Opinie o Afryka naturalnie dzika, Wodne Safari GAM + Kombo Beach 4*
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
super wczasy
Paweł Wałcz 27.03.2014 | Tagi: 46-55 lat, w parzesuper wczasy,polecam kazdemu kto chce zobaczyc prawdziwy zakatek afryki
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Gambia - wodne safari
Justyna Gościcino 29.04.2014 | Tagi: 36-45 lat, w parzeGambia – wodne safari Nasza wycieczka , wodne safari po rzece Gambii, była ciekawym dopełnieniem podróży po Senegalu. Podróżowaliśmy busami, a w grupie było 14 osób, więc mieliśmy sporo miejsca. W pierwszej kolejności skierowaliśmy się do Kiang West National Park gdzie pływaliśmy po kanałach parku podziwiając zielone lasy namorzynowe oraz mangrowce w dorzeczu Gambii. Mogliśmy zaobserwować różne gatunki ptaków między innymi czaple oraz zimorodki. Po przeprawie łodzią zjedliśmy obiad nad brzegiem rzeki, a następnie udaliśmy się do Georgetown. Zobaczyliśmy tam Drzewo Wolności i miasteczko. Spotkaliśmy tam życzliwych i miłych ludzi, a dzieciaki zaczepiały wszystkich w nadziei na otrzymanie jakiegoś cukierka lub lizaka. Cieszyły się ze wszystkiego, nawet z plastikowych butelek, często się zdarzało, że podchodziły do busa i o nie prosiły. Po krótkim spacerze przeprawiliśmy się małym miejscowym promem do hotelu, gdzie przywitały nas biegające wszędzie małpki. To było cudowne miejsce, dało okazję do mieszkania odrobinę podobnie jak tubylcy. Nie mieliśmy prądu, ciepłej wody, w oknach nie było szyb. Zasypialiśmy przy odgłosach dzikiej natury. Po dachu naszego domku biegały małpy, a po suficie jaszczurki. Wieczorem zjedliśmy przepyszną kolację, a po posiłku przybyły kobiety z pobliskiej wsi. Wieczór zakończył się śpiewem i tańcami przy afrykańskiej muzyce, w których również brałam udział. Ten nocleg to doskonały pomysł. Byliśmy z mężem zachwyceni. Rano wspaniały posiłek, wśród szalejących małp. Ja zapomniałam pilnować swojego śniadania, poszłam po kawę i w jednej chwili małpka ukradła mojego pączka z talerza. Było mnóstwo śmiechu z tego powodu. Po śniadaniu wsiedliśmy na piętrową łódź, czekającą na nas na brzegu rzeki zaraz przy naszym hotelu. Na górnym pokładzie były materace na których mogliśmy wypoczywać w ciszy i spokoju podczas kilkugodzinnego rejsu po rzece. Podziwialiśmy przyrodę, obserwowaliśmy ludzi na brzegach, ale potrzebna była do tego lornetka, albo dobry zoom w aparacie. W porze obiadowej zjedliśmy lunch przygotowany przez kucharzy na statku. Był to bardzo przyjemny i spokojny dzień. Po południu pojechaliśmy do Senegambii i oglądaliśmy kamienne kręgi, laterytowe posągi, prawdopodobnie to grobowce władców. Jest taki przesąd, o którym opowiedziała nam przewodniczka Sylwia. Trzeba znaleźć kamień, pomyśleć życzenie i położyć na jednym z posągów. Podobno się spełniają, zobaczymy. Nie pisałam jeszcze o naszej nowej przewodniczce. Była bardzo miła, sympatyczna i uczynna, mnóstwo opowiadała i bardzo ciekawie. Kiedy wracaliśmy przy bramie pożegnały nas dzieci śpiewem i tańcami. My natomiast w zamian podarowaliśmy im kilka drobiazgów. Wieczorem dotarliśmy do eleganckiego hotelu Sindola Lodge w Kanilali. Następnego dnia rano pojechaliśmy odwiedzić jedną z wiosek. Zobaczyliśmy jak żyją mieszkańcy plemienia Mandinga. Zaraz po wejściu do wioski obskoczyły nas dzieciaki w różnym wieku. Chwytały za rękę i tak z nami cały czas spacerowały. Pozwolono nam wejść do klas gdzie właśnie trwały lekcje. Mogliśmy poobserwować jak wyglądają takie zajęcia. Dzieci śpiewały specjalnie dla nas piosenki, które się nauczyły na te okazję. Pod koniec oczywiście można było ofiarować, tak bardzo potrzebne przybory szkolne oraz datki na mundurki. Każdy uczeń musi mieć mundurek, a wiele rodzin nie stać na ich zakup więc czasami szkoła może taki podarować. Były momenty, że łzy cisnęły się do oczu kiedy dzieci dzieliły się cukierkiem, aby każde mogło spróbować. Niestety w Afryce dzieciom brakuje naprawdę wielu podstawowych rzeczy, trzeba starać się pomóc w miarę możliwości. Warto pamiętać aby przed wyjazdem na wycieczkę zakupić i zabrać ze sobą długopisy, zeszyty czy nawet piłki nożne, to wymarzony prezent dla każdego chłopaka. Oni uwielbiają ten sport, a Lewandowskiego zna prawie każdy. Wzruszeni i z pewnymi doświadczeniami ruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku Parku Narodowego Makasutu. Po drodze musieliśmy się zatrzymać ponieważ zabrakło benzyny. Nagle z jakiegoś domku przybiegli ludzie z karnistrami pełnymi paliwa, z lejkiem wypełnionym jakimiś sznurkami służącymi za filtr, zatankowali i mogliśmy ruszać dalej. To była okazja do zobaczenia jak wygląda stacja benzynowa na wsi. Park w Makasutu okazał się również ciekawym miejscem. Najpierw poczęstowano nas kawą lub herbatą oraz ciasteczkiem. Następnie spacerowaliśmy po lesie w towarzystwie pawianów, poznawaliśmy różne gatunki drzew między innymi drzewo mające właściwości wiagry oraz takie które po przytuleniu spełnia życzenia i daje energię. Odwiedziliśmy również wróżącego szamana. Jedna z pań skusiła się na wróżbę. Po spacerze mieliśmy okazję spróbować wino palmowe robione przez tubylców w warunkach polowych. Jeden z panów zademonstrował jak wchodzą na palmę aby zebrać orzechy. Po tych przeżyciach był czas na kolejną wycieczkę łodzią po namorzynowych zaroślach, gdzie żyją ostrygi. Po powrocie był lunch z lokalnymi potrawami. W czasie posiłku odbył się pokaz afrykańskich tańców i śpiewów. Cały czas towarzyszyły nam pawiany szalejące na całego. Kiedy tylko zwęszyły okazję kradły jedzenie, skakały po stołach, rozśmieszały wszystkich dookoła. Po wizycie w parku wyruszyliśmy w drogę do Banjulu. Po drodze zrobiliśmy jeszcze zakupy na targu w Barikama. Ja z mężem kupiliśmy bębenek na pamiątkę, jest dość duży, ledwie zmieściliśmy go w walizce. Musieliśmy sporo czasu poświęcić na handlowanie, ale się udało tanio kupić, chociaż jeszcze w zamian musiałam podarować sprzedawcy moją chustkę aby też miał pamiątką. Po południu dotarliśmy do hotelu w Banjul, gdzie nas zakwaterowano. My dostaliśmy pokój już na cały pobyt ponieważ był to hotel, który wybraliśmy „Laico Atlantic”. Następnego dnia część grupy zwiedzała stolicę, my natomiast już rozpoczęliśmy pobyt ponieważ Banjul zwiedzaliśmy podczas poprzedniej wycieczki Senegal z Gambią. Hotel w którym mieliśmy pobyt śmiało mogę polecić. Było może dużo komarów, ale co wieczór spryskiwali pokoje więc nie mieliśmy żadnych problemów. Bardzo urozmaicone i smaczne jedzenie, a po kolacji ciekawe animacje. Basen wystarczająco duży i czysty, na plaży leżaki z parasolami z palmowych liści. Mieliśmy blisko do miasta, często chodziliśmy na targ obserwować pełnych życia i wesołych handlowców. Jeden dzień mieliśmy pełen przygód. Wybraliśmy się na wycieczkę lokalnymi środkami transportu. Co prawda trochę się rozlatują i w pierwszej chwili sprawiały wrażenie, że nie dojedziemy w całości , ale wszystko okazało się w porządku. Pojechaliśmy między innymi do parku Bijilo z małpkami zielonymi i czerwonymi. Ja miałam tyle szczęścia, że jedna z nich wskoczyła mi na ramię i tak przez chwilkę z nią chodziłam. Małpek było wszędzie pełno, siadały z nami na ławkach i zaczepiały ponieważ chciały od nas orzeszki. W drogę powrotną udaliśmy się częściowo pieszo wzdłuż plaży. Dotarliśmy do wioski rybackiej. Mieliśmy szansę obserwować wracających z połowu rybaków. Na brzegu oczekiwały na nich rodziny i mieszkańcy wioski, którzy nosili w skrzyniach ryby z łodzi na brzeg. Natomiast na brzegu jedni sprzedawali inni patroszyli i czyścili ryby. Życie toczyło się pełną parą. Jeśli ktoś nie za bardzo lubi leżeć to polecam taką małą samodzielną wyprawę. Kolejne dni to był wypoczynek, spacery po plaży lub mieście, również wieczorne. Bardzo obawiałam się ostatniego dnia, czyli oczekiwania na samolot, ale oczywiście niepotrzebnie. Wszystko było dobrze zorganizowane. Po wymeldowaniu, bagaże mogliśmy spokojnie zostawić w pokoju bagażowym przy recepcji. Popołudnie mieliśmy na ostatnie zakupy lub plażowanie. Udostępnione były pokoje kąpielowe z czystymi ręcznikami, a obiad zjedliśmy w małej restauracyjce w mieście niedaleko targu. Cóż więcej potrzeba. I tak przygoda dobiegła końca. Polecam wszystkim, których ciekawi prawdziwa czarna Afryka.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Gambia wzdłuż i wszerz
JAROSLAW, MROWINO 04.03.2016 | Tagi: 56-65 lat, w parzeGambia - Wodne safari to wycieczka do czarnej Afryki, gdzie w kilka dni można poznać smak tego kontynentu. Prowadzeni przez kompetentnego pilota i sympatycznego "tubylca" mogliśmy zapoznać się ze smakami (pyszna kuchnia), widokami (niezwykłe), zwierzętami (wspaniałe) i mieszkańcami (niezwykle otwarci i sympatyczni). Ciepła woda, słońce ale i historia najmniejszego kraju Afryki tworzą niezatarte wrażenia i powodują, że kolejnego roku z całą pewnością znów poszukam wycieczki w tym kierunku.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Prawdziwa afryka!
Magdalena, Łódź 16.03.2016 | Tagi: 26-35 lat, samemuRewelacja! Prawdziwa afryka, niezapomniana przygoda. Nie jestem zdecydowana, czy najlepszym elementem byly noclegi w lokalnych osrodkach, wsrod miejscowych plemion i w otoczeniu afrykanskiej przyrody, czy moze przewodnicy - przesympatyczni, pogodni i posiadajacy ogromna wiedze. Zdecydowanie polecam kazdemu, kto chce przezyc cos wyjatkowego, a nie tylko lezec przy basenie kolejnego hotelu, jakich pelno na calym swiecie.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Gambia i Senegal
Katarzyna Joanna, ------ 26.01.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 56-65 lat, z rodzinąBardzo ciekawy wyjazd,Afryka w naturalnym wydaniu ,bez koloryzowania bardzo polecam.Program różnorodny można dużo zobaczyć,pokosztowacć lokalnego jedzenia zobaczyć codziennego życie mieszkańców,posłuchać lokalnej muzyki na żywo ,a jednocześnie jest też.czas na samodzielne zwiedzanie ,lub plażowanie . Oba kraje z przepiękną przyrodą ,oglądanie ptaków i zwierząt w ich naturalnym środowisku jest fascynujące, niesamowite wrażenie to widok z bliska kilkuset letnich drzew ogromnych kapokowców baobabów
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Moje urodziny
Teresa Sosnowiec 01.05.2014 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiWysiadam z samolotu i już jest fajnie. Jest luty więc wiadomo, krótki dzień, szarawo i chłodnawo, a tutaj przyjemne 27 stopni choć już wieczór. Grupka mężczyzn przywiązuje sznurami nasze bagaże na dachu busa i wyciąga ręce po zapłatę. Możesz coś dać, ale musu nie ma. Jedziemy do hotelu. Szybko, sprawnie, zakwaterowanie, kolacja, nocleg. Rano wyruszamy w trasę. Co w programie? To można sprawdzić na stronie biura albo w katalogu. Realizacja punkt po punkcie. Pilot zasypuje nas informacjami. Ale nie tylko, jest opiekunem, logistykiem, organizatorem, pomaga i czuwa. Za oknami busa codzienne życie. Nie widać tu bogactwa ani luksusów. Jest zdecydowanie biednie ale ludzie są pogodni i otwarci. Kobiety o figurze modelek, wysokie i smukłe kroczą wyprostowane w swych barwnych strojach. Dzień moich urodzin spędzam przemierzając łodzią wody Gambii. Wokół spokój i wszechobecna zieleń, drzewa mango, palmy, baobaby, mangrowce. Pełny relaks. Hipopotam leniwie wystawił z wody czubek głowy. Wodne safari to przyroda, rzeka, roślinność, ptactwo, lunch w towarzystwie małpek, głaskanie krokodyla. Ale to też ludzie - rozbrajające dzieciaki, barwne stragany na targu Albert Market, sprzedawcy oferujący swój towar, rzemieślnicy szyjący koszule albo rzeźbiący w drewnie. Jeśli chcesz pogłaskać krokodyla, zanurzyć się w las namorzynowy, poczuć pod stopami delikatny piasek cudownej gambijskiej plaży, a przy tym nie przeszkadza ci trochę kurzu i fakt, że pirodze, którą popłyniesz po rzece daleko do luksusowego statku, jeśli jesteś otwarty na ludzi i nowe doznania to wodne safari jest dla Ciebie.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Spokojnie
Objazd od 8.03.2024 03.04.2024 | Termin pobytu: marzec 2024 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiWycieczka bardzo spokojna. Gambia i Senegal są krajami bezpiecznymi, w których można samemu wyjść na bazar, do restauracji itp...Ludzie bardzo mili, uśmiechnięci i życzliwie nastawieni do turystów. W Gambii i Senegalu jest stosunkowo mało hoteli, plaże są przepiękne, jest na nich niewiele turystów. Pogoda w marcu jak u nas w okresie gorącego lata, tylko przyjemnie chłodniej jest wieczorami i rankami. Warto zabrać ze sobą kapelusz i okulary oraz środki na komary. Dużo pływaliśmy łódkami i dlatego ten wyjazd jest rodzajem odpoczynku w przyrodzie. Muzyka w Senegalu i Gambii jest niesamowita, nogi same tańczą. Warto więc każdy wieczór spędzić przy muzyce w jakimś lokalu. Warto iść w stolicy Gambii plażą w kierunku wioski rybackiej. Wrażenia niesamowite, spacer przepiękną, czystą plażą, pomalowane w przepiękne kolory i wzory łodzie rybackie. W wiosce rybackiej i na plaży gdzie od razu są dzielone ryby widać jak ludzie ciężko pracują. Po powrocie do kraju, jak po każdym pobycie w kraju w którym jest biednie ceni się swarunki w jakich my żyjemy. Ludzie w Gabi i Senegalu są bardzo biedni, żyją w ubóstwie ale uśmiechnięci . Najbardziej w czasie wycieczki podobali mi się ludzie, są przepiękni dzieci, kobiety i mężczyźni. Tak przepięknego koloru skóry nie widziałam jeszcze nigdzie. W Gambii i Senegalu nie ma ,,wielkich,, szokujących wrażeń. Jest za to życie ludzi, do których nie dotarła fala wielkich hoteli i masa turystów. Pewnie jest to kwestia czasu. Polecam tą wycieczkę.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Afryka naturalnie dzika? Tak, to inny świat
PRZEMYSLAW, Gdynia 19.02.2024 | Termin pobytu: styczeń 2024 | Tagi: 56-65 lat, w parzeProgram dla osób nie wymagających i nieuciążliwa fizycznie. Można jednak poznać w pigułce najważniejsze atrakcje tej części Afryki. Zabrakło wizyty na wyspie Kunta Kinte, ale byla inna wyspa "niewolnicza". Dotykanie krokodyli tonatrakcja sama w sobie. Transport busikami też ciekawy, nie jest tak źle, autobusy nie dały by rady na drogach, które też są atrakcją :) W Cap Skiring można poznać prawdziwe życie handlowe w Afryce i standardy tam panujące - polecam zwrócić uwagę na stoiska mięsne. Koszy na śmieci nie szukajcie. Tubylcy nie są chetni aby ich fotografować chyba, że coś się u nich kupi lub sie zgodzą, ale z drugiej strony nie traktujmy ich jak ludzi gorszej kategorii, a będzie OK. Polecam zwrócić tez uwage podczas objazdu na domy w ktorych mieszkają tubylcy i jeden z podstawowych materiałów budowlanych - blachę falistą, ktora jest wszechobecna. I to wszystko jest ta dzikość którą warto poznać w Gambi i Senegalu. Hotele na objeździe ok ( to objazd w końcu, a miały baseny i blisko oceanu) poza wyżywieniem- masakra, ale spokojnie, można przeżyć. Jeżeli ktoś zostaje na pobyt polecam wycieczkę do Senegalu na spacer z lwami i safari - już sama przeprawa promem to wielka atrakcja jak się widzi jak tubylcy niemal walczą o miejsce na promie. Inny świat - afryka naturalnie dzika
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Fajna wycieczka chociaż dało się tam parę rzeczy do programu dodać
Marcin, Lędziny 18.02.2023 | Termin pobytu: styczeń 2023 | Tagi: 36-45 lat, w parzeGeneralnie jestem zadowolony. Było co robić przez większość wyjazdu, chociaż gdybym miał samemu układać program to parę rzeczy bym pozmieniał - np. zamiast Makasutu kajaki na wschód słońca przez namorzyny Tanji (mieliśmy to jako wycieczka fakultatywna w drugim tygodniu pobytowym, w gratisie za zmianę hotelu). Sarafi w parku Fathala które było w programie innych wycieczek IMHO też warte zobaczenia (zrobiliśmy to sobie we własnym zakresie w drugim tygodniu). Z opisu programu nie wynikało też wprost że w Cap Skirring będziemy mieć de fakto prawie 2 dni wolne bo przejazd jeepami po plaży to było raptem 1,5h. Zabrakło też ponoć zamkniętego Ekoparku Casamance. Jeśli chodzi o hotele na objazdówce to były w miarę ok ale wg mnie powinny być wpisane w program wycieczki żeby wiedzieć czego się spodziewać. Tropic Garden w Bakau: beznadziejne śniadania ("angielski chleb", fasolka z puszki, rozwodnione jajka, rozwodniona kawa i strasznie przesłodzony sok), obiadokolacje dla odmiany bardzo dobre. Plaża trochę mała (w trakcie przypływu - brak plaży) i zaśmiecona. Internet praktycznie cały czas nie działał. Pokoje - bungalowy, zawsze otwarte jedno okno dla wentylacji którego nie dało się zamknąć (choćby wychodząc z hotelu), gdzieniegdzie zacieki i zapach pleśni, wątpliwej czystości pościel (wyglądała na niezmienianą po poprzednich gościach). Za to w niektórych domkach był telewizor (ale co można oglądać to nawet nie sprawdzałem) a we wszystkich klimatyzacja. Basen i miejsca wokół basenu ok chociaż woda trochę zimna była w czasie naszego wyjazdu (druga połowa stycznia). Położenie hotelu - niespecjalne, blisko do parku krokodyli (ale to i tak jest w programie wycieczki), można też zobaczyć mały targ rybny niedaleko (na północ). Na południe można pójść obejrzeć ptaki na Kotu Bridge ale to już jest kawałek. Poza tym w okolicy praktycznie brak restauracji, ze sklepami też kiepsko (jeden brudny obok hotelu, drugi lepszy ok 15minut pieszo na południe). Hotel Cisko Centre w Cap Skirring: zdecydowanie lepszy hotel od Tropic Garden. Duże pokoje z fajną łazienką. Problemy z prądem, co jakiś czas wybijało korki. W naszym pokoju popsuła się klimatyzacja i bez niej trochę ciepło w nocy ale dało się wytrzymać :) Wifi najlepiej działało na basenie (sam basen fajny i czysty). Do plaży trzeba przejść ok 1,5km - albo przez inny hotel udając że się tam mieszka albo przez ruiny innego hotelu. Jedzenie dobre, śniadania też całkiem dobre chociaż czasami niektórych rzeczy brakowało. Tylko z rybami na kolację lepiej uważać bo raz trafiła się jakaś popsuta ryba i parę osób miało później problemy żołądkowe.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Afryka naturalnie dzika
Renata, Końskowola 20.03.2024 | Termin pobytu: luty 2024 | Tagi: 56-65 lat, w parzeZwiedzanie bardzo przyjemne, nie wyczerpujące, z atrakcjami przyrodniczymi, warunki zakwaterowania i jedzenie w Senegalu bardzo dobre, natomiast w Gambii tragedia, hotel powinien pójść do remontu a nie do mieszkania dla gości, marne jedzenie i nie wystarczająco dla wszystkich, a nich ktoś się spóźni to może okazać się że pójdzie spać na głodniaka .