Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo dobra. Było ciekawie i egzotyczne
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Była to kolejna wycieczka z RAINBOW, którą możemy uznać za udaną. Program niezbyt intensywny, ale pozwalający zobaczyć kawałek Afryki ze swoją ogromną biedą. Sporo czasu spędziliśmy w busie ( 20 osób) , który był klimatyzowany i jak na afrykańskie warunki ok. Wystarczy zobaczyć jak wygląda transport miejscowych ludzi to nasz bus był nawet "luksusowy". Śniadania różne -czasami tylko bagietka, masło, jajko, kawa, napoje, ale nam wystarczało i nie byliśmy głodni. W pierwszym hotelu obiadokolacje były w formie szweckiego stołu w pozostałych dania serwowane - smaczne i w ilości wystarczającej. Wiadomo, że smaki nie koniecznie mogły wszystkim pasować, ale my byliśmy zadowoleni. Były okazje do kupienia lunchu w bardzo przyzwoitej cenie. Jedzenie było bezpieczne tzn nie mieliśmy dolegliwości żołądkowych. Wszystkie hotele były czyste. Wieczory oraz poranki były chłodne więc warto zabrać coś więcej niż letnie ubrania. Całość oceniamy jako bardzo udaną wycieczkę dla osób, które nie oczekują luksusów, ale chcą zobaczyć jak mogą żyć inni ludzie w biedzie, brudzie i braku możliwości poprawienia życia. Rezerwaty przyrody cudowne. Zgrana grupa -POZDRAWIAMY całą ekipę - oraz kompetentni przewodnicy. Wycieczkę przedłużyliśmy o wypoczynek w hotelu Sunprime Tamala Beach - hotel extra. Zwłaszcza jak zobaczyliśmy warunki w Gambii i Senegalu. Jeżeli ktoś wymaga czegoś więcej to lepiej pozostać w Europie.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Przez wydmy Dakaru to niesamowita przygoda, łącząca ze sobą piękno zachodnioafrykańskiej przyrody z niezwykłymi baobabami czy lasami namorzynowymi na czele. Również miejscowa fauna zaskakuje swoją różnorodnością. Wiadomo, że spacer z lwami czy możliwość pogłaskania krokodyla są takimi chwilami, które zapamiętuje się na resztę życia, ale nie można nie docenić również piękna miejscowego ptactwa, które można zaobserwować w miejscach, do których człowiek sam z siebie, by w tych terenach raczej nie dotarł. Kolorytu swymi barwnymi ubraniami, ale także uśmiechem na twarzy dodają także miejscowi, czyli Senegalczycy oraz Gambijczycy. Niestety jednak momentami należy poskromić narastającą w sobie empatię, wiedząc, że nie da się pomóc każdemu z osobna, bo warto pamiętać, że są to jedne z najbiedniejszych miejsc na naszym globie. Sam wyjazd jest oczywiście godny polecenia, zarówno dla doznań wizualnych, jak i by móc przemyśleć w życiu spraw kilka :)
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka była super, specjalnie dla tych którzy chcą zobaczyć coś niespotykanego,wiele afrykańskiej specyfiki, czasami brudnej i zaśmieconej, ale prawdziwej- nie tej z luksusowych hoteli, ale tej z prowincji i z biednej afrykańskiej wsi. Chociaż do hoteli nie mam zastrzeżeń. Super były wizyty na lokalnych bazarach, o my Polacy to uwielbiamy. Swietne były przepływy rzek na lokalnych promach. Wizyta na Gore - wyspie odpraw niewolników, którą czekiwałam jako smutną, wcale taka nie była. Gore jest bardzo estetyczna architektonicznie i krajobrazowo. Wielkim przeżyciem był targ rybny w Sant Luis, przez który trzeba przejechać do hotelu, takiego biednego, z taką ilością ludzi, dzieci, kóz miejsca nie widziałam na świecie. Ale było to fascynujące. Całkiem niepotrzebna była wizyta w supermarkecie w Dakarze (pomimo przecen w Benetonie). Safari(a raczej park ze zwierzętami) polecam tylko tym, którzy nie byli w Kenii. Jest fajne, można zobaczyć zwierzęta, ale to nie jest prawdziwa natura. Super naturą są ptaki i ich środowiska oglądane z łódki. Nasza Marta przewodniczka stanęła na wysokości zadania, jej wiedza i detale w opowieściach były super. Dzięki ci Marta za super opowieści o szamanach, czarownikach, obrzezaniu oraz za wytłumaczenie, że niektóre ptaki nie mają gruczołów kuprowych! Polecam bardzo tę wycieczkę, ale nie jest ona dla osób stawiających luksus i estetykę na pierwszym miejscu. Ewa
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka objazdowa dla klientów, którzy wiedzą gdzie jadą. Warunki jak na ten (Senegal ) oceniam na 4+.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Interesujący program, ciekawe kraje - wszystko inne niż to co znamy. To nie Maroko czy Kenia to prawdziwie czarna Afryka - trudna do określenia i oceny... Warta zobaczenia. Bardzo nam się podobało, ale i radością wróciliśmy do naszej cywilizacji. Prawdopodobnie wrócimy do Gambii;) polecamy wyprawę, polecamy niezastąpioną pilotkę Martę - codziennie mierzącą się z absurdami tego dziwnego i skompikowanego kraju a w zasadzie dwóch krajów.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Każdy z Was odwiedzając Egipt, Tunezję czy Maroko, często zastanawiał się, jak wygląda prawdziwa czarna Afryka, prawdziwy Czarny Ląd. Wycieczka "Przez wydmy Dakaru" pozwala właśnie poznać kulturę Afryki i zobaczyć egzotykę której nikt nie widział będąc w północnej Afryce. Jest to wycieczka, którą polecam, ze względu na cenę i czas jej trwania, wszystkim, którzą chcą zobaczyć coś więcej niż znane kurorty, czy państwa europejskie. Po przylocie do Banjulu rozpoczyna się prawdziwa przygoda z Afryką. Już w pierwszym hotelu zdarzają się przerwy w dostępie do prądu do czego trzeba się w Afryce przyzwyczaić. Nie wskazany jest pospiech i trzeba przestawić biorytmy na wolniejsze obroty. Z uwagi na dużą liczbę chętnych, Biuro Podróży dzieli wszystkich na kilka grup w których maksymalna liczba uczestników wycieczki nie przekracza 20 osób. Z tego powodu 1-2 grupy realizują program wg katalogu i 1-2 grupy realizują program od tyłu z programu katalogu, aby wyeliminować nadmiar polskich turystów w jednym punkcie. Najpierw krótkie zwiedzanie stolicy Gambii - Banjulu po którym rozpoczynamy wyprawę po północnym Senegalu. Na początek spotkanie ze stolicą kraju - z Dakarem, który bardzo wyróżnia się od okolicznych wiosek. Pozwala to zauważyć, że Afryka to kontynent pełen kontrastów: po drodze mijamy wioski z plemionami, które często żyją jeszcze według tradycji praprzodków, a obok miasta - często rozwinięte, a sam Dakar to ogromne wieżowce, banki, że aż trudno uwierzyć że jesteśmy w Afryce. Później jest czas na wyspę Goree, piękną kolonialną zabudowę oraz poznanie historii niewolnictwa i zrozumienie dlaczego w Afryce tak trudno mieszkańcom się rozwijać. Po drodze Różowe Jezioro, miejsce wydobywania soli i oczywiście słynny rajd Paryż - Dakar, którego meta znajdowała się właśnie przy samym jeziorze. Każdy uczestnik wycieczki poczuje lekki zaszczyk andrenaliny podczas przejażdżki trackami po wydmach, które de facto były ostatnim odcinkiem rajdu. Jednak Afryka to również przyroda dlatego druga część wycieczki to safari gdzie można zobaczyć życie zwierząt na wolności, podchodzenie ich do wodopoju i uwiecznienie tego w aparatach fotograficznych. Po zwiedzaniu Saint Louis - pięknego lecz niestety zaniedbanego miasta północnego Senegalu, jest czas dla ornitologów - to Park Djoudj w którym spotkamy ptaki a przede wszystkim niezliczoną ilość pelikanów. Ostatnim etapem wycieczki jest powrót do Gambii, a po drodze największy meczet w Afryce, który znajduje się w Toubie, zobaczym jak rosną orzeszki ziemne i jak są zbierane i przysłowiowa wisieńka na torcie, którą jest fakultatywna wycieczka "Spacer z lwami". Podczas spaceru każdy może z bliska zobaczyć Króla Zwierząt, a opiekunowie lwów zrobią w tym czasie ogromną liczbę zdjęć oczywiście naszym aparatem. Dla chętnych też jest możliwość zabawy z małymi "kociakami". Można te 2 wycieczki połączyć ze sobą albo wybrać jedną z nich. Wycieczkę kończymy w Banjulu i istnieje wybór hotelu do odpoczynku albo innej wycieczki do czego gorąco zachęcam. Najlepszą opcją jest połączenie tej wycieczki z "Polinezją Atlantyku" która pozwoli zobaczyć inny Południowy Senegal, Gwineę Bissau i również pozwoli odpocząć na pięknej plaży na wyspie Bijagos. Biuro jest otwarte na takie połączenie wycieczek i jest to jak najbardziej możliwe.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
rewelacja ,na pewno jeszcze tam wrócę.Gambia to przede wszystkim przesympatyczni ludzie.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Senegal i Gambia Nasza przygoda zaczęła się od tego, że przylecieliśmy na miejsce bardzo późno ponieważ nasz samolot miał opóźnienie z przyczyn zupełnie niezależnych od lini lotniczych, ale na miejscu wszystko poszło bardzo sprawnie. Po wyjściu z lotniska czekali na nas piloci i 20-sto osobowe busy gotowe do odwiezienia swoich grup. (Mimo, że przyleciało ponad 100 osób i było 5 pojazdów to grupy nie wchodziły sobie w drogę. Biuro dobrze rozwiązało sposób podróżowania po kraju). Bardzo szybko dotarliśmy do hotelu. Ze względu na późną porę restauracja była już zamknięta, ale były przygotowane specjalnie dla nas pyszne kanapki, a brak kolacji wynagrodzono nam kolejnego dnia wspaniałym obiadem w pięknej restauracji nad brzegiem rzeki. Naszą przewodniczką została Karolina, która okazała się bardzo miła i kompetentna o dużej wiedzy na temat obu krajów. Mnóstwo opowiadała i przekazała nam ciekawe informacje o ludziach, ich zwyczajach i miejscach przez nas odwiedzanych. Pierwszy dzień zaczął się od śniadania w hotelu gdzie poznaliśmy smak soku z baobaba – bardzo smaczny zresztą, polecam wszystkim koniecznie spróbować. Po załadowaniu bagaży wyjechaliśmy w kierunku promu w Banjul, którym przedostaliśmy się na drugi brzeg rzeki Gambii, płynęliśmy ok. 45 min. , ale zanim dostaliśmy się na prom musieliśmy czekać prawie 4 godz. W tym czasie mogliśmy obserwować mieszkańców, którzy oczekiwali z nami. Aby umilić nam ten czas, nasza przewodniczka zaprosiła nas na kawę TUBĘ u ulicznego sprzedawcy. Warto spróbować, jest bardzo słodka i ma ciekawy smak przypraw. Kiedy wreszcie prom przypłynął, mogliśmy podziwiać prawdziwy folklor. Okazało się, że na promie mieści się mnóstwo ludzi, zwierząt, pojazdów, a nawet ciężarówka. Ludzie wychodzili z bagażami na głowach i to jest dla mnie niesamowite jak oni, a zwłaszcza kobiety noszą takie ciężary właśnie na głowie. Chciałam jeszcze dodać, że pojazdy biura Rainbow Tours wjechały za bramę przystani promu bez czekania, co bardzo ułatwia, ponieważ była duża kolejka miejscowych kierowców, którzy spędzają tam nawet kilka dni zanim dostaną się na prom. W porównaniu te nasze 4 godziny to drobnostka. Busik po wjechaniu na prom zaparkował między innymi obok pięciu krów i samochodu, w którym bagażnik zajmowały dwie kozy. W końcu na drugim brzegu, krótka przerwa i bardzo sprawna i szybka przeprawa przez granicę do Senegalu. Po południu dotarliśmy na nasz nocleg w okolicy Kaolacku, mieliśmy jeszcze czas na kąpiel w basenie. Hotel „Keur Saloum” położony w ładnej okolicy nad brzegiem rzeki, a pokoje to małe bungalowy. Na dużym pomoście mogliśmy podziwiać zachód słońca przed pyszną kolacją w restauracji na świeżym powietrzu, w towarzystwie nietoperzy, które mieszkały pod dachem restauracji. Właściwie to nad naszymi głowami. I tak zakończył się nasz pierwszy dzień. Czas zacząć drugi dzień przygody, a tym samym zwiedzanie i poznawanie Senegalu. Najpierw odwiedziliśmy największy afrykański targ pod dachem w Kaolacku, a następnie udaliśmy się do świętego miasta Tuba. Zobaczyliśmy największy maczet Afryki. Kobiety oczywiście muszą być okryte od stóp do głów, ale to nie problem bo po wyjściu z busika obwinęli nas kolorowymi fartuszkami. Wyglądałyśmy tak śmiesznie, że trzeba było zrobić zdjęcie grupowe wszystkich pań. Po zwiedzeniu meczetu udaliśmy się w kierunku St. Louis. Kiedy przejechaliśmy most zbudowany przez Eiffla, bus skierował się obrzeżem miasteczka do hotelu położonego nad brzegiem oceanu. Kolejny nocleg spędziliśmy w małych bungalowach nad brzegiem oceanu. Po drodze mogliśmy obserwować przypływających rybaków wyczekiwanych przez rodziny. Trzeci dzień był niesamowity. Wcześnie rano pojechaliśmy szutrową drogą do Parku Narodowego Djoudj. Po krótkim oczekiwaniu wsiedliśmy do łodzi i płynęliśmy podziwiając przyrodę wzdłuż brzegów rzeki Senegal. Widzieliśmy różne ptaki, guźdźce, warana, ale po chwili ukazał się nam widok zapierający dech, ogromna wyspa pelikanów po okresie lęgowym, były ich tysiące. Kiedy łódź podpłynęła ptaki przelatywały nad naszymi głowami. Mogliśmy obserwować jak nurkują i łowią ryby pod wodą bardzo równo jak w tańcu synchronicznym. To wszystko robiło niesamowite wrażenie. Wczesnym wieczorem wybraliśmy się na oglądanie uliczek miasteczka dorożkami konnymi. Bardzo przyjemny sposób zwiedzania. Kolejny dzień również był pełen wrażeń. Udaliśmy się w kierunku Dakaru. Po drodze można podziwiać wioski, miasteczka, okazałe baobaby, przy jednym bardzo starym zatrzymaliśmy się na chwilę aby zrobić zdjęcia w jego wnętrzu. Popołudnie spędziliśmy wśród zwierząt w Rezerwacie Bandia. Podczas safari jeepami podziwialiśmy żyrafy, antylopy, bawoły, zebry, małpy, strusie wysiadujące jaja oraz nosorożce w ich naturalnym środowisku. Mogliśmy wysiąść co jakiś czas z pojazdów aby zrobić zdjęcia i zobaczyć zwierzęta z bliska. Młode żyrafy były prześliczne, a dorosłe ogromne i poruszały się dostojnym krokiem wśród drzew. Jak ktoś lubi spędzać czas wśród przyrody to naprawdę będzie zadowolony, my byliśmy zachwyceni. Wieczorem dotarliśmy nad różowe jezioro w miejsce gdzie kiedyś była meta rajdu Paryż – Dakar. Mieliśmy tam okazję jechać starymi autami z legii cudzoziemskiej po ogromnych wydmach w kierunku pięknej plaży. Po przejażdżce kąpiel w jeziorze różowym i wieczorem nocleg w hotelu w Lac Rose, gdzie spędziliśmy dwie noce. Kolejnego dnia zwiedziliśmy stolicę Senegalu, gdzie zobaczyliśmy Pałac Prezydencki, Plac Niepodległości, Katedrę oraz Ogromny Pomnik z tarasem widokowym przedstawiający kobietę i mężczyznę z dzieckiem na rękach. Następnie popłynęliśmy promem na wyspę Goree. Zwiedziliśmy Muzeum Historyczne i Dom Niewolników. To właśnie tam więziono, przetrzymywano i sprzedawano ludzi. Jest to punkt, z którego wypływały statki pełne niewolników. Wyczuwaliśmy atmosferę smutku i cierpienia tamtych okrutnych czasów. Później spacerowaliśmy urokliwymi, barwnymi i wąskimi uliczkami. Można było zakupić pamiątki, malowane piaskiem obrazki, naszyjniki z kolorowych kamyków i wiele innych. Ludzie tam są bardzo otwarci i mili, można porozmawiać z ulicznymi artystami, malarzami lub zjeść coś pysznego w miejscowych małych restauracjach. To był ostatni dzień w Senegalu. Po południu udaliśmy się w kierunku Banjul, kolejna przeprawa promowa, na którą czekaliśmy w restauracji przy zimnym napoju, a czekaliśmy dość długo ponieważ był odpływ i prom utknął na mieliźnie. Nocleg już po drugiej stronie rzeki. Ostatniego dnia wycieczki zwiedziliśmy Banjul. Zobaczyliśmy Muzeum Narodowe, Łuk Triumfalny, Park krokodyli gdzie każdy mógł dotknąć dorosłego Gada. Następnie udaliśmy się na wielki bazar, gdzie zrobiliśmy zakupy. My przedłużyliśmy nasz pobyt o wycieczkę Gambia - Wodne safari, która okazała się dopełnieniem naszej przygody.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
wycieczka godna polecenia. Prawdziwa Zachodnia Afryka, jeszcze mało skomercjalizowana. prawdziwa dzika przyroda Afryki i jej uśmichnieci mieszkańcy