrealizowanych punktów programu), w razie braku reakcji zawiadomimy UOKIK. wygląda to na pobieranie rpzez Biuro dodatkowych, ukrytych kosztów, pod pozorem opłąt za bilety wstępu i napiwki.