Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
WYCIECZKA CIEKAWA ,SUPER ZORGANIZOWANA,PILOTKA -BRAWO ZA CAŁOKSZTAŁT,JEDYNYM MANKAMENTEM JEST NIEDOBÓR TLENU I CHOROBA WYSOKOŚCIOWA W PRAWIE POŁOWIE CZASU WYJAZDU,GDY JUŻ ZACZYNAMY PRZYWYKAĆ DO PERNAMENTNEGO BRAKU TLENU -ZJEŻDŻAMY NA NIŻSZE WYSOKOŚCI
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Z grupa przyjacół byłem w terminie 19-30.09.2018r. Był to dla mie najbardzie fasycnujacy wyjazd ze wszystkich dotychczasowych dalszych wypadów. Program bez zastrzezen ( mnie osobiscie brakowało pływajacych wysp i boliwijskiej czesci "megalitów:). Hotele i wyzywienie dobre i bardo dobre. Na bardzo sympatyczny obraz wycieczki sklada sie swietne i profesjonalne prowadzenie pilotki Ani . Swietnie zorganizowana i taktowna dziewczyna. Gratulujemy i dziekujemy Aniu !!! ( osobiste stomatologiczne podziekowania ) Polecamy bez zastrzeżeń - chociarz czasami zatykalo...( kwstia wysokosci ) Pozdrawiamy serdecznie..-Andrzej Dziedzicki i "krakowski desant"
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Piękna ale wyczerpująca wycieczka ze wspaniałą przewodniczką Anią.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Podróż bardzo intensywna, ale zgodnie z programem. Pilot p. Daria spełniła swą rolę w 100 %. Trochę rozczarowania w kanionie Colca gdyż była zbyt duża mgła, nie mogliśmy cieszyć się widokami na jakie liczyliśmy. Mamy po 70 lat i daliśmy radę bezproblemowo znieść trudy podróży. Ta podróż pozostawia wrażenia niezapomniane. Awaria z wykolejeniem pociągu powrotnego z Machu Picchu i krótki postój związany z usunięciem awarii to tylko dodatkowe emocje, które teraz wspominamy z uśmiechem. Wrażeń bardzo dużo i to takich niezapomnianych.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
To była intensywna wycieczka pełna wrażeń. Do Peru lecieliśmy liniami KLM przez Amsterdam, gdzie oczekiwaliśmy parę godzin. Samolot był bardzo wygodny, sporo miejsca na nogi nawet w klasie ekonomicznej oraz oferował w cenie sporo posiłków, napoje alkoholowe i inne. Po dotarciu do hotelu w Limie wieczorem, po drobnym poczęstunku ( i tak po podróży samolotem nie można było być głodnym), wszyscy poszli spać, aby rano wyruszyć w drogę. Pierwszym punktem było Małe Galapagos, niezwykła wyspa słynąca z eksportu guana, stanowiąca rezerwat ptactwa i zwierząt morskich, gdzie można nawet pingwiny zobaczyć. Kolejną przygodą był przelot nad płaskowyżem Nazca, aby pooglądać rysunki, stworzone być może przez kosmitów. Na pewno warto dopłacić za ten przelot, gdyż widoki są niezwykłe. Lecimy wspaniałym, małym samolocikiem, do którego musieli nas zważyć zanim skompletowali pasażerów. Lotnisko w Nazca jest też najlepszym miejscem na zakupy pamiątek, są tam najniższe ceny i mają świetne koszulki z dobrej bawełny. Jeśli chodzi o poruszanie się w Peru, jeździliśmy wygodnym autokarem z klimatyzacją, a nasz pilot pan Piotr znakomicie dbał o wycieczkowiczów, od zapewnieniu i informacji o postojach po drodze, po rady, w co się ubrać dnia następnego. Doskonale wiedział kiedy potrzeba nam podstawowych informacji, a kiedy można poopowiadać więcej, nie zanudzając przy tym. Na początku wycieczki codziennie spaliśmy w innym hotelu, natomiast pod koniec wycieczki były 2 noce na wysokościach w Arequipie (ok 3800 m n.p.m.) i kolejne 3 noce w Cusco ( trochę niżej ok 3400 m n p.m.). Niemal wszyscy odczuli przebywanie na wysokościach, maksymalnie byliśmy na przełęczy o wysokości ok 4900 m n.p.m., gdzie był punk widokowy. Cieszyliśmy się że na naszej wyprawie nie ma większego trekkingu, gdyż byłoby ciężko. Czuliśmy ból głowy jak po zakrapianej imprezie, a pomagało żucie liści z koki, co jest całkowicie legalne i normalne w Peru, picie herbatki z koki lub żucie cukierków również z koki. W autokarze dostępny był też tlen, jeśli ktoś się gorzej poczuł, mógł skorzystać. Wszędzie po drodze widzieliśmy przesłodkie lamy. Stada lam i alpak na wypasie oraz wystrojone lamy z babciami, które tylko czekały aby sobie z nimi robić zdjęcie. To co się nie udało, to wyprawa do Boliwii, ze względu na zamknięte drogi i zamieszki. Jezioro Titicaca zwiedzaliśmy od peruwiańskiej strony, byliśmy na wyspie Uros i dodatkowej uroczej małej wyspie. Punktem kulminacyjnym programu była oczywiście wyprawa na Machu Picchu. Jechaliśmy tam z hotelu 2h autokarem, następnie 2h specjalnym pociągiem z cateringiem i 0.5h autokarem jazdy pod górę. Wychodzimy z autokaru pod samym wejściem do tego cudu świata, następnie jest mały kawałek pod górę i już jesteśmy na ruinach gdzie spacerujemy ok 4h, co jest naprawdę optymalnym czasem. Było to wspaniałe i niesamowite doświadczenie. Ogólnie trzeba się przygotować na długie jazdy autokarem, na smaczne jedzenie, świetne widoki, słodkie lamy, wygodne hotele oraz na ogromną zmienność temperatury. Ilość wrażeń rekompensuje wszelkie trudy, ale dobrze zrobić sobie po powrocie parę dni wolnego :). Polecamy!
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Polecam
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wspaniały przewodnik poza tym wycieczka godna polecenia. Dwa minusy to: 1. brak w programie pływających wysp Indian Uru (Boliwia) co dawniej było w programie tej wycieczki organizowanej przez RAINBOW. W zamian żenujaca wyprawa do wyspy słonca - kompletna strata czasu. Miejsce stworzone pod turystów. Zero autentyczności "mydło i powidło" 2. Ranny wylot z Cuzco do Limy. Pobudka o 3:00 rano. Cały dzień stracony. Wszyscy na wycieczce pukali się w głowę a przewodnik przepraszał że to nie on organizował plan przrelotu.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Chciałbym się podzielić wrażeniami po powrocie z wycieczki - Cuda świata - Machu Picchu. Na wycieczce tej byłem razem z żoną i oboje jesteśmy pod ogromnym wrażeniem pod względem odwiedzonych miejsc jak i organizacji samej wycieczki przez naszą przewodniczkę. Panią Darię. Na każdym kroku czuliśmy się bardzo zaopiekowani i odnosiliśmy wrażenie że Pani Daria jest bardzo profesjonalną osobą ale i bardzo miłą i wesołą co dawało się odczuć na każdym kroku naszej wycieczki. Chciałbym jeszcze nadmienić że wycieczka ta jest bardzo wymagająca i dość trudna jednak dzięki takiej przewodniczce jak Pani Daria dało się ją przejść bez większych problemów. Trasa wycieczki jest bardzo dobrze zorganizowana i dzięki temu organizm miał czas na aklimatyzację do wysokości. Leki ziołowe na dolegliwości wysokościowe są dostępne w każdej aptece i są bardzo skuteczne. Polecamy również liście koki do żucia o które Pani Daria bardzo dbała i polecała każdemu. Także działają. Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni z wycieczki a także z Pani Darii którą bardzo serdecznie polecamy.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Przewodnik Michał – gość petarda. Zabawny, wyluzowany, fajnie integrujący grupę, zawsze służący pomocą. Bardzo dobrym rozwiązaniem było założenie grupy na Whatsapp i tam przekazywanie wszystkich informacji. Podziękowania również za udostępnianie własnego Internetu w autobusie. Samej wycieczki nie będę opisywał, bo każdy chyba zapoznaje się z programem. Postaram się skupić na rzeczach praktycznych i takich, których mnie zabrakło przed wyjazdem. - Nie ma potrzeby zabierania jakiś wybitnie trekkingowych butów. Spokojnie obleci się całą trasę adidasach (tylko nie płaska podeszwa). - Środki na komary – zabrane, ale pryskaliśmy się tylko na Machu Pichu i to raczej zachowawczo. - Warto zabrać jakiś spray do nosa np. wodę morską/olej lniany lub migdałowy. Większość wycieczki ma miejsce w klimacie pustynnym i wszystkim bardzo wysychała śluzówka w nosie, tworząc krwawe strupy. Nawilżające krople do oczu też będą dobrym pomysłem. - warto zabrać również środki do opalania, słońce bywa bardzo zdradliwe. - w naszej grupie nikogo nie dopadła jakoś bardzo choroba wysokościowa. Jednak wszyscy braliśmy praktycznie od 2 dnia profilaktycznie Diuramid i uważam, że jest to niezbędne. I polecam ten środek zabrać z Polski. - co do tlenu. Zabrałem 5 butli (takich turystycznych 15L) z Polski – 4 z nich musiałem wyrzucić na lotnisku w Cuzco. I na nic nie pomogły tłumaczenia, że przeleciały przez Atlantyk i było spoko, a tu robimy problem na 1,5h trasie. Nie i cześć. O czym natomiast nikt nie wspominał – w czasie podróży na wysokościach w busach i hotelach tlen jest dostępny. Nie ma więc sensu zabieranie go z Polski. - teoretycznie w busach jest Internet. Nawet telefon go wykrywa, z max zasięgiem. I co z tego? Jak kierowca mówi, że nie ma to nie ma. Hasła nie da i cześć (tu wchodził z pomocą Michał udostępniając swój Internet). - Nazca – lecieć awionetką czy nie lecieć? W naszej grupie tylko jedna osoba nie lubiąca wysokości zrezygnowała, pozostali wszyscy poszli. Małżonce było po locie lekko niedobrze, ale mówiła, że dało się wytrzymać. Pilot awionetki pokazuje skrzydłami malunki, co powoduje przechylenia samolotu, ale nikt nie wymiotował. Mimo wszystko uważamy, że warto. - Zakupy – generalnie oprócz rzeczy typowych dla danego miejsca (typu pamiątki z Nazca kupimy tylko w Nazca), to zdecydowania cała większość „fajansu” się powtarza. Najlepiej z większymi zakupami wyczekać do samego końca, do miejscowości Pisac. Jest tam bardzo duży wybór i chyba najlepsze ceny. Małe lamy (breloczki) można spokojnie kupić za 1-2 sole, gdzie wcześniej za takie same wołano 5 albo więcej. Warto się potargować. Dużym rozczarowaniem pamiątkowym była Boliwia, gdzie czuliśmy się jak w naszych górach albo nad morzem – mnóstwo badziewia z Chin, w ogóle nie powiązanych z regionem typu labubu albo dewocjonalia. Peru pod tym kątem jest dużo lepsze. Na boliwiany wymieniłem ok. 40 zł tylko na napoje do obiadu i w zupełności to wystarczyło. Jeśli chodzi o wyroby z alpaki – lokalsi też kręcą i oczywiście na metkach wszystko ma 100% alpaka/baby alpaka. Ale bardzo często są to rzeczy z domieszką wełny owczej. Nie ma się co łudzić, że sprzedadzą za np. 30 soli coś z czystej wełny alpaki. Nie mówię, ze te produkty z domieszką nie są fajne, bo często są. Mało tego, dla nas jako dla turystów – ciężko to faktycznie odróżnić. Mówię tylko, że warto mieć z tyłu głowy, że nie koniecznie muszą mówić prawdę (to jak w górach – każdy serek „góralski” to na 100% z owczego mleka ;) ). Jeśli chcesz coś kupić faktycznie 100% wełny z alpaki, pytaj pilota lub przewodnika gdzie. - Przejściówki do gniazdek – w zdecydowanej większości miejsc (chyba poza Cuzco) na spokojnie w gniazdka wchodziły nasze wtyczki. Oczywiście warto mieć na wszelki wypadek, ale działać działało. Była możliwość ładowania telefonów w autobusach, ale w większości na kabel USB. - Suszarki do włosów – coś szczególnie istotnego z punktu widzenia Pań – w większości hoteli są, a jak nie ma to na recepcji służą pomocą – nie ma z tym problemu. - Prysznice – są w większości hoteli (czasem zamiast brodzika była wanna). Co ciekawe, słuchawka jest zawsze na stałe przytwierdzona do ściany. - Hotele – w większości ok, większość w fajnym standardzie. Najsłabszy chyba w Chivay, ale to tylko jedna noc. - Warto iść na termy, droga na termy mocno wyboista, ale był to fajny relaks. - Temperatury - kilka osób pisało w opiniach, że jest zimno w hotelach. Byliśmy w drugiej połowie września i absolutnie nie było problemu. Zdarza się, że w pokojach hotelowych jest farelka, bardzo gruba i ciężka kołdra – my w większości nie korzystaliśmy i było nam zwyczajnie ciepło. Inna sprawa że lokalsi to straszne zmarzluchy. Gdy my chodziliśmy w dzień w krótkich rękawkach i było nam przyjemnie ciepło – oni w kurtkach, pod tym sweter i jeszcze bluza. - Jedzenie – bardzo smaczne, choć momentami monotonne. A po kilku dniach wszechobecna herbatka z coki już wychodziła wszystkim bokiem. Króluje kurczak i dania warzywne, ale nie było chyba problemu, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Można było spróbować dań z aplaki i świnki morskiej. Jeśli spodziewamy się All inclusive z Turcji, to będziemy rozczarowani. Wybór był, ale raczej skromny. Warto próbować lokalnych owoców. Śniadania zawsze w formie bufetu, przy bardzo wczesnych wyjściach z hotelu typu 3 rano braliśmy boxy ze sobą. Peru słynie z kawy, ale ta dostępna na śniadaniach była niedobra. Na dobrą kawę zatrzymywaliśmy się i chodziliśmy osobno. - Internet – bez problemu dostępny w hotelach i większości restauracji. - Waluta – w naszym przypadku wystarczające było ok. 1200 soli łącznie na 2 osoby. Kupiliśmy za to pamiątki dla siebie i bliskich + np. napoje w restauracjach. Osobiście sole zabrałem ze sobą z Polski, ale nie ma problemu na miejscu wymieniając np. dolary – tu znowu pomocny był Michał, który pomagał np. z tłumaczeniem.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka godna polecenia bardzo ciekawa. W zakresie problemów z wysokością nie sprawdzały się miejscowe praktyki żucie... czy tabletki najlepiej sprawdził się wzięty z Polski w butli (wielkości lakieru do włosów ) tlen . Jedna dwie butle na osobę cena poniżej 100zł za komplet. Przy problemach należy pytać o dostępność tlenu w hotelach -bywa rożnie.