Od wielu lat rozważałam podróż po europejskich cudach natury, kryjących się na terenie Francji i Szwajcarii. Wycieczka wokół Alp wydawała mi się jednak wyprawą, na którą nigdy nie znajdę czasu. Przy odrobinie determinacji i dobrej woli wreszcie się udało. Zobaczcie, jakie widoki towarzyszyły mi podczas wyprawy i czego dowiedziałam się o tym, szalenie urokliwym, rejonie Europy.
W tym artykule przeczytasz o:
Annecy i Chamonix – urok Alp
Od zawsze marzyło mi się zobaczyć z bliska Koronę Ziemi – majestatyczny szczyt Mont Blanc. Szczerze wątpiłam, że to marzenie się w końcu spełni. Z Francją jakoś nigdy nie było mi po drodze. Do czasu. W te wakacje, znajomy wybierał się na zwiedzanie środkowej Europy i bardzo zachęcał, żebym mu towarzyszyła. Po szybkim rozważeniu „za” i „przeciw” uznałam, że teraz, albo nigdy. Krótki przelot samolotem i proszę – przede mną rozciągały się Alpy w całej swojej okazałości. Wylądowaliśmy w urokliwej miejscowości Annecy, która z uwagi na swoje cudne krajobrazy i stare miasto bywa nazywana przez turystów alpejską Wenecją. Gdybyście tylko widzieli te kolory! Pastelowe fasady startych kamienic, niezwykły XII-wieczny zamek, katedra La Visitation, Bazylika Nawiedzenia – choćby dla widoków warto tu przyjechać. Jeżeli interesujecie się choć troszkę animacją, przyjedźcie tu w okresie trwania Międzynarodowego Festiwalu Filmu Animowanego, który odbywa się zwykle w pierwszej połowie czerwca. Z ciekawostek zupełnie innego gatunku: to właśnie w Annecy powstał pierwszy na świecie hipermarket sieci Carrefour 😉
Avignon i Marsylia – droga wzdłuż Rodanu
Przyznam Wam szczerze: do Avignon gnało mnie wyjątkowo mocno. Przede wszystkim dlatego , że miasteczko to słynie z cudownych krajobrazów (jak przystało na Prowansję) i tras pachnących lawendą, którą po prostu ubóstwiam. Okazało się, że miejsce to ma mi do zaoferowania zdecydowanie więcej niż tylko sielskie widoki. Przez prawie 70 lat Avignon było siedzibą papieży – kolejne głowy Kościoła katolickiego mieszkały w Pałacu Papieskim. Miasto było dosłownie papieskie – aż do XVIII wieku oficjalnie znajdowało się w rękach katolickich duchownych. Budowla powstała w XIV wieku i stanowi największy gotycki zamek na terenie całej Europy. Jeżeli do Avignon dotrzecie drogą kolejową (polecam szybkie koleje TGV), nie będziecie mieć problemu z trafieniem do niego – wystarczy od dworca iść cały czas prosto ulicą Cours Jean Jaurès. Na zwiedzanie budowli wydałam 12 euro – tyle kosztuje bilet wstępu. Choć pałac jest ogromnych rozmiarów, wystrój jego wnętrza niespecjalnie imponuje. Nie było tak jednak zawsze – podczas Rewolucji Francuskiej, budowla uległa zniszczeniu. Dawniej była kwintesencją przepychu i bogactwa na miarę tego, znanego z komnat Watykanu. Na trasie mojej wycieczki znalazł się też polski akcent. Zwiedziłam Salę Konsystorza, w której zapadła decyzja o koronacji polskiego króla, Władysława Łokietka.
Było przede mną jeszcze zwiedzanie katedry Notre Dame des Doms. Po wejściu do środka przywitał mnie majestatyczny półmrok. Ten rodzaj światła świetnie podkreślał jednak wyjątkowe sklepienie świątyni, w stylu kolebkowym. Przykuły moją uwagę również barokowe arkady, balkony i zdobione balustrady. Świątynia jest stara, co widać po pozostałościach kolumn korynckich znajdujących się przed budowlą. Miałam też okazję oglądać tron biskupi pochodzący z XII wieku. Do Avignon warto przyjechać jeszcze z innego powodu: w lipcu odbywa się tu Festiwal Teatralny, który stwarza możliwość obejrzenia interesujących spektakli.
Na tym jednak nie koniec atrakcji, czekających na mnie w Avignon. Będąc w tym uroczym zakątku Francji nie mogłam sobie oczywiście odmówić przejścia przez Most w Avignon – jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na całym świecie. Przerzucony między brzegami Rodanu, jest tematem wielu piosenek. Dawniej most składał się z aż 22 przęseł. Ogromna powódź sprzed wieków doszczętnie zniszczyła jego pierwotne piękno, pozostawiając do dyspozycji piechurów jedynie 4 ostatnie przęsła. Mimo to jest on tak urokliwy, że jest jedną z najchętniej odwiedzanych budowli na terenie całej Francji. Także dlatego, że rozpościera się z niego wyjątkowy widok na całe miasto, z Rodanem w roli głównej.
Marsylia
Przyjeżdżając do Marsylii, byłam nastawiona na leniwe odpoczywanie na jednej z tutejszych plaż. Pomysł okazał się świetny, bo na miejscu znalazłam cudne dolinki, jakby wciskające się w liczne wapienne skały, może trochę przypominające fiordy. Cudowny odpoczynek na trasie długiej i wyczerpującej wycieczki, który polecam każdemu.Zamek d’If i Hrabia Monte Christo
Jeśli czytaliście powieść Hrabia Monte Christo Aleksandra Dumasa, na pewno pamiętacie motyw przemiany bohatera podczas jego pobytu na zamku d’If. Mi też jest on znany, dlatego będąc w Marsylii nie mogłam sobie odmówić przyjemności zobaczenia tej niezwykłej budowli. Przez lata zamek pełnił funkcję więzienia. Przewinęło się przez niego wiele postaci, w tym markiz de Sade. Z zewnątrz wrażenie robią blankowane wieże Maugovert, Saint Christophe i Saint Jaume i mury zamkowe.
Nicea i Cannes – luksus i plaże
Francja zachwyca również rejonem Lazurowego Wybrzeża, tak chętnie odwiedzanym przez turystów. Przepiękna Promenada Anglików w Nicei charakteryzuje się wiecznym tłumem turystów. Siedem kilometrów nadmorskiego pasa dostarcza fantastycznych widoków na morze oraz wszechobecne palmy. Promenada początkowo powstała jako kaprys spędzających tu wczasy angielskich arystokratów, którzy wyłożyli środki na budowę odpowiedniej infrastruktury do spacerów. Dziś, na szczęście, Promenada Anglików jest dostępna dla każdego, niezależnie od statusu społecznego i zasobności portfela. Tuż przy niej biegnie trasa do jazdy rowerem, na deskorolce czy na rolkach. Promenada sąsiaduje bezpośrednio z kamienistą plażą, która umożliwia wypoczynek i pozwala zaczerpnąć wakacyjnej przygody. Wybrzeża usypane kilkucentymetrowymi kamieniami prezentuje się nostalgicznie i wyjątkowo. Dla Polaka widok ten może być nietypowy – jesteśmy raczej przyzwyczajeni do piasku na plaży.Stare Miasto w Nicei
To punkt obowiązkowy na mojej trasie wycieczkowej. Mijam przepiękny budynek Muzeum Sztuk Pięknych oraz Muzeum Massena. Do tego ostatniego zdecydowałam się wejść, żeby dokładniej je pozwiedzać. Willa księcia Massena jest utrzymana w stylu Belle Époque i pochodzi z końca XIX wieku. W ramach biletu miejskiego (10 euro) mogłam zwiedzić również i ten obiekt. Zachwyciły mnie przede wszystkim kunsztowne wnętrza, pełne drewnianych mebli i zdobień. A już całkowicie moje serce skradła tutejsza biblioteka. Kryształowe żyrandole, misternie wykonane sufity, piękna gra światła i cienia oraz niezwykle zadbany ogród – wprost nie mogłam oderwać od nich oczu. Wszystko wykonano tu z dużym znawstwem tematu i ze smakiem. Zalazło się tu miejsce na pośmiertną maskę Napoleona oraz malowidła, które go upamiętniają.
Zapytacie: kim był ten cały Massen? To jeden z najsłynniejszych generałów Napoleona. To tłumaczy, dlaczego w jego prywatnej willi znajduje się tyle rzeczy związanych ze słynnym dowódcą. Co ciekawe, Andre Massen przebywał na terenie Polski w 1807 roku, kiedy to pełnił zwierzchnictwo nad oddziałem Wielkiej Armii Napoleona. O konotacjach z Polską niech świadczy również inny artefakt znaleziony w willi – tabakiera Marii Walewskiej, kochanki Napoleona. Serdecznie Wam polecam odwiedzić to miejsce – zarezerwujcie sobie na nie co najmniej 2 godziny.
Przechadzając się po mieście, nie mogłam sobie odpuścić wizyty w Operze Nicejskiej. Neoklasycystyczny budynek jest wiernym odzwierciedleniem teatru San Carlo w Neapolu. Na scenie Opery Nicejskiej w II połowie XIX wieku wybuchł pożar, w wyniku którego 200 osób straciło życie. Budynek z czasem odrestaurowano, a ofiarom tego nieszczęśliwego wydarzenia poświęcono pomnik usytuowany na tutejszym cmentarzu. Po renowacji opera zyskała ogromny fresk przedstawiający tematykę mitologiczną, zdobiący sufit. Dziś goście mogą rozkoszować się operetkami Giusepe Verdiego, Richarda Wagnera czy Piotra Czajkowskiego.
Cannes, czyli krótki przystanek w stolicy światowego kina
Choć do Cannes jakoś specjalnie mnie nie ciągnęło, to oddalenie miasta zaledwie o 40 minut od Nicei skłoniło mnie jednak do wizyty. Jeżeli jesteście zainteresowani wizytą tutaj, to polecam Wam podróż pociągiem (koszt biletu to 7,20 euro). Miasteczko znane przede wszystkim z – odbywającego się tu w maju – festiwalu filmowego na co dzień jest raczej nudnym kurortem, który można zwiedzić pieszo w godzinę lub dwie. Jeśli marzy Wam się leniwy wypoczynek na plaży, to tutejsza piaszczysta i długa będzie się do tego świetnie nadawać.
Las Vegas – słynny raj podatkowy
Będąc tutaj i nawet na chwilę nie wejść do słynnego kasyna funkcjonującego od 1878 roku, to jak pojechać do Las Vegas z uprzedzeniem do hazardu. Tutaj jednak swoboda jest nieco mniejsza, a samochody parkujące przed wejściem nieco droższe. Choć wstęp jest bezpłatny, to powinniście mieć ze sobą paszport, potwierdzający nie tylko legalność pobytu, lecz też fakt ukończenia 18 lat. Co najciekawsze, gośćmi kasyna mogą być wyłącznie osoby spoza miasta. Przy wejściu obowiązuje selekcja ze względu na ubiór – nie musi być przesadnie wystawny i elegancki, wystarczy schludny. Rzeczy osobiste powinny być zdeponowane. Dotyczy to zwłaszcza urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk, zatem o zdjęciach mogłam zapomnieć. Kompleks, oprócz sal do gry w karty (black jack i poker), ruletki oraz automatów, mieści bar i sale widowiskową spełniającą funkcję teatru i baletu.
Polecane wycieczki
Wzgórze Mont Boron i fort Mont Alban
Przeglądając przewodniki turystyczne, sporo czytałam o Mont Boron. Na tym malowniczym wzgórzu swoje wille mają gwiazdy filmu, muzyki i telewizji, w tym Elton John. Ze wzniesienia roztacza się przepiękny widok na Niceę oraz na półwysep Cap-Ferrat. Możecie dotrzeć tu pieszo lub wsiąść na rower. Trzeba przyznać, że zarówno sama przyroda, jak i tutejsza architektura prezentują się bardzo urokliwie. Nieopodal znajduje się też fort Mont Alban, do którego nie wejdziecie, za to możecie podziwiać go z zewnątrz. Fort datowany na XVI wiek służył jako stacja nadawcza w czasie działań wojennych. Jeżeli tak jak ja kochacie niezwykłe widoki, koniecznie wdrapcie się na wieżę Tour Bellenda – rozpościerająca się stąd panorama jest niesamowita 😉 Wieżę, na którą wchodzicie dziś, odbudowano w XIX wieku. Poprzednia uległa całkowitemu zniszczeniu. Tarasów widokowych tu nie brakuje, dlatego możecie podziwiać okolicę z różnych stron i perspektyw – do woli. Na koniec, postanowiłam jeszcze zajrzeć do Muzeum Sztuki Współczesnej MAMAC. Wiadomo, że sztuka nowoczesna rządzi się swoimi prawami i trzeba co nieco o niej wiedzieć, żeby umieć ją dobrze odczytywać. Sam budynek zasługuje na uwagę ze względu na swoją bryłę i taras widokowy. Spodobały mi się przeszklone korytarze obiektu oraz oczywiście widok z góry na uroczą okolicę. Krótko mówiąc: jest tu po prostu pięknie.
Data Publikacji: 23.09.2019
Artykuł autorstwa: Redakcja Rainbow
Eksperci z branży turystycznej – piloci wycieczek, animatorzy, rezydenci i przewodnicy i wielu innych specjalistów, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami i wiedzą zdobytą podczas niezliczonych podróży. W tekstach łączą praktyczne wskazówki z fascynującymi historiami i ciekawostkami z różnych zakątków świata. Ich opowieści to nie tylko przewodniki po popularnych kierunkach, ale przede wszystkim autentyczne relacje osób, które na co dzień pracują z turystami i poznają opisywane miejsca od podszewki.Zobacz inne o:
Podobne artykuły
Mongolia – atrakcje. Co warto zobaczyć w krainie Czyngis-chana?Mongolia leży w głębi Azji, zamknięta między Rosją a Chinami, bez dostępu do morza. To jeden z najsłabiej zaludnionych krajów świata i wciąż jeden z najmniej oczywistych kierunków podróży.
To kraina rozległych stepów, pustynnych równin i ośnieżonych gór, gdzie znaczna część mieszkańców wciąż prowadzi nomadyczny styl życia, niemal niezmieniony od stuleci. Mieszkają w tradycyjnych jurtach, hodują konie, kozy i wielbłądy.
Te koczownicze plemiona zjednoczyły się niegdyś pod wodzą Czyngis-chana i stworzyły największe lądowe imperium w dziejach ludzkości. Historia mongolskich podbojów fascynuje do dziś, zwłaszcza że badania genetyczne z 2003 roku wykazały, że co dwusetny mężczyzna na świecie nosi ten sam zapis w chromosomie Y, którego początków genetycy szukają właśnie u Czyngis-chana.
Dziedzictwo tego narodu najlepiej zobaczyć na własne oczy – przespać noc w tradycyjnej mongolskiej jurcie, usłyszeć wpisany na Listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO śpiew gardłowy khoomei i przejechać stepem, na którym po horyzont nie ma ani jednego płotu.
Valletta – atrakcje. Co zobaczyć w stolicy Malty?Malta przyciąga podróżników spragnionych słońca i śródziemnomorskiego klimatu. Jej stolica leży niemal w środku Morza Śródziemnego, na wąskim półwyspie otoczonym dwiema imponującymi zatokami – Grand Harbour i Marsamxett Harbour. Już sama lokalizacja miasta sprawia, że można poczuć się tu jak na skrzyżowaniu kultur i morskich szlaków.
Valletta jest najmniejszą stolicą Unii Europejskiej i zajmuje zaledwie 0,61 km². Cały ten obszar wypełniają miejsca, które odsłaniają skomplikowaną przeszłość Malty. Skorzystaj z naszego przewodnika, by odwiedzić te najważniejsze!
Samos – atrakcje. Co zobaczyć na wyspie Pitagorasa?Cieśnina oddzielająca Samos od tureckiego wybrzeża ma w najwęższym miejscu około półtora kilometra. W pogodny dzień z tutejszych plaż widać wyraźnie góry Azji Mniejszej. To sąsiedztwo – porty Azji Mniejszej po jednej stronie, reszta greckiego świata po drugiej – zrobiło z Samos jedną z najzamożniejszych wysp archaicznej Grecji.
Herodot doliczył się tutaj trzech spośród największych dzieł greckiego świata i wszystkie trzy przetrwały do dziś. Tunel przebity przez górę z dwóch stron naraz, falochron portu uchodzącego za najstarszy sztuczny port Morza Śródziemnego oraz fundamenty świątyni Hery. Do tego dochodzą góry z wodospadami, wioski winiarzy na kamiennych tarasach i słodki muszkat, który zna cały świat. Grecka wyspa Samos ma czym zająć na wiele dni. Poznajmy ją bliżej wspólnie!
Wodospady Krka. Zwiedzanie, czas zwiedzania i kąpiel w chorwackim parku narodowymDo wodospadów Krka od strony Lozovaca schodzi się pieszo, ścieżką między dębami – z każdym zakrętem robi się chłodniej i głośniej. Potem zaczynają się drewniane kładki, poprowadzone miejscami tuż nad nurtem. Woda jest tak przejrzysta, że spod desek widać przemykające ryby, a w słońcu nad wodnym pyłem staje tęcza. Tak Park Narodowy Krka w środkowej Dalmacji wita przy Skradinskim Buku, swojej głównej kaskadzie.
Ile czasu tu zaplanować, co zobaczysz dalej w górę rzeki i gdzie wolno wejść do wody? Udajmy się razem na próbny spacer po okolicy.