Przejdź do treści

Co warto zobaczyć w Budapeszcie? Top 9 atrakcji węgierskiej stolicy

Na Węgrzech byłam już wcześniej, jako mała dziewczynka, towarzysząc w wycieczce rodzicom. Niestety, niewiele z tej wyprawy pamiętam. Za to znajomi co jakiś czas zachwycali się kolejnymi wizytami w tym kraju, więc wreszcie zapragnęłam odwiedzić go ponownie po wielu latach. Gdy decyzja już zapadła, najbardziej nastawiłam się na zwiedzanie Budapesztu – jego wiekowych zabytków, ciekawych miejsc, ale też powrotu do smaku, który akurat wciąż dobrze pamiętam – cieplutkiego langosza, na którym ser wprost się rozpływa. Jednak nie samym langoszem człowiek żyje – Węgry mają przecież do zaoferowania znacznie więcej!

Co zobaczyć w Budapeszcie? Na pewno Zamek Królewski!

Pierwszego dnia pobytu, już po śniadaniu, wyruszyłam z wycieczką na zwiedzanie ścisłego centrum Budapesztu. Szczególnie cieszyła mnie opcja poznawania stolicy z wodnej perspektywy. Za przyjemność w postaci rejsu statkiem zapłaciłam około 16 euro. Dla tych przepięknych widoków warto byłoby jednak ponieść każdy koszt. Zabytki w porannym słońcu prezentują się fantastycznie. Gdy rejs dobiegł końca, wraz z innymi turystami ruszyłam w kierunku Wzgórza Zamkowego. W każdym przewodniku o nim poświęcają mu wzmiankę, nie mogłabym więc ominąć tak ważnego punktu. Na wzgórze możecie wejść pieszo lub wjechać zabytkową kolejką (ja wybrałam pierwszą z opcji). Z góry rozciąga się przepiękna panorama miasta – sporo czasu poświęciłam, żeby złapać ją w kadrze aparatu i w miarę mi się to udało.



Potem razem z wycieczką ruszałam ku wrotom Budavári Palota, czyli Zamku Królewskiego. Niektórzy określają go również jako Zamek Buda. Zobaczcie tylko, jak imponująco się prezentuje!



Metro w Budapeszcie – dobra opcja dla zmęczonych

Budapeszt słynie z bardzo dobrego skomunikowania poszczególnych dzielnic. Dotrzeć do najważniejszych zabytków możecie bez problemu spacerem. Jeśli jednak chcecie zapuścić się dalej lub po godzinach zwiedzania zwyczajnie bolą Was nogi, polecam Wam skorzystać z metra. Do wyboru macie bilet jednorazowy, całodobowy lub pakiet 10 biletów. Ostatnia opcja to koszt około 3000 forintów (w przeliczeniu jakieś 40 złotych), więc cena jest niewygórowana.

Országház – Parlament godny powagi urzędu

O zabytkach w Budapeszcie można by mówić wiele, ale jeden z nich jest kompletnie unikatowy. Zwykle określenie „siedziba rządu” nie wzbudza we mnie pozytywnych emocji 😊 W przypadku budynku węgierskiego parlamentu sprawa ma się zupełnie inaczej. Ten monumentalny zabytek, położony nad Dunajem w dzielnicy Pest, jest nie tylko drugim co do wielkości budynkiem państwowym w Europie (wyprzedza go tylko ten w Rumunii), ale także największym obiektem w całym kraju. Dość powiedzieć, że mierzy 17 tysięcy metrów kwadratowych, co przekłada się na 691 funkcjonalnych pomieszczeń. Országház, wznoszony przez 17 lat, a zaprojektowany przez architekta Imra Steindla, przypomina raczej neogotycki (z barokowymi zdobieniami) pałac cesarza niż urzędniczą siedzibę. Już zewnętrzna część wprawia w osłupienie – zwłaszcza nocą. Wnętrze jest równie okazałe. Idąc korytarzem, miałam wrażenie, jakby droga prowadziła mnie do sali koronacyjnej. Co nie jest tak dalekim skojarzeniem, gdyż możecie podziwiać wystawę z insygniami koronacyjnymi, takimi jak korona św. Stefana. Ceny biletów rozpoczynają się od około 25 złotych.



Kościół Macieja, czyli jedna z ważniejszych atrakcji Budapesztu

Snując się po pięknych ulicach Budapesztu, nie mogłam ominąć jednego z bardziej znanych zabytków, czyli Kościoła Macieja. Nie żadnego tam świętego, bo nazwę świątyni nadano na cześć króla Macieja Korwina. Ta urokliwa budowla, niegdyś w pełni gotycka, przez lata przeszła wiele przemian. Burzliwe dzieje miasta sprawiły, że w XIV wieku Turcy urządzili w nim meczet. Później świątynię dotknął pożar, który strawił większość ścian nośnych i kluczowych elementów. To, co obserwujemy dziś, to niemal w całości rekonstrukcja. Ale jakże udana – kościół po odbudowie przybrał neogotycką formę.



Ciekawe miejsca w Budapeszcie: Łaźnie Gellerta

Łaźnie są w Polsce czymś dosyć egzotycznym – przynajmniej dla mnie. Poza kameralnymi kabinami w ośrodkach wypoczynkowych i prywatnymi (w niektórych domach) nie uświadczyłam niczego, co mogło by zapaść w pamięć. Na Węgrzech często pełnią rolę wypoczynkowo-rozrywkową, jak u nas SPA czy baseny. Toteż i z takimi obiektami są łączone. Jedną z najciekawszych atrakcji tego typu są Łaźnie Gellerta (Gellért Gyógyfürdő), które nie tylko odprężają ciało, ale są nie lada atrakcją dla miłośników secesyjnej architektury. Trzeba przyznać, że nawet jeśli – tak jak ja – niekoniecznie jesteście zainteresowani „parowaniem się”, to oglądanie wnętrz jest celem samym w sobie. Kompleks hotelowy położony nad Dunajem oferuje szereg saun różnego typu, aż 10 basenów termalnych pod dachem oraz trzy zewnętrzne, dostępne latem. Wybierając się tam, warto wcześniej nabyć bilet przez internet, aby uniknąć kolejki. W ofercie są trzy rodzaje biletów. Te z prywatną kabiną lub szafką we wspólnej przebieralni, są w podobnej cenie, wynoszącej równowartość około 88 złotych. Wejściówka z zestawem akcesoriów kąpielowych kosztuje ok. 240 złotych. Co ciekawe, wykupując ją dostajecie – gratis – możliwość odebrania Was z miejsca zakwaterowania prywatnym transportem. Zainteresowani mogą także dokupić sobie opcjonalne masaże.



CIEKAWOSTKI:

• Efektem przyłączenia mniejszych miejscowości i wsi do terenu administracyjnego Budapesztu jest obecność wielu ulic o tych samych nazwach, powtarzających się nawet kilkanaście razy. Aby je odróżnić stosuje się numery dzielnic. Rekordzistami są ulice im. Kossutha i Szechenyiego występujące w 17 miejscach.

• Powszechnie uważa się, że język węgierski jest skomplikowany. Aby uniknąć wpadek z wymową warto zapamiętać zasadę, że „s” wymawia się jako „sz” i odwrotnie. Najlepszym tego przykładem jest oryginalna pisownia stolicy – Budapest. • Węgrzy stosują w swojej kuchni około 1000 odmian papryki.

Najlepsze langosze w Budapeszcie!

Czym byłby wypad na Węgry bez skosztowania tutejszego langosza 😊 Dla tych, którzy nie wiedzą: langosz to placek na bazie mąki pszennej, drożdży, mleka i ziemniaków, usmażony na głębokim oleju. Oj, od mojej ostatniej wizyty na Węgrzech minęły lata i muszę Wam powiedzieć, że mocno stęskniłam się za tym smakiem. Na próżno szukałam go w Krakowie, a wreszcie trafiłam na coś, co z prawdziwym langoszem nie miało nic wspólnego. Od tego czasu zaniechałam prób i postanowiłam wstrzymać się aż do wyjazdu na Węgry. Czekanie tylko wzmogło u mnie apetyt, bo gdy na papierowej tacce dostałam już gorący placek z oliwą i dodatkiem czosnku, sama nie wiem, kiedy go pożarłam. Być może dlatego, że wiedziona opiniami w internecie dotarłam do – ponoć najlepszego miejsca – Retro Langos Bufe. Wybrałam wersję klasyczną – z oliwą, czosnkiem, śmietaną i żółtym serem. Mmm, pycha!



A jeśli chodzi o sam lokal, to na kolorowej tablicy znajdziecie mnóstwo langoszowych opcji do wyboru. Uff, aż trudno zdecydować się tylko na jeden. Węgierski placek to typowe jedzenie w stylu street food i w takich też miejskich okolicznościach najlepiej się nim zajadać 😊 Przed lokalem, właściciel rozstawił parę stolików, przy których można przycupnąć po trudach zwiedzania.

Gdzie: Retro Langos Bufe (Podmaniczky Frigyes tér 4)

Za ile: od 290 do 790 forintów (w zależności od dodatków)

Smakowitym szlakiem, czyli wizyta w Street Food Karavan





Moda na food trucki przywędrowała także i do naszego kraju, z czego cieszę się niezmiernie. Ich idea pasuje do tego, co sama myślę o jedzeniu. Lubię autentyczność, wykorzystanie dobrych składników, ale i eksperymenty. Pasuje mi też jedzenie w ruchu, miejski spontan i odrobina luzu. Dlatego gdy zobaczyłam tylko drewnianą bramę Street Food Karavan, nie posiadałam się z radości! I szybko pożałowałam, że nie mam większego żołądka. Oj, zdecydowanie było tu w czym wybierać – kuchnia meksykańska, food trucki z hummusem, ale i tradycyjne węgierskie dania (wstąpcie do Budapest Langosz – jeden z najlepszych wg rankingów, langosze wyborne) i wiele wiele innych. Dają tu też świetne burgery z seitanu (w pełni wegetariańskie, z kotletem z tzw. roślinnego mięsa). Zacny smak – polecam spróbować, jeśli kiedyś będziecie w okolicy.

Gdzie: Street Food Karavan Budapest (Kazinczy u. 18)

Szimpla Kert





Szimpla Kert to niezwykłe zagłębie knajpek i barów, zlokalizowane w ruinach starej kamienicy. Już samo usytuowanie nadaje mu świetny klimat. Pięknie jest tu zwłaszcza wieczorem, gdy mrok rozświetlają tysiące małych światełek. Skosztujecie tu potraw z wielu krajów na całym świecie.

Gdzie: Szimpla Kert (Kazinczy u. 14)

Hala targowa w Budapeszcie

Czas wolny w trakcie zwiedzania Budapesztu postanowiłam wykorzystać na zwiedzanie hali targowej - Central Market Hall. Jeśli śledziliście moje poprzednie wpisy na blogu wiecie doskonale, że odkrywanie kraju bardzo lubię robić od kuchni – dosłownie i w przenośni. Dla mnie targi są właśnie miejscami pełnymi autentyczności – prawdziwych smaków, mieszkańców i radosnego gwaru. Gdy weszłam do hali, od razu w oczy rzuciły mi się paprykowe przetwory (ozdobione suszonymi paprykowymi i czosnkowymi cudeńkami zaplecionymi w warkocze), no i oczywiście foie gras, które jest na Węgrzech popularne. Jest tu część typowo targowa, na której zakupy robią mieszkańcy (stoiska z wędlinami, pieczonymi golonkami, słoniną, kabanosami, przyprawami), ale też i stoiska nastawione typowo na turystów, na przykład to z Tokajem czy lawendowymi pamiątkami. Ja przywiozłam z podróży trochę past paprykowych – dla siebie i dla rodziny. Nie są tu drogie, w przeliczeniu na złotówki zapłaciłam około 7 złotych za sztukę. Gdzie: Central Market Hall (Vámház krt. 1-3)



Po Budapeszcie mogłabym spacerować jeszcze bardzo długo… Choćby po to, aby zajrzeć do gorących źródeł termalnych, by oddać się prawdziwemu relaksowi. Albo po to, żeby dłużej posiedzieć w urokliwych winiarniach i popijać tutejsze wina. Mój pobyt nieuchronnie się kończy. Nie zostawiam jednak Budapesztu na zawsze. Na pewno jeszcze tu wrócę! 😉
Data Publikacji: 11.12.2019
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Redakcja Rainbow

Eksperci z branży turystycznej – piloci wycieczek, animatorzy, rezydenci i przewodnicy i wielu innych specjalistów, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami i wiedzą zdobytą podczas niezliczonych podróży. W tekstach łączą praktyczne wskazówki z fascynującymi historiami i ciekawostkami z różnych zakątków świata. Ich opowieści to nie tylko przewodniki po popularnych kierunkach, ale przede wszystkim autentyczne relacje osób, które na co dzień pracują z turystami i poznają opisywane miejsca od podszewki.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Wyspa Palawan – atrakcje. Co warto zobaczyć na ostatniej naturalnej granicy Filipin?Rajskie wakacje, kąpiele w ciepłym morzu, spotkanie z tropikalną przyrodą i nurkowanie? Dzisiaj zaprezentuję jedną z najpiękniejszych wysp Filipin. Palawan wraz z otaczającymi go wysepkami tworzy prowincję złożoną z ponad 1700 wysp i wysepek. Sama wyspa mierzy 450 kilometrów i nie da się nią nasycić w jeden weekend. Zachwyci piaszczystymi plażami, przejrzystą wodą, rejsami od wysepki do wysepki, formacjami skalnymi. Przyroda jest tu zniewalająca – gęste lasy deszczowe schodzą wprost do wody, rafy koralowe ciągną się kilometrami, a zieleń rozciąga się od brzegu do brzegu. Przygotowałam krótki przewodnik dla podróżników, którzy szukają nowych kierunków na wakacje w ciepłych krajach.
krajobraz kierunku
Cartagena de Indias – atrakcje. Co warto zobaczyć w najczęściej odwiedzanym mieście Kolumbii?Wstaje dzień – promienie słoneczne rozświetlają horyzont. Potężne drewniane okręty przemierzają wody Morza Karaibskiego. Na okolicznych wyspach pnie się w górę trzcina cukrowa. Wokół rozciągają się białe plaże i barwne rafy koralowe. Żeglarze, choć zmęczeni rejsem, żyją obietnicą bogactwa – całą drogę słuchali opowieści o cywilizacjach, które skrywają tony złota i szmaragdów. Od karaibskich wysp po gęste lasy Amazonii – Nowy Świat od ery Kolumba fascynował Europejczyków szukających szansy na zdobycie chwały i bogactwa. Jednym ze skutków tego okresu jest powstanie Cartageny de Indias, którą bez ogródek można nazwać miastem kontrastów. Choć to pojęcie pojawia się w turystyce niezwykle często – zaufajcie mi, tutaj naprawdę ma ono sens. Z jednej strony można spacerować po kolonialnej starówce, a z drugiej podziwiać wyrastające drapacze chmur. Surowe, hiszpańskie fortyfikacje stoją ramię w ramię z rajskimi plażami. Wreszcie kolonialna historia, z hiszpańskimi podbojami i niewolniczą przeszłością, kontrastuje z kolorowymi fasadami domów, muralami i muzyką, która wieczorami wypełnia place. Cartagena to jedno z tych miejsc na Karaibach, które zostaje w pamięci na długo. W tym tekście przybliżę Wam historię, zabytki i atrakcje Cartageny, które zdecydowanie warto zobaczyć.
krajobraz kierunku
Bazyliki papieskie w Rzymie – cztery świątynie, które warto zobaczyćRzym kościołami stoi. Bazylika sąsiaduje z katedrą, a tuż za rogiem znajduje się kolejny obiekt sakralny. Podobno jest ich ponad dziewięćset i według danych diecezji rzymskiej żadne inne miasto nie ma takiego skupiska miejsc kultu. Co więcej, zaglądają do nich wszyscy, także wyznawcy innych religii i ateiści, bo rzymskie świątynie są istnymi muzeami sztuki. Nie sposób odwiedzić ich wszystkich, szczególnie gdy każda zachęca do zadumy i refleksji nad historią. Dlatego wyróżniam cztery najważniejsze kościoły miasta, czyli bazyliki papieskie. Są to Arcybazylika św. Jana na Lateranie, Bazylika św. Piotra, Bazylika Matki Bożej Większej oraz Bazylika św. Pawła za Murami.
krajobraz kierunku
Wyspy Zielonego Przylądka – atrakcje. Co zobaczyć na archipelagu między Afryką a Brazylią?Wyspy Zielonego Przylądka (Cabo Verde) to archipelag 10 wysp i kilku mniejszych wysepek na Oceanie Atlantyckim, ponad 450 kilometrów od zachodnich wybrzeży Afryki. Choć to niewielki kraj, jego wyspy cechują się różnorodnymi krajobrazami oraz bogatą historią i kulturą. Nazwa archipelagu pochodzi od Przylądka Zielonego położonego w Senegalu, w Afryce Zachodniej. Gdy w XV wieku na wyspy dotarli Portugalczycy, archipelag pozostawał niezamieszkany. Odkrycie wysp zapoczątkowało historię Cabo Verde jako ważnego punktu na szlakach handlowych i trasach morskich wypraw. Przez stulecia przenikały się tu wpływy europejskie, zwłaszcza portugalskie, afrykańskie oraz latynoamerykańskie. Ich mieszankę widać dziś m.in. w architekturze, muzyce i sztuce, a także w kreolskim języku wysp. Mieszkańcy Wysp Zielonego Przylądka, czyli Kabowerdeńczycy, są w dużej mierze potomkami portugalskich osadników oraz niewolników przywożonych z Afryki Zachodniej. Na archipelagu zatrzymywali się również słynni podróżnicy i odkrywcy, m.in. Vasco da Gama oraz Krzysztof Kolumb. Z Cabo Verde kojarzą się melancholijne piosenki Cesárii Évory, morabeza oznaczająca serdeczność, radość życia i celebrację codzienności oraz filozofia „no stress”, zachęcająca, by zwolnić tempo i zapomnieć o troskach. Wyspy Zielonego Przylądka zdecydowanie sprzyjają takiemu podejściu do życia. Planujesz wakacje na Wyspach Zielonego Przylądka i zastanawiasz się, co warto zobaczyć? Atrakcji jest tu więcej, niż sugeruje niewielka powierzchnia archipelagu – od rajskich plaż i wulkanicznych szlaków po historyczne miasta i muzykę z listy UNESCO.