Opinie o Kolory Pustynnych Miast
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Kolorowe Indiie
Jarosław, Ruda Śląska 14.03.2020 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWycieczka należy do bardzo udanych .Indie nas zauroczyly i na pewno tu jeszcze wrócimy.jeżeli ktoś chce się wybrać to polecamy przepiękne miejsca kolorowe zgiełk hałas klaksonow i cudowne budowle fortów i pałaców Maharadzy a TajMahal zapiera dech.Musze nadmienić że mieliśmy szczęście na zdyscyplinowanz grupę która liczyła 35 osób oraz super grupę opiekunów począwszy od Magdy przez miejscowego przewodnika Pana Lalika i kierowcy z jego pomocnikiem👍😊polecam Kolory Pustynnych Miast Indie .My wróciliśmy 11.03 2020
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
wspaniała przygoda
Mirek i Teresa 07.03.2020 | Tagi: 56-65 lat, w parzeNasz objazd w lutym 2020 to super przygoda. Nowy operator to nowe hotele,autobus . Warto spróbować
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Indie "mniej turystyczne"
Paweł Jerzy, PABIANICE 26.02.2019 | Tagi: 46-55 lat, z rodzinąDo tej pory moje wyobrażenie o Indiach pochodziło z książek, zdjęć, filmów. Rzeczywistość przebiła wszystko po wielokroć. Indie to szokujące kontrasty, cudowne kolory, monumentalne budowle i przemili ludzie. Wycieczka stanowczo za krótka, żeby je zgłębić, ale na tyle intensywna, że dużą cząstkę można zabrać ze sobą do domu we wspomnieniach. Jeśli ktoś uważa, że na pustyni jest nudno i monotonnie to mocno sie myli, a w obozie namiotowym chętnie spędziłbym całe dwa tygodnie, nie ujmując nic hotelom, w których przyszło nam mieszkać po drodze. Jeśli ktoś jeszcze miał siłę na przygody wieczorem po zakończonym programie zapewniam, że Indie te "mniej turystyczne" są jeszcze bardziej ekscytujące. Wielka zasługa i podziękowanie w tej kwestii dla lokalnego przewodnika, który zawsze służył radą i pomocą i który potrafił przybliżyć nam to prawdziwe oblicze tak bardzo zróżnicowanego kraju. Program intensywny, może nie dla ludzi, którzy lubią pospać dłużej, ale dzięki temu pozwolił zobaczyć maksymalną ilość indyjskich osobliwości. A i tak czuję pewien niedosyt i chciałbym jeszcze więcej i więcej... I wiecie co ? Chyba lubię to uczucie... :)
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Moje kolorowe Indie
Anna Marzenna, Olsztyn 09.06.2016 | Termin pobytu: wrzesień 2016 | Tagi: 46-55 lat, w parzeFantastyczna wycieczka, dobrze zorganizowana za sprawą genialnej Beaty Rzepeckiej oraz miłego towarzystwa uczestników. Indie są specyficznyn krajem ale z pewnością wartym zobaczenia. Mimo dwóch tygodni w drodze wycieczka nie była męcząca
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Fantastycznie spędzony czas
Małgorzata, Warszawa 18.04.2019 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiZanim wyjechałam przeczytałam wszystkie wcześniejsze opinie i obejrzałam filmiki dostępne w internecie. Warto, bo można się trochę poinspirować. Trochę mi niezręcznie zaczynać od laurki dla przewodnika, ale może innym przewodnikom będzie łatwiej zrozumieć, co dla uczestników wycieczki jest ważne. Trafił nam się pan Łukasz. To niesamowite, jak nieschodzącym z twarzy uśmiechem i pozytywną energią potrafił stworzyć tak dobrą atmosferę, że grupa nie znających się ludzi szybko się zintegrowała. Widzieliśmy jego świetne podejście nie tylko do nas, ale do wszystkich wokół. Hindusi od 3-latka do 80-latka byli z nim za pan-brat, jakby znali się od wieków. Ta sympatia do ludzi udzielała się i nam, mogliśmy poczuć hinduską energię życia. Pan Łukasz potrafił przewidzieć pewne sytuacje i odpowiednio wcześnie i kompetentnie reagować. Sam dostrzegał i pytał lokalnych przewodników o różne ciekawostki i nam te informacje przekazywał. Powtarzał wszystko tyle razy, ile trzeba. Miał dużą wiedzę, a jeśli nie znał odpowiedzi na nasze pytania, natychmiast sprawdzał w interencie. Nie tracił żadnej okazji, żeby zareklamować firmę Rainbow:). Fantastycznie spędzony czas, piękne widoki, niesamowita energia ludzi, wszędobylski uśmiech. Naprawdę polecam tego przewodnika i tę wycieczkę! -
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Radzastan
Robert, Garwolin 06.08.2020 | Tagi: 46-55 lat, w parzePOLECAM !!!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Kolory Pustynnych Miast
Tadeusz, Warszawa 19.02.2015 | Tagi: 56-65 lat, w parzeniezwykle ciekawa
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niezwykłe twierdze Radżastanu
Małgorzata, Sopot 29.03.2014 | Tagi: 56-65 lat, w parzeWycieczka jest godna polecenia, bo w ciągu 2 tygodni zwiedza się bardzo dużo.Program wycieczki jest bardzo bogaty. Ale pomimo codziennego pokonywania setek kilometrów, wycieczka nie jest męcząca. Pewnie to zasługa naszej znakomitej pilotki, która bardzo dbała o regularne krótkie przerwy w podróży a w trakcie jazdy umilała nam czas opowiadając o Indiach. W trakcie wycieczki zwiedzaliśmy potężne a jednocześnie przepięknie rzeźbione twierdze maharadżów. Budowle te są niezwykłe, bo zachwycają nie tylko niesamowitą architekturą, ale też ich wnętrza przypominają bajki z "Tysiąca i jednej nocy". Jednym z punktów wycieczki jest zwiedzanie Karni Mata czyli Świątyni Szczurów.W tej świątyni wszędzie biegają setki szczurów i trzeba uważać, żeby jakiegoś nie nadepnąć. Jedno mogę powiedzieć. Zawsze bałam się szczurów, ale teraz widok jednego szczura już nie robi na mnie żadnego wrażenia. Bardzo podobało nam się 2-godzinne safari na wielbłądach po pustyni i potem "radżastańska kolacja" pod gwiazdami, przy ognisku i z pokazem tańca tradycyjnego. Nocleg w namiotach, wschód słońca na pustyni- to coś niecodziennego. Jednym z ostatnich punktów programu jest zwiedzanie Tadż Mahal. To jest naprawdę tak piękne, jak pokazują zdjęcia.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Indie nie takie straszne
Edyta, Dęblin 13.03.2026 | Termin pobytu: luty 2026 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWycieczka z fajnym programem, zrealizowanym w całości . Dzięki wspaniałej przewodniczce Małgosi mogliśmy poznać ten inny dla nas świat i odczarować przekonania o Indiach. Przed wyjazdem wiele osób przestrzegało nas o brudzie , smrodzie , że nie warto- całkowita nieprawda. Warto!!!. Wspaniałe forty, zachwycające pałace, złoto, kamyczki, lusterka mieniące się w słońcu to wszystko dozowane w odpowiedniej kolejności a na końcu perełka czuli Taj Mahal , dla mnie najpiękniejszy. Hotele dobre, najważniejsze że czysta pościel, łazienki z ciepłą wodą , najfajniejszy nocleg na pustyni w namiotach i wyjazd na zachód słońca na wielbłądach- wspaniały. Jedzenie dobre, typowo indyjskie , ale monotonne , praktycznie obiad ,kolacja cały czas to samo ale głodni nie chodziliśmy . Po trasie lunche w przystępnych cenach, Woda dostępna w autokarze i każdym hotelu po pół litra na osobę. Przewodniczki nasza Małgosia i Indyjska Aish - super duet zawsze pomocny , z ogromną wiedzą, odpowiedź na każde pytanie , ogrom przekazanej wiedzy podczas przejazdów. Polecam, każdy sam powinien przekonać się jak wyglądają Indie , poznać ten kraj i wyrobić sobie własne zdanie
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Czasem Radżastan, czasem Uttar Pradesh
Dorota 29.04.2023 | Tagi: 26-35 lat, samemuDla wszystkich tych, którzy ze zdjęć znają ją Tadź Mahal z każdej strony, robią sobie w domu sari z koca, polują na mango lassi w supermarketach i wiedzą kim są Priyanka Chopra i Mowglie oraz wszystkich tych, którzy o Indiach nie wiedzą nic, ale chcieliby doświadczyć kultury nie podobnej do żadnej innej. Najważniejsze to podjąć decyzję, niech zaczyna się przygoda! Jak dobrze pójdzie może ona mieć swój początek już w samolocie, acz u nas było bardzo spokojnie, bowiem bezpośredni lot na trasie Warszawa-Delhi (7,5 h) nie był zbyt okupowany. Pomimo kompletu osób na wyjeździe (36) samolot leciał na wpół pusty. Można było próbować się wyspać, co ma znaczenie, bo program wyjazdu jest dość intensywny, co narzuca rozpoczynanie dnia wczesną porą. Czego się jednak nie robi dla Raj Ghat, Karni Maty, Fortu Meherangarh (nic z tego co wymieniłam nie jest jedzeniem ;)), a przecież ten kraj do zaoferowania jeszcze wiele więcej! Czas ruszyć w podróż. W największej demokracji świata wita nas Delhi. A w nim m. in. grobowiec Humayuna z czerwonego piaskowca, pierwowzór słynnego Tadź Mahalu, Indian Gate, pod którą można się poczuć niczym gwiazda Bollywood, ponieważ nie jedna osoba poprosi o możliwość foty z Wami, meczet Jama Masjid - największy w kraju, miejsce kremacji Gandhiego, którego mądrość od lat mnie inspiruje, a jeśli kogoś jeszcze nie zdążyła poleca m. in. film "Gandhi" z oscarową rolą Bena Kingsleya, o którym sami mieszkańcy Indii mówili, że musi być duchem ich guru. Tylko magnesy żal tu kupować, próżniej będą 4-5 za sto rupii. Czas ruszać dalej, kolejny przystanek Mandawa - kupieckie miasto położone na trasie dawnego Jedwabnego Szlaku. Spieszmy się ją oglądać, tak szybko niszczeje. Kiedyś tętniące życiem miejsce, dziś pozostaje zapomniane, a mimo to miedzy rysami, odbarwieniami oraz gruzami widać piękno dawnych zdobień. Nie ma co jednak długo płakać, ponieważ do objechania mamy 2600 km w 15 dni, więc czas mknąć do Bikaneru, a w między czasie odwiedzić Świątynię Karni Maty. Pani Martyna Wojciechowska była w niej w 3. sezonie "Kobiety na krańcu świata", a teraz mogłam odwiedzić ją też ja (tyle, że ja zrobiłam to w skarpetkach, ufff)! 20 tys. szczurów - potomków Bogini robi wrażenie, a kolejny punkt wcale nie będzie gorszy. Fort Junagarh robi wow. Przed wyjazdem zastanawiałam się, czy pustynna część kraju jest aby dobrym wyborem, ale rzeczywistość zweryfikowała je. Każdy z fortów oraz pałaców był zupełnie inny, monumentalny, misternie zdobiony, a także zachwycający, mimo niemalże braku zieleni wokół. Nic tylko patrzeć... i słuchać! Leszek, nasz przewodnik, tak ciekawie opowiadał. Z niego to taki Indiana Jones z wersji współczesnych serii. Koniec zatem o fortach, gdyż nie ma sensu opisywać jak ciekawe są te miejsca, bo lepiej zobaczyć coś raz niż usłyszeć o tym 1000 razy. Czas zmienić temat i zatrzymać się przy pustyni Thar, gdzie odbywa się jeden z noclegach. Niestety w naszym przypadku był monsun pustynny, więc noc w namiotach zastąpiono nocą w hotelu. Wielka szkoda, ale lecąc w okresie posezonowym należy mieć to z tyłu głowy. Taki mamy klimat. ;) Ocieramy łzy i pędzimy dalej, tym razem autokarem, bo wielbłądy zostawiamy na pustyni. Przed nami jeszcze Puszkar i obmywanie w wodach przy świątyni Brahmy, Bisznoi Village Camp, wizyta w warsztacie tekstyliów, marmurów, dywanów, przedstawienie lalkarskie w muzeum, Obserwatorium Astronomicznym Jantar Mantar, Fort Amber, Świątynia Małp... i wiele więcej. Sama jestem pod wrażeniem ile wciśnięto w te kilkanaście dni. Podróż na własną rękę musiałaby być dużo dłuższa, aby dotrzeć w te miejsca. Docieramy w końcu do Agry, gdzie znajduje się on, jeden z Nowych Siedmiu Cudów Świata. Wszyscy ci, którzy oglądali Slumdoga, nie bójcie się fałszywych przewodników z miałką wiedzą, bo wciąż z Wami będzie ten z Rainbow, a z nami Leszek Jones. ;) Psss... butow też nie kradną. Chociaż na kontrolę trzeba się naszykować, ale o tym, jak zawsze przewodnik powie. Podziwiajcie zatem Tadź Mahal, który kiedyś Brytyjczycy chcieli rozebrać na marmurowe bloki do sprzedaży. Jeżeli będziecie mieć szczęście jak ja, powstanie przy nim jedna z najpiękniejszych pamiątek w Waszym życiu. Następnego dnia powrót do Delhi, gdzie do dyspozycji czas wolny. Świątynia Lotosu, blisko ulokowana hotelu (około 2,8 km od niego), warta jest chwili, resztę wykorzystajcie na Świątynię Akshardham, do której ja nie dotarłam i żałuję. Na koniec kilka rad: targujcie się wszędzie. Sukienka za 15 dolarów, szal z kaszmiru za 25 dolców? Można taniej. W Indiach pierożka samosę można zjeść za 20 rupii (80 rupii= 1 dolar), soczek w kartonie kosztuje 10 rupii, a spodnie z jedwabiu 200 rupii; Pryskajcie się Muggą, nawet w hotelu. Pierwszy hotel, ten w Delhi obniża standardy może czas na zmianę? Pamiętajcie, że jedzenie w Indiach ma diabelsko ostry smak. Śniadanie oraz kolacja zawsze na ostro, acz można poprosić o delikatniejszy omlet, lub żywić się jajkami na twardo i owsianką; spektakl w Agrze typowo Bollywoodzki, trzeba lubić ten klimat. U mnie niedosyt, że tak mało. Nie każdy hotel ma perfekt łącze z Internetem, ale za 6 dolców można mieć własny kupiony na lotnisku. To by było na tyle, czas szykować się do kolejnej wyprawy! Namaste.