Opinie o Egzotyczne oblicze Indochin z Phu Quoc
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Cudowne chwile 😉
Justyna 02.03.2025 | Termin pobytu: luty 2025 | Tagi: 36-45 lat, z rodzinąWitam, Z całego serca polecam wyjazd na wycieczkę objazdową po Kombodży & Laosie & Wietnamie. Każdy z krajów jest cudowny na swój sposób, ludzie przemili, jedzenie pyszne. Serdecznie pozdrowienia i podziękowania dla fantastycznej pilotki Kasi, która sprawiła, że wycieczka była bardzo ciekawa.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Indochiny zamiast Madagaskaru...
Rafal Ryszard Wujek, Krakow 01.12.2016 | Tagi: 46-55 lat, samemuIndochiny przez przypadek, poniewaz Natura Lemura, na ktora sie zapisalem, zostala anulowana z braku chetnych. Pierwsza zaleta: charter, daleka trasa bez przesiadek i oczekiwan po 4-6 godzin to duzy plus. Jednakze "dreamliner" nie oferuje komfortu Airbusa czy jumbo, jak sie ma 182 cm to jest ciasno. Czytalem opinie o kiepskim jedzeniu - coz, platne kanapki dobre, ale mikroskopijne. Polecam wlasny zapas. Po wyladowaniu - procedura z wizami calkiem sprawna, przewodnik zbiera paszporty z kwitami i zdjeciami, idzie z workiem do oficerow, przynosi gotowe, i do autobusu. Autobus zawsze byl na 45-50 osob, grupa liczyla 27. Miejsca dosc. Sajgon na kolana nie rzuca. Warto od razu wieczorem (mielismy hotel ok. 2.5 km od centrum) zobaczyc to samo co za dnia, plus koniecznie Bitexco 52 pietro (kawa 140K) albo taraz (200K). Taksowki woza wedlug licznika.Lot do Hanoi spokojny, na lotniskach wifi, tak, ze czekanie sie nie dluzy. Hotel kolo Ha Long nowka, przyjemny. Zatoka Ha Long i rejs super, aczkolwiek pozostaje niedosyt po 4 godzinach rejsu (sa programy, gdzie rejs po Ha Long ma 1.5 dnia). Hanoi - teatr lalek calkiem ciekawy, przejazd ryksza super, koniecznie wrocic wieczorem w te tereny na spacer, cole czy piwo... Lot do Laosu spokojny. W Vientiane na centralnym targu rozbilem sobie lekko glowe (w ogole osoby wysokie musza caly czas VLK uwazac, tam wszystko buduja na kurdupli). Stolica sie prezentuje OK, ale nie jest tak urokliwa jak Luang Prabang. Poza tym lekka porazka z kolacja: pojechalismy gdzies do nikad, a hotel mielismy na promenadzie nad Mekongiem, gdzie cale miasto sie zjezdza na wieczor... Atmosfera imprezowa. Przejazd do Luang Prabang przez wspaniale, zielone gory, maly spacer do jaskini, znowu pozostaje lekki niedosyt, ze wlasciwie te gory sie zwiedza tylko z autobusu. Dzien dosyc dlugi, bo wyjazd przed osma, a dotarlismy chyba kolo 9 wieczorem. LP super, i za dnia, i w nocy, piekne widoki ze wzgorza, urokliwe knajpki nad Mekongiem. Na wizyte w parku z wodospadami Kuang Si (takie mini-Plitwickie) koniecznie recznik i gacie do plywania, bo duza frajda, a woda czysta. Podobnie hotel w LP, czysty, fajny basen z knajpka, aczkolwiek nie ma kiedy skorzystac, bo wieczor warto spedzic w centrum LP, tuk-tuk albo pieszo. Kolejny dzien, kolejny samolot, i to taki dzien, w ktorym sie niewiele dzieje. Hotel w Siem Rep czysty, nowy, trzeba sie przemoc i isc "na miasto", albo spac. Ankgor rzuca na twarz swoim ogromem, a przeciez w ciagu calego dnia intensywnego zwiedzania widzi sie tylko czesc. Wilgotno, czlek caly mokry, warto wziac zmiane szmat na popoludnie. Kolacja z "programem artystycznym" standard, nie byla co prawda $50, ale chyba $20, a wiec nie nalezy oczekiwac cudow. Tancerki ladne, ale hala jak na dworcu, ludzi chyba ze 400. Zarcie urozmaicone, i baaardzo duzo. Czesc nieco psioczyla, ale jeszcze sie taki nie urodzil... Basen w hotelu czysty, otwarty do poznych godzin. Kolejny dzien, przejazd i wizyta w stolicy, w zasadzie taki dzien bezplciowy, muzeum ofiar czerwonych lewakow zmusza do refleksji, taki maly Auschwitz. Straszne. Nastepny dzien - przekraczanie granicy Kambodza - Wietnam "na piechote", zmiana autobusu (granica jak polsko - czechoslowacka 40 lat temu). W parku/muzeum/skansenie Cu Chi czesc panow miala najwieksza ucieche wycieczki: za odpowiednia oplata (circa $20) mozna postrzelac krotkimi seriami, i to nie tylko z ruskiej broni, ale i z M16... Tunelem mozna przejsc, niekoniecznie wielkie dystanse, 15 metrow praktycznie kazdy moze zaliczyc, kto nie ma klaustrofobii. W Sajgonie wyladowalismy w tym samym hotelu, jak ktos nie zrobil - koniecznie Sajgon noca, 52 pietro, Palac Zjednoczenia, bulwardy nad rzeka... To, co w programie jest jako dzien 12, nasza grupa miala w dniu 2, i otrzymalismy bonus - wycieczka w delte Mekongu, autobus, duza lodka, mala lodka, ryksza z osiolkiem, spacery po bazarach i knajpach, podobalo sie wszystkim, brawa dla r.pl i dla przewodnika. Ostatni "wspolny' dzien, czy raczej polowa, 4.5 godziny jazdy autobusem do Mui Ne. Ja wyladowalem w hotelu Romana, calkiem na koncu (czy raczej na poczatku) wsi - hotele sa rozstrzelone na 15 kilometrach. Jak ktos liczy na spacery plaza po 5 km w kazda strone - to porazka, plaza szeroka, czysta, pusta, ale konczy sie po obu stronach jakimis wertepami. Hotel calkiem nowy, czysty, obsluga OK, rowery na recepcji do dyspozycji, kort tenisowy dobry, zwykle pusty. Pokoje - o dziwo - z klimatyzacja dzialajaca na okraglo, a nie tylko "na klucz". Sniadania - duzy wybor, dobre. Najblizszy sklepik, gdzie rowniez mozna wypic piwo czy zjesc zupe 300m, ale do "centrum" jest z 7 km, do slynnych "czerwonych wydm" 15. Wioska rybacka ze swoim urokiem i smrodem jest 3 km przed wydmami. Te wydmy to zaden cud, ale nie ma co robic, no to sie jedzie. Bus z hotelu podwozi tylko na 7-my kilometr, dalej jechalem motocyklem (dalem sie namowic na wiezienie na siedzeniu pasazera, co przyplacilem uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym, probowalem wytlumaczyc tubylcowi, ze ma jechac wolno, ale chyba zrozumial na odwrot, i grzal 70, a ja bez kasku...). Ostatni dzien to nieco horror - dreamliner wylatuje o 9 rano, autobus jedzie 4.5 godziny, wiec pobudka (?) o 1:50... Ale nie ma rady. Ogolnie: fajnie, bez stresu, polecam!!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niezapomniane wrażenia
Rafał 21.12.2025 | Tagi: 56-65 lat, samemuWycieczka bardzo udana pod każdym względem, dobre hotele, doskonale opracowany plan zwiedzania, program intensywny ale nie przemęczający, idealna opieka pilota, pokazane różne oblicza danego kraju. Godna polecenia!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Indochiny esencjonalnie
Jacek 29.03.2024 | Termin pobytu: luty 2024 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymiDobrze poprowadzona wycieczka, esencjonalna. Wiekszosc programu dobrze dobrana. Klaudia nasza pilotka bardzo duzo i w dobrej formienprzedstawia. Jedynie co to wnpewnym momencie przesyt swiatyn (ale zrozumiale ze lokalne programy w Kambodzy i Laosie yrzeba wykonać) chyba bym zamiast Vientian przeznaczyl jeden dzien wiecej na Angkor, tam mozna byc i byc... Kazda godzina jest warta. Mozna tez urwac troche z logistyki Sajgon-Delta Mekongu (ominiecie oddalonej swiatyni Kaodaistycznej, jest przeciez nieco mniejsza w Sajgonie) i odzyskac ten czas na wiecej w Sajgonie lub na odpoczynek na wyspie
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Indochiny warte zobaczenia
Magdalena, Legnica 02.09.2025 | Termin pobytu: luty 2025 | Tagi: 36-45 lat, samemuSuper wycieczka, ale bardzo intensywna. Do tego dochodzi tropikalny klimat. Miejsc do zwiedzania jest dużo, drobnych zgrzytów na granicach również, ale dzięki opiece pilotki p. Małgosi wszystkie problemy zostały zniwelowane do minimum. Byliśmy pierwszą grupą, która wylądowała 1.03 na Phu Quoc tuż po zniesieniu wiz dla Polaków; 2/3 grupy dostało złe pieczątki w paszporcie, ale dzięki interwencji p. Małgosi i lokalnej przewodniczki wszystko wróciło do normy. Tak jak pisałam, sam plan zwiedzania jest bardzo intensywny. Wieczorami dostawaliśmy informację, gdzie znajduje się lokalne targowisko. Wszystkie trzy kraje są bezpieczne, jedzenie jest smaczne, a ludzie przyjaźni. Mieliśmy szczęście do lokalnych przewodników, zwłaszcza w Phnom Penh i Hanoi. Polecam w Saigonie wycieczkę na skuterach po mieście. No i nocleg w delcie Mekongu... Wrażenia niezpomniane!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Teresa Mamelko
Teresa Zofia, Wasilków 19.03.2025 | Termin pobytu: grudzień 2024 | Tagi: powyżej 65 lat, ze znajomymiJestem bardzo zadowolona z wyjazdu. Bardzo profesjonalny Polski przewodnik opiekun Z Rainbol. Z pewnością będę uczestnikiem Następnych wyjazdów. Teresa M.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Egzotyczne indochiny.
Pawel, Jastrzębie-Zdrój 10.02.2020 | Tagi: 36-45 lat, samemuŚwietna wycieczka dużo ciekawych krajów plus dobre jedzenie i przewodnik.Dobra organizacja.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Prawdziwe oblicze Indochin
Marek Wladyslaw, WARSZAWA 29.03.2017 | Termin pobytu: marzec 2017 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeBardzo dobra organizacja, dobry standard hoteli i dobrze dobrana i bardzo ciekawa trasa, polecam. Beata i Marek
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Intensywna przygoda po 3 krajach
Noemi, Katowice 01.01.2024 | Termin pobytu: grudzień 2023 | Tagi: 26-35 lat, samemuProgram był bardzo ciekawy, pozwolił za jednym zamachem poznać historię trzech krajów. Ich kulturę, jedzenie, problemy. Plusy: - wolną ręka by sami zwiedzać miasto, nocny market. - wskazówki pilota na co uważać, gdzie kupować i jak nie przepłacać. - niesamowite miejsca - poznanie historii od lokalnych przewodnikow Minusy: - wczesne wstawanie - jazdą wielogodzinna autokarem - zamieszanie z lotami i program, który miał być na 2 dni był w 1. (Nie było bardzo, źle jednak zrozumiałe, że nie wszystko jest zawsze dopięte na ostatni guzik. ) - ludzie mocno się poprzeziebiali na wyjeździe ( może przez klimę) Wskazówki : - W ostatnim dniu pojechać na wycieczkę z hotelu Sunset Resort po 4 wyspach z nurkowaniem i kolejka. Mieliśmy zniżkę za osobę 55$ bo zebraliśmy ekipę 9 osob. Jest na prawdę piękna rafa i widoki z góry. Warto mieć kogoś kto zna angielski, bo przewodnicy z hotelu nie znają polskiego, - W LAOSIE mieliśmy hotel dalej od centrum i wynajęliśmy TucTuca za 5$. Przejażdżka nim jest sama w sobie przygodą, - okrycie chuśtą nie wystarczy trzeba mieć w świątyniach dłuższy rękaw , - skarpetki gdy nie chcemy chodzić po bosaki po swiatyniach
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Azjatycka przygoda
Anna, --- 03.01.2024 | Termin pobytu: grudzień 2023 | Tagi: 36-45 lat, samemuWycieczka przerosła moje oczekiwania pod kątem programu. Nie byłam jeszcze na wyjeździe który miałby tak urozmaicony program. Mam tu na myśli nie tylko program zwiedzania zabytków, głównych atrakcji turystycznych ale też przybliżenie kultury i sztuki czy w końcu pokazanie różnorodności codziennego życia w trzech zwiedzanych krajach. Zacznę od środków transportu, bo wspomnienie ich mnogości do dziś przywołuje uśmiech. Tak więc podróżowaliśmy samolotami (przeloty wewnętrzne), szybkim, nowoczesnym pociągiem, autokarami, busami, promami, łodziami motorowymi i wiosłowymi, rikszami. Z perspektywy tych pojazdów azjatycka rzeczywistość za każdym razem wydawała się inna i to było fascynujące. Zakwaterowanie też mieliśmy różnorodne (choć domyślam się, że nie był to zamierzony efekt organizatora;) - od luksusowych hoteli (Phu Quok, Kambodża), przez średni standard, kończąc na mega brudzie w hotelu w Vientiane i Sajgonie. W tym pierwszym nie była zmieniona pościel, dywaniki w łazience, nie uzupełnione mydła czy herbaty. W tym drugim niezmieniona pościel. Wisienką na torcie, która wynagrodziła to złe wrażenie był nocleg w wietnamskiej agroturystyce w delcie Mekongu. Początkowo informacja o nocowaniu na wietnamskiej wsi zaniepokoiła mnie, bo wyobraziłam sobie spartańskie warunki. Jednak na miejscu okazało się, że jesteśmy w pięknym, czystym i pomysłowo zaprojektowanym miejscu – tak by czuć kontakt z naturą i tradycją, nie tracąc komfortu XXI wieku. Takie połączenia oglądałam do tej pory tylko w programach lifestylowych, marząc, że kiedyś jak będę obrzydliwie bogata wybiorę się na taki wywczas. Tymczasem Rainbow zrobiło mi niespodziankę i dało skosztować tych luksusów wcześniej😊Wspaniałym pomysłem właścicieli było ułożenie pokoju tak, by łazienka znajdowała się na zewnątrz, prawie na łonie natury. Dzięki temu można było wziąć prysznic jednocześnie podziwiając gwiazdy, a rano słuchać piania koguta. Ciekawym doświadczeniem było wspólne przygotowanie posiłku z właścicielkami. Pokazały nam jak zrobić zupę czy sajgonki, wcześniej instruując jak przygotować do tego warzywa. Domowa atmosfera, pyszne i pięknie podane jedzenie oraz występ artystyczny gospodarzy sprawiły, że był to najpiękniejszy wieczór na wycieczce. Do dziś wspominam go z uśmiechem na ustach. Jedzenie w każdym hotelu czy restauracji objętej programem było różnorodne, pyszne i w dużych ilościach. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Śniadania to najczęściej dania kuchni lokalnej, ale też spora ilość dań/produktów kontynentalnych. Dużo warzyw i owoców. Lunche czy obiadokolacje - potrawy kuchni lokalnej. Najczęściej było to kilka dań, np. sałatka, zupa, kilka specjałów na ciepło oraz deser w postaci egzotycznych owoców. Każdy odchodził od stołu najedzony i zadowolony. Najbardziej zadowolona byłam chyba ja, bo jestem weganką i jadąc na wycieczkę obawiałam się czy będę miała co jeść. Poprosiłam naszą Przewodniczkę o dania wegańskie podczas obiadów (w miarę możliwości oczywiście), nie mając jednak dużej nadzieli, że za każdym razem uda się zorganizować odrębne menu dla mnie. Ku mojemu zaskoczeniu Pani Ania przez całą wycieczkę zapewniła mi dietę roślinną. Na wycieczce były jeszcze dwie wegetarianki, których prośby też zostały wysłuchane i mogłyśmy cieszyć się pysznym roślinnym wyżywieniem. Jestem za to bardzo wdzięczna Pani Ani, bo nie musiała tego robić, a jednak zadała sobie tyle trudu, byśmy były zadowolone. Oprócz wspomnianego posiłku w agroturystyce wspaniałą ucztę (dosłownie) zorganizowano nam na statku podczas rejsu po zatoce Ha Long. Stoły mięsożerców i roślinożerców uginały się od potraw, a załoga z kuchni donosiła wciąż nowe porcje😊 Czapki z głów dla załogi, bo wyczarowała te wszystkie dania na dwóch palnikach na małym zapleczu. Kończąc temat kulinarny, dodam że w każdym zwiedzanym miejscu mieliśmy dość czasu by zjeść czy napić się w przerwie między jedną atrakcją a drugą. Wieczorem można było wyjść, by posilić „na mieście” – fajnym przeżyciem jest wybranie się na nocny market, gdzie ilość przysmaków na metr jest największa😊 Moja rada – proszę spróbować lodów na mleku kokosowym! Są przepyszne, zarówno same, jak i z dodatkami (np. z zieloną herbatą, mango czy marakują). I egzotycznych owoców i warzyw suszonych! Jestem fanką takich chrupek i próbuję ich wszędzie gdzie pojadę, dlatego uprzejmie donoszę, że w Kambodży są najlepsze na świecie. Zwiedzanie Dla mnie gwoździem programu było Angkor Wat. Mieliśmy odwrócony program zwiedzania i zaczęliśmy od Kambodży z czego akurat się cieszę, bo mogłam zobaczyć Angkor „na świeżo”, niezmęczona jeszcze trudami objazdu. Pozytywnym zaskoczeniem okazał się Laos. Olśnił mnie pięknem przyrody, spokojem i sielską atmosferą. Bardzo podobało mi się w Parku z wodospadem Kuang Si. Jeżeli ktoś będzie mógł, to zachęcam do wdrapania się na górę za wodospadem – widoki wynagrodzą trud wspinaczki😊 W Wietnamie moim ulubionym miastem zostało Hanoi. To połączenie nowoczesnej, gwarnej metropolii z tradycyjną zabudową świątyń, przepięknie podświetlonych wieczorem. Strzałem w dziesiątkę był wieczorny spektakl kukiełek wodnych! Co za doświadczenie! Szkoda, że w Hanoi byliśmy tylko jeden dzień. Bardzo ciekawa byłam partyzanckich tuneli Cu Chi i nie zawiodłam się. Ekspozycja oddawała realizm partyzanckiego życia. Mogliśmy zobaczyć zasadzki na intruzów czy spróbować prostego, obozowego jedzenia – gotowanego manioku (bardzo smacznego). Wrażenie zrobiły na mnie także muzeum ofiar reżimu Pol Pota w Phnom Penh i zbrodni wojennych w w Sajgonie. Na oddzielny akapit zasługuje nasza Przewodniczka – Pani Anna Kot. Świetny organizator z ogromnym doświadczeniem, wiedzą i zasobami cierpliwości. Dzięki Pani Ani dużo odwiedzałam się o zwiedzanych krajach, ich historii, zwyczajach, tradycjach – bardzo to doceniam, bo niestety nie jest to standardem wśród przewodników Rainbow. Jestem wdzięczna za opiekę, wyrozumiałość i wyjście naprzeciw wszystkim prośbom. Podziwiam profesjonalizm Pani Ani- w ostatni dzień potłukła się mocno w autokarze (na skutek ostrego hamowania), ale mimo bólu dzielnie pracowała do późna w nocy, dbając byśmy bezpiecznie dotarli do hoteli.