4.0/6
Hotel jest położony w centrum miasta z łatwym dojściem do plaży. W pobliżu znajduje się dużo sklepów, straganów, przystanek tuk-tuków i wypożyczalnia skuterów. Jest to miłe miejsce na krótki odpoczynek po objeździe. Budynki, ogród i recepcja są wyremontowane. W pokojach przydałby się remont, ale jak na indyjskie standardy jest w porządku.
3.0/6
Po przyjeździe o 1.00 w nocy otrzymaliśmy pokój brudny, z odpadającym tynkiem, wyrwanymi kablami, śladami brudnych butów w łazience i delikatnie mówić z niezbyt czystą pościelą. Kolejny pokój również był nie do przyjęcia. Dopiero trzeci pokój mogliśmy zaakceptować, po wymianie pościeli i wybiciu komarów oraz po potwierdzeniu że nazajutrz zostanie wymieniony zamek zamykający drzwi na balkon. Widok z okna na dachy sąsiadujących budynków mało ciekawy. Obsługa uprzejma lecz sprawiająca wrażenie wiecznie zdziwionych . Sprzątanie bardzo pobieżne. W basenie kapało się mało ludzi, przeważnie Hindusi. Oprócz Polaków byli w hotelu także Rosjanie. leżaki i parasole przy basenie dostępne bez trudu. Wyżywienie w większym wyborze niż podczas objazdu. Do plaży około 700m droga ruchliwą, głośną i praktycznie bez chodnika, gdyż często był on zajęty przez parkujące jednoślady. Na ulicach jak w całych Indiach brudno/b.brudno. Plaża przy miejscowości Calangute ( ale raczej także w całej północnej Goa)szeroka i trudna do plażowania. Przeważnie mężczyźni Hidusi stojący na brzegu. Woda w morzu b.ciepła lecz nie zachęcająca czystością i przezroczystością do kąpieli. Podczas objazdu świetny przewodnik pan Jonasz, który starał się nad wszystkim zapanować i umilać nam pobyt ciekawymi informacjami. Niestety nie ma on wpływu na dobór hoteli oferowanych podczas objazdu na wycieczce "Świątynie miłości" Wszystkie hotele poniżej dopuszczalnych standardów w Europie-stare zniszczone meble i powszechny brud. Kiepskie wyżywienie. Można liczyć na ryż czasami makaron, duszone warzywa i każda potrawa b. ostra lecz z charakterystycznym smakiem przypraw indyjskich. O dziwo napój kojarzony z Indiami taki jak herbata rzadko dostępny do posiłku. Ilość wody mineralne ( zawsze tylko bez gazu) wystarczająca by umyć zęby i sie odpowiednio nawodnić. Fatalnym rozwiązaniem zaproponowanym przez Rainbow jest bezpośrednio po wylądowaniu, ( 10h lotu) kontynuowanie zwiedzania (bez odpoczynku i możliwości przebrania zimowych ubrań) Starego Goa przez kilka godzin i w efekcie przybycie do hotelu dopiero późnym popołudniem. Najciekawsze wrażenie oprócz Taj Mahal robią: świątynia Sikhów a przede wszystkim świątynia Kriszny, ze śpiewami Hare Kriszna i tańcami wyznawców.
0.5/6
Ja nie z narzekających, ale jednym słowem, hotel dramat. Nikomu nie polecam, ewentualnie wrogom. Syf, hałas, jedzenie niezgodne z umową. Nie ma szans wypocząć. Obsługa zainteresowała się ciut więcej po daniu napiwków. Dookoła brud i plac budowy.