Kategoria lokalna: 5
Zastanawiasz się, czy ten hotel to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Przed wyjazdem zastanawialiśmy się czy wybrać często droższe hotele o wyższym standardzie, czy Playa Bachata - tańszy ale wyraźnie bardziej "zmęczony czasem" niż inne - to już wynikało z komentarzy i zdjęć zamieszczanych w internecie. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Playa Bachata ze względu na ogród, w którym położone są pokoje. Coś pięknego! Niewielkie, kilkupokojowe domki pomiędzy palmami, połączone ścieżkami. Cały teren, czyli w zasadzie zieleń, palmy, kwiaty, jest bardzo zadbany i nie wyobrażamy sobie teraz, że mogliśmy mieszkać w jakimś molochu albo na terenie wykafelkowanym od ściany do ściany - a takie hotele braliśmy pod uwagę ze względu na wyższy standard i lepsze opinie. Codziennie budząc się widzieliśmy egzotyczną zieleń za szerokimi drzwiami tarasowymi i słyszeliśmy ptaki, które wśród tej zieleni urzędowały. I To jest wspólne dla każdego pokoju! Domki przy plaży mają oczywiście dodatkowo widok na plażę i ocean. Sama plaża bardzo duża, porośnięta palmami jak z pocztówek. Dodam, że sporo podróżujemy i nie zachwycamy się tutaj palmami tylko dlatego, że są palmami :) Same pokoje na poziomie wystarczającym - o ile nie przeszkadzają nam niektóre niedogodności (ale nie po to są wakacje żeby marudzić na kolor ścian!). A z konkretów: zamek w drzwiach problematyczny - wydawało nam się, że klucz nie pasuje i godzinę czekaliśmy aż przyjdzie ktoś z obsługi i pokaże nam 'myk' (trzeba było delikatnie unieść klamkę, włożyć klucz pod kątem i działa :)). Po pierwszej demonstracji każde kolejne otwarcie przebiegało już bez problemów. Widać jednak, że hotel dawno nie był w remoncie i podobne przygody mogą nas spotykać w wielu miejscach. Komary: koniecznie wieczorem trzeba spryskiwać się czymś na te owady, atakują strasznie. Dodatkowo polecamy zabrać ze sobą coś do gniazdka, co można zostawić w pokoju podłączone do prądu. Mimo zamkniętego okna te bestie jakoś się dostawały do środka. Na ciepłą wodę czasami trzeba było dłużej poczekać - ale zawsze była! Karaluchy się zdarzały - czasami zauważaliśmy jak przemykają przez pokój. Na nie nie ma rady. Przecisną się przez jakieś szpary czy dziury i trzeba z tym żyć. Całe szczęście podczas prawie dwutygodniowego pobytu widzieliśmy je tylko 2-3 razy. W pokoju wiatrak i klimatyzacja działają bardzo sprawnie. Jeśli komuś przeszkadza dosyć głośny szum warto zabrać ze sobą stopery do uszu. Problemem dla niektórych może być brak ręczników w pokoju w trakcie dnia. Rano zabierane są do pralni i oddawane dopiero popołudniu. Czyli po powrocie z plaży i kąpieli nie mamy się w co wytrzeć. Można wspomagać się ręcznikami basenowymi lub po prostu nie przejmować się wodą na wakacjach :) Na terenie hotelu baaaardzo drogi sklep gdzie można kupić wszystko co potrzebne na wakacjach (filtr 50 w sprayu = 40 dolarów :)).Internet tylko w lobby - warto na miejscu kupić lokalną kartę SIM - w hotelu znacznie droższa niż na lotnisku, a na lotnisku znacznie droższa niż bezpośrednio w salonie operatora na mieście. Na terenie hotelu (przy bramie, trzeba wyjść poza główny budynek recepcji) znajdziemy bankomat. My nie mieliśmy ze sobą gotówki, wypłacaliśmy z bankomatów (Revolut nie działał!). Na recepcji bez problemów wymieniają dowolną ilość gotówki na drobne. Płacenie kartą się nie opłaca. W 75% miejsc (sklepów, restauracji) za płatność kartą doliczano 18% (podatek). Drobne potrzebne były do napiwków - to tam standard, do którego przywykliśmy podczas innych wyjazdów więc i tam się dostosowaliśmy. W zasadzie za każdą czynność miło jest dać chociaż 50 pesos, a przy większych "przysługach", sprzątaniu itd. 150-200. Po kilku dniach zna się już z chociaż z widzenia obsługę i wiadomo kto zasługuje na więcej, a kto na mniej. Napiwki to oczywiście wolny wybór i nikt nikogo do nich nie zmusza. Chociaż trzeba uważać na "bagażowych" po wyjściu z lotniska. Ubrani w ciuchy biura podróży (do dzisiaj nie wiemy czy autentyczne) dosłownie wyrywają bagaże z ręki mimo wyraźnego sprzeciwu, a potem rzucają obelgami gdy napiwku nie dostaną - to chyba jedyne przykre doświadczenie z całego pobytu na Dominikanie. Należy koniecznie zabrać wysokie filtry, czapeczki, bo na mieście (o ile się wybieramy na zwiedzanie czy zakupy) nie ma cienia! Słońce pada prawie zupełnie pionowo więc budynki tego cienia nie dają. Idąc plażą na prawo znajdziemy lokalne budy z pamiątkami (niestety trzeba się mocno targować) i budę restauracyjną z owocami morza, którą nawet polski sanepid zamknąłby z w mgnieniu oka. Tam nawet kuchni nie ma, ale jeśli ktoś do wakacji podchodzi tak jak my i jest gotowy na ryzyko, to polecamy. Pyszne krewetki, homary, stoliki bezpośrednio na plaży. W pobliżu znajduje się także plaża, gdzie lokalsi imprezują, a obok niej liczne sklepiki z pamiątkami itp. Żeby do niej dojść trzeba wyjść przez bramę i iść w prawo (wieczorem uwaga na żółwie! pełno ich wychodzi z rozlewiska, które tam się też znajduje). Na końcu drogi dojdziemy do sklepików, a dalej na prawo jest plaża. Hotel znajduje się kawałek od miasta ale warto tam pojechać. Do wyboru jest Uber, lokalne taxi, motor i busik. Z Uberem jest taki problem, że 90% kierowców oczekuje dopłaty jak do ceny taksówki (ale informują o tym przed kursem więc trzeba w takim przypadku po prostu anulować przejazd). Motorki z kierowcami to lokalny, najbardziej popularny środek transportu. Pomarańczowa kamizelka oznacza teoretycznie, że kierowca ma prawo jazdy i licencję. Biorą nawet po dwie osoby na motorek. My nie ryzykowaliśmy, bo to jazda w słońcu i jakoś nie chciało nam się obściskiwać w 3 spocone osoby na niewielkim skuterze :) Taksówki drogie ale najwygodniejsze. Można utargować cenę do 10 dolarów. Im dalej odejdziemy od hotelu tym cena niższa. Wezwanie taksówki pod samą recepcję może kosztować nawet 30 i więcej dolarów. Dla nas najlepsze były niewielkie busiki - białe, z odbojami z rur jak w wesołym miasteczku. Były klimatyzowane, zatrzymywały się gdziekolwiek się poprosiło (łapało się je na stopa, a wracając mówiło się, że chce się wysiąść pod Playa Bachata) i cena była znana, bardzo niska i bez targowania się: 50 pesos za osobę. Nasz przyjazd do hotelu przypadał w weekend i bardzo wystraszyliśmy się tego co tam zobaczyliśmy. Może też przez zmęczenie podróżą. Większość gości to lokalsi, którzy spędzają tam właśnie dzień czy weekend. Nic w tym złego, są bardzo mili, kulturalni, nie przeszkadzają w niczym. Niestety w tych dniach hotel nie dawał rady z obsługą obiadów i kolacji. Nie można było samodzielnie nabierać potraw, robiły się straszne kolejki, czasami brakowało talerzy. Sprawa unormowała się w niedzielny wieczór i nie było z tym problemów do kolejnego weekendu. Wtedy byliśmy jednak już tak wyluzowani i wypoczęci, ze nawet to nie mąciło nam szczęścia :) Jeśli chcemy wysyłać pocztówki, to znaczki dostępne są w hotelowym sklepiku, a gotowe kartki można zostawić w recepcji (jeszcze nie wiemy czy dotrą :)). Ogrodników można pytać o kokosy - czasami sami je proponują. Sprzątając ogród znajdują dojrzałe owoce i za 2-3 dolary otworzą je nam. Można pić przez słomkę, a następnie za kolejnego dolara poprosić o rozłupanie w taki sposób żeby można było zjeść miąższ. Obsługa przemiła. Sprzątaczka widząc nad po drugiej stronie hotelu machała nam na powitanie co jakiś czas pytając czy wszystko ok. Niekiedy wydawało się, że obsługa traktuje alkohol jak największe szczęcie dla turysty. Drinki często robione były w taki sposób, że samodzielnie musieliśmy je rozcieńczać. W szafie w przedpokoju, poza sejfem, dystrybutor z wódką i jakimś innym alkoholem (rumem?)!!! Można powiedzieć, że hotel złożony jest z trzech części: główna recepcja, restauracja, sklepik, basen i domki; idąc plażą na lewo nieoddzielony niczym hotel wyższego standardu "Senator" - nie ma po co tam iść, same kafelki i złote poręcze; a idąc plażą na prawo: druga recepcja (nieczynna gdy my byliśmy), kolejny basen (naszym zdaniem ładniejszy niż główny), dodatkowa restauracja. W prawo warto iść już pierwszego dnia - my o tej części hotelu dowiedzieliśmy się później i żałujemy.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
okolica przepiękna, dobre jedzenie bar również otwarty 24 H, typowy karaibski klimat , dwa baseny duża plaża każdy znajdzie miejsce dla siebie,
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Teren hotelu przepiękny, plaża też bardzo dobra i czysta. Natomiast jedzenie i napoje byłe obrzydliwe.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jeśli ktoś jest zakochany w owocach morza to warto udać się na plażę i kierować się w prawo...po ominięciu kilku "butików" zastaniecie malutki bar "Szalony homar "....gość serwuje wszystko prosto z oceanu....palce lizać!!!!
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Hotel klimatyczny ,obsługa miła , super animacje przede wszystkim duża ,piękna prawie pusta plaża. Warto udać się na Saone ,wrażenia nie zapomniane.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo dobra organizacja i kontakt z rezydentami.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
pierwszy raz tak daleki lot, ale było warto ,pokoje czyste, jedzenie urozmaicone, drinki jakie tylko chcesz, ogólnie wypoczynek zaliczam do udanego, wycieczki fakultatywne na plus
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ogólnie byliśmy zadowoleni. Było kilka wpadek typu brak kawy do śniadania ale popołudniu odrabialismy straty w Kawiarni. Jedzenie smaczne, każdy coś znajdzie dla siebie. Pokój ok. Plaża blisko przy hotelu.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Hotel w iście karaibskim stylu cudownie wpisuje się w klimat jaki pragniemy doświadczyć w trakcie pobytu na Dominikanie. Tworzą go kolonialne jednopiętrowe domki w pastelowych kolorach z białą stolarką. Zarówno na parterze jaki na piętrze znajdują się 4 komfortowe pokoje z . łazienkami i dużymi tarasami. Domki położone są na terenie tropikalne ogrodu z różnego kalibru palmami, krotonami, ozdobnymi krzewami i pięknymi agapantami, a wokół słychać śpiew egzotycznych ptaków. Plaża również nie rozczarowuje. To kwintesencja haitańskiego raju: turkusowa woda i palmy rzucające cień na piasek. Przy plaży można korzystać z darmowych kajaków, a obsługa za niewielką opłatę proponuje świeże kokosy prosto z palmy:)Czegoż można pragną więcej :) Zapewne dobrego jedzenia i drinków w stylu karaibskim, oczywiście na bazie oryginalnego rumu ( polecam pinacoladę lub klasycznego kuba libre, a dla koneserów klasyki whisky). I to otrzymamy w hotelu Playa Bachata. Posiłki są smaczne i urozmaicone. Ryby, kurczaki, wieprzowina i wołowina przyrządzone na wielorakie sposoby, podobnie z makaronami. Sałatki można komponować samemu w oparci o różnorodne warzywa w tym awokado oraz pyszne sosy i dipy. Nie braknie również smażonych bananów i czy manioku. Dla amatorów tradycyjnej kuchni dostępne są 3 rodzaje wędlin : szynka konserwowa, dojrzewająca , salami lub coś w rodzaju mortadeli z oliwkami. Dodatkowo na śniadaniach możemy cieszyć się świeżo wyciskanymi sokami i smoothi. Pyszne owoce domykają całości.. Do tego miła obsługa i wieczorny program rozrywkowy sprawiają, że wakacje są naprawdę udane. Zdecydowanie polecam.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Byliśmy w Playa Bachata na początku lutego, jesteśmy bardzo zadowoleni z pobytu i moglibyśmy tam w każdej chwili wrócić... Przed wylotem czytałam wiele różnych komentarzy na temat hotelu. Cóż, hotel nie jest nowoczesny, ale położony w pięknym miejscu, a obsługa naprawdę dba o każdy zakątek kompleksu. Począwszy od codziennego sprzątania pokoju z wymianą ręczników i pościeli, a kończąc na facetach, którzy... grabią plażę... Mimo, iż jest tam naprawdę sporo gości, w żaden sposób się tego nie odczuwa. Jedzenie smaczne (zastanawiałam się, w jakim stanie był gość, który je obrzydzał pisząc o doświadczeniach swoich i swojej przyjaciółki), restauracje z możliwością wyboru z menu są świetną alternatywą stołówkowej kolacji, na której i tak zawsze jest coś smacznego. Wspaniałe owoce!, których jest całe mnóstwo! Dla osób lubiących alkohol, bar czynny praktycznie od śniadania do późnego wieczora. Generalnie, kompleks bardzo przyjemny, z karaibską uliczką, gdzie można zjeść pizzę, lody i pójść do cukierni, ale gdzie też można kupić drobne pamiątki, coś do ubrania, itp. W hotelu Wi-Fi w holu, ale też bliżej plaży, na karaibskiej uliczce oraz w pobliżu Senatora. Ja wzięłam stary telefon i po przylocie kupiłam kartę sim. Zrobiłam ze starego telefonu modem, do którego podłączaliśmy się przez hotspota. Działało świetnie! Jedyne, z czym czuliśmy się dziwnie na Dominikanie (nawet nie w samym hotelu, ale w ogóle), to nachalność napiwkowa. Słowo nachalność jest tutaj uzasadnione! Byliśmy na dwóch wycieczkach fakultatywnych, tj. Smaki Dominikany i coś tam, coś tam rajskie plaże. Z obu generalnie jesteśmy zadowoleni, ale! w przypadku Smaków Dominikany, jeśli ktoś Państwu powie w biurze w Polsce, że wjeżdżacie na górę ciężarówkami, a zjeżdżacie kolejką, jest to nieprawda. Ja i inni uczestnicy tej wycieczki mieliśmy takie informacje, a kiedy zapytaliśmy przewodniczki, ta z oburzeniem odpowiedziała, że przecież chyba logiczne jest to, że skoro wjechaliśmy ciężarówkami, to i ciężarówkami zjeżdżamy. Nie chcieliśmy dyskutować, bo widać było, że ta pani chyba pracowała za karę. Generalnie, wycieczka wyjechała opóźniona o pół godziny i wróciliśmy tez pół godziny wcześniej niż zgodnie z planowanym czasem, co sprawiło, że generalnie przewodniczka dawała nam po kwadransie na pobyt np. w "fabryce" larimaru, 40 minut w centrum Puerto Plata i wszędzie indziej po jakieś 15 minut max... W pewnym momencie już wszyscy prawie robili zakłady, czy tym razem będzie 10, czy 15 minut w danym miejscu. Tak jak wspomniałam, zdecydowanie jest tam za karę, gdyż też ani razu nie zobaczyliśmy na jej twarzy uśmiechu. Supermarket, w którym można zrobić zakupy to porażka! Jeśli ktoś chce kupić jakieś pamiątki, warto to zrobić w czasie wolnym w centrum. W supermarkecie raczej kawa, cygara (są w dobrej cenie!) i rum. Druga wycieczka na rajskie plaże była ze świetną przewodniczką Panią Olą i naprawdę było SUPER. Jednym słowem, warto pojechać do Playa Bachata, naładować baterie, a po powrocie cieszyć się opalenizną:-)