Przejdź do treści

Wesoły Cmentarz w Rumunii – kolorowe nagrobki i dowcipne epitafia z Sapanty

Czy cmentarz może być wesoły? Czy śmierć musi być wyłącznie powodem do smutku? W Polsce, gdzie na cmentarzu mówi się ciszej i 1 listopada stoi się w zadumie przy zniczach, odpowiedź wydaje się oczywista.

Tymczasem w wielu kulturach śmierć jest drogą ku lepszemu. Zmarłych wspomina się tam przez to, co w życiu kochali – nie przez to, że umarli. W Meksyku w Dzień Zmarłych rodziny przynoszą na groby ulubione potrawy bliskich, bo wierzą, że zmarli wracają wtedy w odwiedziny. W Ghanie bywa, że trumnę rzeźbi się na kształt tego, czym zmarły żył, więc rybak spoczywa w drewnianej rybie.

Tradycyjny rumuński pogrzeb bliższy jest jednak polskiej powadze. Zmarły zwykle przez trzy dni leży w domu, gdzie czuwają przy nim bliscy. Na wsiach kobiety śpiewają nad nim obrzędowe lamenty, zwane bocete.

Na tym tle Wesoły Cmentarz (Cimitirul Vesel) w Sapancie na północy Rumunii wygląda jak scena z zupełnie innego filmu. Stoi na nim ponad 800 drewnianych krzyży pomalowanych na intensywny błękit. Na każdym widnieje rymowany wierszyk, w którym zmarły opowiada o sobie, choć słowa włożyli mu w usta miejscowi rzeźbiarze. Wesołe są tu przede wszystkim kolory – wiersze bywają zarówno zabawne, jak i smutne.

Gdzie leży Wesoły Cmentarz?

Wesoły Cmentarz leży w miejscowości Sapanta (rum. Săpânța) w Marmaroszu, w północnej części Rumunii. Tuż na północ od wsi płynie Cisa, która wyznacza tu granicę z Ukrainą. Do Sighetu Marmației, dawnej stolicy regionu, jest stąd kilkanaście kilometrów. Sam cmentarz otacza cerkiew w centrum wsi.

Marmarosz słynie z drewnianych cerkwi, z których najcenniejsze trafiły na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To sąsiedztwo bywa źródłem częstej pomyłki – w artykułach i relacjach z podróży, także polskich, na listę trafia razem z nimi Wesoły Cmentarz. Na liście UNESCO są jednak drewniane cerkwie, a nie sam cmentarz. Cmentarz jest za to muzeum na wolnym powietrzu i jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w regionie.

Historia Wesołego Cmentarza w Sapancie

Na tle drewnianych cerkwi Marmaroszu, które stoją tu od dwóch do czterech stuleci, Wesoły Cmentarz jest zabytkiem zaskakująco młodym.

Stan Ioan Pătraș – lokalny rzeźbiarz i pierwszy krzyż z 1935 roku

Stan Ioan Pătraș, lokalny artysta, urodził się w Sapancie w 1908 roku w rodzinie, w której od pokoleń rzeźbiono w drewnie. Krzyże na miejscowy cmentarz zaczął robić jako czternastolatek. Zarabiał także na bramach, które w Marmaroszu stawia się przed zagrodami i bogato zdobi rzeźbą.

W 1935 roku Pătraș, wówczas anonimowy rzeźbiarz z prowincji, zaczął umieszczać na krzyżach krótkie wiersze pisane w pierwszej osobie. Były ironiczne i naiwne, często z błędami gramatycznymi, pisane archaiczną gwarą z Sapanty. Do tekstu dołączał malowany obrazek ze zmarłym – przy pracy, w domu, czasem w chwili śmierci.

Na początku wykonywał około dziesięciu krzyży rocznie. Do śmierci w 1977 roku wyrzeźbił ich blisko 700. Przygotował też krzyż dla siebie – z autoportretem i z epitafium, które sam ułożył. Zapewnia w nim przechodniów, że mówi prawdę, przez całe życie chciał dla ludzi dobrze i pomagał każdemu, kto go o to prosił. Na koniec wzdycha nad światem, w którym ciężko mu się żyło. Człowiek, który przez ponad czterdzieści lat rozśmieszał sąsiadów, o sobie napisał całkiem serio.

Skąd nazwa Wesoły Cmentarz?

Rumuńska nazwa Cimitirul Vesel znaczy dokładnie to samo co polska i odnosi się do barw oraz humoru, z jakim Pătraș i jego następcy żegnają mieszkańców wsi. O Sapancie zrobiło się głośno na początku lat 70., także poza Rumunią. W 1972 roku pisarz i dziennikarz Simion Pop, rodem z Marmaroszu, wydał „sentymentalną monografię” cmentarza zatytułowaną po prostu „Cimitirul vesel”. Książka ukazała się również po angielsku, jako „The Merry Cemetery”.

Skąd jednak pomysł, by o śmierci pisać z humorem? Etnolodzy cytowani w 2002 roku przez „The New York Times” widzieli w wesołości Sapanty echo postaw z czasów Daków, starożytnych mieszkańców ziem dzisiejszej Rumunii – postaw, które przetrwały w miejscowym folklorze. W rumuńskim folklorze śmiech przy zmarłym rzeczywiście ma swoje miejsce. W niektórych regionach czuwanie urozmaicały dawniej obrzędowe gry przy muzyce pasterskiego fletu, tak że smutek i wesołość przeplatały się w ciągu jednej nocy.

Trop dacki ma też oparcie w źródłach starożytnych – grecki historyk Herodot w jednym akapicie „Dziejów” wspomina Getów, spokrewnionych z Dakami i przekonanych o własnej nieśmiertelności. Zaraz obok opisuje Trausów, lud tracki jak Getowie, który płakał przy narodzinach dziecka, a zmarłych chował z radością – uwolnili się bowiem wreszcie od wszystkich nieszczęść.

Chociaż trop jest z pewnością efektowny, bezpieczniej będzie chyba napisać, że Wesoły Cmentarz to dzieło Stana Ioana Pătrașa. Trausowie mieszkali jednak w górach Rodopy, na terenie dzisiejszej Bułgarii i Grecji, setki kilometrów na południe od Marmaroszu. Rymowane epitafia w pierwszej osobie pojawiły się w Sapancie dopiero w 1935 roku, razem z Pătrașem. Reszta to hipoteza – piękna, lecz hipoteza.

Dumitru Pop – uczeń i następca Pătrașa

Pracownię mistrza przejął jego uczeń Dumitru Pop, zwany Tincu. Urodził się w 1955 roku w Sapancie i od dziewiątego roku życia terminował u Pătrașa. Po śmierci mistrza w 1977 roku zamieszkał w jego domu, który prowadził jako pracownię i muzeum. Rzeźbił, malował i układał wiersze tą samą archaiczną gwarą co mistrz, chociaż na co dzień mówił już inaczej.

Przez kolejne dekady był jednym z najbardziej znanych twórców ludowych Marmaroszu. W 2021 roku otrzymał tytuł Żywego Skarbu Ludzkiego (Tezaur Uman Viu), którym Rumunia wyróżnia mistrzów tradycyjnej kultury. Zmarł w grudniu 2022 roku.

Krzyże w Sapancie powstają nadal. Rzeźbią je m.in. Gheorghe Stan Colțun, jeden z uczniów Pătrașa, oraz Stan Ioan Pătraș – imiennik i krewny założyciela cmentarza, a zarazem zięć Dumitru Popa, który przedstawiał go jako swojego następcę.

Kolorowe nagrobki – jak wyglądają krzyże z Sapanty?

Nagrobki w Sapancie to drewniane krzyże rzeźbione ręcznie z dębu. Sceny i litery żłobi się dłutem. Wykonanie jednego krzyża zajmowało Dumitru Popowi około tygodnia. Na każdym krzyżu jest obrazek, czyli barwna płaskorzeźba, oraz wyrzeźbiony i pomalowany tekst epitafium.

Drewniane krzyże i płaskorzeźby ze scenami z życia zmarłych

Płaskorzeźby pokazują zmarłych tak, jak zapamiętała ich wieś. Pasterze pędzą owce, gospodarze prowadzą bydło, tkaczki siedzą przy krosnach i gospodynie gotują. Są też sceny modlitwy, matki z dziećmi i mężczyźni przy kieliszku.

Część scen przedstawia śmierć – żołnierzy ścinanych na wojnie, mieszkańca potrąconego przez samochód ciężarowy czy pijaka, którego czarny szkielet wciąga do grobu, kiedy ten pociąga z butelki. Ornamenty wokół scen pochodzą ze starych marmaroskich bram i tkanin.

Błękit z Sapanty i symbolika kolorów

Tłem każdego krzyża jest głęboki błękit, który Rumuni nazywają albastru de Săpânța, czyli błękitem z Sapanty. W rumuńskiej sztuce nazwę od miejscowości nosi jeszcze jeden, znacznie starszy odcień niebieskiego – albastru de Voroneț z XVI-wiecznych fresków monastyru Voroneț na rumuńskiej Bukowinie. Pătraș widział w swoim błękicie nadzieję i wolność. Farby na krzyże powstawały z naturalnych pigmentów, przy czym recepturę błękitu Pătraș, a po nim Dumitru Pop, podobno strzegli jak tajemnicy warsztatu.

Pozostałe barwy mają u niego stałe znaczenia – zieleń oznacza życie, żółć płodność, czerwień namiętność i czerń śmierć. Do tego dochodzą symbole. Biała gołębica przedstawia duszę; czarny ptak oznacza śmierć tragiczną albo podejrzaną.

Epitafia Wesołego Cmentarza – krzyże z dowcipnymi wierszykami

Epitafia z Sapanty to krótkie, rymowane wierszyki pisane miejscową gwarą, z pisownią typową dla tej okolicy. Ich autorzy streszczali w nich cały żywot zmarłego, opierając się na tym, co wiedziała o nim cała wieś. W tak niewielkiej wiosce wiadomo o sąsiadach naprawdę sporo. Dumitru Pop opowiadał dziennikarzom, że życie mieszkańców wsi jest do siebie podobne, za to każdy chce mieć inne epitafium.

Zmarli mówią w pierwszej osobie – o czym opowiadają epitafia?

Typowe epitafium zaczyna się od przedstawienia („nazywam się…”) i przechodzi do tego, co zmarły lubił, czym się zajmował i jak rozstał się z życiem. Na jednym z krzyży zmarły wyznaje, że najbardziej kochał swój traktor. Inny zmarły, Ioan Toaderu, kochał konie, a do tego – co epitafium odnotowuje bez skrępowania – lubił przesiadywać w barze obok cudzej żony.

Na krzyżu miejscowego pijaka alkohol zostaje nazwany prawdziwą trucizną. Trzyletni chłopiec, którego zabiła taksówka z Sybina, pyta w epitafium, czy w całej Rumunii nie było innego miejsca na postój niż pod jego domem. Inny krzyż przedstawia komunistycznego urzędnika z pieczątką z sierpem i młotem w dłoni i otwartą Biblią przed sobą.

Obok żartów są tu też epitafia pisane z powagą – o wojnie i o śmierci dzieci.

Epitafium teściowej – jedno z najsłynniejszych na Wesołym Cmentarzu

Jednym z najczęściej cytowanych wierszy z Sapanty jest epitafium wyrzeźbione w 1969 roku na krzyżu teściowej. Mówi w nim zięć. Zapewnia, że pod ciężkim krzyżem spoczywa jego biedna teściowa, i od razu dodaje, że gdyby pożyła jeszcze trzy dni, to on leżałby w grobie, a ona czytałaby jego epitafium.

To niejedyny krzyż, na którym epitafium żartuje z relacji rodzinnych. Z równą swobodą żartuje się tu z teściowych, mężów i żon.

Co zobaczyć w Sapancie poza nagrobkami?

Napisy na drewnie można w Sapancie spotkać również poza cmentarzem – mają je niektóre tradycyjne bramy i przydrożne krzyże we wsi. Z historią Wesołego Cmentarza najściślej wiążą się jednak dwa miejsca. Pierwszym jest cerkiew w jego środku, drugim – oddalony o około 200 metrów dom, w którym powstawały krzyże.

Cerkiew w centralnej części cmentarza

Cerkiew w środku cmentarza stoi w miejscu dawnej drewnianej świątyni z dębu, którą w Wielkanoc 1880 roku strawił pożar. Nową, murowaną z kamienia i cegły, wzniesiono w latach 1882-1886 w surowym stylu neogotyckim, typowym dla ówczesnych Austro-Węgier.

Ta surowość kłóciła się z kolorowym cmentarzem, dlatego cerkiew przebudowano i podwyższono, tak by lepiej pasowała do otoczenia. Jej wieża sięga dziś blisko 80 metrów. Projekt przebudowy przewidywał też dach z glazurowanej dachówki w kolorach krzyży oraz obszerny ganek na słupach obłożonych malowanym drewnem.

Według dziennika „Adevărul” to miejscowy duchowny miał w 1935 roku podsunąć Pătrașowi pomysł, by poszerzyć dolną część krzyży i zmieścić na niej wizerunek zmarłego oraz tekst o jego życiu. Krzyż samego Pătrașa stoi naprzeciwko głównego wejścia do cerkwi.

Dom-muzeum Stana Ioana Pătrașa

Drewniany dom, w którym mieszkał twórca Wesołego Cmentarza, ma ganek, dwie izby i podwórze, na którym mieściła się pracownia. Dziś jest tu muzeum (Casa Memorială Stan Ioan Pătraș) z rzeźbami mistrza i przedmiotami, które ozdabiał – od wieszaków po bramy. Są tu też stroje ludowe z Sapanty, kilimy, ikony i fotografie z życia artysty.

Malowane drewno niszczeje na deszczu i mrozie, dlatego krzyże na cmentarzu odnawia się mniej więcej co 15 lat. Najstarsze z nich, które z czasem stały się eksponatami, stoją wokół domu.

Dom jest zabytkiem i oddziałem Muzeum Marmaroskiego w Sighetu Marmației. Pod koniec czerwca 2026 roku zamknięto go dla zwiedzających. W lipcu ruszyła renowacja, finansowana z rumuńskiego funduszu ochrony zabytków. Po jej zakończeniu dwie izby mają pozostać dokładnie takie, jakie zostawił Pătraș, a w pozostałej części powstaną nowe sale poświęcone jemu i Dumitru Popowi oraz pracownia, w której będzie można oglądać pracę rzeźbiarzy.

Marmarosz – atrakcje w okolicy Wesołego Cmentarza

W promieniu kilkudziesięciu kilometrów od Sapanty stoją drewniane cerkwie z listy UNESCO, jedna z najwyższych drewnianych świątyń na świecie oraz muzea poświęcone wsi marmaroskiej i komunistycznej przeszłości Rumunii.

Monastyr Sapanta-Peri i 78-metrowa drewniana cerkiew

Na skraju Sapanty, w parku dendrologicznym nad Cisą, stoi monastyr Sapanta-Peri z cerkwią Świętego Archanioła Michała. Wieża cerkwi, budowanej w latach 1997-2003, mierzy 78 metrów, co według rumuńskich źródeł czyni ją najwyższą drewnianą cerkwią w Europie i najpewniej także na świecie (oficjalnego potwierdzenia rekordu wciąż brakuje).

Nazwa nawiązuje do klasztoru Peri, założonego pod koniec XIV wieku po drugiej stronie granicznej Cisy, na terenie dzisiejszej Ukrainy. Według przekazów powstały w nim jedne z pierwszych przekładów tekstów religijnych na język rumuński, w czasach, gdy w tutejszych cerkwiach używano jeszcze języka cerkiewnosłowiańskiego. W 1761 roku klasztor zniszczono. Jego pamięć przywrócił dopiero monastyr wzniesiony ponad dwieście lat później na rumuńskim brzegu rzeki.

Drewniane cerkwie z listy UNESCO

W 1999 roku UNESCO wpisało na listę światowego dziedzictwa osiem drewnianych cerkwi Marmaroszu – w miejscowościach Bârsana, Budești, Desești, Ieud, Plopiș, Poienile Izei, Rogoz i Șurdești. Łączy je podobna budowa, czyli wysokie i wąskie bryły z drewna, strome dachy kryte gontem i smukła wieża nad wejściem od zachodu.

UNESCO uznało je za wybitne przykłady ludowej architektury sakralnej, w której tradycja prawosławna spotkała się z wpływami gotyku, i doceniło wysoki poziom ciesielskiego kunsztu. Echem gotyku są właśnie strzeliste wieże, przełożone przez miejscowych cieśli na drewno. Osiem wpisanych cerkwi wybrano spośród około stu zachowanych w regionie tak, by reprezentowały różne okresy i różne części Marmaroszu.

Najstarsza z nich, w Poienile Izei, pochodzi z 1604 roku. W dębowej cerkwi w Budești z 1643 roku przechowywana jest kolczuga Pintei Walecznego (Pintea Viteazul), legendarnego marmaroskiego zbójnika i rumuńskiego odpowiednika Janosika.

W Bârsanie łatwo o pomyłkę. Na liście UNESCO jest tam stara drewniana cerkiew z 1720 roku. Znacznie młodszy kompleks monastyru Bârsana ze strzelistą cerkwią to osobny obiekt, spoza listy.

Sighetu Marmației – skansen i memoriał w dawnym więzieniu

W pobliskim Sighetu Marmației (po polsku Syhot Marmaroski) działa Muzeum Wsi Marmaroskiej, skansen z drewnianymi domami i cerkwią, w którego zbiorach znalazły się również krzyże z Sapanty.

W centrum miasta stoi dawne więzienie z 1897 roku. W latach 1950-1955 komuniści przetrzymywali w nim około 200 przedstawicieli przedwojennej elity Rumunii – polityków, duchownych i ludzi kultury – z których 54 zmarło, w tym były premier Iuliu Maniu. W 1993 roku poetka Ana Blandiana i jej mąż Romulus Rusan założyli tu Memoriał Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu, który Rada Europy w 1998 roku zaliczyła do najważniejszych miejsc pamięci na kontynencie.

W Sighet urodził się też Elie Wiesel, pisarz i laureat Pokojowej Nagrody Nobla, którego rodzinny dom jest dziś muzeum.

Wesoły Cmentarz – ciekawostki

Jak na cmentarz w niewielkiej wsi, ten z Sapanty prowadzi zaskakująco bogate życie pozagrobowe. Jego krzyże trafiły do muzeów i do książek. Spór o ich wzór dotarł nawet do Sądu Najwyższego.

  • Spór o wzór krzyża – w 2008 roku Dumitru Pop zastrzegł w rumuńskim urzędzie patentowym wzór krzyża razem z niebieskim kolorem i zażądał, by pozostali rzeźbiarze z Sapanty przestali sprzedawać swoje krzyże. Inni uczniowie Pătrașa rzeźbili dalej. Dziesięć lat później rumuński Sąd Najwyższy unieważnił zastrzeżenie.

  • Krzyże w stolicy – w zbiorach Narodowego Muzeum Chłopa Rumuńskiego w Bukareszcie jest jedenaście krzyży z podpisem Pătrașa, zamawianych i kupowanych od 1964 roku.

  • Epitafia w książce – w 2017 roku ukazał się zbiór epitafiów z cmentarza „Crucile de la Săpânța” w opracowaniu Roxany Mihalcei.

  • Epitafia o kryzysie – około 2010 roku, w czasie kryzysu gospodarczego, starsi mieszkańcy Sapanty zaczęli zamawiać epitafia ze słowem „kryzys”. Jedna z kobiet chciała, by na jej krzyżu zapisano, że przez kryzys zabrakło jej pieniędzy na leki.

Polecane wycieczki

Wesoły Cmentarz i inne atrakcje Rumunii odkryjesz z Rainbow!

Krzyże z Sapanty składają się na kronikę wsi, pisaną od 1935 roku. Dziś dopisuje ją między innymi rzeźbiarz noszący to samo imię i nazwisko co założyciel cmentarza. Każdy nowy krzyż dodaje do niej czyjeś życie, zamknięte w kilku rymowanych wersach.

Sapanta leży na trasie wycieczki objazdowej „Na styku kultur”. Z Wesołego Cmentarza droga prowadzi przez Syhot Marmaroski do monastyru w Bârsanie i dalej przez przełęcz Prislop na Bukowinę. Na tej samej trasie leży monastyr Voroneț, którego freski dały nazwę drugiemu słynnemu rumuńskiemu błękitowi. Po drodze są też Jassy, Kluż-Napoka i winne piwnice Mołdawii.

Inne programy, na przykład „Rumunia – szlakiem hrabiego Drakuli”, zabierają do zamków Transylwanii i Karpat, w tym do zamku Peles, o którym pisaliśmy na blogu. Pełną listę tras znajdziesz w zakładce wycieczki objazdowe po Rumunii. Każda z nich pozwala w czasie jednej podróży zobaczyć kilka regionów kraju.

Sprawdź nasze wakacje w Rumunii i zarezerwuj wyjazd do kraju, w którym nawet cmentarz opowiada historie z humorem!

Data Publikacji: 01.11.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Alicja Górska

Kulturoznawczyni z doktoratem, krytyczka literacka i filmowa oraz pisarka publikująca pod pseudonimem. Od ponad dekady związana zawodowo z branżą copywritingu i SEO. Absolwentka filmoznawstwa oraz twórczego pisania na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie obecnie prowadzi zajęcia dla studentów. Miłośniczka różnorodnych tekstów kultury – klasycznych, popularnych i zupełnie niszowych. Szczególnie bliska jej sercu jest Islandia, o czym świadczy imponująca kolekcja literatury islandzkiej i o Islandii. Marzy o tym, by pewnego dnia zamieszkać w tej fascynującej krainie lodu i ognia. W podróżach jednak się nie ogranicza, chciałaby poznać cały świat. Ostatnio interesują ją zwłaszcza: Hawaje, Maroko i Korea.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Trentino – atrakcje. Co zobaczyć zimą między Dolomitami a Gardą?Jest słoneczny zimowy poranek. Wychodzisz z hotelu, zaczerpujesz świeżego górskiego powietrza. Gruba warstwa śniegu mieni się w promieniach słońca, a szron skrzypi pod naciskiem butów. Z oddali słyszysz szelest śniegu i świst przecinanego powietrza. Przed Twoimi oczami mknie właśnie w dół stoku narciarz, a za nim rozpościera się panorama górskich dolin. Czujesz tę adrenalinę? W takim razie oficjalnie witamy Cię w Trentino – krainie włoskich Dolomitów. Trentino to zupełnie inne Włochy. Powietrze jest tu chłodniejsze, krajobraz wyraźnie pnie się w górę, a miejsce turkusowego morza zajmują górskie jeziora. Atmosfera jest spokojniejsza, bardziej alpejska i uporządkowana. Kuchnia jest bardziej syta, dominują tu aromatyczne, rozgrzewające potrawy – knedle i strudle, a do nich podawane są lokalne czerwone wina. Język? Z jednej strony słyszysz włoski, z drugiej zaś dialekty o germańskich korzeniach, a w głębi gór ladyński – język, którym mówi się tylko w kilku alpejskich dolinach. To zmiany zauważalne, choć nie radykalne. Włoskie Dolomity to region, na który warto zwrócić uwagę – szczególnie gdy planujesz zimowy wyjazd na narty.
krajobraz kierunku
Brazylia – atrakcje. Co warto zobaczyć w kraju samby i Amazonii?Brasil, terra boa e gostosa („Brazylia, dobra i zachwycająca kraina”) – właśnie ten fragment piosenki „Aquarela do Brasil”, uznawanej za nieoficjalny hymn brazylijskiej kultury, chyba najlepiej oddaje piękno i wyjątkowość tego kraju. Brazylia ma bogatą historię, fascynującą przyrodę i wielobarwną kulturę, kształtowaną przez wpływy europejskie, afrykańskie oraz dziedzictwo rdzennych mieszkańców Ameryki. Aby lepiej go poznać, warto wyruszyć śladami dawnych kolonialnych osad, odkryć dziką przyrodę i odwiedzić gwarne metropolie, z których każda opowiada własną historię. Jakie czekają na nas atrakcje w Brazylii? Od tętniącego życiem Rio de Janeiro nad Atlantykiem, przez amazońską dżunglę i wodospady Iguaçu, po zabytkowe miasta i miasteczka – wybór jest naprawdę ogromny.
krajobraz kierunku
Guadalajara atrakcje. Co warto zobaczyć?Guadalajara – stolica stanu Jalisco – uchodzi za jedno z najbardziej meksykańskich miast w kraju. To duża, nowoczesna metropolia pełna gwarnych placów, kolonialnych fasad i szerokich alei, a jednocześnie miejsce, w którym wciąż kwitnie lokalna sztuka i rzemiosło – od barwnych warsztatów ceramiki po festiwale muzyki i folkloru. Guadalajarę najlepiej poznać na spacerze. Kolonialna architektura przenika się ze street artem, a w nowoczesnych galeriach i na gwarnym targu San Juan de Dios czuć Meksyk w najbardziej autentycznym wydaniu. Ten sam rytm rozbrzmiewa także poza granicami miasta, w głębi stanu Jalisco. Wystarczy krótka podróż, by zgubić się w brukowanych uliczkach Ajijic nad jeziorem Chapala, zobaczyć ciągnące się po horyzont pola niebieskiej agawy wokół Tequili czy poznać tajniki rzemiosła w warsztatach ceramicznych Tonalá.
krajobraz kierunku
Seszele – atrakcje. Co warto zobaczyć na wyspach Oceanu Indyjskiego?Seszele kojarzą nam się z ekskluzywną turystyką i pięknymi plażami – miejsce idealne na wymarzoną podróż poślubną. To oczywiście prawda, ale rajski archipelag oferuje znacznie więcej. Wizyta na Seszelach to przede wszystkim szansa na wyjątkowe spotkania z przyrodą. Konstytucja wyspiarskiego kraju uznaje ochronę środowiska za wspólny obowiązek, a od wielu lat podejmuje się tam różnorodne działania związane z renaturyzacją, wykorzystywaniem odnawialnych źródeł energii, troską o naturalne siedliska zwierząt. Na archipelagu żyją długowieczne żółwie osiągające nawet metr długości i endemiczne ptaki, chowające się wysoko w koronach palm. To więc doskonałe miejsce dla miłośników przyrody.