Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ten przebój lat 80. towarzyszył nam w przygotowaniach do wyjazdu. Jeśli założyć, że piosenka nie kłamie, to byłyśmy przygotowane na złote świątynie, tętniące nocne życie i salony masażu. Jednak to co zobaczyłyśmy na miejscu przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Ale zacznijmy od początku... Na termin wyjazdu wybrałyśmy grudzień, licząc że na miejscu przywita nas upalne lato. Już pierwszy oddech tajskim powietrzem zasygnalizował, że temperatura wynosi prawie 30 st, a wilgotność można porównać do sauny. Turystów przybywających na Hawaje witają naszyjnikiem z kwiatów, natomiast największe tajskie lotnisko Suvarnabhumi raczy pasażerów widokiem przepięknych storczyków ułożonych w girlandy, kwietniki, kolorowe kompozycje. Tajlandia jest zwana krajem orchidei, te kwiaty służą do ozdoby świątyń, wykonuje się z nich amulety a ich plantacje stanowią atrakcję turystyczną. Po odbiorze bagaży zostaliśmy przywitani przez pilotów Rainbow Tours. Okazało się, że biuro ma w ofercie kilka programów zwiedzania i nasza liczna grupa z samolotu podzieliła się na kilka autokarów i ruszyła w swoje strony. Oficjalnie zaczęła się nasza przygoda o nazwie "Esencja Tajlandii". Po kilkunastu godzinach spędzonych w samolocie, byliśmy jednocześnie zmęczeni jak i głodni wrażeń. W drodze do pierwszej atrakcji nasz pilot przedstawił nam najważniejsze zasady funkcjonowania turysty w tym egzotycznym kraju. Szybka przesiadka i z autokaru znaleźliśmy się w łodziach pływających po Khlongach – to jedyny taki wielofunkcyjny system kanałów, które służą w celach transportu, handlu a nawet jako kanalizacja. Na podziw zasługują wysokie umiejętności prowadzących nasze łodzie, nawet na ruchliwych „skrzyżowaniach” potrafili nimi bezpiecznie manewrować. Chociaż dzisiaj ten tradycyjny sposób transportu jest rzadziej używany, to warto było przekonać się, dlaczego Bangkok jest nazywany Wenecją Wschodu. Wieczór w stolicy Tajlandii jedni spędzili na odpoczynku, inny ruszyli w miasto. Po zachodzie słońca, kiedy temperatura staje się bardziej przychylna dla spacerowiczów, na ulicach zaczyna się zbierać kolorowy korowód. Rozkładają się garkuchnie, masażystki zachęcają do skorzystania ze swoich usług, ze straganów czuć owoc duriana( fotografia 1). Wszyscy są uśmiechnięci, wspólnie spożywają posiłek w przydrożnym barze, można się poczuć jak członek tej społeczności. Drapacze chmur przeplatają się z barakami slumsów, siedziby światowych korporacji rzucają cień na ołtarze Buddy (fotografia 2). Taki właśnie jest Bangkok – to miasto kontrastów, które trzeba zobaczyć na własne oczy. Kolejny dzień to pierwsze spotkanie z charakterystycznymi tajskimi świątyniami. Świątynia Wat Traimit z największym na świecie posągiem Złotego Buddy to dopiero przystawka. Niewiarygodne, że ta rzeźba ważąca ponad 5 ton, pozostawała w ukryciu przez 200 lat, a jej ogromną wartość odkryto przypadkiem (fotografia 3). Jakby wrażeń było mało kolejnym punktem programu był Pałac Królewski. Historia tajskiej rodziny królewskiej pełna jest kontrowersji, skandali, afer finansowych i obyczajowych. Dobrego imienia króla strzeże policja, a każda obraza Jego Królewskiej Mości może skutkować noclegiem w więzieniu. Nie dziwi więc fakt, że reprezentacyjne posiadłości króla są pełne złota i przepychu (fotografia 4). Cały kompleks pałacowy składa się z wielu budowli, w tym wyróżniającej się europejską architekturą Chakri Mahaprasad Hall oraz Świątyni Szmaragdowego Buddy – Wat Phra Kaew. Ciekawą atrakcją tego dnia była również wizyta na tradycyjnym targu kwiatowym. To tam zaopatrują się miejscowi sklepikarze, a oprócz świeżych kwiatów kupić tam można egzotyczne owoce i warzywa. fotografia 5). Wieczorem dla chętnych przewidziany był udział w widowisku Siam Niramit, z udziałem tancerzy, żywych zwierząt i efektów audiowizualnych. Gorąco polecamy tę wycieczkę fakultatywną. Jeśli do tej ktoś nie zrobił zakupów to dzień czwarty da ku temu kilka okazji. Po raz kolejny mieliśmy okazję popływać łódkami po tajskich kanałach. Na własne oczy przekonaliśmy się jak wyglądają typowe domostwa, jak tubylcy radzą sobie z codziennymi czynnościami jak np. suszenie prania czy „garażowanie” łodzi ( fotografia 6). Nasze zdumienie wywołały liczne warany wygrzewające się na brzegu. Rejs na tradycyjny Pływający Bazar to nie tylko kolejna okazja by rozkoszować się widokiem kanałów, ale i możliwość wypróbowania swoich umiejętności handlowych w trakcie targowania się ze sprzedawcami pamiątek ( fotografia 7). Kolejny punkt wycieczki to gratka dla miłośników historii i dramatów wojennych. Po przejeździe do Kanchanaburi zobaczyliśmy słynny Most na rzece Kwai oraz muzeum poświęcone jego budowniczym. Duże wrażenie zrobił na nas cmentarz jeniecki, z mogiłami żołnierzy z całego świata poległych w obozach pracy. Chętni mogli skorzystać z rejsu statkiem po rzecze Kwai. Tajlandia to nie tylko okazałe świątynie, ale i niespotykana nigdzie indziej fauna i flora. Piątego dnia mieliśmy okazje na przekonać się o tym dosłownie na własnej skórze. Po niedługim przejeździe autokarem zatrzymaliśmy się w Parku Narodowym Erawan. Główną atrakcją są piękne wodospady zlokalizowane na siedmiu poziomach wysokości (fotografia 8). Najbardziej wytrwali wdrapali się na najwyższy poziom, pokonując śliskie kamienie i korzenie drzew. Dla najodważniejszych była przewidziana nagroda w postaci naturalnego peelingu w wykonaniu ryb zjadających martwy naskórek (fotografia 9). Ci który nie byli gotowi na wspinaczkę mogli podziwiać dowody istnienia lokalnej legendy o duchach, zamieszkujących te wzgórza. Według mitu przyszłe panny młode powinny obłaskawić owe zjawy prezentami w postaci kobiecych akcesoriów czy pięknych sukienek ( fotografia 10). Taki widok może dziwić turystów, ale jest to część lokalnej kultury, której przez chwilę stajemy się częścią. Po tych intensywnych doznaniach czekała nas dłuższa podróż autokarem do dawnej stolicy Tajlandii - Ayutthayi. Mieliśmy okazję zobaczyć ruiny pałaców budowanych przez Khmerów, kompleks świątynny i kamienne posągi ( fotografia 11). To właśnie na tym etapie wycieczki okazało się, że Kambodża jest równie ciekawym krajem, z bogatym dziedzictwem kulturowym, które powinno znaleźć się na liście naszych kolejnych podróżniczych destynacji. W tej części naszej podróży poznaliśmy wiele zasad i wierzeń, którymi Tajowie kierują się na co dzień. Spotkaliśmy wieszczki wróżące z bambusowych patyczków i buddyjskich mnichów żyjących według określonych reguł (fotografia 12). Prang Sam Yod to kolejna świątynia na naszej trasie. Jej główną atrakcją było stado małp, które zamieszkują jej okolice od lat ( fotografia 13,14). Ta świątynia wybudowana w stylu khmerskim jest bardzo bogato zdobiona rzeźbami mistycznych postaci. Mieszają się tu wierzenia religii hinduistycznej i buddyjskiej. Atrakcyjności temu miejscu dodawały liczne mity i legendy opowiadane przez przewodnika. Następnym przystankiem było miejsce kultu Tajów – odcisk stopy Buddy. Po kilku dniach zapoznawania się z kulturą, wierzeniami i bogactwem zabytków Tajlandii przyszedł dla nas czas na kilkudniowy odpoczynek. Chętni mogli wybrać się na rewię tranwestywów, znaną atrakcję tajskiego nocnego życia. Jako miejsce docelowe wypoczynku wybrałyśmy Hotel Asia Pattaya. Ten czas wykorzystałyśmy na opalanie i samodzielne zwiedzanie miasta Pattaya. W tym kurorcie na szczególną uwagę zasługuje Sanktuarium Prawdy, świątynia całości zbudowana z drewna tekowego. Budowla wyjątkowa z skali całego kraju (fotografia 15). Miałyśmy też liczne okazje do skosztowania miejscowych specjałów jak legendarny Pad Thai czy świeża woda kokosowa ( fotografia 16,17).
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Lot bezpośredni dremlinerem z Warszawy do Bangkoku trwał 9 godzin,zaś z powrotem,aż 11 godzin.Samolot bardzo wygodny jak na LOT,z indywidualnym monitorkiem,gdzie można było śledzić lot lub sluchać muzyki albo oglądać filmy.Jedynym minusem było brak cateringu.Trochę jednak przesada,zeby za kanapkę bez rewelacji płacić 12 zl. a z powrotem za taką samą 15 zł :D ale to w końcu LOT hehe. Na lotnisku przywitał nas sympatyczny pan Łukasz oraz miejscowy przewodnik <niestety imienia nie zapamiętałem>Było bardzo gorąco około 40 stopni.Nasza grupa liczyła 38 osób ,była sympatyczna w różnym wieku i bardzo punktualna nikt sie nie spóżnial :) Prosto z lotniska udaliśmy się do chińskiej dzielnicy,gdzie znajduje sie Złoty Budda.Minusem zwiedzania było mieć posiadanie długich spodni przewiewnych bo naprawde było strasznie gorąco. Obok świątyni znajdują sie liczne sklepiki z pamiątkami i kantor wymiany walut.Nie trzeba wymieniać całej gotówki,ponieważ na całej trasie jest wiele kantorów.Jest bardzo tanio i za grosze można wszstko kupić .Ja mialem 8000 tys batów i jeszcze musialem z powrotem wymienić na dolary.:) Ciekawą sprawą jest to,że kurs bata jest wyższy w przypadku 50 i 100 USD za dolara płacili około 35 batow a w przypadku 5 -10- 20 34baty.Niestety trzeba odstać swoje w kolejce . Hotel Royal River jak dla mnie był ok duże przestronne pokoje , duzy balkon z widokiem na centrumHotel posiada basen z leżakami .Minusem było brak internetu nawet w logbby.W pobliżu hotelu znajduje sie sklep 7 Eleven bardzo dobra i tania sieć spożywcza na całej trasie w kazdym miejscu blisko kazdego hotelu zawsze mozna było dokupić napoje lub inne rzeczy.Posiłki w hotelu były bardzo dobre i smaczne i duży wybór....Obok hotelu było kilka reustauracji gdzie można było skosztować tajskich przysmaków za nie wielką cenę :) Nastepny nocleg nasz mieścił sie w Panilion Rim Kwae Resort .Kompleks domków drewnianych znajdował sie na odludziu.Otoczenie bardzo miłe cisza spokój dzika przyroda jesli ktoś to lubi. Niestety dla mnie to był najgorszy nocleg.Domki drewniane,śmierdzące z duzymi mrówkami,pająkami i jaszczurkami, uważam, że biuro powinno zastanowić sie nad zmianą hotelu, bo nie każdemu takie warunki odpowiadały.Cieszę sie,że tylko jedną noc tam spędzilismy.Plusem było dostępne Wi-Fi w okolicy recepcji,dobre smaczne jedzenie i dwa baseny. Kolejny nocleg okazał sie stosunkowo do poprzedniego luksusem :D Hotel Classic Kameo jest luksusowy, raczej bym powiedział, że to apartament z,duzym pokojem aneksem kuchennym oraz darmowym WI-Fi i balkonem z widokiem na basen i jackuzi.Posiłek w formie bufetu był bardzo samczny <minusem we wszstkich hotelach były dodatkowo płatne napoje do obiado-kolacji woda 40 batów cola 50 batow piwo ok 100 batów.Hotel znajdował sie w Ayutthayi gdzie zwiedzaliśmy świątynie i jej ruiny zrobiło na mnie to duże wrażenie :) W Nakhon Ratchasima nocujemy w hotelu Sima Thani. Minusem tego noclegu było to,że część grupy nocowała w głównym gmachu ,a druga część w skrzydle.Denerwującą sprawą było to,że nie działaly karty do windy ,a także labirynty i km aby np odwiedzić znajomych w głównym gmachu.Tak bylo w przypadku moim ,że znajomi dostali pokój w głównym gmachu ,a ja w skrzydle to byla masakra jeśli chodzi o odwiedzanie kogoś.Wi -Fi działało jak sie należy.Hotel posiadał również basen oczywiście z którego skorzystałem.Hotel jest położony nie daleko ulicy, gdzie znajdują sie knajpki i stoiska z tanim jedzeniem, a takze sklep 7 Eleven.Miła i bezpieczna okolica. Nie ukrywam,że nie mogłem doczekać się przyjazdu do Pattayi.Zamieszkujemy w hotelu Cholchan znajdujący sie 10 km od ścisłego centrum.Hotel jak na moje oko bardzo fajny,duzy bardzo dobra reustauracja <tania>Niestety brak darmowego Wi-Fi,aż dziwne ze pobierają opłaty za korzystanie 300 batów za 2 dni w takim hotelu.Pokoje jak dla mnie ok, bez rewelacji trochę śmierdziało, stare meble, ale spoko dało sie tam zamieszkać.Niestety pojawiła sie tam jaszczurka .Hotel posiadał ładny basen z palmami a tuż za nim promenadę z malutką plażą.Hotel zapewnia 3 razy na dobe tam i z powrotem darmowy transport do centrum.Można także jechać w kilka osób taksówką koszt w jedną stronę około 60 batów ,skorzystałem z tej okazji Przeszedłem sie głównym deptakiem wzdłuż plaży, gdzie stało mnóstwo prostytutek i facetów oferujących coś.....hehe Nastepnie trafiłem na Walking Street tam to sie dopiero toczy życie same kluby i stojące gołe prawie dziewczyny zachęcające do wejscia do klubu.Rano w kilka osób podjechaliśmy w kierunku molo gdzie znajduje sie wielki napis PATTAYA i stamtąd odpływają statki za 30 batów w jedną stronę lub szybkie motorówki za 300 lub 400 batów w jedną stronę na wyspę Ko Lan.Osobiście polecam dla bezpieczeństwa szybką motorówkę,ponieważ łodzie zabierają wiecej ludzi niż powinna.Po 30 minutach przybyliśmy na wyspę,Wyspa jest bardzo mała mozna ją obejśc na piechotę,a także wynając skuter lub auto z kierowcą lub skuter z kierowcą . Skuter na cały dzień 200 batów auto z kierowcą 50 batów. Na wyspie znajduję sie kilka plaż z białym piaskiem, licznymi knajpkami gdzie można dobrze zjeść.Można wypożyczyć za 100 batów leżaki,koła duże do pływania a także skorzystać z przejażdżki bananem 400 batów lub skuterem 1200-1800 batów z którego skorzystałem.:) Osobiście poszedlęm sobie na piechotkę w zdłuż całej wyspy, widoki z góry były niesamowite warte tej drogi Po kilku godzinnym leniuchowaniu udaliśmy sie w drogę powrotną,ponieważ wieczór mieliśmy zaplanowany w Alcazar.Alcazar to rewia transwestytów gdzie naprawdę można sie pomylić hehe
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
To że Tajlandia jest piękna i warto ją zobaczyć, nie ulega wątpliwości. Z racji iż mam oceniać bardziej biuro niż kraj, do konkretów: PILOCI: Pani Weronika - mistrzyni. Tajlandię ma w jednym palcu. Miła, zorganizowana, pomocna. Ciekawie opowiada - w trakcie jazdy autokarem opowiadała nam o zwyczajach Tajów, o ustroju, o religii itp. Nie była męcząca ani nudna. Odi - super gość, Taj, oprowadzał nas po obiektach do których biali piloci nie mają wstępu. Gdybyście się bali że się zgubicie macie pewność, Odi zawsze was znajdzie. HOTELE: Bardzo dobre, dobre i przyzwoite. Oczywiście były osoby które narzekały na stare fugi w łazience, a na część wypoczynkową wycieczki wybierały Hilton, ale dla osób "normalnie wymagających" bez żadnych zastrzeżeń. Faktem jest że Tajowie nie dbają tak o porządek i dom jak Europejczycy, ale nic złego nie można powiedzieć o poziomie hoteli. Co innego toalety w zwiedzanych obiektach - tam lepiej nie dostać rozstroju żołądka, bo w toaletach nie ma mydeł, często nie ma spuszczanej wody itp. JEDZENIE: Przepyszne i bardzo dużo, wręcz nie do przejedzenia. Proponuję kupienie polskiej wódeczki i popijanie, bo jednak jest to kuchnia do której Europejczyk nie jest przyzwyczajony. WYCIECZKI Z PROGRAMU: Świetne jeżeli idzie o świątynie w Bangkoku i Ayutayya, trochę słabiej jeżeli chodzi o słynne wodospady Errewan, targ kwiatowy i targ na wodzie. Te wodospady to mały strumyczek, jak dla mnie, podobnie targi, nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. To kwestia upodobań, bo np mój mąż był zniesmaczony Miastem Małp i szybko chciał wyjść z niego, brzydził się i małp, i smrodu. WYCIECZKI FAKULTATYWNE: Polecam Teatr Siam Niramit - przepiękne show. Cieszyło się małym wzięciem, a nie warto na nim oszczędzać pieniędzy. Piękne stroje, piękna muzyka. Klimatyzacja rozkęcona do tego stopnia, że trzeba było ubierać swetr. Polecam Rewię Alcazar - naprawdę są to cuda chirurgii plastycznej. Nie ma w tej rewii nic niestosownego ani wulgarnego. Polecam także Orgody Noonk Noach w Pattaya - ogród sam w sobie jest troszkę kiczowaty, ale w trakcie zwiedzania jest też cyrk w którym występują słonie. Malują obrazy, tańczą, grają w piłkę, coś wspaniałego. Wyspa Koh Lan - ładna, woda ciepła tylko uważajcie z opalaniem, nawet dla ciemnej opalonej skóry to zetknięcie ze słońcem może się skończyć poparzeniem. Jeżeli będziecie w Pattaya to obowiązkowo należy się udać do Sanktuarium Prawdy - najpiękniejsza świątynia jaką widziałam w życiu i żadne zdjęcie w internecie tego nie odddaje. Nie rozumiem w ogóle dlaczego tego nie ma w programie wycieczki. Cała świątynia wykonana jest ręcznie i zapiera dech w piersi. Ogólnie biuro spisało się świetnie, wyjazdy na czas, na nic nie trzeba było czekać. Autobus klimatyzowany. Jedynie czego mi zabrakło, to poniańczenia mnie na lotnisku. Jeżeli ktoś leci pierwszy raz to może się bać że zginie na lotnisku i powinien być ktoś kto grupę za rękę poprowadzi. My szliśmy za tłumem i ostatecznie udało się trafić do pilotki czekającej na nas na lotnisku:-)
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
WSPANIAŁA OBSŁUGA WYCIECZKI W TAJLANDIA KIEROWCA WSPANIAŁY PILOT TEŻ PIEKNE WIDOKI W PARKU NARODOWYM
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka dobrze zorganizowana o akceptowalnym poziomie intensywności. Program zrealizowany w całości. Przepiękne widoki i znakomite uliczne jedzenie. Bangkok nocą to wyzwanie (uliczki zapełnione ludźmi, stoiskami z jedzeniem i napojami, grillami, i innymi cudawiankami). Polecam rejs statkiem po Menamie z kolacją w formie bogatego bufetu - zdecydowanie na bogato! Przejażdżki łodziami po kanałach również nie można pominąć (piękne widoki, możliwość zakupu przepysznych owoców bezpośrednio z łodzi - targ wodny). Park Narodowy Erawan zachwyca swoim klimatem i bujną roślinnością. Wodospady nie zachwyciły z powodu małej ilości wody (pora ciepła i sucha). Niemniej skorzystałem z kąpieli w wodospadach (spotkanie w trakcie kąpieli z waranem bezcenne). Większa część wycieczki to zwiedzanie świątyń. Świątynie zachwycają swoim bogactwem i przepychem ich wnętrz. Wracając do Bangkoku niesamowite wrażenie zrobił Pałac Królewski. Kompleks budynków zachwyca swoją architekturą, kolorystyką i bogactwem. Przejazdy pomiędzy kolejami punktami programu odbywały się zgodnie z planem. Pilot i lokalny przewodnik stanęli na wysokości zadania. Autokar klimatyzowany, profesjonalizm kierowcy. Zakwaterowanie w hotelach na objeździe to miłe zaskoczenie. Widać, że B.P. Rainbow wczytuje się w komentarze. Pokoje przestronne z wygodnymi łóżkami, łazienki czyste wyposażone w niezbędne kosmetyki. Wyżywienie urozmaicone i smaczne. Wyjazd zdecydowanie za krótki. Jestem zachwycony wszystkimi miejscami, które odwiedziliśmy w trakcie całej wycieczki. Warto samemu to wszystko zobaczyć na własne oczy. Pierwszy pobyt w Tajlandii i nie ostatni. Na pewno wrócę do Tajlandii w następnym roku, na dłuższy pobyt :-)
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
POLECAM KAŻDEMU!! Przepięknie spędzony czas, aktywny, ale nie męczący program, ZNAKOMITA PRZEWODNICZKA -PANI MARTYNA, przyjemne miejsca noclegowe, znakomita temperatura na zewnątrz
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka generalnie bardzo przyjemna. Organizacja super, wszystko się spinało, hotele czekały, walizki dojeżdżały na objeździe do/z autobusu bez problemów. :-) Pilotka Patrycja - bardzo kompententna, super opowiadała o Tajlandi i Tajach. Kraj piękny, bardzo dobre jedzenie w mobilnych garkuchniach, czy knajpkach - trzeba chodizć tam, gdzie jest wiele miejscowych. Mimo, zę warunki sanitarne w tych restauracjach/garkuchniach jak na europejskie standardy były tragiczne, to nikogo z całej wycieczki nie dopadłą żadna zemsta (Ramy, Faraona itp). Pogoda dopisała. Program wycieczki nie za intensywny, co prawda ostatni długi przejazd do Pattayi trochę długi, ale i filmy o Tajlandi i opowieści Pilotki umiliły podróż. Można było zobaczyć i Bangkok, ale i prowincję, tak więc można sobie wyrobić jako takie zdanie o tym kraju. Również kąpiel w wodospadach jest bardzo sympatycznym przeżyciem. Ale były też minusy. Hotele dość zużyte, ale czyste, z czystą pościelą i ręcznikami oraz ciepłą wodą w kranach (dla porównania na Kubie woda to ruletka). Moim zdaniem główną wadą były śniadania. Mały wybór, a w porównaniu z tajską kuchnią serwowaną na ulicach bardzo ubogie. Największą porażką jest niestety ostatni hotel Cholchan Pattaya Beach Resort. Niedość, że dość zużyty i nie pierwszej młodości, to przede wszystkim położony bardzo daleko od centrum. Będąc tam na 2 noce jest to trochę problematyczne, gdyż dojazd do centrum trzeba organizować tuk-tukami lub taksówkami. Hotel de facto nie ma plaży (niby, jest, ale mała i zamknięta, bo bardzo brudna woda). Warto byłoby rozważyć lokowanie wycieczek bliżej centrum.Koszty wynajmu porównywalne, a oszczędziłoby to klientom sporo pieniędzy na transport po mieście. W ostatni dzień cały jest do własnej dyspozycji, a jeżeli ktoś nie chce/umie/może zorganizować sobie dnia, to siedzi na przedmieściu. R.pl mógłby w tym dniu zrobić jakąś fakultatywną wycieczkę, chociażby do Sanktuarium Prawdy - drewniana budowla będąca cały czas w budowie z mnóstwem pięknych rzeźb - naprawdę warto to zobaczyć. Gorąco nie polecam fakultatywnej wycieczki - przejażdżki pociągiem śmierci. Jedzie się kilka przystanków zwykłym przepełnionym starym pociągiem i tyle. Widoki może ładne na profesjonalnych zdjęciach, ale podczas przejazdu niezbyt widoczne. Lepiej pójść w Bangkoku na przedstawienie lub ewentualnie na galę Alcazar. Szkoda, że w tym programie nie ma wizyty na farmie słoni, gdzie mozna się z nimi wykąpać w rzece czy pokarmić. Poza tymi kilkoma minusami, które spokojnie da się przeżyć, wycieczka generalnie bardzo udana, tak więc polecam, ale z małymi ale. Tajlandia warta powrotu, ale kolejny raz już można jechać na urlop stacjonarny na własną rękę - jest bezpiecznie, w większości można się dogadać po "łamanemu angielskiemu".
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka bardzo udana pod każdym względem: organizacyjnie,programowo,noclegowo,KULINARNIE,POZNAWCZO...Dobra propozycja dla osób świadomych dokąd się udają jak i dla tych mniej przygotowanych - wielkie ukłony dla Pani Ewy która w przestępny,bardzo ciekawy sposób wprowadzała nas w arkana i pomagała zrozumieć ten niesamowity region świata. Dziękujemy za przekazywaną wiedzę, opiekę i potężną dawkę pozytywnej energii. Dobrze ułożony plan wycieczki dający możliwość zapoznania się z historią, kulturą, architekturą Tajlandii. W tak ciekawej ofercie trudno wyróżnić którąś jej część lub miejsce. Dla nas najciekawsza była wizyta w Pałacu Królewskim w Bangkoku i Prasat Hin Phimai , kompleksie świątyń w stylu Khmerskim. Świetną atrakcją był pobyt w hotelu w Bangkoku położonym w centrum porażającej wszystkie zmysły dzielnicy Chińskiej.Przejazdy były dodatkowo uatrakcyjniane przez naszego tajskiego pilota Eya w postaci degustacji z instrukcją obsługi pysznych owoców i innych smakołyków. Część wypoczynkową w barwnej Pattayi wykorzystaliśny nie tylko na masaże tajske(obowiązkowo!), plażowanie i zakupy ale również na zwiedzania we własnym zakresie. Polecamy świątynie Sanctuary of Truth. Budowla położona nad brzegiem morza w całości wykonana z drewna, zdobiona od zewnątrz i wewnątrz z wielkim przepychem w setki rzeźbień i figur mitologicznych postaci. Koniecznie trzeba odwiedzić ogród botaniczny w Nong Nooch. Miejsce niepowtarzalne, pełne zieleni, palm, orchidei, fontann, stawów, zwierząt i innych cudów. Walking Street - TRZEBA samemu doświadczyć i wyrobić sobie pogląd - wrażenia murowane. Tajlandia - miejsce do którego już tęsknimy i z pewnością będziemy wracać.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wspaniały wyjazd i przygoda,niczym Azja Express.Bardzo dobry przewodnik Bartek Czajkowski,kopalnia wiedzy o Tajlandi,którą potrafił wspaniale przekazać.Hotele i jedzenie zarówno na objeżdzie jak i na pobycie były dobre.Był to nasz pierwszy wyjazd do Tajlandi,ale z pewnością nie ostatni.Polecamy gorąco. Małżeństwo 50+ z Zielonej Góry.