Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niestety ale muszę wystawić złą opinię firmie Rainbow za wycieczkę pod nazwą Good Morning Vietnam. Po przylocie na wyspę Phu Quok do hotelu zostaliśmy dowiezieni o godz 7 rano. Otrzymaliśmy informację że do godziny 14 brak możliwości check in. W ten sposób operator zostawił nas po dobie podróży niewyspanych i głodnych w upale na 7 godzin. Po interwencji, że przecież hotel nie jest aż tak drogi i jesteśmy pod opieką biura od dnia wylotu z Polski, zostaliśmy zbyci. I tak cała grupa jak bezdomni i głodni spała gdzie popadnie. Na leżakach przy basenie czy krzesłach w lobby. Dziwne było też to że wszyscy rezydenci proponowali zjedzenie śniadania, oczywiście na własny koszt w tylko jednym lokalu. Czyli można się domyśleć że nawet w takiej sytuacji myśleli tylko o prowizji od lokalnego restauratora. Ciekawostka , pan rezydent następnego dnia przy check out informuje nas że mamy zapłacić za wodę z pokoju. Cena ….1,63 zł na butelkę. Nie chodzi o kasę. Rainbow przy wycieczce na cenę 10 tys osoba nie stać na zapłacenie za wodę. To samo z pokojami, wystarczyło do ceny doliczyć te 100-200 zł żeby pokoje czekały na nas od razu. Były sytuacje że grupy przyjaciół zostały rozdzielone na dwa tygodnie do dwóch oddzielnych grup, a po zgłoszeniu do rezydenta dostali informację że można to odkręcić za 200 dolarów. Z tego co wiem skończy się to w sądzie. Wyobraźcie sobie że jedziecie grupą na urlop i nie widzicie się przez cały okres objazdu około 12 dni. Reszta pobytu jako taka bez wodotrysków. Porównanie Good Morning Vietnam do Baśniowej Tajlandii to 1/10. I nie chodzi o kraje, tylko podejście organizatora do klientów. Sam Wietnam cudowny kraj godny polecenia do zwiedzania. Cudowny kraj, ludzie i kuchnia.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Nuda w objazdówce po Azji to chyba coś wyjątkowego. Pilotka Katarzyna może i obroniła doktorat i mówi biegle po Japońsku na na pilota wycieczek się wg większości uczestników się nie nadaje. Szkoda że nikt tego nie opublikuje że położyła nam wyjazd 09.01. - 24.01.2026.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
rozczarowujący program.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka slabo zorganizowana. Pilot niekompetentny malo przygotowany merytorycznie. Hotele slabe na objezdzie. Na wypoczynku bardzo dobry hotel. Bardzo slabe wyzywienie.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Daje 2 a nie 1 ponieważ wycieczka się odbyła oraz poznałem fajne osoby. Osoba która tworzyła plan tej wycieki sam na niej nie była.
1.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Dzień dobry W minionym tygodniu wróciłam z objazdowej wycieczki po Wietnamie. I nie polecam. Na pewno nie z tym biurem. Zaznaczam że mam zdjęcia wszystkich hoteli . I od nich zacznę. Głównie podczas zawiedzania spaliśmy w hotelach 3 gwiazdki .I niestety w Wietnamie to tragedia.w łazienkach grzyb. Jeszczurki biegały po pokojach. Karaluchy po 4 cm. Raz musiałam zmienić pokój że względu na zapach w łazience. Moje koleżanki też zmieniały. W jednym z hoteli w restauracji biegały karaluchy. Gdy zwróciłam uwagę przewodnikowi Karolowi , że te hotele to porażka , powiedział że inaczej to byśmy w hotelu siedzieli i nie chcieli zwiedzać😵💫 Tylko 1 hotel w środkowy Wietnamie był w porządku aż sam przewodnik był zdziwiony. Z jedzeniem żenada. Często na śniadanie jadłam.bułke z masłem. Mało warzyw i owoców. Obiady śmieszne . Bywało mało co też zgłosiłam przewodnikowi. Za picie trzeba było w restauracji płacić. Wszystkie fajne wycieczki jeszcze dodatkowo płatne np. Kajaki albo pociąg. Po pierwszej nocy w hotelu Praga mąż dostał biegunkę i gorączkę. Z mojej ekipy tylko 1 osoba nie chorowała. W Wietnamie ceny śmieszne np. Za jedzenie. A nawet na tym Rainbow oszczędzał. W Hanoi nie dało się spać gdyż za oknem była potężna budowa -nawet w nocy. Odpoczęłam dopiero w hotelu ostatnim który z dopłatą wybrałamMo:venpick. I tu też niespodzianka. Rezydentka na spotkaniu powiedziała , że z Rainbow wszyscy są w tym lepszym- no nie .My byliśmy w tym gorszym o czym ona nawet nie wiedziała. Jedzenie w samolocie wyczarterowanym przez biuro to śmiech.Dla nas brakło dwa razy dania z mięsem. Przymusowo dostaliśmy vege. Jedyny plus to to , że przewodnik miał dużą wiedzę i dużo opowiadał. Ogólnie NIE Monika
0.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Zacznę od końca, czyli części wypoczynkowej i hotelu Movenpick Resort Waverly po zakończeniu części objazdowej. Hotel pobiera kaucję w twardej walucie (dolary, euro), a zwraca wyłącznie w dongach wietnamskich. Jest to ostatni hotel na trasie. Wyjazd z niego był po 4 rano. Nie ma możliwości potem wymiany tych dongów z powrotem na twardą walutę. W kantorze na lotnisku tylko skupują twardą walutę. W sklepach na lotnisku ceny w dolarach. Tak, że z tymi dongami trzeba później wracać do Polski i szukać kantoru, który to wymieni. (Ja wymieniłem przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie). Podczas kwaterunku w tym hotelu nie było z nami żadnego polskiego pilota, tylko pilotka wietnamska. Grupa słabo znała angielski i były ogromne problemy z komunikacją. Na złożoną reklamację dostałem odpowiedź, że polskojęzycznego pilota zapewniają tylko na części objazdowej, czyli na reszcie wycieczki radź sobie sam. Teraz przechodząc do początku. Pierwszego dnia przyjazd do hotelu Palmy ok 8:00 rano po 10 godzinach lotu, a kwaterunek w pokojach dopiero o 14:00. Do godziny 14:00 do wyboru do koloru. Jak jesteś padnięty po locie to możesz spać w hotelowej recepcji jak żul, jak jeszcze stoisz na nogach to można iść na plażę lub na miasto. Drugiego dnia wypoczynek lub wycieczki fakultatywne. Polecam ogarnianie ich na własną rękę. Jest sporo taniej. Na Phú Quốc jest dużo punktów oferujących te wycieczki, w których można dogadać się też po rosyjsku. Ogólnie jest tam bardzo dużo Rosjan. Potem przelot do części północnej. Na lotniskach po zdaniu bagażu lepiej chwile odczekać, aż przeskanują bagaż. Mogą wezwać przez głośniki jak coś nie będzie im pasować. W Hanoi warto iść na Train Street. Przejeżdżający kilka centymetrów od kawiarnianych stolików pociąg to najlepsze przeżycie tej wycieczki. Inni uczestnicy twierdzili, że w Hanoi najlepiej zrobić zakupy. Podobno taniej w porównaniu z Sajgonem. Rejs po zatoce Ha Long odbywa się rano jak niebo jest jeszcze zamglone. Na rufie promu suszyły się czyjeś gacie. Piękny widok :) Potem przelot do części centralnej. W okolicach hotelu w Hue wieczorem podejrzane typki proponują Lady bum bum. Jak ktoś lubi takie orientalne doznania może spróbować. Ja nie skorzystałem :) Trochę poważniej niestety program nie obejmuje Smoczego Mostu. Część grupy brała taksówkę i jechała tam na własną rękę, ale stracili ruiny świątyń, które były w programie. Potem przelot do części południowej. Tutaj wrażenie i zarazem zadumę robi muzeum wojny i makabryczne zdjęcia ofiar bez cenzury. Za mało czasu jest w tym muzeum. Fajne są też tunele Vietkongu. Reasumując ogólnie wycieczka polegająca na zwiedzaniu świątyń buddyjskich, z których wszystkie wyglądają tak samo. Jak wspomniałem nie ma w programie atrakcji Smoczego Mostu, ale jest zwiedzanie sklepów np. z wyrobami jedwabnymi, z perłami, z wyrobami z bawełny bambusowej sprzedającym m.in. majtki, których podobno można nie zmieniać przez kilka miesięcy, czy cudowne ściereczki, które niestety kupiłem. W użyciu niczym nie różnią się od żółtych ściereczek, które można kupić w polskich marketach za 4-5 zł. Te z tej bawełny bambusowej kosztowały ok 20 zł. Obiady - lepiej jakby ich nie było. Małe porcje na kilka osób i trzeba się pilnować, aby nie zjeść komuś jakiejś potrawy. Przed wzięciem jakiejkolwiek potrawy lepiej zapytać inne osoby przy stole. Ja tak nie zrobiłem i zjadłem innej uczestniczce sajgonkę. Dostała kilka sztuk jako wegetarianka, a ja myślałem, że to dla każdego po jednej i spożyłem nieprzeznaczone dla mnie jedzenie. Teraz nie mogę przez to spać po nocach, a jak już zasnę to śni mi się ta sajgonka. Inny uczestnik wycieczki miał podobną akcję. Wycieczki fakultatywne lepiej ogarniać na własną rękę wychodzi sporo taniej. Skuterki w Sajgonie na własną rękę po 20 dolarów, a programie za 50 dolarów. Jak ktoś jest palący to lokalne papierosy w marketach 2-3 zł. Plusem są hotele położone w centrum. Wieczorami można wyjść na miasto i zwiedzać na własną rękę np. na street food. Przechodzenie przez ulicę z początku wydaje się jak walka o życie. Jednak z czasem można się tego nauczyć. Pojazdy, zwłaszcza kierowcy skuterków, nie zatrzymają się, aby przepuścić nawet na pasach, tylko kombinują jak ominąć pieszego. Przede wszystkim nie cofać się i gwałtownie nie przyśpieszać kroku. Grupa liczyła ok 30 osób. Minusem były radyjka jakieś takie wadliwe. Pierwsze wyłączało się co chwila. Na moje oko zużyty włącznik. Przy potrząśnięciu rozłączał styki. Pilotka wymieniła na inne i to drugie wyłączało się trochę rzadziej, ale też nie działało poprawnie. Reasumując prawie jak na wycieczce szkolnej, tylko nie było imprez na końcu autokaru. Mam już dość zwiedzania sklepów, gdzie jest tylko naciąganie turystów czy tracenia czasu w restauracji przy hodowli ostryg a omijanie atrakcji turystycznych. Pewnie wstrzymam się z wycieczkami z dużymi biurami podróży. Czas spróbować alternatyw lub poprawić angielski i podróżować na własną rękę.