Opinie o Kuba - Wyspa jak wulkan gorąca
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Kuba - pełna sprzeczności
Jacek, Bochnia 29.03.2024 | Termin pobytu: marzec 2024 | Tagi: 56-65 lat, w parzePod koniec marca powróciliśmy z wycieczki "Kuba - wyspa jak wulkan gorąca" zakończonej tygodniowym pobytem w hotelu Grand Aston Varadero. Jeżeli chodzi o program to był on niemal identyczny jak w przypadku innych biur (głównie zagranicznych) podróży, więc z pewnością zobaczyliśmy to, co warte było uwagi. Nie sposób opisać wszystkiego, więc tylko kilka reminiscencji. Pani pilot merytorycznie przygotowana bardzo dobrze, mnóstwo szczegółów dotyczących Kuby, a także rad praktycznych związanych z zakupami. Organizacja podróży sprawna. Pozytywnym było, iż w trakcie objazdu nocowaliśmy przez 4 noce w jednym, a dwie kolejne w drugim hotelu przez co uniknęliśmy rannego wstawania. W ostatnim hotelu spędziliśmy tylko jedna noc. Wyżywienie w każdym z hoteli było w formie bufetu zarówno w czasie śniadania jak i kolacji. Poza Hawaną wyżywienie w opcji "all". Jedzenie na miarę ubogiego kraju, więc jakichś wyszukanych dań nie było, ale nikt głodny nie chodził. Zawsze można było zaspokoić głód omletem, po który ustawiała się raz mniejsza, raz większa kolejka. Hotel w Hawanie, a przynajmniej pokój w którym mieszkaliśmy miał niezadowalający standard. Nie dająca się domyć wanna, rozlatująca szafa, zatykająca się umywalka (zgłoszenia do recepcji bezskuteczne). Dwukrotnie kilkugodzinny brak wody w pionie sanitarnym (WC). Pozytyw - działająca klimatyzacja. Przy hotelu basen (woda ciepła i czysta) oraz oryginalny basen z wodą oceaniczną, aczkolwiek otoczenie rejonu basenu nieco sfatygowane, odpadający tynk posadzki, brak przebieralni przy basenie. Kolejny hotel, nad Morzem Karaibskim zdecydowanie lepszy, w stylu motelu amerykańskiego. Możliwość skorzystania z kąpieli w morzu i w basenie. Dwa bufety czynne także późną nocą, animacje (muzyka, pokaz tańca). Wesoło i integracyjnie. Ostatni z hoteli na trasie, mimo że pokoje były czyste, był najbardziej wysłużony, co było wręcz czuć kładąc się na łóżku. Ale cóż, to Kuba i tylko jedna noc. W żadnym z hoteli nie było w pełni sprawnego telewizora (urwane kable antenowe). To tyle o noclegach ma trasie. Na pobyt wybraliśmy hotel Grand Aston Varadero. Obiekt nowy, więc do wyposażenia nie można się przyczepić. Duże, przestronne, funkcjonalne pokoje, obszerna łazienka, funkcjonujący TV z, w dużej mierze, nieeuropejskimi programami satelitarnymi (ale BBC, DW, France 24 - były, brak Eurosportu). Dwa baseny, bufet przy basenie i przy plaży. Obszerna restauracja, w lobby praktycznie trzy bufety, w tym jeden z barem zakąskowym. Wyżywienie dobre, sporo ryb i owoców morza, ale i zdarzył się brak pieczywa na śniadanie. Braki zaopatrzeniowe to problem Kuby. Sklepy spożywcze puste, gorzej jak u nas w stanie wojennym. Piwo w hotelu rozlewano głownie z puszek, butelek PET, tylko trzy dni z nalewaka. Plaża przy hotelu (ok. 150 m od lobby). Ponieważ hotel nie leży na półwyspie, tylko jakby na jego początku, więc plaża nie jest tak szeroka, jak w przypadku hoteli na półwyspie. Również obniżanie się dna nie było takie łagodne, jak można by sądzić, ale kilkanaście, kilkadziesiąt metrów od brzegu można było do wody wejść. W trakcie naszego pobytu dość silnie wiało i przez większość wywieszona była czerwona, zakazująca kąpieli flaga. Wśród gości dominowali Kanadyjczycy. Przygotowani na tutejszy zwyczaj podawania drinków w niewielkich, plastikowych kubkach (ok. 150 ml - także piwo), w większości zaopatrzeni w termosy o pojemności nawet 1litra, do których barmani pakowali stosowna dawkę lodu i mieszanek na bazie nielimitowanego rumu. Nagminny zwyczaj wynagradzania barmanów napiwkami (za każdy niemal drink) w postaci jednodolarowych banknotów. W kraju gdzie pensja wynosi 20-30 USD ! No więc ekipa hotelowa starała się jak mogła. Kuba - pełna sprzeczności, tak zatytułowałem swą relację, ponieważ nawet w samej Hawanie przepięknie odnowione obiekty sąsiadują z budynkami mieszkalnymi, które nie nadają się do zamieszkania: zwalone ściany, dziurawe stropy - dosłownie jak budynki ukraińskie po nalotach. Na prowincji przy większości sytuacji opuszczania autobusu otaczały nas dzieci, a również i dorośli żebrzący o długopis, kredki, cukierki, lekarstwa (paracetamol, antybiotyki). Sporo sklepów, gdzie można zapłacić jedynie w euro i dolarach, będących poza peso drugą walutą kraju. Wymieniona peso 100 USD z trudem udało się nam wydać (praktycznie jedynie na straganach pamiątkarskich). No i na koniec: ciekawie, kolonialnie, ale bez uczucia. które po zobaczeniu czegoś nakazuje krzyknąć "Wow!" Ale zobaczyć wypada. Jacek i Dorota
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Kuba styczeń 2025
Szymon, Łódź 01.02.2025 | Termin pobytu: styczeń 2025 | Tagi: 46-55 lat, w parzeTransport: Wygodny autokar numeru 17, polecamy kierowcę ponieważ jeździł dobrze, bezproblemowo pokonywał Kubańskie dziurawe drogi. Radził on sobie zdecydowanie lepiej od kierowcy autokaru 22 z którego przez serwis techniczny pierwszego, byliśmy zmuszeni skorzystać drugiego dnia w Hawanie. Program wycieczki: Wycieczka odbyła się w trybie odwróconego programu (Trynidad -> Hawana) co ostatecznie było właściwą rzeczą, z tego powodu iż standard hoteli oraz jedzenia rósł z każdym dniem (wedle normlanego trybu, malał by), oprócz tego miło było zobaczyć prowincje na samym początku, ponieważ większość z nas była z dużego miasta, przez co wizyta w Hawanie pierwszego dnia nie zrobiłaby tak wielkiego wrażenia. Dużo czasu wolnego w Hawanie i Trynidadzie, dzięki czemu można zobaczyć dużą część miasta. Zabrakło mi możliwości zobaczenia roślin tytoniu na farmie tytoniu, które rosły niedaleko właściwej suszarni a fajnie byłoby się dowiedzieć czegoś o sposobie hodowli roślin wraz z przykładem. Sam farmer tytoniu (spotkaliśmy akurat syna) bardzo miły i zabawny, powitał nas słowami "Welcome to the drug house!" z taką manierą głosu, że wywołała śmiech wielu w tym mój. Bardzo sympatyczny człowiek Pilot: Pani Pilot opowiadała ciekawie o kraju, jego historii i zwiedzanych miejscach, jednakże gdyby opowiadała o nich tak dokładnie, jak opowiadała o ofercie obiadowej każdego dnia (w cenie od 15 do 22 eur w zależności od miejsca) i drinkach w miejscach które zwiedzaliśmy (w cenie) to byłbym istnym specem historycznym tego kraju. Kilkukrotnie podchodząc do zagranicznej wycieczki angielskojęzycznej dowiadywałem się znacznie więcej o miejscu które zwiedzałem, niż od samej Pani Pilot. Przykładowo pod muralem w Villa Vinales dowiedziałbym się o nim zaledwie tego, że mamy opłaconą Pina Colade w okolicznym barze, a nie dowiedziałbym się kiedy został namalowany, po co, ani że czarna linia błądząca po nim oznacza poziom oceanu 40 milionów lat temu (co jest według mnie ciekawą i istotną informacją). Sporo do życzenia pozostawia także jakość tłumaczenia z angielskiego na polski podczas oprowadzania przez kubańskich przewodników, czy na farmie tytoniu, przez co polecam polegać na własnym angielskim. Pani Pilot już pierwszego dnia próbowała obrzydzić wszystkim kraj (na szczęście jej się nie udało) mówiąc o tym, że pierwszy hotel w którym będziemy mieszkać jest ogólnie masakryczny, najgorszy, brudny z tragicznym jedzeniem (co na szczęście okazało się nieprawdą, no może oprócz brudu, tzn. brudny prysznic, reszta w porządku). Zakwaterowanie: Hotele raczej przyjemne, szczególnie przypadł mi do gustu hotel w Trynidadzie na wzgórzu (bungalowy), z pięknym widokiem z tarasu na całe miasto, na drugim miejscu stawiam hotel w Hawanie który obiektywnie był większy, lepszy itp. to jednak nie miał tego klimatu. A pro po tego hotelu. To nie jest wcale hotel Copacabana, tylko hotel Miramar Memories. Pierwszy hotel na prowincji był najbiedniejszy, drzwi wyglądały jakby ktoś kiedyś machnął w nie siekierą ale dostaliśmy opaskę all inclusive, był basem, morze 50m od hotelu, który sam był interesujący i przywodził na myśl stare hotele na florydzie. W Hotelach nie ma darmowego internetu (prócz Hawany) dostęp do internetu kosztuje 1 euro (lub dolara) na 2 godziny korzystania. Wyżywienie: W żadnym hotelu prócz Hawany nie było dużego wyboru jedzenia, jednakże było ono smaczne. W Hawanie zaś doświadczycie wszystkich możliwych typów potraw (w tym pizzy (smacznej pizzy) oraz ciast (bardzo smacznych ciast) a także wielości typów chleba (w tym chleba czarnego, popularnego na białorusi oraz w europie wschodniej). Dostępne owoce na Kubie to: arbuz, papaja, małe bananki oraz takie małe dziwne arbuzatowe o czerwonym miąższu. Owoce są raczej bez smaku (nie licząc bananków oraz małego arbuzowatego), w hotelu w Hawanie po jednym z posiłków wystąpiła jelitówka (zapewne właśnie po owocach, bo tam je dopiero jadłem w większej ilości, bo tam były słodkie). Intensywność programu: Osobiście bardzo wypoczywam podczas aktywności, więc moja opinia może nie być obiektywna ale na wycieczce było dużo osób starszych i nikt z tempem programu nie miał problemu.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Kuba wyspa wiecznie zielona
ZUZANNA 04.04.2019 | Tagi: 26-35 lat, samemuwycieczka godna polecenia wszystkim, którzy chcą odwiedzic właśnie Kubę, bo fascynuje ich muzyka, taniec i Hawana. Poza tym w polskiej zimie mozna tam zlapac troche slonca. Jednak trzeba nastawić się na panujący komunizm i wszystko, co się z tym wiąże. Zalety Kuby dla polskiego turysty to temperatura 25-32 stopnie, podczas gdy w Polsce jest zima, czyste środowisko, latajace orły, dużo zieleni (palmy!), optymalna temperatura na lądzie i w wodzie. Także i to, że można sobie przypomnieć Polskę z lat 80. i 90. - po powrocie do kraju ma się wyjątkowe wrażenie luksusu. I oczywiście tani i dobry alkohol - polecam drinki na bazie rumu. Wady to ludzie proszacy o długopisy i sprzedawcy w sklepach nie wydający uczciwie reszty. W restauracji hotelu all inclusive czeka się na zamówione wino 20 minut. Albo u jednego kelnera jest wino, a u drugiego za chwilę już nie ma, jakby wyparowalo. Brak ciepłej wody w ciągu dnia i brak klucza do pokoju dla drugiej osoby. W hotelu czasem mrówki. Czyli ponownie polecam tym, którzy chca zobaczyc wlasnie Kubę - bo ja pomimo mankamentów z wycieczki jestem niesamowicie zadowolona i szczęśliwa. Uwagi: lot trwa 11 godzin lub 9, w zależności od trasy lotu. Ponadto jeśli program zwiedzania zostanie odwrócony, jak w moim przypadku, trzeba nastawić się na 4.5 godziny jazdy do hotelu. Do Hawany około 2h. Dobrze zatem wyspać się przed wylotem, bo do hotelu można dojechać o 2 w nocy polskiego czasu. Nie polecam dla rodzin z malymi dziećmi - męczące. Jedzenie jak na komunę ok. Pieniądze najlepiej wymieniać na lotnisku (EURO na 100 CUC), a potem wypłacać z bankomatu w banku - praktycznie brak prowizji. Atrakcje dodatkowe: Buena Vista Social Club super, ale dla pasjonatów muzyki latynoamerykańskiej. Podczas koncertu w sali dość tłoczno. Ktoś kto nie lubi latino może być tym przytloczony. Rewia Parisien- też dla miłośników śpiewu i tańca latino - super! A dla reszty uczestników różnie - lepiej obejrzeć wcześniej fragment rewii na youtube i zdecydować.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Alternatywna rzeczywistość
Jarek, Poznań 01.02.2022 | Tagi: 56-65 lat, w parzeObjazd po Kubie, to nie proste przeniesienie się do PRLu, to jakby trafić do alternatywnej rzeczywistości. Co prawda zobaczyliśmy tylko zachodnią Kubę, która niby jest "lepiej zagospodarowana", ale i tak, jakbyśmy trafili do zrujnowanego kraju. Walące się, zaniedbane zabytki i domy z okresu przedrewolucyjnego, można by uznać za zboczenie ustrojowe, ale ten ustrój nie dba nawet o to, co sam zbudował. Wszechobecny marazm i przekonanie, że lepiej nie wykazywać inicjatywy odbija się na stanie infrastruktury i ogólnie gospodarce. Na tym tle należy docenić wysiłki tych, którzy próbują w tej rzeczywistości nie tylko przetrwać, ale też jakoś ją "oswoić": prywatna inicjatywa, uliczni handlarze, pracownicy hoteli, którym nie jest obojętne jak ich kraj będzie wyglądał za kilka lat... Wycieczka, na która warto pojechać nie tylko dla karaibskiej przyrody, piękna natury i amerykańskich limuzyn z lat 40 tych i 50 tych. A już szczególnie znakomicie poprowadzona przez Panią Jolę, która w tej rzeczywistości żyje od lat.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Kuba jak wulkan gorąca
Marzena Katarzyna, Warszawa 26.02.2024 | Termin pobytu: luty 2024 | Tagi: 56-65 lat, samemuWspaniała wycieczka, fantastyczna i niezapomniana przygoda. Pani Ania - z dużą wiedzą, pomocna w różnych sytuacjach. Do hoteli nie mam większych zastrzeżeń poza brakiem suszarek do włosów. Wyżywienie, trochę monotonne, ale głodna nie chodziłam. Wycieczki fakultatywne: poza koncertem Buena Vista Social Club, ceny zbyt wysokie ( dotyczy Hawany nocą i Śladami Hemingway'a). Sama Kuba - chętnie bym tam wróciła Co warto wiedzieć: warto wziąć nie tylko euro, ale i dolary, stoperan/laremid, probiotyk, odpowiednią przejściówkę. A także słodycze, przybory szkolne dla dzieci, małe szampony, płyny do kąpieli, mydełka, środki higieny dla kobiet a także ibuprom lub paracetamol
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Udana wycieczka
Dorota, Rzeszów 08.12.2021 | Tagi: 56-65 lat, w parzeOgólnie wycieczka udana z wyjątkiem ostatniego dnia (byliśmy tylko na objeździe) w którym nie było planu. Plątaliśmy się trochę, bo samolot był dopiero o 1.30 w nocy. Można było to inaczej zorganizować np. zawieźć nas do hotelu blisko plaży, w którym zostawilibyśmy walizki i poszli nad ocean, a potem pojechać na lotnisko. My byliśmy na lotnisku o godz. ok.20,00, a wpuszczali dopiero o 22,30. Do tego czasu koczowaliśmy na ławkach przed lotniskiem bez możliwości zjedzenia czegokolwiek, bo nic nie było.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
bardzo fajnie
Witold, Wrocław 22.02.2020 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymiDziękuję, bardzo udana wycieczka. Objazd i pobyt wyczerpały wszystkie moje oczekiwania. Tak trzymać ! Z Raulem gadającym po polsku to strzał w dziesiątkę, naprawdę ...., Marzena jest również fajnym pomysłem na kontakt z "inną" Kubą , no i Edyta - sympatyczna, kompetentna babka - ciekawy zespół
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Kuba wyspa jak wulkan goraca
Joanna, Wroclaw 16.12.2023 | Termin pobytu: listopad 2023 | Tagi: 26-35 lat, w parzeWycieczka bardzo tresciwa, mozna poznax wyspe od tej prawdziwej strony. Hotele calkiem okej natomiast nie brakowalo robakow niestety co powodowalo dyskomfort. Mozna sie tylko przyczepic do braku czasu na samodzielne eksplorowanie miasta i zakup pamiatek, szczegolnie w stolicy.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
kuba jak wyspa gorąca
Magdalena 07.03.2025 | Termin pobytu: luty 2025 | Tagi: 46-55 lat, z rodzinąSuper przygoda, polecam z całego serca zobaczyć i poczuć klimat Karaibów, jednak zostać tam na dłużej to niekoniecznie. Bieda, ubóstwo i korupcja to codzienność mieszkańców.
5.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wyspa Salsy , Rumu i Cygar !
Artur 21.01.2017 | Termin pobytu: luty 2017 | Tagi: 26-35 lat, ze znajomymiJako miłośnik egzotycznych krajów i pięknej przyrody,uświadomiłem sobie,że moja noga nigdy nie stanęła na kontynencie Amerykańskim,dlatego postanowiłem nadrobic zaległości.Krajem ,który postanowiłem zobaczyć w pierszej kolejności,takim ,,must see" okazała się być Kuba.Powody co najmniej były dwa.O pierwszym napisałem powyżej,natomiast drugim jest fakt,że Kubę czekają nieodwracalne zmiany.Stany Zjednoczone planują znieść embargo nałożone na Kube i na wskutek ocieplenia stosunków kubańsko-amerykańskich wyspa ta może w kolejnych latach stracić swój urok.Oczywiście dla Kubańczyków mogą przyjść lepsze czasy ,ale kraj ten może stracić na turystycznej atrakcyjności.Niebawem to budynki z czasów kolonialnej świetności czeka renowacja a na drogach stare,urokliwe dodge zastąpią importowane nowsze samochody,dlatego dla mnie była to ostatnia szansa , by zobaczyć prawdziwą Kubę,kraj na którym czas się zatrzymał trzydzieści lat temu,poznać ustrój którego nie doświadczyłem ,zobaczyć jak to jest ,że w czasach gdy nic nie było ,ludzie wszystko mieli.Z nadziejami oraz obawami udałem się na tą wyspę. Na Kubę przybyliśmy początkiem stycznia.Przylecieliśmy do Varadero w południe skąd udaliśmy się do Hawany , gdzie rozpoczeliśmy nasz objazd.Po drodzę zatrzymaliśmy się przy punkcie widokowym w prowincji Matanzas,które było wspaniałym rozpoczęciem podróży.Atrakcją jest most Bacunayagua ,z którego rozpościera się wspaniały widok na wąwóz,którym płynie rzeka Bacunayagua.Tam warto zakupić Pinacoladę za równowartość 5 CUC w przeliczeniu około 5 euro.Gorąco polecam ,bo w żadnym innym później miejscu nie piłem lepszej pinacolady, podawanej w wydrążonym ananasie, z pięknym widokiem na połacie zieleni.Następnie udaliśmy się do Hawany. W hotelu w Hawanie pozostaliśmy na cztery nocę podczas gdy na zwiedzanie Hawany poświęciliśmy dwa dni.Sama stolica Kuby ma wiele do zaoferowania,ale co najważniejsze zobaczyliśmy najciekawsze miejsca stolicy.Jednym z nich był Fort Morro,twierdze ulokowaną na skalistym cyplu,która stanowi jeden z najważniejszych zabytków starego miasta.Stamtąd rozpościera się piękny widok na Hawanę.Kolejnymi ciekawymi punktami były:Plac rewolucji oraz cmentarz Kolumba.Plusem pobytu w Hawanie był czas na samodzielne eksplorowanie miasta.Ci co chcieli odpocząć mogli iść do kawiarni na orzeźwiające mojito, wsłuchując się w rytm kubańskiej muzyki .My zatopiliśmy się w wąskich uliczkach Hawany , sycąc się ich urokiem i świetnością kolonialną.To była jak podróż do przeszłości.Kolejny dzień odkrywaliśmy piękno Kubańskiej przyrody ,czyli wyczekiwany przeze mnie punkt programu.Okolice Pinal de Rio zachwycają przyrodą.Odwiedziliśmy ogród botaniczny ,w którym poznaliśmy endemiczne rośliny wyspy,później dolinę Vinalles gdzie można zobaczyć wapienne ostańce Mogotes.Tam możemy zrobić zdjęcie z Hutią czyli endemicznym,uroczym gryzoniem żyjącym na Kubie.Kolejne dni przyniosłym nam wiele nowych atrakcji.Rejs po kanałach Zapata,zwiedzanie farmy krokodyli z degustacją mięsa z krokodyla(bardzo smaczego :D). Kolejnym obowiązkowym miejscem ,które będąc na Kubie należy zobaczyć to Trynidad.Ta miejscowość pomaga nam zobaczyć prawdziwą Kubę,choć biedną to realną,gdzie ludzie skromnie żyją ,ale są szczęśliwi.Tam gdzie muzyka odgrywa w sercu kubańczyków wielką wagę,w której mogą wyrazić marzenia by być wolnymi lub opowiewiedzieć historię kolonialnej świetności.Muzyka jest do tego stopnia obecna w ich życiu,że nawet gdyby kraj mógł zabrać wszystko Kubańczykom , muzyki im nie zabierze.W Trynidadzie przyjemnym punktem były odwiedziny w tawernie Canchanchara,gdzie można wypić trunek na bazie mieszanki rumu,miodu i cytryny.Będąc w Tryndadzie warto zabrać ze sobą jakieś środki czystości na prezenty dla Kubańczyków np. mydła,szampony,pasty do zębów,zresztą nie tylko w Trynidadzie nam się przydadzą ,ale i w innych miejscach.Kubańczycy bardzo cenią sobie takie prezenty,które dla nich są trudno dostępne i dużą przywiązują wagę do higieny osobistej.Wieczorem udaliśmy się w kierunku wyspy Cayo Santa Maria gdzie spędziliśmy dwie noce.Wyspa z piękną plażą pozwalała nam zrelaksować się po objeździe, a przed nami była jeszcze ostatnia podróż w kierunku Varadero gdzie wypoczywaliśmy tydzień.