Banjul to stolica Gambii, choć liczy zaledwie 50 tysięcy mieszkańców – jak na afrykańskie standardy to w zasadzie miasteczko. Powstało dopiero na początku XIX wieku, więc nie znajdziemy tu starożytnych ruin ani średniowiecznych fortec. A mimo to Banjul potrafi zaskoczyć.
Wąskie uliczki biegną regularną siatką wyznaczoną jeszcze przez brytyjskich kolonizatorów. Drewniane werandy rzucają cień na chodniki, a z minaretów płynie głos muezina. To miasto, które zachowało zabudowę dawno zapomnianą w większych afrykańskich metropoliach – georgiańskie fasady, kupieckie domy z okiennicami, modernistyczne gmachy z lat niepodległości.
W pobliżu czekają rezerwaty przyrody i szerokie plaże nad Atlantykiem. Sprawdź, dlaczego warto tu zajrzeć i co czeka na turystów w gambijskiej stolicy.
W tym artykule przeczytasz o:
Nazwa Banjul – którą po polsku możemy zapisać także jako Bandżul – oznacza bambus. Miasto znajduje się na zachodnim wybrzeżu Afryki, na wyspie St. Mary w ujściu rzeki Gambia do Oceanu Atlantyckiego.
Strategiczne położenie zadecydowało o jego powstaniu w 1816 roku – miało pilnować zakazu handlu niewolnikami. W czasach kolonialnych nosiło nazwę Bathurst, od nazwiska brytyjskiego ministra do spraw kolonii. Dziś odgrywa rolę również jako port handlowy.
To najmniejsza stolica Afryki i doskonałe miejsce na pierwsze spotkanie z Gambią. Obszar stołeczny jest znacznie większy – mieszka tu prawie pół miliona osób, czyli dziesięć razy więcej niż w administracyjnym centrum. Sama wyspa, ograniczona geograficznie, powoli traci możliwość rozwoju. Z czasem jej funkcję przejmie sąsiednia Serrekunda. Banjul zaś staje się idealnym miejscem dla turystów szukających autentycznych doświadczeń.
Kolonizatorzy postawili tu na czytelną, prostokątną siatkę ulic – jej regularność ułatwia zwiedzanie i orientację. Takie rozwiązanie znamy z innych miast lokowanych przez Brytyjczyków na zajętych terytoriach. Równe kwartały i budynki położone na jednej osi kontrastują z okolicznymi, chaotycznymi dzielnicami.
Wilgotny klimat, podatność na powodzie i zasolenie gruntu sprawiły, że tutejsza zabudowa jest lekka i świetnie wentylowana. Obok kolonialnych zabytków zobaczymy tu świetne przykłady afrykańskiego modernizmu – w centrum znajdziemy spektakularny, nowoczesny meczet i wartościowe muzeum narodowe.
Łuk triumfalny w wydaniu z lat 90.? W Afryce? Tak – Arch 22 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Gambii. Zbudowany u schyłku XX wieku upamiętnia wojskowy zamach stanu z 22 lipca 1994 roku, stąd nazwa.
Nie da się go pominąć, bo to przez niego wjeżdżamy do Banjulu. Wysokość sięgająca 35 metrów świadczy o monumentalnych ambicjach architekta. Na szczycie znajduje się punkt widokowy z panoramą na miasto, rzekę, plaże i wybrzeże. Stąd doskonale widać, jak zabytkowe centrum zostało zbudowane na regularnej siatce ulic.
W sąsiedztwie mieszczą się pomniki. Najlepsze zdjęcia zrobimy tu rano lub późnym popołudniem.
Placówka mieści się w samym centrum Banjul i oferuje linearną narrację przez historię, kulturę i sztukę kraju. Zobaczymy prehistoryczne artefakty, eksponaty przedstawiające tradycyjne zawody i zajęcia miejscowej ludności, przykłady strojów, muzyki i rękodzieła.
Muzeum pokazuje też zarys historii kolonialnej i drogę do niepodległości. Możemy przyjrzeć się mniejszościom etnicznym Gambii. Zwiedzanie z przewodnikiem ułatwi zrozumienie specyfiki miasta i całego kraju.
To gratka dla miłośników architektury sakralnej w nowoczesnym wydaniu. Meczet King Fahad, zbudowany pod koniec lat 80., z dwoma minaretami i minimalistyczną fasadą, zyskał status najbardziej rozpoznawalnej świątyni w mieście.
Pomieści nawet do 6000 wiernych – to centralne miejsce modlitwy dla mieszkańców całego obszaru stołecznego. Tu odbywają się najważniejsze ceremonie i święta.
Podczas wycieczki pamiętajmy o odpowiednim stroju i cichym zachowaniu. W trakcie modlitw meczet jest niedostępny dla turystów, ale nawet z zewnątrz robi wrażenie.
Zanim Gambia wybiła się na niepodległość, przez ponad 150 lat Banjul nosił nazwę Bathurst i odgrywał ważną rolę w brytyjskim zarządzaniu koloniami w zachodniej Afryce. Głównym produktem eksportowym były orzechy arachidowe, ale lokalizacja w ujściu rzeki Gambii miała przede wszystkim wspierać Brytyjczyków w walce z handlem niewolnikami.
Tutejsze domy kupieckie przyciągają wzrok drewnianymi werandami, balkonami i okiennicami – wszystko służy sprawnej wentylacji, niezbędnej w tropikalnym klimacie. Podmurówki zapewniały ochronę przed wilgocią ciągnącą z gruntu.
Zupełnie inaczej prezentują się zabytkowe budynki administracji brytyjskiej, budowane z cegły lub betonu. Ich styl można określić jako georgiański lub wiktoriański, choć nieco uproszczony – fasady są symetryczne, a duże okna dbają o dobre oświetlenie wnętrz.
Znajdziemy tu również kościoły, przede wszystkim protestanckie, o prostych nawach, strzelistych oknach i miniaturowych dzwonnicach. Przez wiele lat służyły nie tylko kultowi, ale też edukacji i medycynie. W mieście stoją także spichlerze, magazyny i faktorie – dziś często zaniedbane, ale wciąż przypominające o znaczeniu tutejszego portu.
Banjul to świetne miejsce na zwiedzanie niezależnie od pory roku – wciąż utrzymuje się tu wysoka temperatura, choć szczególnie korzystna jest pora sucha, występująca tu od listopada do maja. Kiedy więc w Polsce dopadają nas ciemne, zimne tygodnie, możemy tu dostać trochę witaminy D i zobaczyć, jak stolica Gambii sprawnie się rozwija, jednocześnie zachowując zabytkową architekturę i lokalne tradycje.
Albert Market to tradycyjne targowisko, które zdecydowanie warto zobaczyć, a zwłaszcza skosztować sprzedawanych tam przysmaków. Tu też możemy poznać smaki i barwy, składające się na codzienne życie mieszkańców.
Targ istnieje od XIX wieku i jest największy w kraju – głośny, kolorowy, intensywny. Zapachy nieznanych w Europie przypraw łączą się z aromatem świeżych owoców i warzyw prosto z farm.
Możemy tu też poszukać pamiątek – na targu zobaczymy efektowne tkaniny barwione techniką batiku, wyroby z drewna czy biżuterię z brązu i mosiądzu. Odkryjemy tu też bogactwo miejscowych języków i lokalnych tradycji, ale nie martwmy się barierą komunikacyjną – w Gambii językiem urzędowym jest angielski i służy on nie tylko do komunikacji z turystami, ale także między mieszkańcami. Bez problemu więc dogadamy się z kupcami. Oczywiście – targowanie się jest zalecane i w dobrym guście.
W poszukiwaniu najpiękniejszych widoków w Gambii koniecznie zaglądamy do gwiazdy ze wszystkich przewodników, czyli tutejszego portu. Każdego ranka wpływają tu proste, kolorowe łodzie z drewna, a na ich pokładach – pyszne ryby, których koniecznie trzeba spróbować.
W poszukiwaniu pamiątek i prezentów dla bliskich warto zajrzeć na tutejsze stoiska z rybami suszonymi, wędzonymi lub solonymi. Ze względu na ich intensywny aromat polecamy je jednak spakować później do bagażu rejestrowanego...
Do portu na wyspie każdego dnia przybijają kontenerowce, które raczej nie będą nas interesować. Za to ucztą dla zmysłów są okoliczne stragany. Zwykle nie zobaczymy tu żadnych cenników – opłaty za owoce, warzywa czy przekąski ustalamy na drodze negocjacji. Ostrzegamy, że smaki mogą uzależniać.
Choć w Banjulu na każdym kroku zobaczymy zabytki, które aż się proszą, by przy nich stanąć i je podziwiać, także okolice stolicy Gambii są doskonałym miejscem na zwiedzanie. Aktywny wypoczynek, bliskość dzikich zwierząt i efektowna przyroda – odkryj sąsiedztwo Banjulu i poznaj jeszcze lepiej charakter zachodniej Afryki.
To stara osada, niezwykle fotogeniczna za sprawą przybijających tu kolorowych drewnianych łodzi pokrytych efektownymi wzorami. Oprócz targu rybnego znajdziemy tu piękną plażę Cape Point Beach, liczne warsztaty rzemieślników, stoiska z owocami i ogrody, w których mieszkańcy uprawiają warzywa w kwaśnej, słonej ziemi, korzystając ze starych technik nawadniania.
Pośród wąskich uliczek w wiosce unosi się piękny zapach suszonych ryb i soli morskiej, który na długo zapada w pamięć.
Trudno o drugą taką atrakcję – Kachikally w Bakau, słynące jako źródło płodności i odwiedzane tłumnie przez pary pragnące dziecka, jest jednocześnie niezwykłą okazją do spotkania z krokodylami. W stawie wylegują się kilkumetrowe krokodyle nilowe – możemy je jednak podziwiać bez obaw, bo zwierzęta są oswojone.
Po prawej stronie zobaczymy jeszcze niewielkie muzeum etnograficzne, a wokół stawu rozciąga się tropikalny ogród z egzotycznymi ptakami z całej Gambii.
Serrekunda nie jest gwiazdą przewodników o Gambii, ale to gospodarcze centrum kraju, w którym odkryjemy prawdziwe życie miejscowej ludności. Warte uwagi są tutejsze warsztaty rzemieślnicze, bazary i pobliskie plaże. Ulice są zawsze tłoczne, a życie biegnie szybkim, intensywnym rytmem.
Ten rezerwat po prostu trzeba odwiedzić – to jedna z największych atrakcji regionu. Mieszkające tutaj małpy są przyzwyczajone do obecności turystów i trochę nachalne – negocjują jedzenie, jednak obowiązuje zakaz karmienia.
Pośród wydm, lasów palmowych i buszu spotkamy też liczne ptaki, a wieże widokowe umożliwią nam zobaczenie ruchomych piasków i efektownej tafli oceanu.
Tanbi to ogromny park narodowy wokół miasta Banjul, chroniący charakterystyczny afrykański ekosystem złożony z mokradeł porastanych przez lasy namorzynowe. To on też odpowiada za chłodzenie miasta i filtrowanie zanieczyszczeń.
Warto go odwiedzić zwłaszcza w formie rejsu łódką, z której możemy obserwować tutejsze ptaki – pelikany, czaple, ibisy.
Podróż do Gambii bez wycieczki do Banjulu nie byłaby kompletna. Zobaczymy tu efektowną architekturę kolonialną, mieszkańców parających się tradycyjnymi zajęciami, przykłady afrykańskiego modernizmu i świadectwa dumy z rozwoju kraju.
Rano kolorowe łodzie wpływają do portu z połowem, na targu Albert Market mieszają się zapachy przypraw i świeżych owoców, a z minaretów płynie głos muezina. Można wspiąć się na Arch 22 i zobaczyć całe miasto z góry, zajrzeć do muzeum narodowego, spacerować wąskimi uliczkami kolonialnej dzielnicy Bathurst. A potem wyruszyć dalej – w górę rzeki do rezerwatu Abuko, świętego lasu Makasutu czy słynnych kamiennych kręgów Senegambii. Albo po prostu rozłożyć się na szerokiej plaży nad Atlantykiem.
Gambia to Afryka w pigułce – kompaktowa, bezpieczna, gościnna. Angielski jako język urzędowy ułatwia komunikację, a niewielkie odległości sprawiają, że w kilka dni można zobaczyć naprawdę wiele.
Nasze wakacje w Gambii to połączenie relaksu i odkrywania afrykańskiej kultury. Oferujemy pobyty Gambia All Inclusive, wycieczki objazdowe po Gambii oraz wycieczki fakultatywne w Gambii – do rezerwatów, na safari, do uwielbianych zabytków.
Nie czekaj z rezerwacją. Poznaj piękno Banjul i całej Gambii z Rainbow!
Zobacz inne o: