Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Witam chciałam podzielić się moimi osobistymi przezyciami i wyrazić opinie ze swojej przebytej podróży. A więc Reinbow ma naprawdę super imprezy objazdowe ,bardzo dobrze wszystko zaplanowane i zorganizowane. Wycieczka była przecudna.Tajlandia i w ludności w niej zamieszkującej można sie od razu zakochac.!!!! Kraj pełen uśmiechu.,empatii ,spokoju pozytywnie nastawieni dla turystów. Chciałam tutaj w szczególności podziękować i polecić dalej Panią przewodnik Agnieszkę. Odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu, wkłada niesamowicie dużo zaangażowania w swoją pracę i robi to profesjonalnie na każdym szczeblu. Była to dla mnie jedna z najcudowniejszych podróży w moim życiu z niesamowita cudowną grupa ludzi z Polski w okresie świątecznym. Wycieczka objęta była bardzo intensywnym i bogatym programem. Polecam z całego serca.🥰🥰🥰🥰😍🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰😍😍😍😍😍😍
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka bardzo ciekawa. Po długim locie przywitał nas cieplutki późny wieczór i usmiechnięty personel hotelu. Program interesujący, pokazujący to co najciekawsze w Tajlandii. Szczególnie Świątynie - bogate, potężne, złote. odmienna kultura, religia, tradycje, klimat oraz zwykłe codzienne życie przeciętnego Taja. Urocze wodospady w Parku Narodowym Erawan w których można się kąpać. Pływające sklepiki na łódkach, uliczne straganiki z napojami, owocami oraz przewoźne mini kuchnie z tajskim jedzeniem. Warto to wszystko zobaczyć, poczuć tamten tajski klimat i skosztować ich przeróżnego jedzenia w smakach daleko odbiegających od tych naszych europejskich. Oczywiście Markety, Restauracje i Tajskie Masaże. Wszystko to sprawi, że urlop pozostanie niezapomniany na długo. Ceny raczej przystępne jak dla nas ale nie tak tanio jak się słyszy tu w Polsce. Hotele bardzo skromne a niektóre wręcz o bardzo niskim standardzie ale jak dla mnie to nie ma większego znaczenia gdyż na objeździe pokój hotelowy to krótka noc, prysznic i przepakowana walizka. Wyżywienie raz lepsze innym razem skromniejsze ale dzięki temu jest okazja aby kupić owoce i różne przekąski i poczuć ten słodki smak Tajlandii. Wręcz warto zjeść coś na ulicy czy na postoju by zakosztować tajskich smaków daleko odbiegających od tych naszych europejskich. Warto było pojechać, zobaczyć, przeżyć i z pewnością kiedyś wrócić tam jeszcze raz.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Postanowiliśmy w końcu odwiedzić Tajlandię! Po Australii, Japonii, Meksyku, Stanach i innych interesujących miejscach, powierzyliśmy siebie Rainbow Tours, nie po raz pierwszy zresztą! I, jak poprzednio, nie zawiedliśmy się. Trasa objazdu rzetelnie przygotowana, b.ciekawa, nie nadmiernie męcząca. Widoki i miejsca bajkowe!!. Polecam także wycieczki fakultatywne, bo tym razem były świetnym uzupełnieniem trasy podstawowej. Rejs tratwą do mostu na rzece Kwei.... długo go nie zapomnimy, szczególnie momentu, kiedy rozbrzmiała dobrze znana muzyka z filmu w momencie, kiedy most wyłonił się przed nami. Pan Alan pilot: fanatycznie sprawny organizacyjnie, kompetentny, opiekuńczy, mówiący piękna polszczyzną i b. dobrym angielskim- bez wątpienia najlepszy pilot z jakim podróżowaliśmy. Widać, ze Biuro dopracowało swoją ofertę w szczegółach. Polecamy Ewa i Cezary!!!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Organizacja na wysokim poziomie.Wszystko przebiegało zgodnie z opisem .Przewodnik Pani Patrycja pełen profesjonalizm i niesamowita wiedza o Tajlandii.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Tajlandia to kraj, który nie daje się zamknąć w planie dnia ani w obiektywie aparatu. Dlatego ta wycieczka zostawiła w nas coś więcej niż wspomnienia - zostawiła esencję. A kiedy kilka dni po powrocie myślę o tej podróży, słowo TAJLANDIA samo zaczyna się rozkładać na znaczenia. T jak tempo, które w końcu zwalnia. Pierwszego dnia w Bangkoku, kiedy mieliśmy czas wolny, poszliśmy do parku Lumpini i trochę pozwiedzaliśmy miasto na własną rękę. I to był świetny start - bez pośpiechu, bez presji, za to z poczuciem, że naprawdę jesteśmy w Tajlandii, a nie tylko na objazdówce. A jak autentyczność, którą się czuje. Częste rejsy łodziami pokazały nam Tajlandię od strony, której nie da się zobaczyć z lądu. Codzienne życie mieszkańców, domy na palach, targi nad wodą, cisza przeplatana gwarem. Kontrasty były wszędzie - i właśnie one składały się na esencję tego kraju. J jak ,,jeszcze", bo ciągle było mało. Dlatego skorzystaliśmy ze wszystkich wycieczek dodatkowych. Przejazdy tuk-tukami najbardziej nam się podobały, nocne zwiedzanie dawnej stolicy było jednym z najbardziej poruszających momentów całej podróży. Ayutthaya po zmroku - podświetlone ruiny, ciepłe powietrze i opowieści, które nagle przestają być historią z podręcznika. L jak ludzie, którzy tworzą atmosferę. Polski pilot i lokalna przewodniczka byli ogromną wartością tej wycieczki. Opowiadali z pasją, humorem i sercem. Nauka tajskich słów, ciekawostki, codzienne historie, degustacja lokalnych owoców – właśnie z takich detali rodzi się esencja podróży. A jak aromaty i smaki. Lokalne targi to feeria kolorów i zapachów. Przyprawy, owoce, kwiaty, street food na każdym kroku. Degustacje egzotycznych owoców i próbowanie lokalnych specjałów były małą przygodą samą w sobie - czasem z wahaniem, czasem z uśmiechem, zawsze z ciekawością. N jak noc, która pokazuje inne oblicze. Nocne spacery, targi, światła miast i cisza świątyń po zmroku miały w sobie coś wyjątkowego. Tajlandia nocą jest spokojniejsza, bardziej refleksyjna, a jednocześnie bardzo intensywna w odbiorze. D jak dystans, który daje równowagę. Program wycieczki był idealnie wyważony - bez zbędnego biegania i zmęczenia. Odpowiedni dla osób w każdym wieku. Był czas na zwiedzanie, ale też na zatrzymanie się, rozejrzenie i zwykłe bycie w danym miejscu. I jak inspiracja, która zostaje po powrocie. Ta podróż naprawdę inspiruje - do zwolnienia tempa, do uważności, do ciekawości świata. A jak autentyczne wspomnienia. Wracamy przyjemnie zmęczeni, z kartami pamięci pełnymi zdjęć, ale przede wszystkim z głową pełną obrazów, zapachów i emocji, których nie da się idealnie uchwycić w kadrze. Dodatkowo nasz czas pobytu zbiegł się z żałobą po śmierci królowej matki, dzięki czemu mogliśmy jeszcze głębiej doświadczyć tej „esencji” - obserwując, jak obchodzona jest żałoba i jaki ogromny szacunek panuje w Tajlandii wobec rodziny królewskiej. Ponadto opowieści o duchach, o szkolnictwie, o systemie zdrowotnym - wszystko to realnie zmienia punkt widzenia na ten kraj. Nie zdecydowaliśmy się na przedłużanie wypoczynku w okresie świąt Bożego Narodzenia i uważamy, że był to idealny wybór. Ostatni dzień przeznaczyliśmy na plażowanie i opalanie (choć słońce było naprawdę niemiłosierne), a dla chętnych dostępne były wycieczki do sanktuarium slonii lub na wyspę. Hotele przez cały wyjazd były w porządku, bez zarzutu i w bardzo dobrych lokalizacjach. W pobliżu zawsze znajdował się 7-Eleven, duże galerie handlowe oraz lokalne targi. Z jedzeniem nie było żadnego problemu - nie chodziliśmy głodni ani przez chwilę. Podsumowując: wycieczka zdecydowanie przerosła nasze oczekiwania. Mieliśmy zupełnie inne wyobrażenie o Tajlandii, jak typowi turyści. Teraz poznaliśmy ją w ekspresowym tempie i wiemy jedno: chcemy wrócić - może tym razem na objazdówkę po wyspach. Bo Esencja Tajlandii to nie lista atrakcji. To suma chwil, ludzi, smaków i ciszy pomiędzy nimi. Bardzo polecamy 🌴
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
W Esencji Tajlandii znalazłam to wszystko, co warte było zobaczenia. Bogato zdobione świątynie, egzotyczne wodospady, niesamowite miasto małp, most na rzece Kwai. Był czas na odpoczynek oraz czas na rozrywkę. Wszystko zorganizowane perfekcyjne. Żadnych opóźnień, awarii, nieprzewidzianych sytuacji i niemiłych niespodzianek. Długo i mile będę wspominała tę przygodę.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Byliśmy w Tajlandii od 12 stycznia do 27 stycznia .Termin wyjazdu idealny jeżeli chodzi o pogodę. Z objazdu jesteśmy bardzo zadowoleni.Przejazdy nie były wyczerpujące, dobry autokar i odpowiednie godziny wyjazdów.Bardzo sprawna obsługa w hotelach.Jedzenie na objeździe rewelacja.W Bangkoku jest sporo czasu wolnego i można samemu ruszyć w miasto.Bezpiecznie.Najlepszym punktem objazdu był pobyt przy wodospadach Erawan. Warto tam spędzić czas nawet cały dzień. Druga perełka wyjazdu to świątynia Prang Sam Yod z mieszkającym tam małpami. Każdy dzień objazdu zaskakiwał nas czymś innym.Pilot Szymon to przemiły człowiek.Organizacyjnie wszystko miał dopilnowane, wykazał się dużą wiedzą z historii Tajlandii .Jego rady i uwagi były dla nas bardzo pomocne.Niektóre osoby twierdziły że był chaotyczny w swoich komentarzach, jednak to w jaki sposób otoczył nas opieką podczas niespodziewanej wizyty w szpitalu w Pattaya zasługuje na najwyższe słowa uznania!!! Dziękujemy. Jeżeli chodzi o wypoczynek to hotel Emerald Cove możemy polecić każdemu turyście .Przepiękna plaża, cisza, przestrzeń i wspaniałe czyściutkie morze.Generalnie dla lubiących plażę,słońce i przyrodę znajdziecie na wyspie Koh Chang. Kto szuka innych wrażeń niech wybiera hotele w Pattaya.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Komentarz Naszą przygodę z Tajlandią zaczęliśmy trochę nietypowo, bo od wycieczki po Klongach czyli rejsu łodzią po kanałach. Po nocy w samolocie, po zderzeniu z nietypową dla Polaków, grudniową temperaturą (blisko 20 stopni różnicy bo w Tajlandii było wyjątkowo chłodno, czyli 26 stopni , a w Polsce wyjątkowo ciepło jak na ten miesiąc) otoczył nas magiczny świat Bangkoku. Zaczęliśmy przygodę niejako od końca dnia drugiego, następnego dnia była zaplanowana parada z udziałem króla Ramy X i kanały miały być zamknięte dla ruchu turystycznego. Kanały, które w przeszłości stanowiły alternatywny system komunikacyjny Bangkoku a dziś są również atrakcją dla turystów, okazały się świetną zapowiedzią tego co wydarzy się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Bo z łodzi zobaczyliśmy naprawdę wiele. A dla tych, którzy pierwszy raz odwiedzili kontynent były to niejako wrota do Azji. Widzieliśmy, jak wygląda architektura, jak mieszkają lokalni mieszkańcy i jakie są ich priorytety (piękne domki dla duchów ozdobione świeżymi kwiatami, niesamowicie czyste, głównie azjatyckie samochody i może trochę mniej zadbane domostwa z praniem na wieszakach). No i oczywiście przyroda (świat roślin i zwierząt zachwycił bo i banany/kokosy na drzewach, wygrzewające się na kamieniach warany i wszędzie przepiękne storczyki). Kolejny dzień do już zwiedzanie Bangkoku. Magia kolorów, magia architektoniczna, w otoczeniu przepiękniej i różnorodnej roślinności. I wszędzie różnokolorowe storczyki zwisające z drzew. Zobaczyliśmy m.in. Świątynię Złotego Buddy, Pałac Królewski, na terenie którego znajduje się również Wat Pra Kaeo czyli świątynia gdzie przechowywany jest najsłynniejszy tajski posąg Buddy - niewielki Budda Szmaragdowy. I rynek kwiatowy w Chinatown, otoczyła nas olbrzymia ilość kwiatów tworzących magiczne kompozycje oraz lokalne owoce. A wieczorem pokaz artystyczny. Na olbrzymiej scenie tańce w strojach narodowych, i zwierzęta, i przyroda (łącznie z wodą lejącą się z „nieba”). A wszystko wplecione w wydarzenia historyczne dla Tajlandii najistotniejsze. Kolejny dzień to pływający targ w Damnoen Saduak. Pełnia pamiątek, gadżetów, lokalnych przysmaków. I wszędzie uśmiechnięci mieszkańcy. Następny etap programu to Muzeum Budowniczych Mostu na Rzece Kwai, garść wiadomości na temat kolei tajsko-birmańskiej, cmentarz jeniecki oraz przejazd tzw. Koleją Śmierci. I już przemieszczamy się do Ayutthayi, dawnej stolicy Tajlandii. Ale jeszcze po drodze Park Narodowy Erawan. Poranek w towarzystwie przepiękniejszych wodospadów, dodatkową atrakcją była niewątpliwie możliwość kąpieli w wodospadach i rybki dbające o stopy odważnych i spragnionych przygód turystów. A w Ayutthayi przywitały nas z liczne ruiny i kompleksy świątyń, między innymi świątynia Wat Phra Si Sanphet przy dawnym Pałacu Królewskim. I już po przejeździe kolejna atrakcja, miasteczko Lop Buri. Krótki postój przy świątyni Prang Sam Yod, główną atrakcją są licznie zamieszkujące ją małpy, które zawładnęły tym miejscem. Małpy są dosłownie wszędzie i jest ich więcej niż lokalnych mieszkańców. I już dalej na wschód, w kierunku Nakhon Ratchasima, aby zobaczyć jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Tajlandii, Wat Praputthabat, w którym czczony jest odcisk stopy Buddy. Kolejny dzień to Prasat Hin Phimai i zwiedzenie khmerskiej świątyni z okresu angkorskiego. Zachód słońca pokazujący magię tego miejsca z pewnością zachęcił nas do odwiedzenia kolejnego, azjatyckiego kraju i wpisał na listę przyszłych podróży Kambodżę. A w czasie wolnym dodatkowe atrakcje. Można zobaczyć rewę transwestytów, która odbywa się w postaci show teatralnego. W końcu jesteśmy w kraju ladyboys. A w Pattaya koniecznie trzeba zobaczyć Sanctuary of Truth. Magiczna, świątynia z drewna tekowego, cały czas w budowie, w której zobaczymy kilkudziesięciu budowniczych i rzeźbiarzy w trakcie pracy. Przepiękny widok z dala, a obok słonie i pokaz lokalnych tańców z kokosem w tle. I jeszcze kilka słów o kuchni, dla każdego coś miłego. Zupy, zwłaszcza ta z krewetkami, owoce morza, ryż, ale przede wszystkim Pad Thai- mój faworyt. W różnych miejscach smakujący lekko różnie, ale niewątpliwie dla mnie magicznie. No i owoce…. Smoczy owoc, papaja, ananas, arbuz, mangostan, rambutan, longan, banany niejako z „drzewa”, i oczywiście owiany legendą durian. Wszystkich trzeba spróbować i wybrać swojego faworyta. Jemy na ulicy, bo wszędzie coś do zjedzenia jest. Coś małego, coś większego w zależności od czasu, potrzeb i budżetu.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jechaliśmy na wycieczkę pełni obaw i niepokoju, gdyż kraj znaliśmy tylko z telewizji i opowiadań. Na miejscu okazało się że Tajlandia jest krajem ludzi uśmiechniętych, pozytywnie nastawionych do życia i turystów.Z piekną pachnącą przyrodą, egzotycznymi zapachami.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wyjazd do Tajlandii był bardzo udany, przelot bezpośredni do Bangkoku bez problemów, chociaż po przylocie na ogromnym lotnisku był stres jak odnaleźć naszą grupę, ale wszystko skończyło się dobrze. Po dotarciu do hotelu wyszliśmy na miasto pomimo późnej pory g.22 noc, a na ulicach wszędzie pełno ludzi, masaż stóp za 300 batów to coś wspaniałego po długiej.podróży. Ludzie uśmiechnięci i bardzo życzliwi. W trakcie pobytu jedliśmy rożne potrawy przyrządzane w kafejkach lub na straganach-bez żadnych dolegliwości. Jedzenie bardzo smaczne, dużo warzyw, różnych przypraw, czasem byliśmy obsługiwani nie wiedząc czy to Pani-Pan czy Pan -Pani, ale zawsze z uśmiechem. Różnych owoców smak łącznie z durianem (smakował jak połączenie czosnku, cebuli i 2 dniowych skarpet) żołądek przyjął i wytrzymał bez przykrych konsekwencji. Wódki z ryżu nie polecam, ale sok wyciśnięty na świeżo z trzciny cukrowej z ananasem to pycha. .Mleko ze świeżego kokosa daje orzeźwienie. Jazda tuk tukiem to rewelacja. Duża ilość kantorów, gdzie wymiana bezproblemowa, oraz płatność kartą w sklepach ułatwia pobyt. bardzo kolorowe świątynie buddyjskie do których wchodzi się boso- zostawione obuwie zawsze czekało na miejscu gdzie je zdjęliśmy. Zakupy na targu wodnym to niezapomniane przeżycie. Wyjazd spełnił nasze oczekiwania , a nawet przewyższył. Było cudownie.