Opinie pochodzą od naszych Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Osoba dodająca opinię musi podać dane osobowe, takie jak imię i nazwisko oraz dane dotyczące wyjazdu, czyli datę i kierunek wyjazdu lub numer rezerwacji. Dzięki tym informacjom sprawdzamy, czy autor opinii faktycznie podróżował z nami. Jeżeli dane się nie zgadzają, wówczas nie publikujemy opinii.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
1. Pierwszego dnia (2 dzień wycieczki zgodnie z programem) po przylocie zgodnie z programem wycieczki planowane było zakwaterowanie w hotelu, czas na odpoczynek po podróży oraz popołudniowe zwiedzanie Colombo. W efekcie zaraz po przylocie (w okolicach godziny 6 rano) zostaliśmy zapakowani do autokaru a nasz pilot Magda poinformowała nas, że z uwagi na fakt wczesnego przylotu pokoje w hotelu są niedostępne i zwiedzimy Colombo „panoramicznie” z okien autokaru – sama przyjemność po 8 godzinach lotu i zmianie czasu. 2. Po trzecim dniu wycieczki zostaliśmy zakwaterowani w hotelu położonym zaraz przy torach kolejowych, na które z resztą wychodziły okna naszego pokoju. Hałas oraz drgania spowodowane ruchem kolei podczas pobytu w hotelu nie tylko uprzykrzały jakikolwiek relaks ale również sen. W pokoju panowała wilgoć, lodówka w pokoju była niewłączona przed naszym przyjazdem przez co cała była zatęchła i śmierdząca, obsługa hotelu ledwo posługiwała się językiem angielskim. Wizyta na hotelowym basenie okazała się kolejnym rozczarowaniem bowiem „pool boy” oświadczył, że nie ma czystych ręczników ponieważ hotelowa pralnia jest zamknięta i zaproponował skorzystanie z leżaków na których były przemoczone i zatęchłe materace. 3. Następnym hotelem w, którym zostaliśmy zakwaterowani był to hotel w okolicy jeziora. W recepcji były pajęczyny, sufit pełen robactwa, gdy recepcjonistka zauważyła moje zaszokowanie takim stanem recepcji zwyczajnie zaczęła się śmiać. Wizyta w pokoju była prawdziwym szokiem, dziurawe materace, pełne plam od moczu, kału i wymiotów, poduszki w podobnym jak nie gorszym stanie, w pokoju jako odświeżacz powietrza położona była kostka do toalety z naftalenu, który wchłania się do organizmu poprzez drogi oddechowego oraz może powodować bóle głowy i reakcje uczuleniowe skóry. Łazienka była brudna, kabina prysznicowa najprawdopodobniej nigdy nie myta, lustro zachlapane prawdopodobnie jeszcze po wcześniejszych lokatorach. Po skontaktowaniu się z recepcją w celu posprzątania pokoju i doprowadzenia go do stanu używalności nikt się nie zjawił. Skontaktowałem się ponownie z recepcją w tej samej sprawie po około 1,5 godzinie i również nikt się nie zjawił. Następnego dnia po nocy spędzonej w pokoju gorszym niż w przytułku dla bezdomnych zgłosiłem sprawę naszemu pilotowi, który nie wykazał zainteresowania tą sprawą. Finalnie dnia następnego materace zostały wymienione na trochę mniej brudne podobnie jak poduszki. Zarówno nasz pilot jak i ktokolwiek z hotelu nie wykazał żadnej chęci naprawienia tej sytuacji nie mówiąc nawet o zwykłych przeprosinach. Zdjęcia dotyczące tego pokoju znajdują się na dołączonej płycie, zdjęcia podpisane jako „HOTEL 2” 4. Następnym hotelem był Devon. Wszechobecny brud panujący w całym hotelu jest trudny do opisania słowami. Materac w pokoju zaplamiony był krwią, ponadto materac był miejscowo pokryty drobnymi plamami w kolorze kału i krwi co najprawdopodobniej było zasługą pluskiew mieszkających w hotelu. Poduszki rozprute, pełne żółtych plam i zacieków i co za tym idzie roztoczy, które są niebezpieczne dla zdrowia. Jedna z poduszek była dosłownie CZARNA od brudu. Zaraz po zakwaterowaniu gdy pozostała część wycieczki wraz z pilotem znajdowała się w hotelowym lobby zjawiłem się z poduszkami w recepcji i na oczach pilota podałem je osobom pracującym w recepcji żądając wyjaśnień. Nasz pilot zrobił tylko wielkie oczy ze zdziwienia i nawet nie pofatygowała się by podejść do mnie i zaproponować jakąkolwiek pomoc, nie mówiąc już o zajęciu stanowiska w tej sprawie. Efekt był taki, że osobiście przez ponad godzinę musiałem użerać się z managerem hotelu by pokój został doprowadzony do stanu na miano hotelu. Po 2 godzinach manager hotelu poinformował mnie, że nie ma w hotelu czystych poduszek i, zaproponował powleczenie poduszek w podwójną ilość poszewek. Po mojej odmowie minęła kolejna godzina i w końcu hotel zakupił nowe poduszki i w późnych godzinach wieczornych dostarczył do pokoju. Zdjęcia dotyczące tego pokoju znajdują się na dołączonej płycie, zdjęcia podpisane jako „HOTEL DEVON” 5. Ostatnim hotelem jaki odwiedziliśmy wraz z wycieczką był „Peacock”. Poduszki były skrajnie brudne, pełne żółtych i brunatnych zacieków, pościel z plamami od krwi, podłoga w pokoju brudna, pełna skłębionego kurzu. W łazience pleśń, która jest skrajnie niebezpieczna dla zdrowia bowiem organizmy pleśniowe rozmnażają się bezpłciowo, łatwo rozprzestrzeniają się w środowisku przez licznie wytwarzane ciała owocowe w postaci konidiów, które są przenoszone z ruchem powietrza. Toksyny wytwarzane przez pleśnie występują w miejscach ich kolonizacji ,są to związki niskocząsteczkowe nie metabolizowane w ludzkim organizmie. Mogą się one kumulować w tkankach narządów wewnętrznych powodując wiele komplikacji zdrowotnych. Związki te do organizmu człowieka mogą dostać się drogą pokarmową, wziewną i interdermalną. Obecność toksyn w organizmie może mieć skutki bardzo różnorodne, ponieważ mogą one tworzyć trwałe kompleksy DNA (zachwianie w przekazywaniu informacji z DNA do RNA i zaburzenie w syntezie białek). Wpływają także na aparat genetyczny powodując zakłócenia w rozwoju płodu. Badania wykazały że toksyczność związków wydzielanych przez pleśnie jest około 40 razy silniejsza jeśli dostaną się do organizmu człowieka drogą inhalacyjną. Konidia pleśni stanowią kolejny element bardzo niebezpieczny dla organizmu człowieka. Ze względu na swoje wymiary wnikają do organizmu ludzkiego drogą oddechową. Posiadają one właściwości antygenowe powodując u organizmów nadwrażliwych określone alergie w wyniku wytworzenia przez system immunologiczny odpowiednich przeciwciał. Ponownie po obejrzeniu i sprawdzeniu stanu pokoju zjawiłem się wraz z poduszkami w recepcji gdzie nadal przebywał nasz pilot, który ponownie nie wyraził zainteresowania tą sytuacją. Po ponad półgodzinnej kłótni z managerem hotelu, który co po chwilę donosił kolejne brudne poduszki w końcu otrzymałem poduszki „mniej” brudne. Zdjęcia dotyczące tego pokoju znajdują się na załączonej płycie, zdjęcia podpisane jako „PEACOCK”. Ponadto podczas kolacji w hotelu w formie bufetu w bemarze z jedzeniem znajdował się opatrunek !!! (zdjęcie załączone na płycie) 6. Ponadto w żadnym z hoteli na nasz przyjazd nie były przygotowane podwójne zestawy ręczników o co prosiłem już podczas rezerwacji. Tego typu prośba nie jest niczym nadzwyczajnym i wykraczającym poza możliwości nawet najbardziej beznadziejnego hotelu dlatego nie potrafię zrozumieć dlaczego Wasze biuro nawet w tak prostej sprawie nie umiało sobie poradzić i zwyczajnie dopilnować tej kwestii.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Sri Lanka to niewątpliwie piękne krajobrazy warte zobaczenia, widok niejednokrotnie zapiera dech w piersiach. Niestety program wycieczki obejmuje zwiedzanie okolicznych sklepików, gdzie ceny są równie zapierające dech, natomiast Pani Przewodnik z każdego z nich wychodzi z łupem, który prawdopodobnie jest podziękowaniem za zaciągnięcie do sklepiku grupy wycieczkowej. Nadto w programie wycieczki znajdziemy kilkanaście świątyń, które, pomimo sprzeciwu zwiedzających są eksplorowane. Nie ulega wątpliwości, że będąc na Sri Lance warto zobaczyć wnętrze miejsca kultu, natomiast w opinii mojej i kilkunastu innych wycieczkowiczów w zupełności wystarczyłoby odwiedzić kilka zamiast kilkunastu bardzo podobnych do siebie świątyń. Finalnie bardzo polecam hotel The Palms jako wybór na ostatnie dni wypoczynku, hotele wybrane przez biuro na czas objazdu były bez zarzutu, należy się jednak przygotować na średniej jakości jedzenie i curry w każdej potrawie. Cały program wycieczki jest dość intensywny i rzeczywiście dużo można zobaczyć, jednak wrażenia wrażenia ogólne psuje sposób prowadzenia wycieczki i nastawienie na konsumpcjonizm, szczególnie w takim miejscu jak Sri Lanka.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Lotnisko w Warszawie. Baaardzo długa kolejka do odprawy. Ale i tak wiemy, że nie odlecimy o czasie, bo samolot jeszcze nie przyleciał z poprzednią grupą turystów. Z racji oszczędności przejście z autobusu do samolotu po schodkach (podstawienie rękawa kosztuje dodatkowo). Zimno, zacina śnieg, tłum kłebi się na schodach, ale przecież pasażerowie są wytrzymali. W samolocie pełniusieńko. Każde miejsce zajęte. Na 190 osób 3 toalety. Od początku podróży kolejka. W pewnym momencie obsługa mówi, że toaleta z przodu jest nieczynna z powodu awarii. Jest to ewidentnie nieprawda, bo piloci i obsługa nadal z niej korzystają. A pasażerowie niech stoją. Stewardesy nieprzyjemne, nie uśmiechają się. Lecą za karę. Żeby użerać się z pasażerami. Raz na 10 godzin damy im darmową wodę. Z powrotem jest podobnie. Wiele do życzenia pozostawia organizacja na lotnisku w Kolombo. Bezsensowny przyjazd na lotnisko o północy i 5 godzin czekania. Nie wiadomo na co. W sumie na 190 osób otwarto 4 okienka. W informacji od organizatora było info, że odprawa kończy się 3 godz. przed odlotem, a na bramce jeszcze godzinę przed odlotem było napisane że można wejść. W samolocie tym razem toaleta się "nie popsuła", ale za to doszło dodatkowe międzylądowanie. W Bukareszcie, bo lecimy pod wiatr i w zbiorniku nie ma wystarczającej ilości paliwa, żeby dolecieć do Warszawy. Miało być taniej a wyszło jak zawsze. Co do samej wycieczki nie mam większych uwag. No może kilka niepotrzebnych punktów programu typu wizyta w szmatexie czy nieczynnej fabryce herbaty. Nieporozumiem są "słynni rybacy", którym trzeba płacić haracz za możliwość zrobienia zdjęcia, mimo że pilot zbiera niebagatelną kwotę 290 USD od głowy. Naprawdę nie wierzę, że co do grosza a lepiej centa zostało wydane na bilety wstępu. Lepiej było skrócić objazd, bo było widać, że jest na siłę i zastąpić to dodatkowym dniem nad Oceanem. Właśnie z powodu perturbacji na lotnisku de facto pobyt trwał ok. 30 godzin.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Na wycieczce Sri Lanka – łza z policzka Indii byliśmy w grudniu 2016r. Rezerwowaliśmy nowość Harce na Lance, jednak z powodu braku minimum chętnych musieliśmy się zdecydować na ten wariant. Wycieczka zgodna z opisem. Loty BARDZO męczące, trwające po oko. 10 godzin z międzylądowaniem w Bahrajnie. Samoloty bardzo niewygodne, ciasne. Po przylocie od razu zwiedzanie Colombo. Przewodniczka Ilona Hołda niestety nie spełniła oczekiwań w trakcie całej objazdówki. W Colombo zawiozła nas do ładnego hotelu po to tylko abyśmy mogli tam sobie kupić drogą herbatę. W hotelowych korytarzach spędziliśmy ok 45 minut snując się bez celu. Nie wiedziała (!!) że w autobusie jest darmowe wifi, dowiedzieliśmy się o tym przypadkiem w 3 – im dniu wycieczki. Gdy o to spytaliśmy, beztrosko odpowiedziała, że ona też dowiedziała się o tym dzień wcześniej a poza tym nie ma tego w ofercie !!. W ostatnim dniu objazdówki dowiedzieliśmy się, że w autokarze, pod siedzeniami znajdują się porty do ładowania telefonów komórkowych. Niestety w trakcie objazdów nikt nas o tym nie informował. Podczas trekkingu po Równinie Hortona wprowadziła w błąd turystów twierdząc, że wycieczka jest bardzo lekka po płaskim terenie. Okazało się to nieprawdą. Jest to wyprawa 3 godzinna po nierównym terenie (ustępy skalne, wspinaczki). Dla osób starszych, czy z duża nadwagą lub problemami z sercem nie do pokonania. Starsze osoby z naszej wycieczki, po przejściu początkowego odcinka musiały wrócić do punktu startowego, bo nie dały rady pokonać tej „łatwej trasy”. W innym miejscu objazdówki (przy dojeździe do wodospadu Ravana), Pani Ilona nie wiedziała, jak daleko mamy do celu. Twierdziła, że jakieś 45 minut jazdy autobusem, gdy tymczasem zatrzymał się on po 5 minutach przy obiekcie. Wydaje się, że Pani przewodniczka była na tej wycieczce z nami po raz pierwszy (tak jak my). Nie wiedziała na czym polega odmienność posągu Buddy w Gal Vihara, twierdziła że a twarzy ma znamię! Gdy tymczasem chodzi o posąg stojący u nóg leżącego Buddy, o którym nie wiadomo czy to Budda czy jego uczeń ( niespotykany układ złożonych rąk, postawienie u nóg, a nie wezgłowia – i o tym piszą w wielu przewodnikach). Ale to nie usprawiedliwia jej niekompetencji, gdyż w autokarze jechał z nami lankijski przewodnik i wszelką wiedzę powinna ona była uzyskać od niego i nam przekazywać prawdziwe informacje. Ale wracając do zwiedzania. Zwiedzanie Colombo polegało na objechaniu centrum miasta autokarem. Potem przyjazd do hotelu i czas na samodzielne zwiedzanie lub odpoczynek po męczącym locie. W kolejnych dniach – zwiedzanie świątyń Buddy. Wszędzie wchodzimy w skarpetkach lub boso, obuwie obowiązkowo zdejmujemy. Nie wolno fotografować się z Buddą czy na jego tle. Jeśli policjant zauważy że robimy takie foto – każe usunąć (nam się taka sytuacja przytrafiła). W trakcie objazdówki dość dużo (za dużo) miejsc komercyjnych, w których spędzą się przymusowo dużo czasu – ogród przypraw i ich sprzedaż, fabryka batiku i sprzedaż towaru, sklep z jedwabiem, sklep z biżuterią. W trakcie trekkingu na Równinie Hortona, prawie cały czas są mgły. Widoczność w osławionej przepaści na jakieś 2 metry. A więc Końca Świata po prostu nie widać wcale. Zwiedzanie plantacji i fabryki herbaty przypadło na dzień wolny od pracy. Plantacje puste, fabryka nieczynna. W trakcie safari widzieliśmy kilka zwierząt, ale tylko roślinożerców, wydaje się że mimo opisów drapieżników tam nie ma. Hotele na objazdówce w bardzo dobrym standardzie. Czyste, z dobrym jedzeniem, czasem z basenem. Miłe zaskoczenie, oczekiwaliśmy że będzie gorzej. Generalnie w ramach wycieczki za dużo Buddy i świątyń, za dużo miejsc komercyjnych, gdzie turysta jest zawożony po to by zostawić tam pieniądze, właściwie brak możliwości kontaktu z mieszkańcami, poznania ich życia. A mieszkańcy są szczerze mili, zawsze uśmiechnięci. Zwiedzając kraj turysta czuje się całkiem bezpieczny. Nie ma widocznej nędzy, czy nieszczęścia. To dosc biedny kraj socjalisztyczny, ale będąc tam nie ma powodów do odczuwania smutku, przygnębienia, czy współczucia dla biedy (jak nieraz bywa w egzotycznych, np. azjatyckich zakątach świata). Obiady na objazdówce dodatkowo płatne – drogie w miesiącach gdzie prowadzą przewodnicy (po minimum 15 euro od osoby) i niesmaczne, często nie ma już co jeść, po poprzednich grupach, które właśnie odjechały. Uważam, że ta wycieczka jest dobrym wyborem dla kogoś, kto po raz pierwszy decyduje się na wyjazd w egzotyczne miejsce (poza Europę). Jeśli już zwiedzało się takie miejsca, na Sri Lance żadnych wielkich emocji, czy efektu wow nie należy się spodziewać. Polecam Hotel Pandanus Beach ludziom dorosłym, ceniącym spokój i ciszę. Dobry standard, wszystkie pokoje z widokiem na basen i ocean. Dobre jedzenie. Jedyny minus - odległośc od lotniska, ok 100 km, co powoduje że trzeba z hotelu wyjechać o godz. 1.00 rano, bo wylot powrotny jest o 8.00. Na Sri Lance jest ciepło, sucho, trochę komarów, ale nie bardzo dokuczliwe. Dużo głodnych, bezpańsskich psów dosłownie wszędzie. Wydaje się że żyja dzięki temu, że dokarmiają je turyści. Sa całkowicie niegroźne. Nikt im nie robi krzywdy - zgodnie z doktryna Buddyjską to może byc przeciez Twój dziadek, lub Ty będziesz takim zwierzakiem w kolejnym wcieleniu. Więc nikt ich nie przegania, nie robi krzywdy. Co wrażliwsi turyści dokarmiają zwierzęta, biorąc coś np. ze śniadania z hotelu.