5.5/6 (131 opinii)
1.0/6
Niestety nie jestem zadowolona. Program słaby, mało ambitny i w praktyce na 5 dni. Można to ułożyć na 9 dni tak żeby Canaima czyli gwóźdź programu nie sprowadzała się do kąpieli w wodospadzie. Jedzenie pod czyli kuchnia polska a arepa pojawiła się tylko raz. Spacer po La Llovizna trwał godzinę. Dla mnie to kpina bo czasu było na tyle że spokojnie można było 3 godz Jeśli ktoś myśli że zobaczy i poczuje dżungle to nie zobaczy w pół godziny. Z powodów politycznych nie latały helikoptery w Canaima i program jest tak ułożony, że nie ma innej opcji aby zobaczyć Salto Angel 😪 Ambitnym i oczekującym nieco więcej nie polecam. Oczekującym niewiele i tym którzy lubią rum tak.
Eliza - 02.02.2025
24/29 uznało opinię za pomocną
1.0/6
Opis wycieczki zawarty w ofercie, która stanowi załącznik do umowy ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Owszem jest napisany pięknym i malowniczym językiem, który ma zachęcić klientów do zakupu, niemniej jednak odbiega od sposobu realizacji usługi i można domniemywać, iż celowo wprowadza klientów w błąd. Zwiedzanie wyspy Margarita – niestety nie ma nic wpsólnego ze zwiedzaniem, zobaczyliśmy mały kościółek i fort, a resztę dnia spędziliśmy na chodzeniu po sklepach z czekoladą, kawą i alkoholem czy słodyczami, pozostałą część dnia spędziliśmy na plaży, nawet nie wjechaliśmy na ponoć piękną latarnię morską. To zwykły shopping tour a nie zwiedzanie. Oczywiście jest możliwość zwiedzania atrakcyjnych, klimatycznych i zabytkowych części tej wyspy wykupując fakultet tzw. „Margarita w pigułce” w wys. 90USD/os. Oczywiście taka możliwość jest jedynie gdy ktoś dokupuje pobyt na wyspie na 7 dni (dodatkowy koszt), bo oczywiście na wycieczce objazdowej nie ma na takie atrakcje czasu. Park Llovizna oraz Delta Orinoko – piękny opis fauny i flory, niestety jedyne zwięrzeta jakie można w nim zobaczyć to w niewielkiej ilości (max. 3 szt.) małpki kapucynki i ryby hodowlane. Po co opis że możemy zobaczyć coś czego tak defacto tam po prostu nie ma? Indianie Warao – kolejna porażka! Zakątek do którego nie dotarła nasza cywilizacja? Otóż lodge w których spaliśmy prowadzone sa przez Greka od jakiś 20 lat, zatem od kilkudziesięciu lat w tym miejscu jest cywilizacja. Natomiast Warao niestety nie mają nic wspólnego z dziką ludnością. Przypłynięcie do wioski to nic innego jak przywiezienie turystów na nędzne stragany. Opis tego dnia wprowadza atmosferę miejsca w którym ludzie żyją zgodnie z naturą pośród dzikiej roślinnosci i dzikich zwierząt, co jest wielkim kłamstwem. Indianie zajmują się handlem wyrobami przywiezionymi z miasta a dookoła ich „domów” dosłownie, walają się tony śmieci i plastyku. Spacer po dżungli – nie ma nic wpólnego ze spacerem. To ciężki przemarsz (co prawda w kaloszach, ale niewiadomego stanu pod względem higieny) w trudnych warunkach w błocie po kolana, łatwo się przewrócić i nabić na wystający z błota kikut drzewa. Park Canaima – piękny opis sugerujący że każdy z klientów zobaczy wielki wodospad Santo Angel. Otóż nic bardziej mylnego, bez wykupienia lotu helikopterem (690USD) lub awnioentką (300 USD), absolutnie nikt nie ma możliwości zobaczenia tego najwiekszego wodospadu, bez względu na warunki atmosferyczne, gdyż pilot samolotu z którym leci cała grupa na Canaime po prostu nie ma tam trasy przelotowej. Nie dość, że sam opis wprowadza w błąd to przewodnik wycieczki również nie informuje klientów, ze nie zobaczą tego wodospadu bez wykupienia dodatkowego lotu. Oczywiście jest możliwość zobaczenia tego wodospadu z lądu, płynąc łódką ale…. oczywiście należy wykupić wczasy pobytowe i na tychże wczasach zakupić wycieczkę fakultatywną za jedyne 1240USD/os. Dowiedzieliśmy się, że jednak nie zobaczymy wodospadu Santo Angel, gdy wracaliśmy z Canaimy i powiedział nam to lokalny przewodnik Aron, nasz polski nie pisnął ani słówka na ten temat. Czym różnią się warunki atmosferyczne dla samolotu lecącego na Canaimę od helikoptera czy awionki, że ten pierwszy nie mógł podlecieć w okolice wodospadu, natomiast dwa pozostałe za dodatkową opłatą już mogły? Na koniec zastanawia mnie wysokość tzw. pakietu dla pilota w wys. 270 USD/os. Na co zostały dodatkowo wydane te pieniądze skoro wejście do parku Canaima kosztowało 40 USD/os? Bardzo wątpię, żeby w kraju w którym najniższa krajowa kształtuje się na poziomie 5-7USD, 230 USD zostało wydane na napiwki. Pilot (przewodnik wycieczki) Krzysztof Madera, niekompetentny, mało komunikatywny, nie informował klientów w należyty sposób. Mieliśmy wrażenie jakby pierwszy raz był na tej wycieczce i uczył się wszystkiego, co generalnie powodowało niepotrzebny stres i napięcia. W sytuacjach kryzysowych jakie miały miejsce (ekstremalna sytuacja to kradzież walizki w autokarze w drodze na lotnisko) wycofywał się, nie potrafił ocenić realnie sytuacji i zagrożenia oraz podjąć decyzji dot. rozwiązania problemu. W tym jednak niebezpiecznym kraju nie czuliśmy się z nim komfortowo. Wyżywienie Po za lunch box`ami, które były bardzo słabe (chleb tostowy z przeciągiem i mały soczek) było smaczne i chyba każdy mógł się najeść. Największy wybór w hotelu Margaritta Village (pierwszy i ostatni dzień wycieczki) oraz tu było zaskoczenie, w dżungli. Autokary – jak na kraj w którym przez 10 lat nie było masowej turystyki są nawet ok, ale…. Należy pilnować swojego bagażu, bo potrafi „wyparować” w drodze z hotelu na lotnisko. Transport: Przewoźnik: linie lotnicze Ultra Plus – to że zamiast lotu dreamlinerem PLL Lot polecimy 12h liniami Ultra Plus biuro podróży poinformowało swoich klientów, natomiast jak zwykle zabrakło precyzji. Nikt nas nie poinformował że do samolotu dosłownie upchano 30% więcej pasażerów, co spowodowało, że samolot wyposażony jest w bardzo wąskie siedzenia, brakuje miejsca na nogi, co z kolei zaniżyło znacząco standard jak na lot międzykontynentalny. Obsługa samolotu zamiast zajmować się pasażerami, większość lotu przespała w klasie biznes akurat w czasie gdy brakowało podstawowych rzeczy takich jak papier toaletowy czy woda do picia. Na lotach wewnętrznych, a było ich kilka, jest lepsza obsługa i nawet samolot trafił nam się lepszy, z większymi fotelami i miejscem na nogi. Intensywność programu Program nie jest intensywny. W pierwszy i ostatni dzień tak naprawdę nic ciekawego się nie dzieje. Oczywiście jest kilka razy bardzo wczesne wstawanie, ale to na wycieczkach objazdowych standard. Tak naprawdę ciekawe są 2 dni: wycieczka do dżungli i park Canaima. Program wycieczki Opis w ofercie ma mało wspólnego z rzeczywistością, duże rozczarowanie. Zakwaterowanie Szału nie ma, bywają noclegi lepsze niż w ponoć dobrych hotelach na wypoczynku na Margaricie (LD Palm Beach – nie polecam, porażka).
W parze - 19.01.2024 | Termin pobytu: grudzień 2023
65/70 uznało opinię za pomocną
1.0/6
Wybrałam ten objazd jako dodatkowy, bo byłam wcześniej na równinach. Wybrałam dla Canaima i salto Angel. Niestety tego nie zobaczyłam. Z okien samolotu nie widać praktycznie nic, zwłaszcza jak ktoś ma miejsce przy skrzydle. Szyby w samolocie były poryte grubą, brudną i pomarszczoną folią. Ten cały widok, który jest opisany w programie to widzi tylko pilot ze swojej kabiny. " Ekscytująca podróż do wodospadów " jak głosi program trwała 15 minut i polegała na przepłynięciu z jednego brzegu rzeki na drugi. Atrakcją dnia jak się okazało była kąpiel w wodospadach...hmm Cóż powiedzieć ? wodospadów na świecie jest sporo i tego typu atrakcję w Canaima można przeżyć ale będąc tam 4 dni. Unikatowe i do zobaczenia tylko w Canaima są tepui - góry stołowe, których nam nie pokazano. Byłaby na to minimalna szansa gdybyśmy zamiast przechodzenia pod wodospadami popłynęli rzeką Carrao w stronę Laguny Canaima. PN Canaima powinien być z noclegiem minimum na 2 dni a była na to szansa bo 1 dzień na tym objeździe jest pusty - nie dzieje się nic ! To dzień przeznaczony na niby zwiedzanie wyspy Margerita. PORAŻKA ! Canaima w tym wydaniu to farsa a właściwie tragi farsa. My nie zobaczyliśmy praktycznie nic poza wodospadami...miałam rozpacz w oczach i poczucie,że tracę czas i pieniądze. Dżungla ? No cóż ? Weszliśmy jakieś 50 metrów w błoto po kolana, facet pomachał maczetą na ścieżce szerokiej na 1,5 m i na tyle...nie wiedziałam śmiać się czy płakać ? Rejs w PN La Lovizna to po prostu skok na kasę : zapłaciłam 85 $ za to żeby pomoczyć się w rzece Caroni i popatrzeć jak inni piją rum [ dla mnie która nie piję alkoholu nie było żadnej alternatywy ]. Lepszy widok jak z tej łódki byłby z punktu widokowego - dalszego do którego trzeba było podejść nieco dłużej. Nas doprowadzili najkrótszą drogą do 1 punktu widokowego...a resztę dnia od 14;00 spędziliśmy w pokoju hotelowym ! Porażka. Zwiedzanie wyspy Margerita to też farsa : podjechanie do fortu i shoping tour .... Sprzedaż takiego produktu turystycznego oceniam jako nieuczciwe wprowadzanie turystów w błąd. Program jest pięknie napisany i to było na tyle z tego piękna , którego nie dane było mi zobaczyć.
Elżbieta - 08.02.2025
19/22 uznało opinię za pomocną