Opinie o Dalmatyńska Eskapada dla wygodnych
Oceny szczegółowe




Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo dobra
JUDYTA MARIA, RAWICZ 26.07.2019 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWycieczka objazdowa była pod każdym względem bardzo dobrze zorganizowana. Pan pilot kierowcy autokar plan wycieczek hotele wszystko bardzo nam się podobało.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
26.09-5.10.2015
Aleksandra, Kraków 07.10.2015 | Tagi: 26-35 lat, w parzeChorwacja jest piękna! Program zmieniony i zrealizowany w całości :) Super pilot p. Marta. Fachowi i zabawni kierowcy. Hotele mają niższy standard niż w Polsce :( więc bez rewelacji, ale za to personel bardzo miły. Wszystko zgadzało się z umową, a nawet dostaliśmy napoję prawie zawsze do posiłku!




6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wszędzie pięknie, ale w Chorwacji najpiękniej
Hanna i Maja 09.07.2021 | Tagi: 56-65 lat, z rodzinąWycieczka "Dalmatyńska Eskapada" spełniła wszystkie moje oczekiwania. Program wycieczki obfitował w piękne chorwackie miasta, w których od razu widać wpływy weneckie. Czas na zwiedzanie oraz czas wolny w miastach podzielony był równomiernie, była więc okazja aby poeksplorować starówki na własną rękę. Na ogromną pochwałę zasługuje pilot Borys, który skutecznie zaraża miłością do Bałkanów, zachowując przy tym poczucie humoru i profesjonalizm. Jego "niespodzianki" na trasie niezmiernie umilają czas, a cudowne widoki spotykają nas na tej wycieczce wszędzie, nawet podczas jazdy krętymi autostradami - praktycznie cały czas po jednej stronie widzimy morze, a po drugiej góry. Piękna sprawa. Równie profesjonalni i mili okazali się kierowcy - taka gładka jazda to nie lada wyzwanie na chorwackich drogach. Zakwaterowanie na dobrym poziomie, pokoje zawsze wyposażone były w klimatyzację (co przy 33 stopniach na dworze było bardzo przyjemnym faktem), zazwyczaj te instalacje były nowe. Bardzo komfortowe i czyste, bardzo przyjazna obsługa hotelowa. Genialne wyżywienie, w jednym z hoteli na obiadokolację można było zjeść nawet perliczkę. Bufety śniadaniowe i obiadowe bardzo uniwersalne, każdy znajdzie coś dla siebie, a jedzenie bardzo smaczne. W niektórych hotelach do obiadokolacji można napić się wina. W jednym z miejsc zakwaterowania był także basen, za co duży plus. Krótko mówiąc - świetna wycieczka, niezapomniane wrażenia!




6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka
Jaromir, -- 06.03.2024 | Tagi: 56-65 lat, w parzeSuper wycieczka.Piekne widoki i miła atmosfera.Dobry program wycieczki oraz wycieczek fakultatywnych.Do obiadokolacji brakowało tylko napojów co jest utrudnieniem i minusem a można by trochę dopłacić i było by wszystko na miejscu,a tak trzeba biegać po sklepach aby się napić po posiłku.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Dalmatyńska zachwycająca Eskapada - w pigułce
Uczestnik wycieczki ‘Dalmatyńska Eskapada’ (18 -27.07.2026 r) - Jurek z Opola. 02.08.2026 | Tagi: 56-65 lat, samemuNie była to moja pierwsza wycieczka na Bałkany ale w jakimś sensie pierwsza ‘niezwykła inaczej’. Dlatego ‘inaczej…’? Na przemian odwiedzaliśmy miejsca stworzone przez człowieka i te, które stworzone zostały przez naturę. Dzień 1. Wyjazd o czasie. Przyjazd około 18:00 do niewielkiego, schludnego, spokojnego Słoweńskiego miasteczka. Wieczorem spacer. Dzień 2. Po śniadaniu udaliśmy się do Parku Narodowego Plitvice. Tak zaczęliśmy naszą przygodę od nieskazitelnych krajobrazów jezior plitwickich. Miejsca, w którym mógłbym spędzić kilka dni tylko po to by zachwycać się szumem i bulgotem turkusowych otoczonych gęstą przyrodą jezior. Obszar uformowany przez naturę tworzył coś w rodzaju kilkupoziomowych kaskad, w których znajdują się różnej wielkości akweny wodne zasilane mniejszymi i większymi wodospadami. Kiedy niewielki obłok odsłonił promienie docierającego słońca, spływające ze skalnych wodospadów strumienie wody jakby ożywiały się zmieniając kolory w rozmaite barwy do czasu kiedy znów przysłonięte zostały przez chmurkę. Doświadczyliśmy czegoś niepowtarzalnego. Co poniektórzy wycieczkowicze wpadli w egzaltacje i nie było w tym żadnej przesady. Dzień 3. Pierwszym miejscem zwiedzania było malownicze miasto Trogir zwane małą Wenecją. Od razu udaliśmy się na Trogirską starówkę by dotrzeć do Katedry św. Wawrzyńca. Katedra powstawała przez kilkaset lat, zawierała więc w sobie różne style architektoniczne. Dla mnie prawdziwym arcydziełem okazał się portal Radovana zwierający sceny biblijne wykonany z niewątpliwie anielską precyzją. A tak w ogóle w takich wiekowych zabytkowych miasteczkach kręcą mnie wąskie, kręte uliczki wokół których unoszą się liczne stare domy i zabytki. Wolny czas wykorzystałem aby wejść w każdą wąską wysadzaną kamieniami arterię starego miasta. Spacer po Rivie głównym bulwarem Trogiru obowiązkowy! Z jednej strony zacumowane jachty z drugiej zatłoczone kawiarniane ogródki pośród rosnących palm. Nieopodal zjawiskowa Twierdza Kamerlengo. Niestety z uwagi na brak czasu mogłem tylko pooglądać ją z zewnątrz. Zwiedzanie Splitu zaczęliśmy od Pałacu Djoklecjana stanowiącego stare miasto, a w zasadzie od zachowanych podziemi zamku z czasów rzymskich czy raczej jego pozostałości, w obrębie którego znajduje się blisko 200 pomniejszych budowli. Kiedyś pałacowe komnaty dziś bary, kawiarnie i kwatery mieszkalne. Pomyśleć, że to wszystko zbudowane zostało przeszło 1700 lat temu! i w innych już formach użytkowych ale wciąż służy miastu i mieszkańcom. Najbardziej utkwiły mi w pamięci dwie rzeczy. Pierwsza to katedra św. Dujana z egipskim sfinksem strzegącym grobu cesarza. Niestety kiedy budynek został zmieniony w chrześcijańską katedrę, materiał z którego wykonano sarkofag wykorzystano do budowy ambony. A co stało się z prochami cesarza? – nie wiadomo. Druga to Perystyl a właściwie to szczątki wewnętrznego dziedzińca otoczonego kolumnami – obecnie zajętego przez kawiarniane stoliki. W czasie wolnym utknąłem na niezwykłym średniowiecznym placu narodowym. Plac z trzech stron otoczony budynkami i arkadami z otwartym widokiem na morze. Stąd nie miałem ochoty już nigdzie się ruszyć. Dwa niezwykłe, wspaniałe miasta. Dzień 4. Dubrownik. Miasto lśniące w świetle wschodzącego i zachodzącego słońca. Prawdziwa perła Dalmacji. Moje miasto. Jestem tu po raz czwarty więc czułem się jak u siebie. Nie będę opisywał gdzie ponownie zaszedłem i czego doświadczyłem. Żadna konstrukcja słów nie odda czaru tego magicznego, bajkowego, baśniowego miasta z tysiąca i jednej nocy. Musisz zobaczyć je sam. Dzień 5. Medjugorie. Miasteczko, które przyciąga pielgrzymów z całego świata. Zwiedzanie zaczęliśmy od kościoła św. Jakuba. Wnętrze samego kościoła bardzo skromne żeby nie powiedzieć ubogie. Jedyną ozdobą jest figura Matki Bożej w bocznej nawie kościoła. Przez tę skromność rzekłbym prawdziwie chrześcijański. Potem spacer do miejsca gdzie z brązu wykonana została figura Jezusa. Wyglądał jakby dopiero co oderwany został od krzyża. Potem wejście na górę objawień po startych, luźnych, nierównomiernie ułożonych kamieniach. Ja ubrałem buty jak do wspinaczki górskiej, inni wchodzili i schodzili na boso. U niektórych zauważyłem poranione stopy. Wiara to potężna siła. Siła, której nie wielu z nas jest w stanie zrozumieć. Najpiękniejsza pamiątka jaką zachowałem z Medjugorie to mały kamyczek zabrany z samej groty objawień. Mostar - wizyta w muzeum i krótka pełna blizn bolesna nie tak odległa historia wojny na Bałkanach. Większość czasu spędziłem na starym mieście by krętymi uliczkami pośród straganów oferujących co dusza zapragnie przesiąknąć tutejszą atmosferą. W jednym z nich z pamiątkami z drugiej wojny światowej: mundury, hełmy, medale, …, wypatrzyłem też czapkę żołnierza wermachtu, zatrzymałem się na chwilę. Zapytałem żartobliwie kramarza czy ma jakiś pistolet z II wojny światowej. Kazał poczekać i wyszedł na zaplecze. Nie czekałem kiedy wróci. Wziąłem nogi za pas i w długą. Jeszcze przyniesie nabitego Walthera i zacznie sprawdzać czy można z niego strzelać. Nie sposób było nie zobaczyć tradycyjnych skoków do wody ze starego mostu. Niestety nie było już czasu aby zwiedzić meczety. Lody w Mostarze wyjątkowo pyszne. Dzień 6. Przejazd przez półwysep Peljesac by niewielkim stateczkiem dotrzeć do przepięknego średniowiecznego miasteczka na wyspie o tej samej nazwie – Korcula. Najprawdopodobniej to właśnie tu urodził się Marco Polo. Miasteczko zbudowane z białego kamienia otoczone potężnymi murami. Te ciasne ‘korczulańskie’ uliczki, urokliwe, urzekające - przemierzyłem chyba każdą z nich. Miasto niemal z każdej strony otoczone jest oceanem. Chciałem wejść do katedry św. Marka – niestety płatna. Skandal! - katolik nie może wejść do katolickiej świątyni dopóki nie wytoczy krwi z portfela! No i komu się poskarżyć!? Potem, krótki wypoczynek na plaży z kąpielą w morzu by udać się do kolejnego niewielkiego urokliwego miasteczka Ston. Niegdyś otoczonego najdłuższymi murami obronnymi w Europie na które miałem okazję się wspiąć jak i zdobyć Twierdzę Kastio. Mury powstały po to by chronić sól, której cena porównywalna była ze złotem. No i co istotne, zdążyłem jeszcze po-przemierzać chyba wszystkie zakamarki zjawiskowego, zachwycającego tego średniowiecznego starego miasteczka. Dzień 7 – czas wolny. Czas ten wykorzystałem na zwiedzanie Neum, podobno to jedyne miasto w Bośni (dzielące Chorwację) z dostępem do morza. Z hotelu Zenit dotarłem do białego krzyża na wzniesieniu. Stąd mogłem podziwiać górzysty krajobraz i piękne malownicze plaże. Po południu sjesta na piaszczystej plaży przepełnionej ludzkimi ciałami spragnionymi słońca plus kąpiel w morzu. Wieczorem spacer po zatłoczonej promenadzie, późnej dyskoteka. Dzień 8. Park Narodowy Krka. Gdzieś przeczytałem, że jeziora, rzeki, wąwozy i wodospady są piękniejsze od tych w parku plitwickim. Nie chciałbym polemizować. Ponownie znalazłem się w niezwykłym miejscu, miejscu które stworzyła natura na szczęście bez ‘pomocy człowieka’ co tylko potęgowało doznania doświadczających jej cudu właśnie. Ta wielobarwność zniewalającego środowiska, szum wodospadów, soczysta zieleń, przeźroczysta woda w strumieniach korytarzy wyżłobionych przez rzekę tworzących takie małe kaniony i do tego śpiew cykad… to była prawdziwa podróż w głąb natury zapierającej dech w piersiach. Jeśli tak wyglądał biblijny eden to my znaleźliśmy się w jego sercu. Wolny czas wykorzystałem aby raz jeszcze przejść cały szlak. Nie sposób było opuścić to miejsce. Dzień 9. Jaskinia Postojna. Dzień, w którym zatrzymaliśmy się w podziemnym świecie królowej jaskiń. W świecie gdzie przez miliony lat krople wody ukształtowały niezwykły, fascynujący świat gór i form skalnych tworząc taki podziemny biblijny eden. Podobno żyje tu przeszło 100 gatunków zwierząt i bezoki płaz dożywający 100 lat, którego miałem szczęście wypatrzyć! W przestronnych podziemnych przestrzeniach mogliśmy podziwiać nie formy ale magię form skalnych. Wspaniałe arcydzieło stworzone przez naturę! Czuję, że mógłbym tu zamieszkać. W tym miejscu nigdy bym się nie zestarzał. Starzejesz się wtedy kiedy tracisz chęć do życia. Tu takiej możliwości nie ma. Ostatnim przystankiem wycieczki była Lublana - stolica Słowenii. Nigdy wcześniej nie byłem w Lublanie. Muszę przyznać - przeurocze miasto! Gdzie nie spojrzysz – budynki przypominające kamienice i domy czynszowe. Miasto nieskażone blokami mieszkalnymi czy zabudowaniami w postaci 10-cio piętrowców. Tworzące taką sielską, przyjazną i otwartą atmosferę. Po zwiedzaniu miasta z pilotem w czasie wolnym wzdłuż malowniczego deptaka (Hribarjevo) nad rzeką Ljubljanicą odbijałem w każdą możliwą arterię by poznać je bliżej. Zwiedziłem kościół Franciszkański. Obok cerkwi św. Jakuba odbywała się jakaś uroczystość przy suto zastawionym stole. Po donośnym okrzyku biesiadnicy zasiedli do stołu. Stamtąd chciałem uderzyć na zamek na wzgórzu jednak obawiałem się że nie zdążę wrócić na czas. Tuż przy placu ‘mestni trg’ odbywał występ zapewne lokalnej grupy muzycznej. Nie wiem jak ale udało mi się usiąść w pierwszym rzędzie. Nie było już czasu aby w którejś z zatłoczonych kawiarenek napić się regionalnego piwa. Dzień 10. Niestety, przyjazd do kraju. Niewątpliwie wycieczka inspirująca, ubogacająca, odkrywcza i motywująca zarazem. Dla mnie pierwsza taka w której na przemian odwiedzaliśmy miejsca wymyślone i zbudowane przez człowieka i te, które stworzone zostały przez naturę. Piękno średniowiecznych, zamków, świątyń, domów, murów – unikatowe. Piękno stworzone przez naturę - fascynujące i niepowtarzalne. Absolutnie wycieczka polecana przeze mnie wszystkim. Warto nadmienić, że kilkukrotnie na trasie mieliśmy degustację lokalnych przysmaków i tamtejszych nalewek. Na jednej z nich gospodarz otworzył kilka butelek na spróbowanie i odszedł. Po cytrynówce, pomarańczówce, wiśniówce, jałowcówce nie było śladu. Pamiętam tylko, że ktoś pomagał mi wsiąść do autokaru. Wycieczkę i to co zobaczyłem, zwiedziłem czego doświadczyłem i skosztowałem na długo zachowam w swej w pamięci.




6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Dalmatynski objazd i wypoczynek
Dorota 26.09.2019 | Tagi: 26-35 lat, samemuNa Dalmatynska eskapade wybrałam się dość spontanicznie kupując wyjazd dzień przed wyjazdem :) na wycieczkę wyjeżdżalam sama, więc zależało mi na dobrym i sprawdzonym biurze podróży gdzie nie będę musiała się niczym stresować. Wybór Rainbow był bardzo trafny! Wszystko bardzo dobrze zorganizowane, przydzielajac miejsca w autokarze i pokoje chyba był brany pod uwagę m. in. wiek uczestników więc wszyscy czuli się komfortowo z dobrana osoba. Nasza piltoka od początku do końca się nami bardzo dobrze opiekowała, dbała byśmy wszędzie byli na czas ale mieli też chwilę odpoczynku. W autokarze też dużo opowiadała by nas przygotować do zwiedzania. Ale od początku. Dla czego Chorwacja? Bo to przepiękny kraj, bardzo różnorodny i obowiązkowy do zwiedzenia. Szczególnie warte uwagi są Wodospady Krka, Dubrownik i jeziora plitwickie. Wybierając wycieczkę to był mój podstawowy warunek - w programie muszą być wszystkie te trzy miejsca. I były! Było cudnie, kolorowo i cieplutko. Trudno mi sobie wyobrazić bym będąc w Chorwacji mogła któregoś z nich nie zobaczyć. Do tego jeszcze Wyspa Korcula, Mostar i Medjugorie dopełniły program :) Warto też zwrócić uwagę na super pomysł zwiedzania Słowenii - Jaskinia Postojna to kolejne miejsce które robi ogromne wrażenie. Nie wiedziałam że jaskinie moga być taki potężne i piękne. Warto było się też zatrzymać wieczorem w tętniącej życiem Lublanie.


6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Było wspaniale.
Violetta Toruń 26.03.2014 | Tagi: 36-45 lat, z rodzinąPlan wycieczki bogaty i pełen ciekawych, urokliwych miejsc, dla każdego coś miłego, trochę zabytków, trochę przepięknych krajobrazów. Pilotka wspaniała, z ogromną wiedzą i humorem, bardzo ciekawie o wszystkim opowiadała. Mimo, iż eskapadę odbyliśmy w zeszłym roku w sierpniu, wiele pamiętamy tak jak by to było wczoraj. Godna polecenia wszystkim lubiącym przygodę.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Mama na wyjezdnym :-)
Danuta Halina, Szczecin 17.06.2016 | Tagi: 36-45 lat, z rodzinąWycieczka godna polecenia dla osób ktore chcą odciąć się od codzienności, zoabczyć przy tym spory kawałek pięknej Chorwacji, tej ukształtowanej przez człowieka i tej dzikiej, naturalnej.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
po prostu rewelacja
Darek 07.06.2019 | Tagi: 36-45 lat, z rodzinąWycieczka całkiem udana . Zobaczyliśmy kawał Chorwacji a nawet Słowenię i Bośnię z Hercegowiną. A pilot wycieczki Pan Borys to rewelacja. Opowiadał o przyrodzie, historii, politykach naprawdę ciekawie. Puszczał też filmy w autokarze a jak jednego filmu przyrodniczego nie miał po polsku tylko po angielsku to przed projekcją przeczytał z kartki całą narrację a następnie puścił film tak żeby wszyscy zrozumieli co się na ekranie dzieje. Wyszło lepiej niż by to zrobiła Krystyna Czubówna. Jedynie Biuro Rainboła nie zamówiło właściwej pogody i na opalanie wróciłem do Polski. Najciekawszy był hotel w Wodicach. Można było tam liznąć prawdziwej historii. Jedzenie w każdym hotelu rewelacyjne. Można było opchać się pod korek. Tylko Wi Fi w hotelach powinni usprawnić. Plaże kamieniste ale zdarzają się też betonowe. Rakija była pyszna a jeżowce super.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Malownicza Dalmacja
DIANA, 15.06.2022 | Tagi: 26-35 lat, ze znajomymiDalmacja jest przepiękna! Malownicze widoki nawet z autokaru. Każdego dnia chciało się więcej i więcej. Nawet gdy jednego dnia miałyśmy z koleżanką nie uczestniczyć w dodatkowej fakultatywnej wycieczce obie stwierdziłyśmy że nie będziemy leżeć na morzem. I to był strzał w dziesiątkę, wycieczka odbyła się po godzinie 12 więc był czas i na łapanie słonecznych promieni i na zwiedzanie. A jeśli ktoś ceni muzykę, koniecznie musi wybrać się do Zadaru i posłuchać morskich organ. Śmiało muszę stwierdzić że jeszcze nigdy tak bardzo nie odpoczęłam na urlopie. Kąpiel w Dubrowniku, Winnica Matusko, wyspa Korcula i jej turkusowe wody to coś co zostanie ze mną na zawsze! Nawet burza nie popsuła nam humoru, a Pani Ania (nasza pilotka) zrobiła wszystko byśmy byli zadowoleni. Wieje Bura są zamknięte drogi? Trzeba spróbować później jechać tam gdzie się da! Jest burza i Jugo? Trzeba zmienić plan i najpierw zwiedzić winnicę a dopiero potem płynąć na wyspę. W innej miejscowości pada deszcz? Plażowanie robimy teraz! Nie zamieniłabym tej wycieczki na żadną inną. Jeżeli chcecie poznać Chorwację ja polecam Dalmatyńską Eskapadę dla wygodnych! Moja pierwsza objazdówka i na pewno nie ostatnia!



