5.5/6 (68 opinii)
Kategoria lokalna 4
5.5/6
Bardzo fajny hotel, domki rozmieszczone w pięknym ogrodzie, dwa piętrowe budynki bliżej plaży, Obsługa bardzo uprzejma i pomocna, wszyscy pracownicy począwszy od recepcji , obsługi restauracji i baru po panów na plaży i pana Kokosa bardzo mili i zawsze uśmiechnięci. Jedzenie bardzo dobre, pyszne ryby, świeże owoce i super desery. Przepiękny widok pod czas spożywania posiłków na ogród i ocean. Plaże na Diani faktycznie piękne, biały piasek jak mąka ale do wody zwłaszcza pod czas odpływu faktycznie lepiej wchodzić w butach, bo dużo jeżowców. Pod czas przypływu można czasami poszaleć na wzburzonych falach, trzeba uważać na prądy wsteczne ciągnące w głąb oceanu. Około 1 km w lewo idąc plażą /stojąc twarzą do oceanu/ jest siostrzany hotel Diani Sea Resort z którego infrastruktury i barów można korzystać. Wychodzą z tego hotelu na ulicę mamy centru handlowe i market. Na początku listopada jest już pora deszczowa ale to zupełnie nie przeszkadzało w wypoczynku, gdyż padało tylko rano ok.5, a później była piękna pogoda,
Monika, Łódź - 26.11.2022 | Termin pobytu: październik 2022
30/31 uznało opinię za pomocną
5.0/6
hotel z pięknym ogrodem a przede wszystkim rodzinna przyjazna atmosfera . duży pokój z wyposażeniem : suszarka do włosów , lodówka , kawa herbata i czajnik , szafa, klimatyzacja i duży balkon . jedzenie bardzo dobre - każdy dla siebie coś znajdzie - owoce : zawsze były - ananas , mango , passiflora, arbuz - tylko korzystać . może skromniejszy niż Neptun w którym byłam ale nie odbiega jakością i obsługą klienta . mogę tam wrócić i polecam ♥️
Teresa Jadwiga, Bielsko- Biała - 18.01.2025 | Termin pobytu: grudzień 2024
0/0 uznało opinię za pomocną
5.0/6
Diani Sea Lodge odwiedziliśmy w marcu 2024. To była nasza pierwsza podróż do Kenii i było znacznie lepiej niż się spodziewaliśmy. Diani Sea Lodge (DSL, jak mówili lokalsi ;-) ) usytuowany jest nad samym morzem, w którym woda jest cieplejsza niż gdziekolwiek indziej, niemalże jak w wannie podczas relaksującej kąpieli - to niesamowite uczucie kąpać się w tak ciepłej wodzie. W hotelu był także basen z równie ciepłą wodą. Taka ciekawostka - z jednej strony basen był płytki, z drugiej strony miał głębokość prawie 3 metry. Dzięki temu szkoła nurkowania przy hotelu wykorzystywała go do szkolenia przyszłych płetwonurków. Osobiście polecamy spróbować nurkowania w Kenii, widok dna morskiego jest niesamowity, można zobaczyć żółwie i inne podwodne stworzenia! DSL jest hotelem dosyć kameralnym, a dzięki temu oraz poprzez usytuowanie domków i bungalowów w ogrodzie, w pewnym oddaleniu od recepcji goście mogą cieszyć się spokojem i ciszą. Z naszego pokoju, który znajdował się na tyłach hotelu, dojście na plażę trwało około 5 minut. W ogrodzie, jak również przy plaży można było zobaczyć małpy. My widziliśmy ich 3 gatunki. Zaróno rezydent jak i pracownicy DSL prosili, aby nie dokarmiać tych zwierząt, ponieważ potem mogą być rozbrykane i napastliwe (co widzieliśmy na własne oczy, na przykładzie pary emerytów, która próbowała to zrobić i bardzo przestraszyli się reakcji małp). W ogrodzie od strony morza, pośród palm kokosowych, były rozstawione leżaki, których, trzeba przyznać, nigdy nie brakowało. Z powodu dużych przypływów i odpływów na plaży w Kenii nie ma żadnych leżaków stojących na piasku. Trzeba orzyznać, że plaża była piękna z białym i delikatnym jak mąka piaskiem. Polecamy zabrać ze sobą buty do wody, ponieważ na dnie morskim było sporo jeżowców i innych żyjątek oraz roślinności. W pobliżu hotelu na plaży można było kupić drewniane pamiątki, letnie sukienki czy też wybrać się na masaż do chaty lokalnego "szamana" (napis był po polsku: Zapraszamy na masaże). W dniu przyjazdu w recepcji otrzymaliśmy mały poczęstunek w formie orzeźwiającej herbatki z hibiskusa oraz (ze względu na porę przyjazdu - było już po północy) kanapki. Zakwaterowanie przebiegło sprawnie, zostaliśmy szybko zaprowadzeni do naszego pokoju. Był on całkiem spory, wyposażony w duże łóżko z moskitierą (chociaż w hotelu komarów prawie nie było), szafę, w której był bezpłatny sejf, lodówkę, czajnik + kawa i herbata, telewizor, toaletka. Pokój sprzątany był każdego dnia i mimo tego, że było widać drobne ślady zużycia, było tam czysto. Co nas zaskoczyło, to fakt, że w naszym pokoju były tylko zasłony, brakowało firanek. Inni mieli firanki, my nie, a nasz karnisz nie posiadał nawet miejsca na firanki. Kiedy zapytaliśmy o to w recepcji, następnego dnia firanki juz były - zadziała się afrykańska magia ;-) Może nie mieliśmy firanek, ale było za to wyjście na taras, gdzie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pojawiały się małpy szukające łatwego poczęstunku. PS. Łazienkę w pokoju też mieliśmy, a w niej prysznic i WC oraz umywalka, gdzie codziennie pojawiała się dostarczana w bidonach woda do picia i mycia zębów. Restauracja - a w niej siedzą, jedzą, piją... palą na szczęście na zewnątrz. Tańce, hulańce też były na zewnątrz. Samo jedzenie, trzeba przyznać, było lepsze niż się tego spodziewaliśmy. Zdecydowanie lepiej niż w Egipcie. Jedzenie w formie szwedzkiego stołu, do wyboru 2-3 dania mięsne, rybne i nawet wegetariańskie oraz opcja bezglutenowa na śniadanie. Polecamy gofry, dania z grilla i pyszne owoce! Obsługa kelnerska przynosiła drinki i napoje, na które czasem trzeba było troszkę dłużej poczekać. Warto było zająć miejsce w przeciągu lub pod wentylatorem, gdyż pomieszczenie nie było klimatyzowane. Każdego dnia do wyboru były też dwa rodzaje domowych makaranów z sosami. Czy czytaliście książkę "W pustyni i w puszczy"? Pamiętacie baobaba, w którym schowali się Staś i Nel? Wyobraźcie sobie, że tuż przy restauracji rośnie kilkusetletni baobab. Zobaczyć to na własne oczy to coś niesamowitego! Można go też było dotknąć (objąć sie nie dało ;-) ) Obsługa DSL to bardzo pomocni i uprzejmi ludzie, niezależnie od tego, czy to ogrodnik, animator czy kelnerzy. Niektórzy nauczyli się nawet kilku słów po polsku, co było bardzo miłe, a wszechobecne JAMBO (cześć w swahili) słychać było cały czas. Bardzo często dopytywali się, czy wszytko jest w porządku lub po prostu zagadywali i można było chwilę porozmawiać. Animacje w hotelu odbywały się przez cały dzień i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. My często graliśmy w rzutki, ale można też było grać w piłkę siatkową na plaży, w bilarda, boule, ping ponga, piłkarzyki i ogromne szachy. Dla tych, którzy lubią wodę, w basenie był aerobik czy water polo. Codziennie wieczorem były albo pokazy albo dyskoteka/karaoke, chociaż akurat nie były one porywające. Internet działał w całym hotelu, chociaż czasem połączenie nie było stabilne. Prędkość działania wystarczyła do komunikacji głosowej oraz odbierania emaili czy przeglądania internetu. Dwa tygodnie odwyku od serwisów streamingowych ;-) Serdecznie polecamy wybrać się na karmienie lemurów! Nieopodal hotelu (5 minut spacerkiem) można było karmić afrykańskie lemury! Codziennie o 19 w Stilts Tree House (lokalny bar). Właściciel baru przedstawia kilka zasad zachowania przy tych dzikich zwierzętach i rozdaje kawałki banana, którymi można karmić te stworzonka. Są bardzo milutkie i słodkie! Frajdę będą mieli zarówno dorośli jak i dzieci. Za radą pani z ochrony hotelu, wróciliśmy tuktukiem, ponieważ było już po zmroku. W Ukundzie (to miejscowość, gdzie znajduje się hotel) jeździ bardzo dużo tuktuków, które magicznie pojawiają się kiedy tylko są potrzebne. Sama przejażdżka tym środkiem transportu to też pewnego rodzaju przeżycie - warto spróbować. Spotkanie z rezydentem odbyło się o czasie. Przedstawił nam ofertę wycieczek oraz zapoznał nas z zasadami zachowania się w Kenii. Pzygotowując się do wyjazdu koniecznie zaberzcie nakrycia głowy (my w naszych kapeluszach nawet się kąpaliśmy) oraz olejki do opalania z mocnym filtrem. Jest tam bardzo gorąco i bardzo wilgotno.
Agnieszka i Michał. Piaseczno - 29.03.2024 | Termin pobytu: marzec 2024
24/24 uznało opinię za pomocną
5.0/6
Bardzo przyjemny, kameralny hotel, miła atmosfera, bardzo przyjazny personel, plaża przy hotelu, dobre, świeże jedzenie, jednak średni wybór, ogólnie polecam😊
Dorota Helena, Czersk - 11.01.2024 | Termin pobytu: styczeń 2024
6/6 uznało opinię za pomocną