5.3/6 (284 opinie)
6.0/6
Wyjazd bardzo udany, zdecydowanie przerósł nasze oczekiwania. Zaczynając od pogody tzn. codziennego +39st C, poprzez przyrodę kończąc na najważniejszym, tj. ludziach. Wyjazd w lutym, czyli w porze suchej oznacza codzienne zmaganie się z temperaturami na poziomie +37..+39st C w cieniu, brakiem chmurek na niebie, ale ma to swoje zalety…oznacza minimalną ilość komarów – praktycznie nie używaliśmy zabranych z kraju w olbrzymich ilościach repelentów 😊. Pewne jest, że porze suchej bardziej poszukiwanymi środkami są kremy z filtrami UV niż repelenty. Kolejnym bardzo pomocnym wyposażeniem, koniecznym do zabrania, są latarki….częste zjawisko w odwiedzanych hotelach to zaniki zasilania i związany z tym komplikacje w postaci braku wody. Ale wybierając wycieczkę objazdową po tej części Afryki trzeba przyjąć to normę i traktować jako dodatkowe atrakcje. Wyżywienie…hotelowe śniadania i kolacje były bardzo monotematyczne, wyjątek stanowił hotel La MARSU w Cap Skirring, ale tylko w zakresie kolacji 😊. Ale te niedostatki w pełni wynagrodzone zostały posiłkami serwowanymi w lokalnych restauracjach, bardzo smacznym obiadem przygotowanym przez załogę łodzi, którą płynęliśmy na wyspę Kunta Kinte, pieczonymi ostrygami na wyspie Ehidj, czy też degustacją wina z soku palmowego. Przyroda – jak to w porze suchej, raczej uśpiona, ale mimo wszystko cudowna. Wśród roślinności dominowały baobaby, palmy, mahoniowce i oczywiście wszechobecne namorzyny. Dużo więcej można powiedzieć na temat zwierząt. Zaczynając od Kachikally Crocodile Pool, czyli sadzawki (dosłownie) z żyjącymi w niej krokodylami, następnie park Makasutu z agresywnymi pawianami bezczelnie kradnącymi wszystko to było pozostawione na stołach, wyspę ptaków, czyli miejsce na rzece, gdzie na nocleg zlatują niezliczone ilości czapli, kormoranów, a nawet pelikanów. Kulminacyjny punkt objazdu to wizyta w rezerwacie Fathala, gdzie praktycznie w naturalnych warunkach żyją antylopy, zebry, guźce, bawoły, nosorożec (jeden, król Kevin) i żyrafy (trzeba przyznać, że potrafią się maskować, szukaliśmy ich ponad czterdzieści minut 😊). Jednak najpiękniejsze co można przeżyć w rezerwacie to spacer z lwami – wszyscy wiedzą, że zwierzęta są przyzwyczajone do obecności ludzi, że są nakarmione, nie mniej przebywanie w zasięgu ręki z takimi „kociakami” wywołuje pewien dreszczyk emocji. Jednak to co najbardziej zapada w pamięci po tym wyjeździe to ludzie. Gambia to jeden z biedniejszych krajów na świecie, nie lepszą pozycję zajmuje Senegal, co widać na każdym kroku, jednak nie przeszkadza to w tym, że ludzie są weseli, życzliwi i pomocni. Praktycznie za każdym razem, kiedy opuszczaliśmy hotel zaraz dołączał do nas ktoś miejscowy, który towarzyszył nam w trakcie spaceru opowiadając swoją historię, prezentując ciekawe miejsca, w które sami nigdy byśmy się nie zapuścili 😊, co najważniejsze nigdy nie próbowali naciągać na jakieś datki. Dzięki tym „towarzyszom” można było poznać, jak wygląda rzeczywistość w tych krajach. Od razu dodam, że część z tych miejsc nie polecana jest dla ludzi ze słabymi żołądkami, np. targ rybny w Tanji – oczywiście ryby są świeże, praktycznie prosto z łodzi, niemniej wszystkie pozostałości z ich oczyszczania pozostawione w palącym słońcu powoduje, że zapach tam panujący może zniechęcić do spożywania ryb. Podsumowując – wspaniałe przeżycie, wyjazd z pewnością pozostanie na długo w pamięci. Szczególne podziękowania dla pilota Wojtka i niezmiernie sympatycznego lokalnego przewodnika Kemo.
Krzysztof - 22.02.2020
16/16 uznało opinię za pomocną
6.0/6
Warto zobaczyć inną kulturę i uzmysłowić sobie, jak w naszym kraju dobrze się ludziom żyje. Spacer z lwami to niezapomniane przeżycie, zwłaszcza, gdy lwica ryczy na konarze tuż nad głową. Hotele jak na warunki afrykańskie dobre, chociaż oczywiście nie był to poziom europejski. Jedzenie skromne, ale smaczne. Program nie był intensywny, ja raczej miałam za mało ruchu. Jak ktoś ma możliwość, niech weźmie jakieś rzeczy do oddania miejscowym.
OO, Warszawa - 30.12.2019
23/24 uznało opinię za pomocną
6.0/6
Wyjazd do Gambii i Senegalu to pokłosie innej afrykańskiej wycieczki „Magiczne Południe”, również z firmą Rainbow. To właśnie wtedy pustynna część Maroka, mało uczęszczana przez turystów, dzika i pierwotna stała się inspiracją do poznania, tego co jeszcze dalej na południe, hen za Saharą. Pamiętam mural w pustynnym saharyjskim miasteczku: Zagorze z napisem „52 dni drogi do Timbuktu” (Timbuktu to stolica Mali) wtedy pomyślałam sobie, że trzeba zobaczyć, jak wygląda Afryka, ta bliżej zwrotnika… Bardziej prozaiczną przyczyną wyboru tego kierunku był brak urlopu/wolnego czasu na wyjazd w lecie. Przed podróżą usłyszałam, że Senegal i Gambia nie obfitują w bogactwo fauny i flory tak jak Kenia. Ja osobiście byłam pod tym względem usatysfakcjonowana. Dość powiedzieć, że w samej Gambii, o powierzchni 11 tyś km kwadratowych, żyje ponad pół tysiąca gatunków ptaków. Więcej, ten zakątek Afryki nie jest turystycznie popularny, co było dla mnie dużym plusem. W pierwszym dniu wyjazdu organizatorzy postanowili dać uczestnikom wycieczki czas wolny, co po uciążliwym locie jest doskonałym pomysłem. Wygodni (takich w naszej grupie nie było), mogą go spędzić nad oceanem na pięknej plaży należącej do hotelu Senegambia w Kololi (klienci biura są bez problemu wpuszczani na teren ośrodka). Część grupy, przyjmując zaproszenie od przechodnia na ulicy, pojechała do wioski na afrykańskie wesele. Ja ten dzień zaplanowałam już w Polsce: zwiedzanie centrum Kachikally oraz Monkey Park. Kachikally to muzeum etnograficzne otoczone ogrodem i połączone ze szkółką krokodyli obok świętego jeziorka. Wolny datek na karmę dla krokodyla (jedno zwierzę zjada około 250 kg ryb dziennie) kosztuje 100 dalasi. Tyle samo zapłacimy za naszyjnik z zębem gada. Monkey Park, znajdujący się blisko hotelu, to rozległy teren zielony: z alejkami do chodzenia pośród egzotycznych drzew, z kamiennymi ławeczkami, w towarzystwie licznych małp i wielkich jaszczurek. Na bilet wstępu wydamy 50 dalasi. Bez trudu można wynająć na cały dzień taxi wraz z oprowadzaniem (500 dalasi). Przyroda tej części Afryki jest dla nas Europejczyków czymś niezwykłym. Żelaznym punktem programu tej wycieczki jest spacer z lwami na terenie Fathala Park w Senegalu. Taką możliwość daje jedynie 5 ośrodków na świecie. Spacer z lwami oferowany jest tutaj od 7 lat, trwa 45 minut, prezentowane są zawsze zwierzęta w parach. Ja miałam przyjemność poznać Chrisa i Sisi. Przed spacerem każdy otrzymuje drewniany kij, który należy trzymać zawsze przed sobą. Ubiór powinien być stonowany i raczej jednobarwny. Nie należy zakładać okularów lub innych przedmiotów mogących połyskiwać w słońcu. Nie wolno wykonywać zbyt gwałtownych ruchów ani krzyczeć. Lwy są jak najbardziej prawdziwe, nie idą na smyczy, ani nikt ich nie karmi substancjami uspokajającym. Są piękne i na wyciągniecie ręki. Fathala Park zajmuje obszar 6 tyś. hektarów, z czego 2 tyś. udostępnione zostało turystom. Po ekscytującym spacerze z królem zwierząt (w pełni zasługuje na to miano i ja to teraz wiem) program wycieczki przewiduje safari. Na trasie zobaczyłam: 9 żyraf, 1 dorosłego nosorożca, 4ry gatunki antylop (w tym 2 antylopy Elan), koczkodany zielone, stado zebr, guźce oraz 2 zielono-żółte papużki faliste. Pierwszy raz w życiu widziałam drzewo mahoniowe, a cudownie pachnący dziką miętą busz był dopełnieniem szczęścia. Wyjazd obfituje w atrakcje przyrodnicze. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie wszędobylskie baobaby, plantacje orzeszków ziemnych i nerkowców, namorzyny obficie obrośnięte ostrygami, wreszcie pola ryżowe. Na wyspie ptaków, w dorzeczu rzeki Saloum w Senegalu, mogłam podziwiać z małej łódki tysiące ptaków: czaple, kormorany, zimorodki, pelikany. Na sam koniec pobytu, rajskie plaże Cap Skirring z palmami kokosowymi wydały mi się jak z dawnej reklamy pewnego batonika… Tubylcy powiadają, że Gambia nie ma bogactw naturalnych, nie ma nic, ale za to ma ludzi. Coś w tym jest…Region zamieszkują plemiona Diola, Mandinga, Uolof oraz Fula. Każde z nich ma swój język i zwyczaje. Park Makasutu, będący w programie wycieczki, założyli miejscowy szaman oraz policjant, wykupując ziemię od okolicznych wiosek. Makasutu w języku Mandinga oznacza „święty las”. To tu można udać się do miejscowego szamana, zwanego marabutem, do czego gorąco zachęcam. Spotkanie ma charakter kameralny i obywa się w szałasie. Poruszonych w rozmowie spraw oraz udzielonych rad nie wolno zdradzać. Chcecie znać swoją przyszłość, otrzymać wskazówki, jak zadbać o zdrowie najbliższych i własne szczęście? Musicie koniecznie jechać na wycieczkę „Senegambia spacer z lwami” z biurem podróży Rainbow.
Aga z Krakowa - 30.10.2020
56/56 uznało opinię za pomocną
6.0/6
Mając juz doswiadczenie w " wycieczkowaniu " - stwierdzam, że w kraju , ktory nie jest zapewne najciekawszym miejscem na ziemi , jak np. Kenia, RPA , czy kraje Dalekiej Azji - mozna znaleźć sporo inyteresujących miejsc, głównie za sprawą wiedzy pilotow, znających kraj i, jego historię i charakterystyczne cechy , odróżnjące tę część świata od innych. Nasi piloci ( Pani Malgorzata - zwana przeze mnie " Margaret" i pan Robert w pełni spełnili moje oczekiwania. Byli troskliwi , opiekuńczy , dysponowali dużą wiedzą historyczną i socjologiczną dotyczącą Senegalu i Gambii, zwyczajów tam panujacych, znali języki ( francuski , angielski) ,a przy tym mieli ogromnie dużo cierpliwosci w stosunku do uczestników, imponujące wiadomosci i komunikatywność , znajomość realiów miejscowych i sposoby " załatwienia" jak najbardziej wygodnych dla uczestników warunków podróżowania. Przyroda piekna, jeszcze nie do końca " zadeptana" - jak we wschodniej Afryce. Mnóstwo ciekawej fauny i flory. I mimo ,że nie ma tam słynnej "wielkiej piątki " - poczułem smak, zapach i życie Afryki zachodniej ( innej niż poprzednio zwiedzane przeze mnie Maroko , moze nawet bardziej ciekawe ). Nieco inne takze niż w poprzednich moich podróżach ( Kenia, Uganda, Tanzania - jesli chodzi o ten kontynent) , ale o to wlaśnie chodziło. Jestem ogromnie zadowolony ze sposobu organizacji imprezy ( forma Rainbow ) widoków , które tam miałem mozliwość oglądać ( mangrowce,. rzeka Gambia z dorzeczami, ptaki, także , dla turystów w sposób atrakcyjny stworzone " safari" ze spacerem i bliskością lwów-lwiątek , pięknymi baobabami i zachodami slońca. Mimo zaleddwie kilku dni mogłem odpocząć i zapomnieć o pracy, a to dalo mi wiele. No i ta sympatyczna atmosfera ( uczestnicy naprawdę na imponujacym poziomie , przyjacielscy i mili ) , uczucie bezpieczeństwa i fachowych informacji ze strony pilotów . Dziękuję. - Dr Roman Kabarowski
ROMAN, Niemodlin - 05.01.2019
6/8 uznało opinię za pomocną