Na Węgrzech byłam już wcześniej, jako mała dziewczynka, towarzysząc w wycieczce rodzicom. Niestety, niewiele z tej wyprawy pamiętam. Za to znajomi co jakiś czas zachwycali się kolejnymi wizytami w tym kraju, więc wreszcie zapragnęłam odwiedzić go ponownie po wielu latach. Gdy decyzja już zapadła, najbardziej nastawiłam się na zwiedzanie Budapesztu – jego wiekowych zabytków, ciekawych miejsc, ale też powrotu do smaku, który akurat wciąż dobrze pamiętam – cieplutkiego langosza, na którym ser wprost się rozpływa. Jednak nie samym langoszem człowiek żyje – Węgry mają przecież do zaoferowania znacznie więcej!
W tym artykule przeczytasz o:
- Co zobaczyć w Budapeszcie? Na pewno Zamek Królewski!
- Metro w Budapeszcie – dobra opcja dla zmęczonych
- Országház – Parlament godny powagi urzędu
- Kościół Macieja, czyli jedna z ważniejszych atrakcji Budapesztu
- Ciekawe miejsca w Budapeszcie: Łaźnie Gellerta
- Najlepsze langosze w Budapeszcie!
- Smakowitym szlakiem, czyli wizyta w Street Food Karavan
- Szimpla Kert
- Hala targowa w Budapeszcie
Co zobaczyć w Budapeszcie? Na pewno Zamek Królewski!
Pierwszego dnia pobytu, już po śniadaniu, wyruszyłam z wycieczką na zwiedzanie ścisłego centrum Budapesztu. Szczególnie cieszyła mnie opcja poznawania stolicy z wodnej perspektywy. Za przyjemność w postaci rejsu statkiem zapłaciłam około 16 euro. Dla tych przepięknych widoków warto byłoby jednak ponieść każdy koszt. Zabytki w porannym słońcu prezentują się fantastycznie. Gdy rejs dobiegł końca, wraz z innymi turystami ruszyłam w kierunku Wzgórza Zamkowego. W każdym przewodniku o nim poświęcają mu wzmiankę, nie mogłabym więc ominąć tak ważnego punktu. Na wzgórze możecie wejść pieszo lub wjechać zabytkową kolejką (ja wybrałam pierwszą z opcji). Z góry rozciąga się przepiękna panorama miasta – sporo czasu poświęciłam, żeby złapać ją w kadrze aparatu i w miarę mi się to udało.
Potem razem z wycieczką ruszałam ku wrotom Budavári Palota, czyli Zamku Królewskiego. Niektórzy określają go również jako Zamek Buda. Zobaczcie tylko, jak imponująco się prezentuje!
Metro w Budapeszcie – dobra opcja dla zmęczonych
Budapeszt słynie z bardzo dobrego skomunikowania poszczególnych dzielnic. Dotrzeć do najważniejszych zabytków możecie bez problemu spacerem. Jeśli jednak chcecie zapuścić się dalej lub po godzinach zwiedzania zwyczajnie bolą Was nogi, polecam Wam skorzystać z metra. Do wyboru macie bilet jednorazowy, całodobowy lub pakiet 10 biletów. Ostatnia opcja to koszt około 3000 forintów (w przeliczeniu jakieś 40 złotych), więc cena jest niewygórowana.Országház – Parlament godny powagi urzędu
O zabytkach w Budapeszcie można by mówić wiele, ale jeden z nich jest kompletnie unikatowy. Zwykle określenie „siedziba rządu” nie wzbudza we mnie pozytywnych emocji 😊 W przypadku budynku węgierskiego parlamentu sprawa ma się zupełnie inaczej. Ten monumentalny zabytek, położony nad Dunajem w dzielnicy Pest, jest nie tylko drugim co do wielkości budynkiem państwowym w Europie (wyprzedza go tylko ten w Rumunii), ale także największym obiektem w całym kraju. Dość powiedzieć, że mierzy 17 tysięcy metrów kwadratowych, co przekłada się na 691 funkcjonalnych pomieszczeń. Országház, wznoszony przez 17 lat, a zaprojektowany przez architekta Imra Steindla, przypomina raczej neogotycki (z barokowymi zdobieniami) pałac cesarza niż urzędniczą siedzibę. Już zewnętrzna część wprawia w osłupienie – zwłaszcza nocą. Wnętrze jest równie okazałe. Idąc korytarzem, miałam wrażenie, jakby droga prowadziła mnie do sali koronacyjnej. Co nie jest tak dalekim skojarzeniem, gdyż możecie podziwiać wystawę z insygniami koronacyjnymi, takimi jak korona św. Stefana. Ceny biletów rozpoczynają się od około 25 złotych.
Kościół Macieja, czyli jedna z ważniejszych atrakcji Budapesztu
Snując się po pięknych ulicach Budapesztu, nie mogłam ominąć jednego z bardziej znanych zabytków, czyli Kościoła Macieja. Nie żadnego tam świętego, bo nazwę świątyni nadano na cześć króla Macieja Korwina. Ta urokliwa budowla, niegdyś w pełni gotycka, przez lata przeszła wiele przemian. Burzliwe dzieje miasta sprawiły, że w XIV wieku Turcy urządzili w nim meczet. Później świątynię dotknął pożar, który strawił większość ścian nośnych i kluczowych elementów. To, co obserwujemy dziś, to niemal w całości rekonstrukcja. Ale jakże udana – kościół po odbudowie przybrał neogotycką formę.
Ciekawe miejsca w Budapeszcie: Łaźnie Gellerta
Łaźnie są w Polsce czymś dosyć egzotycznym – przynajmniej dla mnie. Poza kameralnymi kabinami w ośrodkach wypoczynkowych i prywatnymi (w niektórych domach) nie uświadczyłam niczego, co mogło by zapaść w pamięć. Na Węgrzech często pełnią rolę wypoczynkowo-rozrywkową, jak u nas SPA czy baseny. Toteż i z takimi obiektami są łączone. Jedną z najciekawszych atrakcji tego typu są Łaźnie Gellerta (Gellért Gyógyfürdő), które nie tylko odprężają ciało, ale są nie lada atrakcją dla miłośników secesyjnej architektury. Trzeba przyznać, że nawet jeśli – tak jak ja – niekoniecznie jesteście zainteresowani „parowaniem się”, to oglądanie wnętrz jest celem samym w sobie. Kompleks hotelowy położony nad Dunajem oferuje szereg saun różnego typu, aż 10 basenów termalnych pod dachem oraz trzy zewnętrzne, dostępne latem. Wybierając się tam, warto wcześniej nabyć bilet przez internet, aby uniknąć kolejki. W ofercie są trzy rodzaje biletów. Te z prywatną kabiną lub szafką we wspólnej przebieralni, są w podobnej cenie, wynoszącej równowartość około 88 złotych. Wejściówka z zestawem akcesoriów kąpielowych kosztuje ok. 240 złotych. Co ciekawe, wykupując ją dostajecie – gratis – możliwość odebrania Was z miejsca zakwaterowania prywatnym transportem. Zainteresowani mogą także dokupić sobie opcjonalne masaże.
CIEKAWOSTKI:
• Efektem przyłączenia mniejszych miejscowości i wsi do terenu administracyjnego Budapesztu jest obecność wielu ulic o tych samych nazwach, powtarzających się nawet kilkanaście razy. Aby je odróżnić stosuje się numery dzielnic. Rekordzistami są ulice im. Kossutha i Szechenyiego występujące w 17 miejscach.
• Powszechnie uważa się, że język węgierski jest skomplikowany. Aby uniknąć wpadek z wymową warto zapamiętać zasadę, że „s” wymawia się jako „sz” i odwrotnie. Najlepszym tego przykładem jest oryginalna pisownia stolicy – Budapest. • Węgrzy stosują w swojej kuchni około 1000 odmian papryki.
Najlepsze langosze w Budapeszcie!
Czym byłby wypad na Węgry bez skosztowania tutejszego langosza 😊 Dla tych, którzy nie wiedzą: langosz to placek na bazie mąki pszennej, drożdży, mleka i ziemniaków, usmażony na głębokim oleju. Oj, od mojej ostatniej wizyty na Węgrzech minęły lata i muszę Wam powiedzieć, że mocno stęskniłam się za tym smakiem. Na próżno szukałam go w Krakowie, a wreszcie trafiłam na coś, co z prawdziwym langoszem nie miało nic wspólnego. Od tego czasu zaniechałam prób i postanowiłam wstrzymać się aż do wyjazdu na Węgry. Czekanie tylko wzmogło u mnie apetyt, bo gdy na papierowej tacce dostałam już gorący placek z oliwą i dodatkiem czosnku, sama nie wiem, kiedy go pożarłam. Być może dlatego, że wiedziona opiniami w internecie dotarłam do – ponoć najlepszego miejsca – Retro Langos Bufe. Wybrałam wersję klasyczną – z oliwą, czosnkiem, śmietaną i żółtym serem. Mmm, pycha!
A jeśli chodzi o sam lokal, to na kolorowej tablicy znajdziecie mnóstwo langoszowych opcji do wyboru. Uff, aż trudno zdecydować się tylko na jeden. Węgierski placek to typowe jedzenie w stylu street food i w takich też miejskich okolicznościach najlepiej się nim zajadać 😊 Przed lokalem, właściciel rozstawił parę stolików, przy których można przycupnąć po trudach zwiedzania.
Gdzie: Retro Langos Bufe (Podmaniczky Frigyes tér 4)
Za ile: od 290 do 790 forintów (w zależności od dodatków)
Smakowitym szlakiem, czyli wizyta w Street Food Karavan
Moda na food trucki przywędrowała także i do naszego kraju, z czego cieszę się niezmiernie. Ich idea pasuje do tego, co sama myślę o jedzeniu. Lubię autentyczność, wykorzystanie dobrych składników, ale i eksperymenty. Pasuje mi też jedzenie w ruchu, miejski spontan i odrobina luzu. Dlatego gdy zobaczyłam tylko drewnianą bramę Street Food Karavan, nie posiadałam się z radości! I szybko pożałowałam, że nie mam większego żołądka. Oj, zdecydowanie było tu w czym wybierać – kuchnia meksykańska, food trucki z hummusem, ale i tradycyjne węgierskie dania (wstąpcie do Budapest Langosz – jeden z najlepszych wg rankingów, langosze wyborne) i wiele wiele innych. Dają tu też świetne burgery z seitanu (w pełni wegetariańskie, z kotletem z tzw. roślinnego mięsa). Zacny smak – polecam spróbować, jeśli kiedyś będziecie w okolicy.
Gdzie: Street Food Karavan Budapest (Kazinczy u. 18)
Szimpla Kert
Szimpla Kert to niezwykłe zagłębie knajpek i barów, zlokalizowane w ruinach starej kamienicy. Już samo usytuowanie nadaje mu świetny klimat. Pięknie jest tu zwłaszcza wieczorem, gdy mrok rozświetlają tysiące małych światełek. Skosztujecie tu potraw z wielu krajów na całym świecie.
Gdzie: Szimpla Kert (Kazinczy u. 14)
Polecane wycieczki
Hala targowa w Budapeszcie
Czas wolny w trakcie zwiedzania Budapesztu postanowiłam wykorzystać na zwiedzanie hali targowej - Central Market Hall. Jeśli śledziliście moje poprzednie wpisy na blogu wiecie doskonale, że odkrywanie kraju bardzo lubię robić od kuchni – dosłownie i w przenośni. Dla mnie targi są właśnie miejscami pełnymi autentyczności – prawdziwych smaków, mieszkańców i radosnego gwaru. Gdy weszłam do hali, od razu w oczy rzuciły mi się paprykowe przetwory (ozdobione suszonymi paprykowymi i czosnkowymi cudeńkami zaplecionymi w warkocze), no i oczywiście foie gras, które jest na Węgrzech popularne. Jest tu część typowo targowa, na której zakupy robią mieszkańcy (stoiska z wędlinami, pieczonymi golonkami, słoniną, kabanosami, przyprawami), ale też i stoiska nastawione typowo na turystów, na przykład to z Tokajem czy lawendowymi pamiątkami. Ja przywiozłam z podróży trochę past paprykowych – dla siebie i dla rodziny. Nie są tu drogie, w przeliczeniu na złotówki zapłaciłam około 7 złotych za sztukę.
Gdzie: Central Market Hall (Vámház krt. 1-3)
Po Budapeszcie mogłabym spacerować jeszcze bardzo długo… Choćby po to, aby zajrzeć do gorących źródeł termalnych, by oddać się prawdziwemu relaksowi. Albo po to, żeby dłużej posiedzieć w urokliwych winiarniach i popijać tutejsze wina. Mój pobyt nieuchronnie się kończy. Nie zostawiam jednak Budapesztu na zawsze. Na pewno jeszcze tu wrócę! 😉
Po Budapeszcie mogłabym spacerować jeszcze bardzo długo… Choćby po to, aby zajrzeć do gorących źródeł termalnych, by oddać się prawdziwemu relaksowi. Albo po to, żeby dłużej posiedzieć w urokliwych winiarniach i popijać tutejsze wina. Mój pobyt nieuchronnie się kończy. Nie zostawiam jednak Budapesztu na zawsze. Na pewno jeszcze tu wrócę! 😉
Data Publikacji: 11.12.2019
Artykuł autorstwa: Redakcja Rainbow
Eksperci z branży turystycznej – piloci wycieczek, animatorzy, rezydenci i przewodnicy i wielu innych specjalistów, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami i wiedzą zdobytą podczas niezliczonych podróży. W tekstach łączą praktyczne wskazówki z fascynującymi historiami i ciekawostkami z różnych zakątków świata. Ich opowieści to nie tylko przewodniki po popularnych kierunkach, ale przede wszystkim autentyczne relacje osób, które na co dzień pracują z turystami i poznają opisywane miejsca od podszewki.Zobacz inne o:
Podobne artykuły
Zamek Peles – najpiękniejsza rezydencja królewska w RumuniiPołożony u podnóża gór Bucegi w miasteczku Sinaia, około 124 km na północ od Bukaresztu, zamek Peles to jeden z najpiękniejszych zabytków Rumunii. Bajkowa rezydencja wybudowana pod koniec XIX wieku dla rumuńskiej rodziny królewskiej dziś jest siedzibą Muzeum Narodowego, którego komnaty skrywają ponad 60 tysięcy eksponatów – od militariów przez wyroby ze srebra i złota po misternie zdobione witraże.
Z jednej strony strzeliste wieże, bogato zdobione fasady i położenie wśród karpackich szczytów sprawiają, że zwiedzając Peles, łatwo odnieść wrażenie, że zostało się przeniesionym do baśniowej krainy. Z drugiej strony zamek otacza ponura sława siedziby strasznego hrabiego Drakuli. A jaka jest prawda? W tym artykule poznasz prawdziwą historię zamku Peles i odkryjesz skrywane w nim tajemnice.
Park Güell – bajkowy park Gaudiego w BarceloniePark Güell jest jednocześnie parkiem, dziełem sztuki, architektonicznym eksperymentem i jedną z najpiękniejszych wizytówek Barcelony. Kamienne konstrukcje przypominają tu skały, ławki wiją się jak morskie fale, a kolorowe mozaiki układają się w fantazyjne kształty.
To właśnie w Parku Güell najlepiej widać geniusz Antoniego Gaudíego i jego pragnienie stworzenia przestrzeni, w której natura, sztuka i codzienne życie przenikają się w harmonijną całość. Każda alejka, mozaika czy kamienna konstrukcja została zaprojektowana tak, by współgrać z otaczającym krajobrazem i pobudzać wyobraźnię odwiedzających.
Dziś Park Güell jest dostępny dla turystów z całego świata, ale jego historia zaczęła się zupełnie inaczej – od ambitnego planu luksusowego osiedla dla barcelońskich elit.
Atrakcje Batumi i Adżarii. Co zobaczyć w słynnym kurorcie Gruzji?Podobno, gdy Bóg dzielił ziemie między narody, Gruzini się spóźnili – akurat wznosili toasty na Jego cześć. Gdy w końcu się stawili, Bóg dał im ten kawałek lądu, który zachował dla siebie. Tak przynajmniej o tym opowiadają w swoim folklorze. Jeśli gdzieś czuć ten rajski klimat, to zwłaszcza w Batumi – uwielbianym przez turystów kurorcie na wybrzeżu Morza Czarnego.
W Polsce miasto spopularyzowały Filipinki – w dobie PRL kojarzyło się z wakacyjnymi uciechami przy polach herbacianych. Dziś w całej Gruzji można zaobserwować rosnący ruch turystyczny, któremu towarzyszy modernizacja infrastruktury turystycznej. Komu wciąż „Batumi, ech, Batumi" gra w głowie, ten powinien zobaczyć zdjęcia i imponujący pejzaż współczesnego miasta ze strzelistymi wieżowcami i pięknymi tańczącymi fontannami.
Na turystę czekają efektowne, długie plaże nad ciepłym morzem, stanowiska archeologiczne i zabytki, a do tego niepowtarzalne sąsiedztwo historii ze współczesnością. Jednocześnie w Batumi tętni nocne życie, turyści i mieszkańcy tańczą w tych samych klubach, a przez całe lato promenadami snuje się grana na żywo muzyka, nie tylko gruzińska. Po jednej stronie góry, po drugiej stronie morze wręcz czekające na pływaka. Dokąd warto zajrzeć w stolicy Adżarii? Jak ułożyć wycieczkę, by zobaczyć jak najwięcej i poczuć ducha tego miejsca?
Lizbona – atrakcje. Co zobaczyć w stolicy Portugalii?Lizbona to miasto o niezwykle długiej i gęstej historii, w którym warstwy czasu nakładają się na siebie niemal bez przerwy. Już około 60 roku p.n.e. istniała tu ważna osada rzymska – Olisipo, strategicznie położona nad ujściem rzeki, która kontrolowała szlaki handlowe zachodniego imperium. Od XIII wieku Lizbona jest stolicą Portugalii, a w epoce wielkich odkryć geograficznych stała się jednym z najbogatszych miast Europy dzięki handlowi i ekspansji morskiej. Dziś tę historię wciąż można tu odczytywać w układzie ulic, zabytkach i detalach architektury, ale Lizbona nie jest miastem zatrzymanym w przeszłości. Obok dawnych dzielnic rozwijają się nowoczesne przestrzenie, pełne współczesnej architektury, kawiarni i życia codziennego. Miasto rozciąga się wzdłuż wody, gdzie spotyka się szeroka rzeka Tag i otwarty Atlantyk, co od zawsze nadawało mu charakter portowy i „zwrócony ku światu”, a jednocześnie lekko melancholijny, jakby stale patrzący gdzieś dalej.
Czas wybrać się na niespieszny spacer tymi melancholijnymi tropami – przez średniowieczne dzielnice, manuelińskie zabytki i tarasy widokowe.