Wycieczka Fakultatywna
Opinie o Rejs na styku mórz – Sazan i półwysep Karaburun
4.6/6 (59 opinii)Oceny szczegółowe
Opinie pochodzą od naszych Klientów, którzy uczestniczyli w wycieczce fakultatywnej.
Osoba dodająca opinię musi podać dane osobowe, takie jak imię i nazwisko oraz dane dotyczące wyjazdu, czyli datę i kierunek wyjazdu lub numer rezerwacji. Dzięki tym informacjom sprawdzamy, czy autor opinii faktycznie podróżował z nami. Jeżeli dane się nie zgadzają, wówczas nie publikujemy opinii.
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka ok . Pięknie widoki z wyspy Sazan . Krystaliczna , ciepła woda na półwyspie Karaburun . Na minus przepełniony statek . Byliśmy w 8 osób , dwie rodziny. W pierwszą stronę , tylko miejsca stojące . W drugą udało się usiąść . Kto pierwszy ten lepszy . Na kamienistej plaży leżaki po 11 euro .
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Dodatkowa atrakcja-motorówka warto, super wrażenia . Widoki super, rejs statkiem ok. Kąpiele wspaniałe
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka świetna ,widoki przepiękne,lecz za duży hałas na statku ,tłum według mnie za dużo to z tego tylko jeden minus jak by mogli to by jeszcze więcej ludzi napakowali.
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka „Rejs na styku mórz – Sazan i półwysep Karaburun” miała ogromny potencjał – odwiedzane miejsca są absolutnie zachwycające, a idea wypłynięcia w rejs po krystalicznie czystych wodach Albanii brzmiała jak spełnienie wakacyjnych marzeń. Niestety, piękno przyrody po raz kolejny zostało przyćmione przez słabą organizację i niedociągnięcia logistyczne. Zacznijmy od najważniejszego: miejsca, które odwiedzamy podczas rejsu, są naprawdę niesamowite. Półwysep Karaburun urzeka swoją dziką, niemal nietkniętą przyrodą. Woda jest szmaragdowa, plaże niemal puste, a krajobrazy – surowe, surowe i malownicze. Wyspa Sazan, z kolei, ma ciekawą, trochę tajemniczą atmosferę – z ruinami dawnych zabudowań wojskowych i historią, która mogłaby stać się inspiracją dla filmów. Niestety, rejs odbywał się na przeładowanym statku, gdzie komfort był mocno ograniczony. Liczba pasażerów wyraźnie przekraczała rozsądne granice – brakowało miejsc do siedzenia, panował tłok, a znalezienie kawałka cienia graniczyło z cudem. Zamiast spokojnego relaksu i podziwiania widoków, wiele osób spędziło czas próbując znaleźć choć odrobinę przestrzeni dla siebie. Przy tak urokliwych przystankach szkoda, że sam rejs – który powinien być częścią atrakcji – stał się raczej uciążliwy. Niestety, pilotka była ta sama co podczas poprzedniej wycieczki do Gór Przeklętych i Jeziora Koman – i niestety, jej styl pracy znów pozostawiał sporo do życzenia. Sazan i Karaburun to perełki Albanii – absolutnie warto je zobaczyć, bo takie miejsca nie zdarzają się często: dzikie, spektakularne i wciąż wolne od masowej turystyki. Ale niestety – organizacja rejsu nie dorasta do poziomu atrakcji. Przeładowany statek i niezaangażowany pilot potrafią skutecznie zepsuć nawet najpiękniejszy plan. Jeśli ktoś dodatkowo decyduje się na posiłek na miejscu - nie będzie zawiedziony, bo jest naprawdę smaczny. Natomiast wycieczka motorówkami - to znowu próba upchnięcia ponad 20 osób na motorówkę, która komfortowo może pomieścić maksymalnie 10.