Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ogólnie jeśli ktoś ma mało czasu na urlop, a chce "zaliczyć" jedne z fajniejszych miejsc we Włoszech to jest właśnie ta wycieczka, tylko nie z tą pilotką!
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Rainbow nie zrealizował całego programu. Reklamacja została odrzucona, bo przwodnik przecież pytał o bilety, ale nie było. (!) Nam podczas wycieczki powiedział coś innego, gdy pytaliśmy, dlaczego nie realizujemy calego programu. W styczniu Włosi są trochę zdziwieni, że jest zimno, i w hotelach nocami trzeba było spać w bluzach. Ogólnie - biuro ma tupet i traktuje klienta z buta.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Dwa pierwsze hotele dramat. Hotel w okolicach Rzymu zlokalizowany na południe od miasta zamiast na trasie do Asyża, potem strata czasu na przejazd. Czasu wolnego jak na lekarstwo. Zbyt długie przejazdy.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka rozpoczela się od wyjazdu z poszczególnych miejscowości do miejsca zbiórki i przesiadki Orzesze. Na miejscu był bufet oraz płatna toaleta. Po około godzinie zapakowaliśmy się do docelowych autokarów. Podróż przebiegała szybko lecz z niedogodnościami takimi jak brak miejsca na nogi nie było możliwości naładowania telefonu. Na minus był również jeden z kierowców , ktory chamski dla innych podróżujących . Pilotem naszego wyjazdu był Pan Przemek, który mówił nam o postoją w ostatniej chwili... Umilał nam również jazdę przepisami kulinarnymi oraz ciekawostaki na temat wina. Niestety bardzo nie precyzyjnie opowiadał o tym co będziemy robić danego , oraz nie zawsze był cierpliwy co do pytań uczestników.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
PLUSY: - bogaty program wycieczki, - wspaniałe Panie Przewodniczki we Florencji, Rzymie, Asyżu, Padwie i Wenecji. Wszystkie mają ogromną wiedzę historyczną, doskonale znają wszystkie zakamarki miast, po których nas oprowadzały. Mimo napiętego planu każda z Pań była elastyczna wobec potrzeb grupy i niezwykle wyrozumiała. No i w opowieściach pełnych dat, imion i nazwisk nie zabrakło również odpowiedniej dawki humoru i ciekawostek. Super! - bardzo uprzejma obsługa hotelowa. MINUSY: - pilot, Przemysław - gość zakochany sam w sobie, typ pasywno-agresywny. Niby uprzejmy, niby dowcipny, miło słuchać jego opowieści o łączeniu wina z jedzeniem, pojęcie o Włoszech ma. Jednak żeby być pilotem grupy 45 osób trzeba mieć choć krztę empatii wobec uczestników W wycieczce brało udział sporo osób 60+, 70+. Zwracał się często do grupy słowami "nie jesteśmy w przedszkolu!", "trzeba było słuchać!" . Na początku podróży z Orzesza podał do siebie numer, który nazwał NAJŚWIĘSZĄ RZECZĄ na tym wyjeździe. Z kimkolwiek by nie rozmawiać- żadnego połączenia nie odebrał, nawet w kryzysowych sytuacjach. Były też z tym problemy, gdy próbowały się z nim połączyć Panie Przewodniczki czekające na niego z całą naszą grupą. A właśnie- spóźnienia: za każde spóźnienie na zbiórkę 2-4 minuty były upomnienia. Natomiast gdy on sam gdzieś zaginął- to co innego. Cisza. Jest sommelierem, może miał akurat „pracę dorywczą” i się nie wyrobił. - kierowca, Krzysztof z firmy Silesia Bis- wyjątkowo niekulturalny, chamowaty, traktujący turystów jak bydło. Ten człowiek nie potrafi i nie powinien pracować z ludźmi. Zakaz spożywania posiłków w autokarze (mimo ograniczonego czasu na postojach), zakaz korzystania z toalety (no chyba że w ekstremalnych przypadkach), zakaz umieszczania napojów w siatkach na siedzeniach (bo się te siatki niszczą), kąśliwe i bezczelne uwagi wobec kilku naszych uczestników. Aż przykro wnikać w szczegóły, naprawdę... i choć byliśmy tak bardzo poganiani i każda minuta spóźnienia była komentowana, to jak ten "król szos" został zatrzymany przez policję za przekroczenie prędkości i spędziliśmy godzinę na postoju w oczekiwaniu aż spiszą, sprawdzą i nie doczepią się, że drugi kierowca nie odpoczywa (udawał turystę)- w tej panowie nabrali wody w usta, zero wyjaśnienia, przeprosin. Cisza. Nic się nie stało. Może czas się przerzucić na TIRa? - niski standard hoteli, w jednym do kolacji nie dostaliśmy nawet wody do kolacji, bo „organizator waszej grupie tego nie wykupił”, w innym nie dało się wziąć prysznica ze względu na niskie ciśnienie wody, nie działał telewizor, tapety już nieco odstawały od ścian, a spłuczka nieustannie akustycznie dawała znać o swoim istnieniu, ale za to była to wspaniała podróż w czasie- można było się poczuć jak na wakacjach w PGRze. A do tego przy śniadaniu na każdego był wyliczony idealnie 1 plaster szynki i 1 plaster nibyserka pakowanego w folię. Ani jednego więcej. Gdy zabrakło kawy dla wszystkich- trzeba było sobie indywidualnie dokupić. Dość kuriozalne przy ogólnym koszcie wyjazdu.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
BYLO SUPER
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Sam program wycieczki oraz przewodnik bez zarzutów. Niestety miejsca noclegowe okropne, wyżywienie żenujące, tydzień nie sprzątany autokar....
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ponieważ jeździłam już na objazdówki do Włoch z konkurencją, nie byłam zaskoczona standardem hoteli, które we Włoszech w klasie turystycznej są po prostu słabe. Nasze3* czy w Turcji to luksus w porównaniu z Włochami. To samo dotyczy włoskich śniadań, które dla nas są bardzo skromne, a dla Włocha typowe. To trzeba wiedzieć, żeby nie być później zaskoczonym. Lokalne przewodniczki uratowały ten wyjazd opowiadając bardzo ciekawie i z pasją. Na czas przejazdu nie puszczono żadnego filmu w autokarze, a pilot apelował (na prośbe kierowców), żeby nic nie jeść w autokarze, nawet ciastek, bo się kruszą. Szczytem szczytów było jednak to, że na cały autokar (50 osób), było tylko jedno gniazdko! Praktycznie więc nie było możliwości doładowania telefonu, trzeba było na maxa oszczędzać baterie, chyba że ktoś miał power bank. Autokar bardziej nadawał się na wycieczki szkolne, a nie na 15 h podróż. Mając 1,68 wzrostu kolana opierałam o siedzenie przede mną, co po kilku godzinach jazdy było po prostu bolesne. Mając doświadczenia z innymi biurami stwierdzam również, że Rainbow w podróży do Włoch bardzo marnuje czas. Wyjeżdżając z Łodzi pierwsze zwiedzanie miałam zazwyczaj o 8 rano, z Rainbow byliśmy we Florencji dopiero o 11. Przesiadki z autokarów do autokarów wstrzymane do momentu, aż pani z mikrofonem powie START! Jakby nie można było po informacji od pilota z połączenia antenowego iść i przełożyć rzeczy do wskazanego autokaru, a resztę czasu wykorzystać na kawę czy przekąskę na pobliskiej stacji. Wtedy cała "operacja" rozłożyłaby się w czasie, a nie wszyscy na raz wchodzili i wychodzili do autokarów. Jeden wielki bałagan. No i jeszcze jedna uwaga i przestroga: w tym programie jest Asyż, przecudne stare miasteczko z zabytkami sakralnymi, które w opisie oferty wydaje sie być jednym z kluczowych punktów na mapie podróży. Nic bardziej mylnego. Po godzinnym spacerze z lokalną przewodniczką Eleną (bardzo ładnie i ciekawie opowiada), dostaliśmy 40 min na zwiedzanie obu bazylik i miasteczka. Tak naprawdę nie wiadomo było co zrobić z tak krótkim czasem. Szybkie zaliczenie bazyliki górnej i dolnej (dobrze, że nie było tłumów jak zwykle) i toaleta lub pierwszy z brzegu kram z pamiątkami. O słynnej oliwie czy innych zakupach lub posiłku nie było mowy. Wszystko przez to, że biuro zgodziło się na zorganizowanie wycieczki fakultatywnej do Padwy z niewiele ponad połową wymaganych uczestników. Notabene uczestnicy fakultetu byli bardzo zawiedzeni wizytą w Padwie, która odbywała się w późnych godzinach wieczornych i celem była praktycznie tylko słynna kawiarnia bez drzwi i miętowa kawa. Pilot, pan Michał, choć starał się być sympatyczny, bardzo mało opowiadał o kraju, mieszkańcach i tradycjach w kraju, będącym celem podróży. Ktoś kto odwiedzał Włochy pierwszy raz nie dowiedział się od pana Michała prawie nic. A jak już pojawiły się informacje, to zwykle po czasie, np. w dniu w którym polecił market i zakupy we Fiuggi nic nie wspomniał co warto kupić. Dopiero na drugi dzień, gdy wszyscy byli praktycznie po zakupach (bo tylko we Fiuggi była możliwość większych zakupów) kwieciście opowiadał co warto kupić, a na co uważać. Tak samo oferował się, że wskaże smsem pinezkę na mapach Google jak dojść do starego Fiuggi, gdyby ktoś chciał przejść się na wieczorny spacer. Niestety chyba nikt się nie doczekał. Pozostało zwiedzanie na własną rękę. Ale może był zajęty szukaniem zagubionego we Florencji uczestnika wycieczki. Podsumowując: Włochy są piękne, architektura jakiej nie ma nigdzie indziej, pyszne jedzenie (na mieście), ale hotele klasy turystycznej i wyżywienie słabe, więc proszę nie spodziewać się luksusów, bo rozczarowanie niepotrzebnie przyćmi urok Włoch i frajdę z wyjazdu. Niestety (albo stety) są inne biura, z którymi podróż jest o wiele bardziej komfortowa.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niestety mieliśmy ta nieprzyjemność, że naszym pilotem był Pan Przemysław. Człowiek, który nie potrafi zorganizować siebie, a co dopiero grupy. Pomijając fakt, ze gubił się w tym ile osób ma pod opieką, to wprowadzał ogromny chaos. Podawane przez niego informacje potrafiły się zmieniać kilkukrotnie w ciągu dnia, nigdy nie wiedzieliśmy co się wydarzy i nie mieliśmy zapewnionego poczucia bezpieczeństwa. O Wenecji słowa wstępu otrzymaliśmy od niego nie jadąc do niej, ale dzień po. Od początku ostrzegał przed kontrolą w muzeum watykańskim i kto jej nie przeszedł? Pan Przemysław… Bywały sytuacje niebezpieczne, jak np. wbieganie do odjeżdżającego metra, gdzie grupa to nie były same osoby lat 20, a wręcz przeciwnie, ale pan pilot śmiał się, że „kto nie zdarzył ten ma pecha” (bo oczywiście on wsiadł jako pierwszy, nawet nie czekając na swoją grupę), w metrze obowiązywały maseczki, ale on twierdził, że nie ma takiej potrzeby. W Rzymie potrafił nam powiedzieć idąc na kolację z innym, że spotykamy się dwie stacje metra dalej i szukaj sobie człowieku gdzie to jest, dopiero po naszych protestach zmienił miejsce zbiórki. Cały wyjazd to była jedna wielka niepewna co się wydarzy, chyba najlepiej obrazuje sytuacje to, że jedna z Pań przewodnik była zdumiona jaką jesteśmy zorganizowana grupą, jak wiemy kogo nie ma i czy już wszyscy dotarli, a my po prostu musieliśmy sami siebie pilnować, bo Pan Przemysław tego robić nie potrafił. Jak w Rzymie jedna para nie stawiła się na zbiórkę to skąd wiedzieliśmy kogo brakuje? Sami od siebie, bo nauczyliśmy się siebie pilnować, pan pilot twierdził, że on oczywiście wie kogo nie ma i ma w torbie dokumenty, ale długo potrwa sprawdzanie ich i nie ma to sensu, tylko jakoś ich nie wyjął, więc nie sądzę, żeby je miał. Apogeum wszystkiego nastąpiło w Asyżu, gdzie już pierwszego dnia obiecał nam, sam z siebie o tym informując, że wyjeżdżając z Włoch zatrzymamy się przy markecie (tu podał dokładna nazwę), abyśmy mogli kupić sobie pożywienie na drogę i pamiątki do domu typu wino, sery itp. W Asyżu byliśmy może dwie godziny (co tez jest dla mnie niedopuszczalne), pod Kościołem sw. Franciszka poinformował nas, że albo zwiedzamy Kościół albo idziemy z nim na degustację serów, a żadnego postoju w markecie nie będzie bo nie ma na to czasu… Jak tylko zatrzymaliśmy się na stacji w drodze powrotnej wszyscy ruszyli do półki z winem, co bezczelnie pilot skomentował „No tak gdzie można znaleźć Polaków, jak nie przy alkoholu”, a my po prostu chcieliśmy kupić cokolwiek dla swoich bliskich. Już nie wspomnę o tym, że cała droga powrotna do polski to było dla mnie głodowanie, bo zwyczajnie nie miałam gdzie kupić jedzenia. Szczęki nam opadły na ziemie jak w punkcie przesiadkowym nasz pan sommelier ujawnił swój bagaż, który był pełen win, serów itd. Ewidentnie Pan Przemysław postanowił sobie dorobić tym wyjazdem, a nam nie dal okazji nawet na podstawowe zakupy. Włochy to piękny kraj, ale nasze doświadczenie pokazuje, że jedna osoba potrafi zepsuć cały wyjazd.