Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
W Parku Tsavo nie widzieliśmy dużo zwierząt, dwa słonie, zyrafy, lamparta, hipopotamy ,gazele oraz mnóstwo perliczek i kolorowych ptaków. Cudowne widoki i krajobrazy, W Parku Amboseli zwierząt było o wiele więcej ,widzieliśmy gepardy, słonie, zyrafy, gdzie, małpy, zyrafy, bawoly i antylopy. W tym Parku było bardzo mało drzew i krzewów tak że zwierząt można było zobaczyć o wiele więcej. Wyżywienie było dobre, noclegi w hotelach bez zastrzeżeń. Wszyscy narzekaliśmy na samochody którymi się poruszaliśmy gdyż były to stare Toyoty i Nissany, ciasne, psujące się co chwile na trasie które naszym zdaniem nie powinny już być jeździć na tak długich trasach. Trafiliśmy na kierowcę który nie pomagał nam szukać zwierząt, jechał zawsze na końcu a jak się zatrzymywał to tak że nie widzieliśmy zwierząt tylko samochody które zasłaniały widoki.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Byliśmy w Kenii w 1997r. Teraz pojechaliśmy ponownie i mamy porównanie jak zmieniło się podejście biur do turystów w kwestii organizacji safari, jak zmieniła się flora i fauna. Uważam, że trzydniowe safari to naciąganie turystów na niepotrzebny wydatek i zmarnowany dzień wakacji. W Tsavo West i przy źródłach Mzumi brak zwierzyny o czym organizatorzy powinni wiedzieć. 27 lat temu oglądaliśmy zastygłe języki lawy wulkanicznej (robiące wrażenie). Obecnie pokazuje się turystom mechanicznie rozbite gołe pole lawy. Cóż to za atrakcja? Dobrą robotę dla safari robi nocleg w AA Amboseli pod namiotami. Uważam, że jest to ostatni moment na zobaczenie przyrody Kenii w pełnej krasie.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Różne wrażenia, niektóre jak safari są bardzo miłe. Inne- bieda, żebracy, góry śmieci raczej przykre
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Na wczasy wybrałem się z córką i żoną, były to do jak do tej pory najlepsze wczasy na jakich byliśmy. Hotel Baobab jest świetny, przemiła obsługa, codziennie smaczne jedzenie i picie. Widok oceanu obłędny, egzotyka na najwyższym poziomie. Z przykrością natomiast muszę stwierdzić, że bardzo zawiodłem się biurem turystycznym. Już po przyjeździe do hotelu zdziwiło mnie to, że nikogo z biura nie było, nikt nam nic nie powiedział, przy meldowaniu się do pokoi pomógł nam rezydent z TUI. W hotelu były osoby z różnych biur turystycznych i za każdym razem ktoś zajmował się gośćmi, rezydentka z Rainbowa pojawiła się dopiero drugiego dnia po południu i zamiast najważniejsze sprawy załatwić od razu to przez pół godziny załatwiała wymianę cieknącego kibla i zamawiała pole golfowe dla jednego pana. Wyjazd na safari również było sobie trzeba samemu dopilnować, bo nie było nikogo kto by powiedział co i jak i tak biegaliśmy od samochodu do samochodu żeby znaleźć odpowiedni transport. Podczas safari miała być jedna przewodniczka na 2 samochody, a okazało się, że jest jedna na 4 auta co spowodowało, że nie za bardzo miał kto opowiadać o tym co się dookoła dzieje. Kulminacją ignoranctwa był ostatni dzień. Okazało się, że jakiś samolot lecący z Polski musiał lądować awaryjnie, bo jeden pasażer źle się poczuł. Nie było wiadomo natomiast czy to samolot z Rainbowa czy TUI. Podczas wyjazdu z hotelu okazało się, że to samolot TUI więc pojechaliśmy sobie na lotnisko. W Mombasie, przed przeprawą promową okazało się, że to jednak nasz samolot musiał lądować awaryjnie więc musieliśmy zawrócić do hotelu. Dostaliśmy pokój i o północy mięliśmy spotkać się koło recepcji żeby dowiedzieć się co dalej mamy ze sobą zrobić. Oczywiście we wspomnianym miejscu o północy nikogo nie było. Po pół godziny bezsensownego czekania w końcu zadzwoniliśmy do rezydentki dowiedzieć się o co chodzi, ta zdziwiona telefonem powiedziała, że jakaś informacja powinna być na tablicy informacyjnej, żadnej informacji nie było. Okazało się, że na blacie recepcji ktoś przykleił aktualizację i wyjechać mięliśmy o 5:40, bo wylot miał być 10:35. Pojechaliśmy na lotnisko, a tam oczywiście znów nikogo z Rainbowa nie było, może to było zamierzone, bo ludzie byli tak wściekli, że jakby zobaczyli kogoś z Rainbowa to by go pocięli i posolili z powodu tego braku jakiegokolwiek zainteresowania. Na dodatek w innym hotelu pani przewodniczka bezczelnie powiedziała, że ludzie to powinni się cieszyć, że zostają jedną noc dłużej na urlopie. Na koniec okazało się, że wylot jest nie o 10:35 tylko 13:50 i obsługa na lotnisku doskonale o tym wiedziała więc Rainbow też o tym wiedział ale mimo tego ściągnęli nas i kazali czekać ponad 6 godzin. Dopiero pilot w samolocie powiedział nam co się działo, a wszystkie osoby z biura turystycznego miały nas głęboko w poważaniu. Spokojnie mogliśmy się wyspać i wyjechać później, tym bardziej, że z punktu widzenia doby hotelowej to nie było znaczenia czy wyjeżdżaliśmy o 5:40 czy o 10, bo o 10 dopiero kończyła się doba. Najprawdopodobniej potrzebowali wcześniej mieć samochody do dyspozycji więc zostawili nas na pastwę losu na lotnisku. Wyjazd trzeba rozdzielić na dwie rzeczy, sprawę organizacyjną i wrażenia z wyjazdu. Spędziliśmy ponad tydzień w raju na ziemi więc pod względem wrażeń super sprawa, natomiast pod względem organizacyjnym to było jakieś nieporozumienie. W przyszłym roku wybieramy się również w tamte rejony ale biuro Rainbow będę omijał szerokim łukiem. Szkoda, bo zapłaciliśmy kupę kasy za wyjazd, a biuro poszło po najmniejszej linii oporu – „jak już ktoś zapłacił to mamy ich gdzieś” ale w taki właśnie sposób traci się klientów.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ja tylko zostawię zdjęcia ostatniego "skromnego" hotelu
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka ogólnie godna polecenia lecz nie polecam hotelu Reef że względu na plażę jest zanieczyszczona .Pokoje i łazienka nadają się do remontu . Absolutnie nie polecam wioskę Masai czysta komercja wszystko na pokaz pod turystę .Przewodnicy pobierają opłatę na napiwki a każą jeszcze indywidualnie też dawać
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
wycieczka niezła, rezydent beznadziejny.
2.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Pobyt zaczął się w hotelu Papilon Lagoon Reef, piękna plaża Diani, super małpki w ogrodzie, jedzenie dobre, bez problemu można było sobie coś wybrać. Nie stety już przy objeździe już tak kolorowo nie było, standard to czekanie, zrywasz się z rana, by później stać i czekać na resztę w miejscu zbiórki, słabe. Przewodnik 1 na 6 busów, który ma się przesiadać pomiędzy... czyli zostajemy bez przewodnik bez mała przez cały czas (na cały objaz był chwilę na początku, gdy jechaliśmy do parku 1 na pierwszym postoju się przesiada i tyle z przewodnika i chwilę na Safari) dodatkowo średnio zaangażowana przewodniczka, nie do końca ogarnięta co i jak, mówiła jedno, a później całkiem coś innego się okazywało, safari bardzo krótkie, zamiast skupić się na zwierzętach czekasz na innych, o ile w Tsavo lodga była na terenie parku to powiedzmy nie tracisz czasu na dojazd to w Amboseli park był oddalony godzinę jazdy co mocno skracało czas Safari, za każdym razem wjazd i wyjazd tą samą drogą, bardzo słabo zaplanowane Safari brak czasu by pojechać dalej, bo trzeba wracać, zatrzymywanie się lub wolna jazda po mimo, że jako pasażerowie chcieliśmy jechać dalej i szybciej). Bardzo męczący powrót bez mała 8 godzin bez klimy, w pełnym słońcu, było niezłym wyczynem, brak obiadu na powrocie można było go dokupić za gotówkę, rozczarowanie na miejscu że jednak można płacić kartą, rezydentka tłumaczyła, że za wszystko pozostałe można płacić kartą łącznie z bibelotami ale już za obiad nie.... Męczące rozciąganie drogi w jedną i drugą stronę licznymi postojami na ich wybranych punktach z bibelotami, bo oczywiście trzeba przepuścić ludzi po kolejnych straganach, zdecydowanie można by ten czas wykorzystać na safari. Po powrocie do hotelu w Mombasie kolejne rozczarowanie, hotel bardzo słaby, informacja, że po powrocie mamy obiadokolację ostatecznie powrót 17, a kolacja dopiero o 19.30 więc musieliśmy czekać, dodatkowo już na kolacji teoretycznie powinna być gotowa a musieliśmy czekać do 20 aż zostanie naszykowane i doniesione jedzenie, nie było gorącej wody do kawy i herbaty dopiero się grzała, herbatę i kawę doniesiono po jakimś czasie, takiego cyrku jeszcze nigdzie nie widziałam.... Kolejne rozczarowanie informacja, że będziemy mieć te same świadczenia co w naszym hotelu Papilon, a na miejscu rozczarowanie bo mieliśmy tylko kolację oraz śniadanie następnego dnia po mimo wyjazdu z hotelu o 18.50, najśmieszniejsze jest to że jak byśmy wrócili do naszego hotelu to byśmy mieli normalne świadczenia łącznie z obiadem, a tak dla Rainbow wygodniej wywieźć wszystkich do jednego hotelu to z automatu zostały ucięte świadczenia... Najlepiej miały osoby, które zaczęły pobyt w hotelu Reef, bo one powróciły do swojego hotelu i miały kontynuację świadczeń w all inclusive, no cóż a my musieliśmy sobie coś ogarnąć... Podsumowując początek wypoczynku był obiecujący ale końcówka strasznie rozczarowująca.... Kenia tak ale nie z Rainbow, można bez problemu ogarnąć safari na miejscu. Gwóźdź do trumny w dniu zakupu cena dopłaty za safari 300 dolarów od osoby, zanim wylecieliśmy jeszcze się dwa razy zmieniła i stanęło na 330, tłumaczenie, że zmieniły się ceny w parku tylko, że można było to przewidzieć tym bardziej, że wcześniej na stronie parku są informacje na ten temat....
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
W dniach 2-5.08.2025 uczestniczyliśmy w safari w parkach Tsavo West i Amboseli. Wyjazd zorganizowany przez Rb vanami. W opisie wyjazdu jest tylko informacja, że DOJAZD do parku odbywa się vanami i ani słowa nie ma, że safari także odbywa się vanami - w tym przypadku Nisan Caravan. Niestety ale vany nie do końca nadają się na takie bezdroża i gdyby jasno było powiedziane, że nie będą to samochody terenowe typu jeep, to napewno nie zdecydowalibyśmy się na taki wyjazd. Trudno. Jechaliśmy grupą 4 vanów, których jakość i czystość budziła wiele zastrzeżeń. Już na wyjeździe z Mombasy jeden z vanów się popsuł więc wszyscy musieli pomieścić się 3 vanach. Van na wymianę miał nas dogonić jeszcze przed wjazdem do parku. Czekaliśmy na niego dodatkowe 2 godziny i o tyle później rozpoczęliśmy safari. Pierwszy nocleg w logy Ngulia na teranie parku Tsavo West - ok, ładnie położony, przy wodopoju dla bawołów i słoni. Piękne widoki. Jakość noclegu do zaakceptowania choć ciepłej wody nie było (!). Po drodze do Aboseli kolejny nocleg 20 km od parku, hotel Getaway. Generalnie brud, grzyb, rdza. Wc razem z prysznicem i umywalką. W łazience przewody elektryczne do ogrzewacza nie zabezpieczone grożą porażeniem. Jedzenie bardzo kiepskie, śmierdzi i brudno. To miejsce to jakaś porażka! Potem Amboseli z widokiem na Kilimandżaro - super ale niestety, kolejny pech (przypadek?) kolejny van ulega uszkodzeniu - urwana oś. Znów przenosiny do pozostałych vanów i oczekiwanie na wymianę środka transportu. Po 6 osób w vanie - ścisk i niewygoda. Powrót do Mombasy. Lunch zorganizowany dopiero o godz. 15.15 po śniadaniu o 5.30 kiedy kolacja tego dnia w hotelu o godz. 19.00. To jakaś porażka organizacyjna. Podczas safari opiekowała się nami pani Małgosia z Rb. Komunikacja żadna, nigdy nie było wiadomo co i kiedy robimy. O wszystko trzeba się było pytać; generalnie nie była zainteresowana turystami. Informacje na temat kraju i zwierząt znikome. Jeden z gorszch opiekunów jaki mieliśmy, a jeździmy z Rb i Itaką dużo i od wielu lat. Ta Pani to porażka. Generalnie niestety zdecydowanie nie polecamy safari z Rb, lepiej zorganizować sobie wyjazd podczas pobytu z lokalnym biurem jeszcze w Polsce. Lepiej nawet więcej zapłacić i mieć przyzwoite warunki w logdzach oraz samochody terenowe z prawdziwego zdarzenia na safari: pewnie, czysto, lepsza amortyzacja, większy komfort. Niestety nie polecamy.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jeżeli chodzi o hotel Baobab Beach Resort and Spa to super hotel, warty polecenia. Przeżycia na safari, obcowanie z dziką przyrodą na wyciągnięcie ręki piękna sprawa ale niestety tu się miłe wspomnienia kończą. Organizacja wyjazdu przez biuro to jakiś dramat, zaczęło się na Warszawskim lotnisku gdzie okazało się, że na 10h lot została podstawiona chyba najstarsza z maszyn z dostępnych w liniach lotniczych, ciasno, niekomfortowo na dodatek fotele rozregulowane. Przejazd z hotelu na safari, całe safari i powrót do Mombasy odbywał się w niekomfortowych minibusach, które komfortem i wyposażeniem mogą się równać z żukiem, na dodatek stan techniczny tych aut był totalnie nie na miejscu. Kropką nad i okazał się hotel zorganizowany przez biuro na ostatnią noc pobytu, wg Rainbow "skromny hotel" w Mombasie okazał się brudną i obskurną meliną z zgrzybiałymi pokojami. Po zwróceniu uwagi o jakości pokoju otrzymaliśmy zastępczy w jeszcze gorszym stanie. Także reasumując, Kenię polecam wraz z wybraniem odpowiedniej klasy hotelu ale Rainbow jako organizatora nie koniecznie. Ewidentnie było widać oszczędności na każdym kroku, co nie bardzo było odzwierciedleniem ceny wycieczki.