Kategoria lokalna: 5
Zastanawiasz się, czy ten hotel to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Zacznę od podróży która trwała od wyjazdu z miejsca zamieszkania czyli Gliwic ok 33 godziny zbiórka 03.25 na lotnisku i oczekiwanie na Pana z Rainbow ok 50 minut, chyba coś nie tak. Między londowanie w Punta Cana to tak jakby kolejna przesiadką, opuszczenie samolotu, odprawa graniczna, wszystko trwało ok 3 godzin, przylot do Santo Domingo i 250 km autobusem. Na miejscu byliśmy 00.30 czyli 09.07.2019 (pobyt był od 08.07)Hotel pięknie położony, cudowna plaża, piękne baseny szczególnie w drugiej części hotelu, fajna atmosfera w hotelu, sprawna i miła obsługa przy barach. Pokoje nie najnowsze, dobrze sprzątane, raz w pokoju karaluch trochę większy od tych kanaryjskich, dało się przeżyć. Pani rezydent z Rainbow miła i kompetentna. Jedzenie to coś czego nie mogę zapomnieć i mam o to wielkie pretensje. Stołówka bo nie restauracja bez klimy, brak podstawowych zasad higieny, smutna, zmęczona obsługa. Jedzenie nie smaczne,monotonne,kolejki.Nigdy tak niedojadaliśmy jak tam. Był to ogromny zawód który rzutuje na cały nasz pobyt. Uwaga na weekendy przyjeżdżają lokalni goście.,lepiej się ewakuować z hotelu na jakąś wycieczkę bo nie da się tam funkcjonować, czegoś takiego nie widziałem jeszcze. Reasumując nie wrócił bym do tego gotelu
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
W kilku punktach, to co zostało w pamięci.. Hotel nie jest najnowszy, standard zdecydowanie poniżej wskazanych *. Pokoje spore, jednak mają swoje lata i nie da się tego nie zauważyć.. Obiekt o dużych rozmiarach, wyjazd w lutym/marcu ma swoje plusy, hotel nie ma dużego obłożenia, dzięki czemu przy basenach każdy spokojnie może znaleźć miejsce i leżak. Pogoda bywa kapryśna, przydarzyły się nam 3 dni ulewy, podczas której nie dało się ruszyć spod dachu.. Plaża prywatna, przestronna, ale.. leżaki w sporej części zepsute, nikt tego nie wynosi, nie naprawia. Jedzenie dość powtarzalne, niezbyt urozmaicone. Na uwagę zasługiwały na pewno świeże owoce i koktajle z nich, pasty z awokado i innych tutaj łatwo dostępnych produktów, a w PL niekoniecznie. Wybraliśmy się na wycieczkę fakultatywną dotyczącą humbaków, fajne doświadczenie, chociaż jak to zwierzęta, są nieprzewidywalne i zobaczyć można raczej kawałek płetwy, aniżeli imponujący skok nad wodą. Mimo wszystko uważam, że warto. EWIDENTNE MINUSY MIEJSCA: - zapach stęchlizny i wilgoć panujące w pokojach przenosi się na odzież, walizki, itd. Po powrocie konieczne wypranie/ewentualnie wyrzucenie dosłownie wszystkiego. - nawet mając pokój na I piętrze możecie się Państwo spodziewać, że ktoś Was odwiedzi, np. TUBYLEC, KTÓRY NAD RANEM WCHODZI DO WASZEGO POKOJU PRZEZ BALKON, ABY WAS NAJPRAWDOPODOBNIEJ OKRAŚĆ. KIEDY OKAZUJE SIĘ, ŻE NA WIERZCHU NIC NIE LEŻY, WYCHODZI DRZWIAMI ZEWNĘTRZNYMI TRZASKAJĄC I BUDZĄC PRZY TYM DWIE OSOBY PRZEBYWAJĄCE PRZEZ CAŁY CZAS W POKOJU. OBOJE MIELIŚMY ŚWIADOMOŚĆ, ŻE KTOŚ PORUSZA SIĘ PO POKOJU, JEDNAK MYŚLELIŚMY, ŻE TO DRUGIE Z NAS Z JAKIEGOŚ POWODU SIĘ PODNIOSŁO. HORROR. - awaria samolotu (często się przytrafiają liniom LOT na Dominikanie), w wyniku którego podróżni najpierw spędzają prawie dobę w terminalu lotniska, kolejno zostają zabrani ponownie do hotelu, a finalnie wylot jest opóźniony o 2.5 dnia (?!!!). Co więcej rezydenci zupełnie nie panują nad sytuacją, panuje pełna dezinformacja, raz/dwa razy na dobę zostawiają w recepcji kartkę o wskazaniu kolejnej godziny nowej informacji o statusie wylotu. Tym samym 2.5 dnia ponad 200 osób spędza dosłownie "na walizkach". - Drinki nie mają za wiele wspólnego z tymi serwowanymi w Europie, o prosecco żaden z barmanów nawet nie słyszał :D Dominikana jako taka robi wrażenie 'brudnej' i niebezpiecznej, odechciało nam się Karaibów po tych doświadczeniach.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Plusy; piękna plaża, pyszne owoce, teren hotelu, Minusy: słaba obsługa, stare pokoje a zwłaszcza łazienki , bardzo zły stan leżaków,
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Byliśmy z dwójką dzieci i dostalismy drugi pokój trzy domki dalej.Pojechaliśmy odpocząć a przez muzykę własnych myśli nie słychać.Stołówka z tamtejszymi tubylcami porażka.Rezydent nie do uchwycenia
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Dominikana na którą wybraliśmy się wraz z żoną w ramach naszego miesiąca miodowego zaskoczyła nas pozytywnie swoim klimatem, pięknymi plażami, ciekawymi wycieczkami fakultatywnymi i wspaniałą jak na grudzień pogodą :) do pełni szczęścia zabrakło nam tylko pokoju w Playa Bachata Resort, spełniającego choćby minimum europejskiego standardu all exlusive co niestety rzutuje na całą naszą opinie nt. wyjazdu. Jeżeli spodziewacie się pobytu all exlusive w europejskim stylu to dużo bardziej polecamy pobliskiego Senatora, ma którego my z żalem spoglądaliśmy.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ocena zgodnie z znaczeniem. Duże rozczarowanie. Tylko pogoda nie zawiodła.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ogólnie nie polecam.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Był to już nasz 6 pobyt na Dominikanie i niestety najgorszy hotel. Maksymalnie zasługuje na 2,5 - 3 gwiazdki. Ale po kolei - pokoje przestronne, sprzątane regularnie. Na łóżkowe materace nakładane są pod prześcieradło twarde gumowe podkłady, koszmar. Sprzątaczka nieprzekonywalna i namiętnie pomimo próśb zawija prześcieradło pod materac, co przy dwumetrowym wzroście uniemożliwia spanie bez jego równie namiętnego wyciągnięcia. Domki 8 pokojowe położone w ładnym palmowym lasku. Niestety w większości kwaterowani są obok Polaków także bardzo głośni Dominikańczycy, kończący zwykle alkoholowe libacje nad ranem. Co prawda ochrona hotelowa zwraca im delikatnie uwagę, ale niewiele to daje. Jest to uciążliwe szczególnie dla rodzi z małymi dziećmi. Jedzenie monotonne, praktycznie codziennie przez 2 tygodnie to samo na śniadanie, obiad i kolację. W restauracji tłok i często czekanie na stolik i kolejki po jedzenie. Jedynym plusem jest uśmiechnięta zawsze obsługa, ale najwyraźniej jest ich zbyt mało. Ze względu na Covid wszędzie za wyjątkiem plaży trzeba chodzić w maseczkach - to akurat pozytyw. Jest też przed restauracją obowiązkowe codzienne mierzenie temperatury i skrupulatnie prowadzona dezynfekcja rąk. Alkohol wszędzie leje się szerokim strumieniem, co 2 dni do pokoju dostarczane są także 2 litry rumu, więc dla osób lubiących takie klimaty hotel jak najbardziej na plus. Restauracje tematyczne - włoska i z wołowiną. Obie beznadziejne. Pizza mrożona zimna, wołowina niedosmażona. Zdarza się, że zupa podana jest po 2 daniu, a na deser czekasz godzinę. Połowa hotelu jest pusta, więc normy bezpieczeństwa oficjalnie są spełnione. Jest to jednak złudne, bo płowa domków jest obłożona na maxa, a połowa stoi zupełnie pusta. Podobnie jest z restauracjami i barami. Chyba nie o to chodzi. Z pozytywów - plaża z palmowym gajem, duża ilość leżaków, ładnie zagospodarowane 2 baseny (przy drugim lobby), dobry humor - jeśli zabierzesz go z Polski. Ogólnie średniej klasy hotel, dla osób mniej wymagających, którym nie przeszkadza głośne towarzystwo. Praktycznie brak animacji, ale to chyba ze względu na Covid.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wyspa bardzo ładna zielona . Ludność miejscowa biedna ale bardzo życzliwa i wesoła. Teren ogromny ale brak ławeczek dla osoby mającej problemy z poruszaniem się to duży minus . Także duża odległość od restauracji z posiłkami i wystepami była minusem (restauracja w pobliżu została zamknięta po pierwszym wekencie). W weekendy zjeżdżało się masę ludności lokalnej która hałasowała na korytarzach ( głośne do późna zabawy dzieci , krzyki, trzaskanie drzwiami itp). Jedzenie w stołówce monotonne i absolutny brak gotowanych warzyw ,mało mięsa do wyboru oraz długi okres oczekiwania na podanie przez obsluge sztucy, kawy,herbaty. Karaluchy łażące po stolowce. Wycieczka do stolicy ogólnie udana ale ze wzgledu na odległość i korki za krótka. Pobyt na wyspie uważam za nie za bardzo udany.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jeżdzimy za granicę często , dwa ,trzy razy do roku. Zawsze byliśmy zadowoleni, do czasu Playa Bachata. Oczywiście piękna , spokojna plaża, wspaniały ciepły ocean , cudowne widoki i na tym koniec. Hotel jak hotel, średni , ani zły ani dobry. Pokoje bez szału , ale wygodne i to wystarczy. Niestety na tym koniec plusów. Z ośmiu dni pobytu , cztery zniszczyły nam weekendowe najazdy tubylców, z mnóstwem dzieci , hałaśliwych i nie dających chwili relaksu. Baseny pełne , bary z kosmicznymi kolejkami. Na barze czterokątnym jeden nalewak piwa , porażka. Bar przy plaży , scenka : proszę wodę gazowaną - nie ma, to colę z lodem - wyciąga pogniecioną butlę z resztką coli lihgt, Poproszę zwykłą - nie ma. To spritea - nie ma!!!! Stołowka w czasie najazdu : 10-cio o-i więcej osobowe rodziny zestawiają stoliki, anektują wszystko. Po odstaniu długiej kolejki szukamy nie stolika , ale krzesła. Stoją puste stoliki. Kuchnia również kiepska. Sniadanie niewiele różniło się od obiadu , a obiad od kolacji. Monotonny kurczak, ryż , fasola, papa z banana. Z reklamowanych tropikalnych owoców banany i arbuzy!! , czasem melon. Wszystko podane niechlujnie i byle jak. Systematyczny brak małych łyżeczek. zawsze musiałem prosić o poszukanie , np. do kawy. Mimo to np. na dwie osoby przynosili jedną! Ciasto nawet na kolacji al a carte włoskiej podano z łyżką od zupy !!! Pominę ,że tiramisu nie miało nic wspólnego z tiramisu. Owoce morza - po to też jechałem , trzy razy beznadziejna rozlatująca się jakaś ryba , raz !!! fatalnie przyrządzone małże , jakieś poza wyborem. Wycieczki niewątpliwie ciekawe, ale trochę naciągane. Nie wiem czemu wyrzucono nas przed zmierzchem na 40 minut na reklamowanej plaży surferów. Surferów tam nie było już , a plaża brzydsza niż przy hotelu. Również wjazd na wzgórze na obiad remontowaną drogą , po godzinie w jedną i drugą aby zjeść oczywiście kurczaka , ryż i fasolę bez sensu. Pominę że rezydenci nie policzyli chętnych. Nie podjechał duży autokar tylko mały , szybko dokoptowano drugi , niestety za małe na tak długą wyprawę. Ludzie byli pomęczeni . Dwie pary zrezygnowały od razu z następnych wycieczek. Rezydenci jak by załapali tą bylejakość. Tylko jeden : Polak hiszpańskiego pochodzenia autentycznie był zaangażowany w to co robił, reszta wio i do przodu. Natomiast sepleniący przewodnik to już dramat. o irytujących drobiazgach nie chce mi się pisać. Nie wiem czy to wina hotelu , kraju czy Rainbow schodzi na psy , ale to nie był wyjazd naszych marzeń.