Opinie o Good Morning, Vietnam z Phu Quoc
Oceny szczegółowe
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
0.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jak na wycieczce szkolnej. Mam nadzieję, że była to ostatnia wycieczka z biurem podróży.
Marek 12.01.2026 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 36-45 lat, samemuZacznę od końca, czyli części wypoczynkowej i hotelu Movenpick Resort Waverly po zakończeniu części objazdowej. Hotel pobiera kaucję w twardej walucie (dolary, euro), a zwraca wyłącznie w dongach wietnamskich. Jest to ostatni hotel na trasie. Wyjazd z niego był po 4 rano. Nie ma możliwości potem wymiany tych dongów z powrotem na twardą walutę. W kantorze na lotnisku tylko skupują twardą walutę. W sklepach na lotnisku ceny w dolarach. Tak, że z tymi dongami trzeba później wracać do Polski i szukać kantoru, który to wymieni. (Ja wymieniłem przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie). Podczas kwaterunku w tym hotelu nie było z nami żadnego polskiego pilota, tylko pilotka wietnamska. Grupa słabo znała angielski i były ogromne problemy z komunikacją. Na złożoną reklamację dostałem odpowiedź, że polskojęzycznego pilota zapewniają tylko na części objazdowej, czyli na reszcie wycieczki radź sobie sam. Teraz przechodząc do początku. Pierwszego dnia przyjazd do hotelu Palmy ok 8:00 rano po 10 godzinach lotu, a kwaterunek w pokojach dopiero o 14:00. Do godziny 14:00 do wyboru do koloru. Jak jesteś padnięty po locie to możesz spać w hotelowej recepcji jak żul, jak jeszcze stoisz na nogach to można iść na plażę lub na miasto. Drugiego dnia wypoczynek lub wycieczki fakultatywne. Polecam ogarnianie ich na własną rękę. Jest sporo taniej. Na Phú Quốc jest dużo punktów oferujących te wycieczki, w których można dogadać się też po rosyjsku. Ogólnie jest tam bardzo dużo Rosjan. Potem przelot do części północnej. Na lotniskach po zdaniu bagażu lepiej chwile odczekać, aż przeskanują bagaż. Mogą wezwać przez głośniki jak coś nie będzie im pasować. W Hanoi warto iść na Train Street. Przejeżdżający kilka centymetrów od kawiarnianych stolików pociąg to najlepsze przeżycie tej wycieczki. Inni uczestnicy twierdzili, że w Hanoi najlepiej zrobić zakupy. Podobno taniej w porównaniu z Sajgonem. Rejs po zatoce Ha Long odbywa się rano jak niebo jest jeszcze zamglone. Na rufie promu suszyły się czyjeś gacie. Piękny widok :) Potem przelot do części centralnej. W okolicach hotelu w Hue wieczorem podejrzane typki proponują Lady bum bum. Jak ktoś lubi takie orientalne doznania może spróbować. Ja nie skorzystałem :) Trochę poważniej niestety program nie obejmuje Smoczego Mostu. Część grupy brała taksówkę i jechała tam na własną rękę, ale stracili ruiny świątyń, które były w programie. Potem przelot do części południowej. Tutaj wrażenie i zarazem zadumę robi muzeum wojny i makabryczne zdjęcia ofiar bez cenzury. Za mało czasu jest w tym muzeum. Fajne są też tunele Vietkongu. Reasumując ogólnie wycieczka polegająca na zwiedzaniu świątyń buddyjskich, z których wszystkie wyglądają tak samo. Jak wspomniałem nie ma w programie atrakcji Smoczego Mostu, ale jest zwiedzanie sklepów np. z wyrobami jedwabnymi, z perłami, z wyrobami z bawełny bambusowej sprzedającym m.in. majtki, których podobno można nie zmieniać przez kilka miesięcy, czy cudowne ściereczki, które niestety kupiłem. W użyciu niczym nie różnią się od żółtych ściereczek, które można kupić w polskich marketach za 4-5 zł. Te z tej bawełny bambusowej kosztowały ok 20 zł. Obiady - lepiej jakby ich nie było. Małe porcje na kilka osób i trzeba się pilnować, aby nie zjeść komuś jakiejś potrawy. Przed wzięciem jakiejkolwiek potrawy lepiej zapytać inne osoby przy stole. Ja tak nie zrobiłem i zjadłem innej uczestniczce sajgonkę. Dostała kilka sztuk jako wegetarianka, a ja myślałem, że to dla każdego po jednej i spożyłem nieprzeznaczone dla mnie jedzenie. Teraz nie mogę przez to spać po nocach, a jak już zasnę to śni mi się ta sajgonka. Inny uczestnik wycieczki miał podobną akcję. Wycieczki fakultatywne lepiej ogarniać na własną rękę wychodzi sporo taniej. Skuterki w Sajgonie na własną rękę po 20 dolarów, a programie za 50 dolarów. Jak ktoś jest palący to lokalne papierosy w marketach 2-3 zł. Plusem są hotele położone w centrum. Wieczorami można wyjść na miasto i zwiedzać na własną rękę np. na street food. Przechodzenie przez ulicę z początku wydaje się jak walka o życie. Jednak z czasem można się tego nauczyć. Pojazdy, zwłaszcza kierowcy skuterków, nie zatrzymają się, aby przepuścić nawet na pasach, tylko kombinują jak ominąć pieszego. Przede wszystkim nie cofać się i gwałtownie nie przyśpieszać kroku. Grupa liczyła ok 30 osób. Minusem były radyjka jakieś takie wadliwe. Pierwsze wyłączało się co chwila. Na moje oko zużyty włącznik. Przy potrząśnięciu rozłączał styki. Pilotka wymieniła na inne i to drugie wyłączało się trochę rzadziej, ale też nie działało poprawnie. Reasumując prawie jak na wycieczce szkolnej, tylko nie było imprez na końcu autokaru. Mam już dość zwiedzania sklepów, gdzie jest tylko naciąganie turystów czy tracenia czasu w restauracji przy hodowli ostryg a omijanie atrakcji turystycznych. Pewnie wstrzymam się z wycieczkami z dużymi biurami podróży. Czas spróbować alternatyw lub poprawić angielski i podróżować na własną rękę.
0.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jak brak kompetencji pilota może zrujnować wakacje....
Marta Anna 16.03.2026 | Termin pobytu: luty 2026 | Tagi: 36-45 lat, z rodzinąObjazdówka intensywna. Programu nie było do końca. Pogoda dopisała. Najciekawsze My Son, Ha Long, rejs po Mekongu. Pilotka bez kompetencji i wiedzy sprawiła, że ten wyjazd był kompletną klapą i raczej nie skorzystam już z ofert Rainbow, poinieważ byłam na dużo lepszych objazdach z np. Itaką lub Albatrosem. Polecam te biura.