Opinie o Chiny w dół Jangcy

5.5/6
(167 opinii)
Intensywność programu
5.2
Pilot
5.5
Program wycieczki
5.5
Transport
5.3
Wyżywienie
4.9
Zakwaterowanie
5.2
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ten hotel to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    3.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    4

    Chiny - w dół Jangcy

    Stanisław Dariusz, Poznań 24.05.2025 | Termin pobytu: maj 2025

    Na pwyższą ocenę ( 3,5) składają się: zbyt dużo zmian w porównaniu z orginalnym/podpisanym w umowie programem oraz niestety zachowanie przewodnika - Dawid . Zachowanie tego pana w stosunku do niektórych uczestników wyjazdu było conajmniej niewłaściwe, podobnie jak jego zachowanie w stosunku do niektórych pilotów, prowadzących wycieczkę w poszczególnych jej etapach. Taka sytuacja wprowadzała niejasnośc przekazu informacji i nerwowość wsród uczestników wycieczki.

    3.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    95

    Na piątkę ale z wielkim minusem

    Zdzislaw, Suwałki 05.11.2019

    Pilot powinien podróżować razem z grupą. W Pekinie na lotnisku przeżyłem stressssss. Po pierwsze wzór wypełnienia deklaracji NIE AKTUALNY. Problem - pisałem, rwałem i pisałem - współpasażerowie przeszli. Zostałem sam z rzeka Chińczyków. Jak zabłąkana owca dotarłem z rzeką - do hali walizek. Nie wiem na którym kręgu szukać - nikt nie powiedział. Włączyłem telefon i zadzwoniłem na nr pilota. Koszt 43,6 zł. On tłumaczy jak dla osoby obytej na lotniskach a ja jestem pierwszy raz. Po wielkich trudach znalazłem walizkę i jak owca wyszedłem ze stadem Chińczyków do jakiejś słabo oświetlonej hali. Prawdopodobnie wyszedł bym z tej hali ale zauważył mnie współpasażer z samolotu i zawrócił. Z grupą podróżnych stał pilot i Chińczyk z proporczykiem Rainbowa. Ja przeszedłem obok nich i nie widziałem - CHIŃCZYK Z NIECZYTELNYM W PÓŁMROKU HALI PROPORCZYKIEM. To zakrawa na kpiny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Biuro podróży Rainbow kpi z klienta.

    3.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    51

    Chiny w maju

    Ewa, WARSZAWA 03.06.2019

    Bardzo intensywna, męcząca wyprawa, ogromne odległości, bardzo dużo chodzenia. Więcej czasu zajmują przejazdy i dojścia niż samo zwiedzanie. Wszystkie miasta podobne, z ponad 20-piętrowymi budynkami, świetne drogi, w miastach rowery prawie całkowicie wyparte przez elektryczne skutery. Bardzo dużo zieleni. Szanghaj ma zupełnie inny charakter, bliższy Kantonowi i Hongkongowi niż Pekinowi i innym zwiedzanym miastom, szkoda, że w wielu miejscach rozkopany pod nowe wieżowce. W restauracjach, a nawet w recepcjach hotelowych nie można się porozumieć w żadnym języku zadając proste, standardowe pytania. Armia terakotowa w X'ian zdumiewa i pobudza do refleksji. Pandy w Chengdu słusznie przyciągają tłumy turystów. Najlepsza część wyprawy to 3-dniowy rejs luksusowym statkiem w dół Jangcy. Ogólnie ciekawy kraj, ale nieciekawi ludzie.

    3.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    4

    Chińska przygoda, czyli jak zwiedzić pół Azji z uśmiechem i lekkim bólem głowy

    Dagmara S. 16.07.2025

    Czy jestem zadowolona z wyjazdu? Tak! Czy mogło być lepiej? Oj, mogło! Ale po kolei – zacznijmy od jasnej strony mocy, żeby nie wyjść na marudę. Chiny to fantastyczny, fascynujący kraj – inny, zaskakujący, pełen kontrastów między przeszłością a przyszłością. Trochę jakby ktoś wrzucił Zakazane Miasto do środka futurystycznego drapacza chmur. Zobaczyliśmy naprawdę sporo – momentami więcej niż oczy były w stanie przetworzyć. Deszcz trochę próbował popsuć nam szyki, ale dzięki naszej niezastąpionej pani pilot – Patrycji Czechowicz – wszystko udało się ogarnąć. Pani Patrycja była naszą ludzką mapą, tłumaczem, kalendarzem i chodzącym biurem informacji turystycznej w jednym. Profesjonalna, pomocna, cierpliwa jak buddyjski mnich (czasem się nie udało, ale to tylko potwierdza regułę) i do tego z klasą! Serio – rezydentka na medal. No ale... i tu wjeżdża Rainbow Express, czyli organizator wycieczki, z pełną prędkością – niestety z piskiem opon. Zacznijmy od szeptaczy – niby miały pomagać w słuchaniu, a bardziej przypominały magiczne amulety – działały tylko wtedy, kiedy nikt ich nie używał. Hotele? No cóż… najpierw myśleliśmy, że to chwilowy spadek formy. Potem, że żart. A potem się okazało, że to po prostu budżet Rainbow. Jeden fajny hotel – żebyśmy nie mieli za dobrze – a reszta? Brud, smród i obrzeża miasta. Jeśli marzyliście o wieczornym spacerze po centrum miasta, to tylko taksówką. A że dogadać się po angielsku w Chinach można co najwyżej z Google Translatorem (i to offline - używanie go nie gwarantuje sukcesu, zazwyczaj tłumaczy całkowicie niezrozumiałe rzeczy), to wyprawy zamieniały się w misje specjalne. Plan zwiedzania? Cóż… jakby to ująć: rozumiem, że w budżecie musi coś zostać, ale serio – oglądanie metra przez szybę autobusu? Mieliśmy zobaczyć, jak metro przejeżdża przez budynek (i to tylko ci siedzący po prawej). Zamiast zatrzymać się 5 minut na zrobienie zdjęć, jechaliśmy powoli i... patrzcie szybko, bo zaraz zniknie! A potem – bonus – godzina w ekskluzywnej galerii, w której nikt nic nie kupił, bo... wiadomo, ceny z kosmosu. A Chongqing to miasto wielu poziomów, które można nam było zaprezentować za darmo. Wuhan – przyjazd o 17:00 i... dzień zakończony. Taksówki? Jasne, jak ktoś chce, to sobie zorganizuje (miejscowa aplikacja do zamawiania przejazdów - DiDi czyli coś jak Polski Uber działa całkiem dobrze). A wystarczyło podrzucić nas do centrum i dać 2 godziny na „szwędanie się” – radość byłaby nieziemska, a koszt dla biura – żaden. Jedzenie... Aaa, chińska kuchnia – o niej mogłabym pisać poematy. Ale nie o tej, którą dostaliśmy. Tam, gdzie się dało, próbowaliśmy ulicznych cudów – na własną rękę. Bo to, co serwowane było w grupie, wyglądało, jakby Chiny miały 15 potraw na krzyż i żadnej z nich nie chciały oddać zachodnim turystom. W Szanghaju trafiliśmy na dno kulinarnego piekła – dopiero masowy bunt brzuszków ostatniego dnia sprawił, że podano nam coś jadalnego. Sukces! Donald, czyli lokalny przewodnik – człowiek-zagadka. Potrafił zorganizować nam siedzenie na dworcu przez 40 minut, a potem 5 minut spaceru na targ i… 1,5 godziny na tym targu a potem znów powrót na ten sam dworzec. Czasu na plan zakupowy nie starczyło, można nas było wysłać tam na te dodatkowe 40 min. Zakupów w Chinach zrobić się łatwo nie da, ale posiedzieć – to zawsze zdążymy. Zakupy? Zapomnijcie. Czasu jak na lekarstwo, a jak już był, to w miejscach, gdzie ceny wołały o pomstę do nieba. A na koniec – finałowy cios – wyjazd na lotnisko 5 godzin przed odlotem. Bo jak już plan zrealizowany, to turystów trzeba ewakuować szybciej niż bagaż z karuzeli. Podsumowując: tak, jestem zadowolona – widziałam kawał Chin, poznałam fajnych ludzi, doświadczyłam czegoś nowego. Ale czy wybrałabym się drugi raz z tym organizatorem? Nie. Firma Rainbow niestety ewidentnie szuka oszczędności, gdzie się da – kosztem komfortu i satysfakcji. Szkoda, bo wystarczyłoby kilka drobnych zmian, by ta wycieczka była naprawdę świetna. Proponuję firmie Rainbow zatrudnić kogoś z wyobraźnią, kto dostrzeże, że największa różnica robi się nie tam, gdzie trzeba dużo wydać, ale tam, gdzie wystarczy odrobina pomyślunku. Bo inaczej – droga firmy Rainbow prowadzi nie w górę, a z górki.

    3.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    33

    swietny program - kiepski przewodnik

    Krystyna, Warszawa 25.08.2019

    Program intensywny, bardzo interesujacy, niestety dlugie przejazdy - no ale w Chinach tego problemu nie mozna ominac, grupa mala 20 osob fajna, ale niestety trafil nam sie kiepski nieodpowiedzialny przewodnik Karol z Poznania, zla organizacja servisu bagazu - ciagnelismy walizki przez 2-3 km do pociagow po schodach prawie biegiem, obaj przewodnicy szli przodem, grupa rosciagnieta, wiec czesto zatrzymywali sie i przeliczali po 3 razy, Karol prowadzil nas na indywidualne zwiedzanie i pytal - ile czasu chcecie? 1,2,3 godziny? - wydaje mi sie ze przewodnik wie gdzie i po co prowadzi ludzi i ile czasu potrzebuja na zobaczenie idac srednio szybkim krokiem, zdarzaly sie tez rozne nieprzyjemne sytuacje - Karol zle traktowal przewodnikow lokalnych co bylo zenujace, ja ryzykowalam polamanie nog- wysiadalam ostatnia (ktos zawsze jest ostatni) tylnymi drzwiami, ktore kierowca zamykal i odjezdzal - zaczelam krzyczec z przerazenia i na szczescie sie zatrzymal - z mojego doswiadczenia wynika, ze ostatni z autobusu wysiada przewodnik i daje ok kierowcy. Owszem nasz przewodnik posiadal wiadomosci i przekazywal w sposob logiczny, prosty i ? dowcipny - zmieniajac koncowki wyrazow, zbyt wiele bylo jednak wlasnego swiatopogladu, wolalabym fakty a swiatopoglad sama sobie wyrobie. rozumiem ze Chiny nie sa latwym miejscem do prowadzenia grupy, ale bylam 2 lata temu w Chinach i wszystko poszlo sprawnie, wygodnie i bezpiecznie. Hotele mielismy raczej dobre, pokoje duze, posciel czysta, co do reszty roznie bywalo ale do zaakceptowania, z jedzeniem tez roznie - sama chinszczyzna - ale wiekszych sensacji nie bylo. Najwiekszym niewypalem byly pandy zmeczone goracem wolaly obejmowac klimatyzatory niz pokazujac sie ludziom, wiec chinczycy w tlumie w gorac chodzili z komorkami i ogladali filmiki z bawiacymi sie szczesliwymi pandami, my takiego pomyslu nie mielismy wiec w 3 godz udalo sie zobaczyc 3 pandy. Nie nastawiajcie sie na tej wycieczce na zakupy, bo nie ma na to czasu, kolderki owszem kupilismy w fabryce i jakis wachlarz w przelocie, perly tez w fabryce obejrzelismy, rejs po Jangcy bardzo ciekawy, piekne wyplyniecie, statek troche kiepski. Dla mnie wielkie wrazenia bo zobaczylam Chiny zmienione po 2 latach - piekna wysoka mlodziez, zadbana, modnie ubrana w over size :-) widac poprawe jakosci zycia

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    70

    16-dniowa tułaczka po Chinach

    Andrzej 06.09.2016

    Wycieczka bardzo intensywna przypominająca "szkołę przetrwania",po której przyjedziecie umordowani jak górnicy po pracy w kopalni węgla.Przed kupnem tej wycieczkę dobrze radzę przeliczyć swoje siły na zamiary,bo po kilku dniach tej wycieczki padniecie jak muchy.Odradzam kupno tej wycieczki osobom które nigdy nie były na półmiesięcznej wycieczce objazdowej oraz osobom wiekowym.Po odbiorze bagażu z lotniska trudno jest znaleźć kogoś z obsługi Rainbow.Minusem wycieczki są niektóre dni,w których jedzie się 7 godzin w jedną stronę autokarem tylko po to,aby zobaczyć niewielką drobnostkę,np rzeźbę Buddy w skale lub muzeum tarakotowej armii,w którym nie ma nic ciekawego.We wszystkich ubikacjach publicznych i w restauracjach w których będzicie jeść posiłki załatwiacie swoje potrzeby "do dziury" i nigdzie nie ma papieru toaletowego (oprócz Szanghaju,statku i hoteli w których będziecie spać).Wyżywienie bardzo kiepskiej (oprócz statku).Jedynym atutem wycieczki jest wspaniały 3-dniowy rejs luksusowym statkiem poprzez trzy przełomy rzeki Jangcy.

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    56

    Chiny w dół Jangcy 18.09-3.10.2018

    Elżbieta, WARSZAWA 23.10.2018 | Termin pobytu: wrzesień 2018

    Zwiedzanie głównie dużych miast. Fajne trzy przejazdy szybkimi pociagami. Ciekawy energetyczny pilot, ale za mało komunikatywny (odpowiadał na niektóre wybrane pytania). Wspaniały Mur Chiński, ciekawa armia terakotowa, sympatyczny ośrodek hodowli pandy. Smaczne jedzenie. Niestety zawiodłam sie trochę na trzydniowym rejsie statkiem po Jangcy: monotonne widoki zalesionych gór, brudna woda, czasami cuchnąca. Bezsensowne dwa 1,5 godzinne pobyty w dużych centrach handlowych z luksusowymi sklepami (jeden w ulewnym deszczu). Prawie wszystkie, liczne pagody, bramy i budynki zakazanego miasta w tym samym stylu, chociaż bardzo ciekawe - pozostał mi obraz budynku z podwiniętym dachem, złotymi buddami i intensywnie zdobiony. Może czymś nieco innym był Pałac Letni. Jetem pod wrażeniem "windy" opuszczajacej statek na zaporze. Kiepskie, cuchnące hotele i niewygodne, zdewastowane autokary.

telefon

Pobierz aplikację mobilną Rainbow

i ciesz się łatwym dostępem do ofert i rezerwacji wymarzonych wakacji!

pani-z-meteracem