Opinie o Na szlaku piękna




Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka w lipcu, czyli zimą:)
Monika, -- 04.08.2024 | Termin pobytu: lipiec 2024 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymiWycieczka pozwala doświadczyć piękna, ale trzeba się do niej odpowiednio przygotować. Większość pobytu powyżej 3000 tys. m.n.p.m dała mi się we znaki, a jestem zdrową osobą. Zamiast słów zachwytu (bo brak słów jak piękny jest ten region świata), poniżej podaję kilka praktycznych wskazówek dla podróżujących zimą (w lipcu). Nie tylko ważny jest odpowiedni strój: warto zabrać ciśnieniomierz, zachęcam do konsultacji lekarskiej także osoby niechorujące na nadciśnienie (warto zapytać o lek doraźnie obniżający ciśnienie). Koniecznie leki przeciwbólowe (o silniejszym działaniu). I leki na przeziębienie. Powietrze na Atacamie jest bardzo suche, dlatego warto wziąć kremy intensywnie nawilżające i uv oraz coś na gardło:)
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
wycieczka objazdowa
Bożena, TYCHY 05.12.2023 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiwycieczka ciekawa, pilot mógł być bardziej konkretny, grupa fantastyczna, sam wyjazd polecam. niestety mniej noclegów było niż w katalogu oferowało biuro.
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Cudowna Ameryka Południowa - spełnienie marzeń!
Maciej - Kraków 21.02.2024 | Termin pobytu: styczeń 2024 | Tagi: 46-55 lat, samemuŚwietna wycieczka przez trzy kraje Ameryki Południowej. Intensywność doznać wszelakich sprawia, że po powrocie trudno już będzie wybrać kolejną wycieczkę, która choć trochę nas zaskoczy ;-) Świetna decyzja biura Rainbow, że wcześniej przesłała bilety lotnicze, dzięki temu można było sobie wybrać miejsca w samolocie. Niestety wybór pilota dla naszej 19 osobowej grupy, pana Tomasza I. to już był błąd, nigdy więcej z tym panem nie chce podróżować! Wycieczka 31.01 - 12.02 - pogoda wspaniała, słońce, temperatura 27-30 stopni, krótki deszcz tylko wieczorem w La Paz. Nie trzeba zabierać grubej odzieży, jedynie na gejzery warto trochę cieplej się ubrać. Niestety ubezpieczenie obowiązkowe Rainbow, jak również dodatkowe nie obowiązuje na wysokościach powyżej 3000 metrów n.p.m. Trzeba dokładnie przeczytać OWU Tu Europa i zakupić ubezpieczenie w innym towarzystwie na wysokości do 5000 m n.p.m. Dolary tylko nowe po 2009. W Chile i Boliwii wystarczyło po 60 USD, Peru już zaszalałem 100 USD + zakupy płatne kartą. Niestety pracownicy lotniska w Santiago okradli mi walizkę i ją uszkodzili, dlatego wszystkie lekarstwa, ważne dla podróży sprzęty trzeba mieć w podręcznym.
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Na szlaku niespodzianek
Joanna i Piotr, Gdańsk 07.04.2015 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWycieczka ukazuje w bardzo pobieżny sposób trzy państwa, ale trudno, żeby w dwa tygodnie poznać je dokładnie. Duża rola pilota, żeby przybliżyć uczestnikom wycieczki dany region, niestety nasz pilot, mimo że był niezwykle miłym człowiekiem, wykazywał się niewielką wiedzą na temat zwiedzanych przez nas miejsc. Mieliśmy wrażenie, ze jest to pilot z łapanki, ponieważ uczestniczyliśmy w wycieczcie organizowanej w dodatkowym terminie. Na temat każdego zabytku czy miejsca usłyszeliśmy maksymalnie do trzech zdań, w związku z tym zwiedzaliśmy je jak "dzieci we mgle". W żadnym ważnym obiekcie nie było z nami przewodnika. No chyba, ze jest to wycieczka dla mało ambitnych osób, które nie chcą poznać danego regionu, a jedynie popatrzeć na ładne widoki i zabytki. Wprawdzie regularnie dołączali się do nas miejscowi przewodnicy, ale ilość informacji uzyskanych od nich była żenująco mała. Być może jest to też zadanie pilota, żeby zmusić ich do większej pracy, ale u nas tego nie było. Miejscowy przewodnik nie potrafił nam nawet załatwić spróbowania miejscowego specjału, czyli świnki morskiej. Jedyne, co mogliśmy, to zrobić jej zdjęcie i oblizać się smakiem, ponieważ dla nas już zabrakło. Trafiliśmy w czasie wycieczki na powodzie, które uniemożliwiły nam zrealizowanie całego programu. To spowodowało, ze mieliśmy w Chile cały dzień wolny, którego biuro kompletnie nie potrafiło nam zorganizować - najlepiej, gdybyśmy siedzieli cicho w hotelu. Na szczęście sami mieliśmy pomysł na spędzenie tego czasu. Dzień okazał się bardzo udany, ale tylko dzięki naszej inicjatywie. W programie jest wyraźnie napisane, ze wyjazd na Machu Picchu jest całodniowy, dlatego właśnie wybraliśmy tą wycieczkę, bo zależało nam na tym. Ale tego też nam nie zapewniono. Rano pojechaliśmy do Ollantaytambo, co zabrało nam ok. 1,5 godziny, a jak dotarliśmy wreszcie na Machu Picchu, pilot stwierdził, ze 2,5 godziny nam wystarczy. Wytargowaliśmy 3 godziny, ale to i tak śmiesznie mało jak na pobyt w jednym z najpiękniejszych miejsc Świata. Są oczywiście osoby, które chcą zrobić zdjęcie tego miejsca z góry i wracać, my natomiast chcieliśmy to miejsce poznać, obejrzeć miasto z bliska, pochodzić po uliczkach, pójść na most Inków, dojść do Bramy Słońca - niestety nie mieliśmy na to szans. Biegaliśmy po tym miejscu jak poparzeni - takie zwiedzanie zapewnia swoim klientom Rainbow Tours. Wiele miejsc musieliśmy odkryć sami, bo nikt nam nie wytłumaczył, na co zwracać uwagę. Otrzymaliśmy jedynie od przewodnika ulotki na temat Machu Picchu - i to była cała jego rola. Nie mogliśmy korzystać z tych ulotek, bo padał deszcz i rozpadały się w rękach. Klientami tego biura mogą być tylko chyba mało wymagający ludzie, którym wystarczy zrobienie kilku fotek i jechanie dalej. Wycieczka odbywała się w okresie Świąt Wielkanocnych i wyborów w Boliwii, natomiast program nie został dla nas specjalnie zmodyfikowany i uwzględniał zwiedzanie miejsc, które były w tym czasie zamknięte. Jak biuro może czegoś takiego nie sprawdzić wcześniej? Dowiadywaliśmy się o tym dopiero pod zamkniętymi drzwiami danego obiektu. Ostatniego dnia zwiedzania dołączyła do nas w Limie Pani Ania. Początek był znakomity - wprawdzie mówiła do nas jak automat, ale przekazała masę wiedzy na temat Peru - wreszcie! Pojechaliśmy do Muzeum Larco Herrera i tu czar prysł - przegoniła nas po salach bardzo szybko, ledwo zdążyliśmy obejrzeć większość eksponatów w gablotach, nie mówiąc o dokładny robieniu zdjęć, a pod koniec zwiedzania ciągle krzyczała do nas: "szybciej, szybciej" - w ostatnich salach praktycznie biegliśmy za nią, bo okazało się, że miała ochotę napić się kawy z pilotem, więc skróciła nam zwiedzanie o pół godziny. Jest to tym bardziej dziwne, że przed zwiedzaniem tego muzeum mieliśmy na obiedzie tyle czasu wolnego, ze chodziliśmy pod koniec znudzeni czekaniem. Więc można było mniej czasu poświęcić na obiad, a w muzeum dać nam chociaż tyle czasu, żebyśmy mogli zwiedzać je jak normalni ludzie, a nie być poganiani jak bydło. Muzeum było niezwykle ciekawe, niesamowite zbiory ceramiki i złota Indian. Oczywiście Święta Wielkanocne zapewniły nam też dodatkowe atrakcje, bo mogliśmy obejrzeć sposób obchodzenia ich przez mieszkańców tych państw, procesje, msze itp. Mogliśmy też przyjrzeć się sposobowi organizowania wyborów w Boliwii, co też było fajną ciekawostką. Ogólnie wycieczka była fajna, bo staraliśmy się mimo wszystko zachowywać dobre humory, uczestnicy wycieczki byli bardzo miłą grupą, widoki przepiękne, pilot sympatyczny, szkoda tylko, ze tak mało usłyszeliśmy na temat zwiedzanych przez nas miejsc. Było też kilka ciekawostek nieprzewidzianych w programie - chyba na pocieszenie. Życzę wszystkim udanych wyjazdów z Rainbow Tours - my chyba jesteśmy zbyt ambitni na to biuro, jesteśmy ciekawi Świata i przede wszystkim chcemy być traktowani z szacunkiem, a to biuro tego nie zapewnia.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
piękno przyrody
Marzenna, Szczecin 04.09.2025 | Termin pobytu: sierpień 2025 | Tagi: 46-55 lat, w parzewycieczka pod kątem przyrody nie zawiedzie nikogo- Ameryka Poludniowa warta polecenia. dla nas ludzi z Europy to inny świat- na pewno ludziom tam żyje się skromniej. my byliśmy w sierpniu- warto pamiętać ze pory roku są tu odwrotnie czyli to była zima o czym my zapomnieliśmy. temperatura tu wowczas zwłaszcza w Chile i Boliwi bliska zero i poniżej- kurtka narciarska mega sie sprawdziła. pani Monika bardzo profesjonalny przewodnik- dużo wiedza i dusza towarzystwa. mam jeden duży MINUS za hotele- gdyż nie posiadają ogrzewania a zimą kiedy sie budzimy i jednak mamy szron na szybach od pokojów a w samym pokoju jest bardzo bardzo zimno to nie jest komfortowe. spanie przez 10 dni w odzieży termicznej i dresie pod kocami to mega utrudnienie- owszem były dostawiane mini grzejniki które zanim nagrzały pokój to juz mijała noc. uważam ze jeżeli organizuje sie ludziom wyjazdy zimą to przynajmniej ciepło w hotelach winno być- jeżeli organizator nie jest w stanie tego spełnić to winien to bardzo mocno zaznaczyć przy zakupie wycieczki lub w tym terminie nie oferować takiego dyskomfortu. reszta bez uwag.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Pięknie, ale bardzo ciężko.
Cecylia 07.04.2018 | Termin pobytu: kwiecień 2018 | Tagi: 46-55 lat, samemuPiękna przyroda, niezapomniane widoki. Z każdym dniem odkrywaliśmy nowe cuda natury. Laguny, solary, kaniony, gejzery, bezdroża przepiękne. Wycieczka godna polecenia, jednak nie w tym wydaniu. Po 28 godzinach lotu każdy marzył o prysznicu, wypoczynku, a nie o zwiedzaniu. Następnego dnia, po krótkim śnie, pobudka o 4 rano. Taki maraton może położyć się cieniem na przyjemności, jaką mamy czerpać z przebywania w cudownych miejscach. Warto byłoby przedłużyć pobyt w Santiago de Chile o jeden dzień, aby wyprawa była spełnieniem marzeń, a nie karą. Cztery dni skrajnego przemęczenia rzutują na całości, a przed nami były trudy choroby wysokościowej.



4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
na szlaku piękna
Katarzyna, 20.07.2025 | Termin pobytu: czerwiec 2025 | Tagi: 36-45 lat, z rodziną+wycieczka ciekawa, widoki rzeczywiście piękne -wyczerpująca zmiana czasu, zmiana klimatu, słabe warunki hotelowe i przewodniczka Dorota bez cierpliwości do klientów
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ocena wycieczki
Piotr 09.04.2024 | Termin pobytu: marzec 2024 | Tagi: 56-65 lat, w parzePolecam każdemu - intensywna ale bardzo ciekawa i świetnie zorganizowana pod kątem odwiedzanych miejsc i atrakcji wycieczka.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Szlak piękna ale i z uwagami organizacjnymi
Artur Marian , Częstochowa 26.02.2020 | Tagi: 46-55 lat, z rodzinąPiękne widoki i krajobrazy mogą zamydlić komfort podróży wyżywienie bardzo słabe wprowadzają w błąd ...hotele na więcej niż na jedną noc bardzo słabe bez okiein (okno na hol hotelu) bez dostępu powietrza
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Przeczytaj zanim zarezerwujesz ;)
Podróżnicy 08.08.2026 | Termin pobytu: kwiecień 2026 | Tagi: 36-45 lat, w parzeTa wycieczka była na naszej liście marzeń od dłuższego czasu, jednak rodziła duże obawy ze względu na wysokość n.p.m. zwiedzanych miejsc, a co się z tym wiąże niepożądanych objawów choroby wysokościowej. Konsultowaliśmy się z różnymi osobami, lekarzami, turystami, którzy już na tej wycieczce byli. Opinie były bardzo różne, niejednoznaczne. Chcieliśmy się jakoś zabezpieczyć przed wyjazdem, ale niestety się nie udało. Uważam, że nie jest to wycieczka, którą polecilibyśmy każdemu, a byliśmy już na kilkunastu i ta jest zdecydowanie najbardziej z nich wszystkich wymagająca i problematyczna pod względem zdrowotnym. Paradoksalnie młodsze osoby zazwyczaj się na niej gorzej czują niż starsze, ale oczywiście to zależy od osoby i nie ma reguły. Początek wycieczki jest męczący ze względu na długi lot i zaraz po nim całodzienne zwiedzanie. Potem następuje przelot z Santiago do Calamy i powoli zaczynają się już wysokości. Jest krótki wypad na gejzery Tatio, gdzie ogólnie może zrobić się niedobrze, ale na szczęście dość szybko wraca się do San Pedro de Atacama i samopoczucie się poprawia. Można rzuć liście koki, ale do tej pory nie wiem czy cokolwiek dają (to pewnie też zależy od osoby). W naszym przypadku najgorszy był dzień, w którym wyjeżdżaliśmy z San Pedro przez granicę do Uyuni w Boliwii. Przez cały dzień jest się na dużych wysokościach, dochodzących do 4000 m.n.p.m. Wyjazd odbywał się bardzo wcześnie rano, około dwóch godzin czekania na granicy, a potem przesiadka na terenówki i cały dzień jazdy przez pustynie- zwiedzanie lagun. Do hotelu dojechaliśmy około 21. Pierwsza część dnia jest do przeżycia, ale potem niestety było gorzej, np. spadała saturacja do 80% i człowiek nie wiedział co się z nim dzieje. Można było skorzystać z tlenu, ale to raczej tylko doraźna pomoc. Trudno jest doceniać widoki za oknem w takim stanie, raczej marzy się o powrocie do domu. Następnego dnia konieczna wizyta w aptece i zakup lokalnych specyfików. One rzeczywiście mogą pomóc zwalczyć objawy choroby wysokościowej, natomiast mają skutki uboczne w postaci wielogodzinnego mrowienia, drętwienia kończyn, co też nie jest miłe. Z pewnością drugi raz już nie chcielibyśmy się tak męczyć i nie wybralibyśmy się na tę wycieczkę. Zalecamy podjęcie świadomej decyzji przed tego typu wyjazdem. Co do samej wycieczki to naszym pilotem był Andrzej, właściwa osoba na właściwym miejscu, doświadczony pilot z dużą wiedzą, sympatyczny, empatyczny. Miejsca w programie w dużej mierze były atrakcyjne, malownicze, unikatowe. Naszym zdaniem największe wrażenie robi Peru, potem Boliwia, a Chile pozostaje w ich cieniu. W Peru spędza się najwięcej dni, było tam też najlepsze jedzenie, najlepsze jakościowo pamiątki, np. swetry z wełny alpaki w przystępnych cenach. Można się było tam okupić i był na to czas. Naszym głównym celem było zobaczenie Machu Picchu, które naprawdę zachwyca. W tym miejscu uspokajam, jeśli ktoś się boi wysokości nad poziomem morza- to TYLKO niecałe 2500 m. W dodatku bus dowozi pod samą bramę strefy archeologicznej, więc nie trzeba się wspinać, zwiedzanie trwa około 1-1,5h praktycznie po płaskim, jest tylko kilkadziesiąt schodów między poziomami. Akurat to nie wymaga wiele wysiłku w przeciwieństwie np.do wchodzenia na ruiny w Pisac. Udało się nam zobaczyć Tęczową Górę, dlatego zalecamy na tę wycieczkę terminy letnie, które to umożliwiają (my byliśmy w maju). W czasie jesienno- zimowym może tam leżeć śnieg i zwiedzanie góry nie jest wtedy możliwe, po prostu nie widać tych unikatowych kolorów góry. Ponadto zwiedzanie trzech krajów tak rozległych geograficznie wymaga od nas posiadania odzieży na wszystkie pory roku, najlepiej ubierać się na cebulkę. Na naszym wyjeździe były temperatury od minus 12 stopni na gejzerach do plus 28 stopni na Machu Picchu. Obowiązkowo należy zabrać buty trekkingowe, krem do opalania, nakrycie głowy, gdyż słońce mocniej opala na dużych wysokościach. Na pustyni Atacama prawie nie pada przez cały rok, nie ma więc ani jednej chmury i podczas zwiedzania jest permanentna ekspozycja na słońce. Przed wyjazdem warto zadbać o dobrą kondycję i sprawność, gdyż jest dużo chodzenia w górę i w dół, także po schodach. Poza tym przez większość czasu jesteśmy na wysokości co najmniej 2500 m.n.p.m, co powoduje, że nawet podczas rozmowy się sapie, nie mówiąc już o chodzeniu. To jest zupełnie inna rzeczywistość niż w Polsce, więc żeby się o tym przekonać trzeba pojechać w wysokie góry. Zakwaterowanie na wycieczce dostateczne, jak to na objazdówce. Większość hoteli posiadała jedynie ogrzewanie w postaci wiatraka lub wolnostojącego grzejnika elektrycznego, przez co w pokojach można było zmarznąć w nocy. W oknie zazwyczaj pojedyncza szyba, a okna drewniane i nieszczelne. Na przelotach wewnętrznych dwa razy udało się siedzieć obok siebie, ale na trzecim przelocie z Cusco do Limy cała grupa dostała środkowe miejsca (B i E). Wynikało to z faktu, że biuro nie dopłaca do odprawy i automat przydziela bardzo niekorzystnie. Można zapytać przy nadawaniu bagażu o możliwość dopłaty, żeby siedzieć obok siebie i jest szansa, że się to uda. Za darmo nie ma cudów. Podsumowując: w programie ujęte są ciekawe miejsca, które warto zobaczyć, ale wysokość nad poziomem morza wywołuje objawy, które trudno przewidzieć. Te objawy potrafią zepsuć wrażenia z wycieczki i jej pozytywny odbiór, ponieważ nie ma wystarczającej ilości czasu na aklimatyzację. Jeżeli szukasz samych pozytywnych wrażeń polecam inne programy, inne kraje, położone niżej.