5.0/6 (818 opinii)
Kategoria lokalna 3
4.0/6
Hotel zgodnie z oznaczeniem posiada odpowiednią kategorię, a nawet może posiadać 4 pełne gwiazdki.Pokoje wygodne z pełnym udogodnieniem, codziennie sprzątane, z pięknym widokiem na fragment wybrzeża.Infrastruktura nowa dobrze utrzymana, personel wyjątkowo przyjazny i pomocny przy wszelkich czynnościach.Wyżywienie dobre ciągle uzupełniane obsługa sprawna i wielce pomocna.Na obiekcie znajduje się kilka barów samoobsługowych z napojami w tym piwo i wino.Pewnym problemem jest organizowana animacja, którą realizuje grupa młodych anglików. Przebywając w okolicach basenów wczasowicze męczeni są dyskotekową muzyką o dużym natężeniu, co jest niezwykle uciążliwe. Moja interwencja w recepcji skutkowała jedynie kilka minut.Na moją uwagę pod adresem grupy animatorów aby w nadawali utwory hiszpańskie dla podkreślenia miejsca naszego pobytu spotkałem się z ignorancją.Proponowane gry i zabawy były nieciekawe i nie budziły wielkiego entuzjazmu ze strony wczasowiczów. Natomiast wytęp zespoły z tańcem flamenco wywołał powszechny zachwyt.Miejscowość bardzo urokliwa, godzinami wraz z żoną spacerowaliśmy uliczkami zaglądając do poszczególnych kafejek, gdzie płynęły melodie z całego świata zachęcając do tańca.Kto chętny może godzinami spacerować po ciągnącej się kilometrami alejce na krawędzi wysokiego klifu,gdzie często można spotkać osoby biegające lub jadące na rolkach czy rowerze.Korzystaliśmy z pięknej wycieczki na Lanzarote, przeprawa promowa pełna atrakcji z widokami na pobliskie wyspy.Największą atrakcją było zwiedzanie parku Timanfaya,potrzymanie w dłoni gorącego popiołu z wulkanu,pokaz wybuchu pary z głębi wulkanu i rożno nad dymiącym kominem. Przejazd trasą wulkanów i podziwianie niezwykłych kształtów,nacieków i form tworzonych przez lawę jest wielką atrakcją. Wielki zachwyt budzi pobyt w Jameos del Agua, przepiękna jama z jeziorem w środku, gdzie można zobaczyć kilku milimetrowe kraby, miejsce niezwykle urokliwe. Wartością dodaną była obecność przewodniczki Polki zamieszkałej w Corralejo,której ogromna wiedza o wyspach była dla nas dodatkową atrakcją.W następnych dniach był nasz wypad samochodem,którego celem było zwiedzanie południowo - zachodniej części Fuerteventury. Na zachodnim wybrzeżu nasz podziw wzbudziła plaża Puerto de la Pena i te niesamowite twory skalne, które można podziwiać godzinami. Dalsza jazda to południe wyspy i przepiękne plaże do złudzenia przypominające te z Florydy. Po 12 godzinach objazdu, zmęczeni ale niezwykle zadowoleni powróciliśmy do hotelu.
4.0/6
Byliśmy w hotelu na przełomie sierpnia/września. Ogona oceną ok, hotel oceniam na 3,5 gwiazdki. Pokoje czyste i często sprzątane. Jeżeli chodzi o śniadania to myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, obiady i kolacje bardzo monotonne. Jedzenie typowe dla hotelu 3 gwiazdowego. Leżaki ciągle pozajmowane, pomimo iż czasami przez cały dzień nikt z nim nie korzystał. Ogromny plus za lokalizację hotelu, blisko lotnika i piękne plaże.
4.0/6
Zasadniczo pobyt udany, pierwsza zaletą była lokalizacja bliski transfer pomimo opinii jakie widzieliśmy odnośnie samolotów trzeba przyznać iż nie były uciążliwe. W okolicy dużo sklepików piękna promenada do długich spacerów i dość bliska odległość do plaży. Hotel w miarę czysty pokoje sprzątane prawie codziennie, my trafiliśmy pokój od str północno - wschodniej w związku z czym było zimno i wilgotno jedyna forma podgrzania :) to suszarka która nie wiele pomagała. Ponadto w naszym pokoju wydzielał się brzydki zapach z szafy pomimo umieszczonych zapachów był nadal uciążliwy. Łóżka pokryte folią również nie zaliczyły się do komfortowych. Jedzenie przeciętne mieliśmy wrażenie iż kucharz nie radzi sobie z przygotowaniem mięs inne dania ok, kącik jedzeniowy dla dzieci prócz frytek reszta nie nadawała się do jedzenia. Duża dostępność owoców rekompensowała słabe desery. Pani rezydentka mieliśmy wrażenie iż niestety była głównie nastawiona na sprzedaż wycieczek, odradzano nam wyjazd na Cofete z powodu bardzo trudnych warunków które mogli pokonać tylko Panowie którzy organizowali wycieczki - przekornie spróbowaliśmy wynajętym autem na spokojnie dojechaliśmy do celu, oczywiście nie jest to autostrada ale na pewno do przejechania ( nawet Fiaty 500 sobie radziły :) ). Pogoda kapryśna czasami słońce a czasami chłodny wiatr.
4.0/6
Hotel Costa Caleta na pierwszy rzut oka robi niezłe wrażenie, ale- otrzymaliśmy pokój na pierwszym piętrze z widokiem na ulicę i zabałaganiony dziwny dacho-taras , balkon zabetonowany, uschnięte rośliny i pety w doniczkach jako dekoracja, jako dostawka rozklekotana kanapa z tzw.automatem belgijskim, łazienka ledwo poprawna. Jedzenie fatalne, trudno było znaleźć coś zjadliwego, mimo all często stołowaliśmy się poza hotelem. Owoce to garstka małych jabłek i niedojrzałe banany, desery to jakieś przedziwne sztuczno- galaretkowe wytwory w liczbie kilkunastu sztuk na ogrom gości- bo i tak nikt tego nie brał. Sytuacja zmieniła się diametralnie na jeden dzień gdy przeprowadzana była jakaś wewnętrzna kontrola hotelu i ankietowanie gości- nagle pojawiło się normalne jedzenie, nawet sushi(haha), a jakiś tam szef serwował płonącą kawę po irlandzku, co tylko pokazuje jak bardzo hotel miał w poważaniu swoich gości na codzień. Basen i ilość leżaków niewystarczająca na liczbę gości.Wycieczkę uważamy za udaną ze względu na to, iż głównie zwiedzaliśmy wyspę wzdłuż i wszerz wynajętym autem i jedliśmy lokalne jedzenie, a hotel służył nam tylko do spania, bo nie zachęcał do niczego więcej. Miejscowość bardzo ładna, położona w środkowej części wyspy- dobra jako baza wypadowa, lokalne sklepiki, restauracje ok. Poprzednio gościliśmy na Fuerteventurze w trzygwiazdkowym hotelu Oasis Papagayo ( Corralejo) i tamten obiekt podobał nam się zdecydowanie bardziej.