Opinie o Kolory Pustynnych Miast

5.1/6
(223 opinie)
Intensywność programu
5.0
Pilot
5.0
Program wycieczki
5.4
Transport
5.0
Wyżywienie
4.4
Zakwaterowanie
4.6
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    4.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    60

    Głowy w kolorach tęczy

    HALINA, TURAWA 31.03.2017 | Termin pobytu: luty 2017 | Tagi: 36-45 lat, ze znajomymi

    Jestem osobą kochającą podróże , poznawanie ludzi , miejsc oraz kultur z całego świata. Do każdej wycieczki staram się się odpowiednio przygotować a co się z tym wiąże kupując ofertę biura wiem czego mogę ( powinnam ) się spodziewać. Może początek mój nie brzmi zbyt zachęcająco ale wolę zacząć mój komentarz od minusów a następnie przejść do pozytywów. Minusem dla mnie był wybór przez biuro przewodnika- nie czującego tego zakątka świata , opowiadającego bez entuzjazmu bez ciekawostek , wiadomości dotyczących np: ludności czy edukacji a tylko suchą historię , teorię przewodnikowo-książkową . Podejście do zachęcania nas do wycieczek fakultatywnych też pozostawiało wiele do życzenia (planowałam wcześniej kupić wszystkie) Jednak podsumowując wyprawa do Indii- Pustynne miasta-była niezapomnianą przygodą przeżyciem które nie sposób opisać. Pięknie odziane kobiety ,bukiety zapachowe przypraw i kadzidła tlące się w każdym zakątku tego tak odmiennego kraju sprawiły ,że można zupełnie inaczej spojrzeć na inność tych miejsc które niektórzy nie wiem dlaczego krytykują . Im wiecej czasu mija od powrotu tym bardziej pragnę tam wrócić i zajadać się ich daniami warzywami przyrządzanymi na 1000-ce sposobów, oglądać te piękne świątynie czy urokliwie umalowane słonie.Głęboko zachęcam do wycieczki i noc na pustni bo naprawdę warto .Mam głęboką nadzieję,że mój powrót do Indii odbędzie się z bardziej kompetentnym przewodnikiem - reklamowaną Panią X- a dzięki temu mój kolejny komentarz będzie na 6.

    4.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    27

    Fajny wyjazd do Radżastanu

    Mariusz Adam, WODZISLAW SLASKI 13.03.2023 | Termin pobytu: luty 2023 | Tagi: 56-65 lat, w parze

    Fajny dwutygodniowy wyjazd. Na początek zwyczajowa arogncja Rainbow. Nie można doprosić się o bilety lotnicze. Kłamią, że z powodu RODO. Te bilety otrzymają Państwo na lotnisku ale już się nie odprawią. To znaczy, że rodziny będą rozrzucone po całym samolocie. W naszym wypadku znaczy, że 78 letni mąż nie siedzi obok żony. Przypomnę, że to nie jest podarek od Rainbow tylko, że Państwo zapłacili za te bilety po kilka tysięcy złotych. Po drugie tajemnicą są hotele przed wyjazdem. Za które też Państwo zapłacili. Idiotyzmem jest wyczytywanie na lotnisku i dalej imion a nie nazwisk. Kolejne kłamstwo Rainbow, że to RODO. Lot do Delhi 6,5 godz. Na lotnisku za odbiorem bagażu można kupić lokalne karty Sim Airtel. 450 rupii za 28 dni. 1,5 gb internetu dziennie, sms i nieograniczone rozmowy. Potrzebny tylko paszport. Całe to zbieranie na lotnisku trwa trochę ponad 2 godziny. Lot powrotny 7,5 godziny. Lotnisko w Delhi jest bardzo duże i dojście do gatu to jakieś 1,5 km. Trochę to wszystko trwa. Potem do hotelu i zwiedzanie. Pierwszy dzień jest trochę trudny z powodu zmęczenia. Limity bagażu to 23 i 8 kg. Kolejne wprowadzenie w błąd Rainbow. Mandawa. Uwaga. Poziom kurzu i alergenów w tej miejscowości jest porażający co skutkuje alergią, kaszlem i katarem. Lepiej mieć maskę. Autokar jest ok. Klimatyzacja działa, Kierowca i pomocnik dobrzy. Można kupić colę, rum i piwo. Wodę dostaje się za darmo. Dobra organizacja odbioru bagaży. Jedzenie na objeździe przy opisie hoteli. Śniadania zasadniczo to tosty, jajka, dżem i dal. Skromnie. Często lunche to bufet. Kurczak, paner i zawsze plus coś indyjskiego. Czasami jest możliwość zamówienia a la carte. W Udajpur lunch w własnym zakresie. Obok świątynii Jagdish fajna restauracja na dachu i prawdziwa kawiarnia Sun N Moon Cafe & Restaurant. O zachodzie słońca w świątynii pudźa. Warto zobaczyć. Kolacje.Znowu króluj kurczak, paner i dal. Zupy są zawsze dobre. Do tego owoce lub deser. W Delhi nie ma ani ani. Zasadniczo i poziom hoteli i jakość jedzenia gorsze niż 3 lata temu. Ostatni dzień według programu powinien być w Delhi wolny. Ale ... najpierw kupuje się marmury, potem grób Akbara tak, że w hotelu byliśmy dopiero o 15. Ale dobre i to. Delhi. Hotel Meridian Plaza ** Najgorszy z naszych hoteli w New Dehli. Pokój może być. Łóżko wygodne. Gniazdka obok łóżka dwa angielskie ale jedno nie działa. Oświetlenie dobre. Czajnik nie działa, kawa i herbata są. Klimatyzacja nie działała. Pilota brak. Suszarki i żelazka brak. Łazienka stara i brudna ze starości. Obok hotelu darmowy bankomat. Wypłaty z Revoluta, Wise i Zen bez prowizji. 300 m na lewo rynek z wieloma sklepami. Jedzenie to zupełna katastrofa. Mało i bardzo kiepsko. Dal, jajka z proszku i roti. Kolacja zjadalna. Buter chicken i Chili chicken, nan i dal. Zupa warzywna. Deseru brak. Hotel Shahi Palace Mandawa *** Ładny hotel na starówce Mandawy. Pokoje przestronne. Oświetlenie wystarczające. Gniazdka angielskie. Klimatyzacja działa. Jest czajnik i kawa. Łazienka czysta. Obsługa prysznica trudna. Problemy. Wyłączając w pokoju 206 nocną lampkę wyłącza się też kontakt. Drugie to intensywny zapach moczu po otwarciu okna w nocy. Kolacja to kurczak, ryż, ziemiaki, dal, paner i zupa pomidorowa. Bardzo słabo. Śniadania. Jajka, banany, ryż. Kiepsko. Z powodu jedzenia i zapachu moczu hotel nie do polecenia. Hotel Chirag ***** Nowoczesny, ładny hotel na zadupiu. Nowoczesne pokoje. Wiele gniazdek do prądu. Czajnik i kawa są. Suszarki i żelazka brak. Dobra klimatyzacja. Kolacja dobra. Kurczak, ryż, nan, dal, sajgonki i zupa grzybowa. Jest basen. Śniadanie ... jajka, tosty, kanapki, dal, placki. Średnio. Hotel Deoki Niwas Palace Jaisalmer ** Ładna ruina. Pokój przestronny. Gniazdka do prądu są. Kawa i czajnik jest. Klimatyzacja działa. Bardzo brudno. Przed oknem przebiega jakiś tunel. Ciągłe szuranie i trzaskanie butelkami. A teraz. Łazienka to ruina. Brudno i grzyb. Ciepłej wody brak. Woda z kranu ciągle cieknie do wiadra a z niego na podłogę ... ślisko i mokro Okna nie myte nigdy. Widok jak na zdjęciach. Basen jest. Bardzo brudny. Śniadanie ... żałosne. Jajka, tosty i masło. Seven Palms Desert Camp *** Obóz przy drodze. Kilkanaście namiotów na betonowym podwyższeniu. Pokój przestronny. Jedno gniazdko prądu. Klimatyzacji brak. Wc , umywalka i coś a la prysznic. Wody ciepłej wieczorem brak, rano jest. Wentylator jest ale bardzo głośny. Mrówki spacerowały po łóżku ale muga pomogła. Nie bardzo da się spać. Obsługa kuchni grubo po 22 słucha tak sobie muzykę. Kolacja ... kurczak, ryż, dal i pomidorówka. Śniadanie ... dal, ryż, tosty. Jajek brak. Wifi brak. Jhalamand Garh Hotel * Jodhpur Ładny hotel bez windy. W nocy bitwy psów pod oknem. Trudno zasnąć. Pokój przestronny. Klimatyzacja działa. Trochę ciemno. Gniazdka do ładowania są. Suszarki i żelazka brak. Okna nieprawdopodobnie brudne i podobnie jak drzwi pochlapane farbami. Łóżko twardawo wygodne. Kable z prądem i inne rurki nie są w tynku tylko na zewnątrz. Łazienka brudna jak zwykle. Spłuczka w toalecie sądząc po osadach nie działa od lat. Trzeba zdjąć pokrywę, nalać wody do dużego nowoczesnego wiaderka i mniejszym czerpakiem przelać do spłuczki. I już jest. Wchodzi 10 czerpaków na jedno spłukiwanie. Ciepła woda jest wieczorem. Rano NIE MA WODY WCALE. Nic. Kolacja ok. Kurczak, makaron, zupa, dal, ryz. Śniadanie jajka, tosty, dżem i banany Hotel Lavitra Udajpur **** Fajny hotel. Pokoje przestronne. Czysto. Pierwszy raz w Indiach czysto. I jest cicho. Wielkość pokoju wystarczająca. Gniazdka są. Klimatyzacja działa. Widok z okna na szyb technologiczny. Łazienka ok. Jedynym minusem jest kapiąca z podmywacza woda zalewająca łazienkę. Papieru toaletowego mimo zgłoszenia braku nie donoszą. Czajnik i kawa są. Żelazka i suszarki brak. Jest lodówka. Śniadania ... omlet, wybitnie dobry makaron, dal, kanapki. Drugi dzień słabo. Kolacje ... kurczak, makaron, nan, zupa. Red Fox Hotel ***** Jaipur Nowoczesny hotel. W pobliżu nic. Pokoje średnie, czyste. Wystarczające oświetlenie. Gniazdka do ładowania są. Czajnik i kawa są. Żelazka i suszarki brak. Lodówka jest. Cicha klimatyzacja. Łazienka czysta. Kolacja dobra ... dwa kurczaki, ryż, zupa i jedzenie indyjskie. Śniadanie ... kiełbaski, dobry makaron, i indyjskie jedzenie, miód i owoce. Dobre. Wifi 2 x 30 minut w cenie. Słabo działa. Zasięg Airtela i Vodafone dobry. Hotel Pushp Villa **** Agra Po pierwsze to ten hotel na mapie leży jedną ulicę dalej. To błąd google. Średni hotel na trochę zadupiu. Pokoje średniej wielkości. Czyste. Gniazdka prądu są. Oświetlenie ok. Klimatyzacja stara w oknie ale działa. Widok na ruiny basenu. Suszarki brak. Gniazdko w łazience zepsute. Poza tym w miarę czysto. Ciepła woda jest. Kolacja dobra. Kurczak w sosie czosnkowym. Makarony. Jedzenie indyjskie, zupa i lody. Restauracja kręci się powoli za to szarpie co chwilę. Wrażenie jak na statku. Wifi w hotelu. Vodafone nie działa. Airtel działa dobrze. Przewodniczka indyjska miła i pomocna. Polski przewodnik ok. Łagodny i z dużą wiedzą.

    4.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    27

    Wspaniały Radżastan

    Monila 13.04.2020 | Tagi: 26-35 lat, samemu

    To mój pierwszy wyjazd do Indii i zaliczam go do bardzo udanych. Zupełnie inna kultura, wspaniałe miejsca i zabytki, bardzo dobre jedzenie wegetariańskie. Wspaniałe było poznać klimat poszczególnych miejsc, napewno najbardziej zapamiętam przepiękny Jajsalmer, wspaniałą noc na wydmach pod namiotem oraz cudowny Tah Mahal. To co mi się nie podobało to świątynia małp w Galcie, która była bardzo zasmiecona.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    68

    Indie marzec 2016

    Tomek i Kasia 10.04.2016 | Termin pobytu: wrzesień 2016 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Indie są bez wątpienia krajem wartym zobaczenia. Jakbym miał je opisać jednym słowem, to było by to słowo SYF. Całe szczęście jest więcej słów a Indie zasługują na szerszy opis. Zaczynając od syfu, w Indiach pojęcie higieny i czystości jest na niezrozumiale niskim dla przeciętnego mieszkańca Europy poziomie. Pomimo ostrożnego podejścia do żywności i wody większość wycieczki cierpiała na problemy żołądkowe a kilka osób odwiedziło miejscowe szpitale. Hindusi są dla nas tak samo egzotyczni jak mi dla nich. My robiliśmy zdjęcia im a oni nam. Jedni pytali czy mogą, inni z partyzanta. Szczególnie byli zainteresowani robieniem sobie zdjęć z kobietami zwłaszcza blondynkami. Podobno w ich kulturze dotykanie obcych kobiet jest okazaniem braku szacunku. W Indiach są dwa rodzaje krów: krowy „święte” i krowy dojne. Te pierwsze łażą gdzie chcą a hindusi otaczają je szacunkiem, te drugie jeżdżą turystycznymi autobusami i należy je „wydoić” z dolarów, euro, rupii czy co tam mają. Dojeniem turystów zajmują się chyba wszyscy. Władza (bilety do muzeów są 10 krotnie droższe dla turystów), przydrożni restauratorzy (obiad dla 2 osób + coś do picia to wydatek ponad 1000 rupii gdzie w mcdonald’s zapłaciliśmy 500), właściciele emporiów, do których wiozło nas Rainbow (ceny wyrobów wielokrotnie droższe niż w innych miejscach), handlarze tandetą w turystycznych miejscach, żebracy i naciągacze. Naciągacze pojawiają się wszędzie. W świątyniach oferują swoje usługi oprowadzacze, którzy rzekomo nieodpłatnie a jak się potem okazuje odpłatnie oprowadzają. Ryksiarze, którzy zawiozą cię nie tam gdzie trzeba albo tam gdzie trzeba ale naokoło za dwukrotnie większe wynagrodzenie niż ustaliłeś na początku. No cóż, trzeba to zaakceptować i nie dać się naciągać. A jak się chce coś kupić, to zacząć negocjacje od 1/10 ceny. Bez obawy, za ile nie kupisz i tak przepłacisz. Sposób na natrętnych handlarzy: nie odzywać się do nich, nie patrzeć na nich i na ich towar, wystarczy lekki gest dłonią jakbyś muchę odpędzał. Jak weźmiesz coś do ręki i jeszcze się odezwiesz, to nie dadzą ci spokoju i będą lecieć przez kilka ulic podtykając towar pod nos. Brakowało nam informacji, jak się przygotować do wyjścia. Sformułowanie używane przez pilotkę „jutro proszę się ubrać swobodnie” mi osobiście niewiele mówi. A już w autobusie dowiadywaliśmy się, że nie wolno wnosić nic skórzanego i skóropodobnego, czy mieć długie spodnie i nakrycie głowy. Trzeba było potem trochę improwizować – spodnie wiązać sznurkiem czy kablem do ładowarki, na głowie turban z koszulki. A wystarczyło by dokładnie opisać wymogi dzień wcześniej. Apeluje do Rainbow - wizyty w emporiach uważam za marnowanie czasu, który można wykorzystać na zwiedzanie. Ludzie, z którymi rozmawiałem na tej i innych wycieczkach nie chcą wizyt w emporiach. Ganiacie nas jak stado baranów po zabytkach a potem marnujecie nasz czas na wizytach u handlarzy zdzierusów. To nie jest dobre, że siedzimy godzinę plus godzinę na dojazd, a potem trzy osoby coś kupią a trzydzieści się nudzi. Przecież takie wycieczki można zorganizować lepiej. Wystarczy pod koniec przeznaczyć z pół dnia na bazar, powiedzieć ludziom co warto kupić i ile to kosztuje aby nie dali się naciągnąć. I wszyscy będą zadowoleni. Jedni pojadą na bazar po pamiątki a ci co ich to nie interesuje to mogą sobie odpocząć w hotelu. Poza powyższymi słabymi punktami wycieczki (syf, naciągacze) Indie to fascynujący kraj. Wspaniałe i zaniedbane trochę zabytki, uśmiechnięci i szczupli ludzie, hałas ulicy (wszyscy jeżdżą z włączonym klaksonem), społeczeństwo podzielone kastami (najniżsi mieszkają w slamsach i na ulicy), różnorodność religijna. To wszystko wzięte do kupy daje wybuchową mieszankę, którą warto posmakować.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    65

    Kolory Pustynnych Miast

    LIDIA MARIA 22.04.2019 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymi

    Trasa wycieczki obejmuje bardzo interesujace miasta i miejsca godne zwiedzenia. Ciekawy program dośc intensywny, jednak czas nie zawsze był wykorzystany efektywnie. Nie została zrealizowana wycieczka fakultatywna (podobno powinno być minimum 15 osób chetnych), w pierwszej wersji była konieczna liczba chętnych jednak prawdopodobnie, w wyniku zmiany terminu realizacji wyjazdu na dzień14 kilka osób wycofało się. Kłopotliwa była czasem kwestja napiwków, wpłacalismy pilotowi na ten cel $$, jednak czasem bagażowi, czy inne osoby oczekiwyały, że od nas dostana napiwek.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    4

    Indie zdumiewają

    Anna ------ 24.11.2025 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 56-65 lat, samemu

    Właśnie wróciłam z wycieczki objazdowej (7- 21listopada). Indie są niesamowite w swoim pięknie i w swojej brzydocie. Kontrasty widać na każdym kroku. Forty, świątynie, pałace zapierają dech w piersi bogactwem, ogromem i detalami architektonicznymi. Również obrzędy w świątyniach są dla nas Europejczyków zaskakujące (Świątynia szczurów czy małp). Zachód słońca na pustyni – przepiękny. I tutaj kończą się moje pozytywne odczucia. Wprawdzie byłam uprzedzona o biedzie i brudzie na ulicach. Jednak nikt nie przygotował mnie na widok zaniedbanych dzieci i zwierząt. Jeśli jesteś wrażliwą osobą – omijaj Indie, wybierz inny kierunek. Przejażdżka na wielbłądach może byłaby atrakcją, gdyby nie to, że zwierzęta zamiast uprzęży miały przekłute nozdrza i do wystających metalowych końcówek przymocowane sznury a nozdrza tego, na którym jechałam były zakrwawione. Oczywiście wracałam pieszo i nie przekonały mnie tłumaczenia właściciela, że „zadrapał się w krzakach”. To zwierzę wolało o pomoc. Zupełnie nie rozumiem dlaczego Rainbow wybiera takie „atrakcje”. Spacer na wydmy byłby dla mnie dużo przyjemniejszy. Hotele na trasie różne (czasami brak ciepłej wody – Delhi, namioty na pustyni). Jedzenie monotonne, „hotelowe”. Ale i to da się przeżyć. Natomiast moim największym nieprzyjemnym zaskoczeniem był przewodnik. Cóż z tego, że w Indiach jest stałym bywalcem (był tu podobno 25 razy), skoro do tej konkretnej wycieczki był zwyczajnie nieprzygotowany. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że pilot nie przekazywał wiadomości, które powinien posiadać a korzystał z wiedzy lokalnego przewodnika i tylko tłumaczył. To znacznie wydłużało czas. Jeśli już w autokarze starał się opowiedzieć coś- robił to w sposób, który zmuszał do maksymalnego skupienia i męczył. Rwał wątek, rozkojarzał się, „zawieszał’ i wiadomości, które można było przekazać w 15 min. rozciągały się w nieskończoność. Chcąc nie chcąc „wyłączałam się”. Również organizacja pozostawiała dużo do życzenia. Wiadomości dotyczące wyjazdu, śniadania i planu na kolejny dzień przekazywane były w taki sposób, że potem upewnialiśmy się między sobą co, o której. Bo dopytać się obawialiśmy. Odpowiedź była nieprzyjemna, nierzadko złośliwa. Jak do uczennicy z "2b" a nie seniorki z siwym włosem. Również nie podobało mi się obcesowe traktowanie naszego lokalnego przewodnika- spokojnego, uśmiechniętego, z dużą wiedzą, zawsze pomocnego. Wybieram Rainbow na swoje podróże tylko i wyłącznie z uwagi na pilotów. Jesteście z tego znani. Do tej pory trafiałam na niesamowitych pasjonatów. Przygotowanych i życzliwych. Tym razem było inaczej. Mam nadzieję, że nigdy więcej się to nie powtórzy.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    45

    Indie : Kolory Pustynnych Miast, luty 2018

    Krzysztof i Ola 28.02.2018 | Termin pobytu: marzec 2018 | Tagi: 56-65 lat, w parze

    Moi zacni przedmówcy ( Czarek oraz Jacek) w profesjonalny sposób oddali klimaty Indii, dlatego też nie będę powielał tylko napiszę nieco o kilku innych zagadnieniach.To kolejny wyjazd z Rainbow. Program wydawał się być ciekawy a sama Azja od dawna mnie fascynuje. Dlatego z wyborem raczej nie było problemu. No i zaczęło się. Po przylocie do Delhi z marszu dość intensywny program, szczególnie po kilkunastu godzinach podróży. Ale co tam, w końcu miałem tego świadomość i wiedzę, że tak właśnie będzie. Bezpośrednia konfrontacja z hotelem bardzo skutecznie wybudziła nas z podróżnego letargu. Organizator wspominał, że to hotel, delikatnie mówiąc skromny. No i taki był, jednak słowo skromny, to dość łagodne określenie. Powiedziałby raczej obskurny jak na stolicę i biuro Rainbow. Zimna woda to drobny epizodzik, w pokoju zimno, a o innych walorach tegoż przybytku, nawet nie chce mi się pisać. I jak tu odświeżyć się po podróży. Nic to, czas na śniadanie. Dla co niektórych, okazało się próbą silnego charakteru. Dodam z kronikarskiej ścisłości, wszyscy przeżyli, nie znaczy to, że byli zachwyceni. Po krótkim odpoczynku zaczęliśmy realizować program wycieczki. Szybko dał się zauważyć jakiś chaos w pracy pilota Pana Borysa L. Ale nie będę się czepiał, może człowiek ma zły dzień. Wspominał, że nie wyspany, zmęczony itp. Ale zaraz, co to w zasadzie mnie obchodzi, niewyspany w pracy? Tłumaczenie, że spał tylko 4 godziny to jakiś żart, my byliśmy ok. 20 godzin w podróży. Nie będę czepialski, mógł mieć zły dzień. Jedziemy dalej z programem. Jestem przekonany że całe niedogodności zrekompensował nam przejazd rikszami po uliczkach miasta . Rewelacja prawdziwe Indie od kuchni. Dzień kolejny. Śniadanie, przynajmniej z nazwy i w drogę. Po drodze zwiedzanie kupieckiego miasto Mandawa no i to co wydawać by się mogło celem głównym całej wycieczki, miejscowi sprzedawcy. Ale o tym będzie jeszcze sporo poniżej. Mam teraz lepszy temat wg. programu „ niezapomniane safari”. Mówisz masz, było niezapomniane. Nasz zacny Pan Borys kazał zostawić podręcznie bagaże w autokarze bo przecież jak wrócimy to tenże autokar będzie na nas czekał jak tylko wróci z myjni. A my na wierzchowce (wielbłądy) i dawaj w trasę po pustyni. Po przybyciu do obozowiska okazuje się, że autokaru jeszcze nie ma, a tu zapada zmrok i robi się chłodno. Ciepłe ciuchy i słynne latareczki w bagażu wygodnie podróżują w autokarze. No i co jest rozrywka, niezapomniane safari? A jak, pewnie że jest, tyle, że nie wszystkim było do śmiechu. Nie wdając się w szczegóły, predyspozycje logistyczne pilota okazały się być zbliżone do zera. Żeby mieć pełny obraz „safari” należy dodać, że spaliśmy w małych namiotach dwu osobowych. Obok stały wypasione namioty z toaletą w środku i umywalką. Takie o jakich czytałem w opisach tej wycieczki przed wyjazdem. Jednak nie dla psa kiełbasa, nie dla Polaków luksusy. Brawo Panie Borysie pełen szacun. Kolejne dni to dziesiątki kilometrów sporo świątyń, bezpośredniej konfrontacji z hindusami no iiiiii biznesik. Cóż to takiego zapytacie. Już spieszę z wyjaśnieniami. Otóż w każdym mieście przewidziane programem odbywały się prezentacje. Były dywany, tekstylia chyba ze dwa razy, jubiler „super” herbaty, chyba na wszystko, nie pamiętam tylko czy były herbaty na hemoroidy. Wspomniane przybytki miały swoje zalety. Podstawowa to bezpłatna toaleta, ponad to zazwyczaj napoje, kawa bądź cola. Pojawił się też rum, bodajże u jubilera, chyba po to żeby rozmiękczyć portfele mężów. Zapomniałbym, Pan pilot też był bardzo zadowolony. Teraz wiem dlaczego tak trzeba było ograniczać czas na zwiedzanie czy tzw. czas wolny. Czas był potrzebny na handelek i tu nie było żadnego limitu. Jeszcze jeden ciekawy epizod nasuwa się i koniecznie trzeba o nim napisać. Niemal po każdym zwiedzaniu powrót do autokaru no a tam handlujący hindusi to przecież standard. Jednak chyba standardem nie jest żeby pilot przynosił od handlujących te drobiazgi z zapytaniem czy ktoś chce to zakupić, twierdząc że musi bo nas nie wypuszczą. Trochę dziwne prawda? A może ja coś pomyliłem, może Pan Borys walczył o miano akwizytora miesiąca? Hmmmmm no starał się facet, starał tego odmówić jemu nie można. O mieście Puszkar trzeba trochę szerzej napisać i wcale nie za sprawą samego miasta jeno lokalnego przewodnika. Jakoś trudno było oprzeć się wrażeniu, że wspomniany pilot, to taki mały despota który narzucił wszystkim swój program. Okroił jedno święte jezioro do którego już nie było czasu, ale o dziwo lokalny przewodnik znalazł czas na zwiedzenie sklepiku lokalnego kolegi. Ciekawe co? No ale jedźmy dalej. Jaipur i wjazd do fortu na słoniach wart każdej kasy, wielka frajda. Tu znów były tekstylia dywany kamienie szlachetne. Chyba zostanę przewodnikiem taka fucha że hej. Po drodze świątynia szczurów, ciekawe doznanie. Dalej była Agra i perełka Taj Mahal bezcenne. Trzeba wspomnieć jeszcze o fakultecie Mathura, chętnych było dokładnie połowa grupy. Nasz Pan pilot wspaniały wymyślił, że wszyscy wstaną o 5,00 i wystawią bagaże Ci którzy jadą na fakultet dopilnują czy ich bagaż znalazł się w bagażniku a pozostali, którzy nie jadą zostają w hotelu i nie mają żadnej pewności że bagaż pojedzie. Ponadto jak się wystawi bagaż to w zasadzie trzeba wcześniej wstać ubrać się i czekać od 5,00 do 9,00 na busik, który miał nas zabrać. Jakiś chory pomysł. Były sugestie żeby grupa fakultatywna pojechała busem, jednak Pan pilot odmówił twierdząc że musi być z autokarem i grupą. Wniosek, pozostałe osoby pozostające w hotelu to już nie grupa za którą odpowiada pilot. W końcu po wielu przepychankach słownych, okazało się (tak twierdził pilot, że wszystko uzgodnione z lokalnym biurem), możemy rano wstać normalnie i o 9 wyjechać busem wraz z bagażami. Jakież było zdziwienie gdy o umówionej godzinie na parking przed hotel podjechał jakiś minibus mieszczący 12 osób. Nas było 15 osób + bagaże. Po wielkiej konsternacji z obu stron padła propozycja że bagaże pojadą na dachu. Świetny dowcip tylko że nas to nie ubawiło, Mam jakieś nieodparte przekonanie, że pilot nic wcześniej nie załatwił tylko postawił nas przed faktem dokonanym. Był zapewne pewny że wsiądziemy do tego minibusika z bagażami na kolanach stłoczeni jak śledzie. I tu się chłopisko zdziwiło, nie wsiedliśmy. Mieliśmy półtorej godziny czekania aż w końcu zjawił się większy bus i zabrał wszystkich wraz z bagażem. Dotarliśmy do autokaru i wspólnie dojechaliśmy do Dehli. Nocleg i wczesny transfer na lotnisko. Nasz zacny pilot miał nas już tak serdecznie dość, że nie pojechał z nami na lotnisko. Wybaczam umęczył się biedaczysko z nami niech odpocznie. Kilka uwag. Pierwsza i chyba najbardziej drażliwa kwestia. W opisie wycieczki stoi jak byk tu cytat „Cena podstawowa nie obejmuje: biletów wstępu oraz napiwków dla lokalnych przewodników, bagażowych, kelnerów (ok. 255 USD płatne obowiązkowo pilotowi jako pakiet). A tu przy każdej okazji sugeruje Pan, że wypada, że należałoby, że wskazane jest i tu padają kwoty. Zaraz zaraz to na co przeznaczył Pan 255 USD od łepka? Będąc w Tajlandii w ubiegłym roku pilot powiedział wyraźnie. „Proszę nie płacić żadnych napiwków On jako Pilot będzie płacił wszystko z kasy wpłaconej w ramach pakietu. I pozwolę sobie na odrobinę prywaty, pozdrowienia dla Pana Bartka Czajkowskiego. Baaardzo profesjonalny pilot, olbrzymia wiedza i wielka pasja. Polecam skontaktować się zapewne pan Bartek udzieli wielu cennych rad. Ale wracajmy do teraźniejszości. Panie Borysie spieprzył Pan nam wakacje za, za które zapłaciliśmy sporą kasę. Może i jest Pan profesjonalistą ale na Bałkanach, o Indiach wie Pan bardzo mało. To co raczył Pan nam powiedzieć to były informacje wydrukowane z Internetu, które Pan po prostu czytał. Wiele razy mijaliśmy świątynie, o których nie wspomniał Pan ani słowa. Dlaczego? Bo nie miał Pan wiedzy. Zapytany o cokolwiek odpowiadał Pan, że nie może wszystkiego powiedzieć w jeden dzień bo się Pan „wypstyka”. Zabrakło kartek? Podczas zwiedzania z lokalnymi przewodnikami ograniczał się Pan do tłumaczenia tego co usłyszał od lokalersa. Język angielski należało by podszkolić i to radykalnie. Jeśli chodzi o organizację to ma pan wątpliwe predyspozycje. Jak można pozwolić żeby podwykonawca decydował co będzie realizowane i w jaki sposób. Kto tu komu płaci ? No dobrze dość już narzekania. Podsumowując: dużo przejazdów sporo zwiedzania ale na luzie, nikt nie padł ze zmęczenia. Ktoś wcześniej napisał, że Indie albo się pokocha albo znienawidzi. Nie sądzę, ani nie pokochałem, ani nie znienawidziłem. Zobaczyłem inny kraj z jego plusami i minusami. Zapewne fascynuje kultura koloryt i zabytki tego kraju. Wyjątkowi są ludzie uśmiechnięci choć większość ludności żyje na skraju ubóstwa. Największą wartością takiego wyjazdu są jak zwykle wspomnienia i współuczestnicy. Dlatego też bardzo dziękujemy za mile spędzony wspólnie czas.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    127

    co sie dowiedziałam o Indiach ???? Moze tytuł wycieczki Zapachy Pustynnych miast ?

    Agnieszka Maria, Krakow 27.03.2018 | Termin pobytu: luty 2018 | Tagi: 36-45 lat, samemu

    Dzień dobry, uczestniczyłam w objeździe Kolory pustynnych miast pod koniec lutego 2018r. Indie fascynują mnie, to państwo ogromnych kontrastów, egzotycznej dla mnie kultury i tradycji.Moje oczekiwania na objeździe to zbudowac wrażenie na temat kraju i ludzi poprzez żywy kontakt i informacje przekazywane przez przewodników. Rowniez cenie sobie komfort wypoczynku, czyli odpowiednie hotele i transport.Wycieczka w programie daje mozliwosc Zobaczenia wielu bardzo ciekawych miejsc. Musze przyznać, ze ta różnorodność była fascynująca. Zabrakło spięcia tych wrażeń klamra informacji przewodników. Informacje były podawane chaotycznie, przewodnicy hinduskich z jednej strony mówili cicho tylko do przewodnika Rainbow, pobieranie,no i najwazniejsze, tłumaczenia ktore wszyscy słyszeliśmy znacznie odbiegały od tego co rodzimy przewodnik próbował przekazać. Poza tym atrakcje zwiedza sie w środku dnia kiedy upał i zapachy niekoniecznie przyjemne dla Europejczyka powodowały znużenie i chęć odetchniecia a nie pogon w tłumie za przewodnikiem ktorego nie słychać i trudno zrozumieć. Niestety, nie dowiedziałam sie nic nowego, ciekawego o Indiach i jego kulturze od przewodników ( RB,czy hindu). Gdyby nie moja własna ciekawość to pozostalabym tylko z organoleptycznymi wrażeniami bez wiedzy na temat Indii, kultury,tradycji.Bardzo nad tym ubolewam, bo tez place za przewodników aby otrzymać informacje.Juz zaznaczalam, ze zwiedzanie przede wszystkim odbywało sie w środku dnia, stad logicznym jest,ze przez resztę dla przemieszczaliśmy sie. Spędzaliśmy większość dnia w autokarze, co było dla mnie bardzo męczące. Gdybym miała decydować to wolałabym zwiedzać rano i po południu i pokonywać te większe dystanse innym środkiem komunikacji.Dodatkowo dwa dni wycieczki były tak jakby zapchaj dziura, chodzi o safari( czyli krotki objazd po wsi z długim stopem na zakupy) i wielbłądy kiedy zrobiliśmy Na tychże wielbłądach wielkie koło powracając do położonej na skraju miasta posesji z rozbitymi namiotami wokół. Przykre, bo to sie szumnie nazywało nocleg na pustyni. I jeszcze jeden problem, ktory zaburzał harmonię wypoczynku, każdorazowe dopominanie sie o odpowiednie wyposażenie w pokoju. Uporczywe dla mnie dywagacje i strata czasu na to co powinno być przygotowane przez Rainbow jesli decyduje sie na umieszczanie uczestników wycieczki w pokojach 3 osobowych pobierając opłaty oczywiscie jak za dwójki !!! Prosze na to zwrócić uwage przy zawieraniu umowy!!! Hotele uważam, ze nie mozna narzekać, przyzwoite z wyjątkiem Dheli. mam nadzieje, ze nie zniechęciłem do objazdowki, natomiast zapraszam organizatorów do zastanowienia die nad forma oraz doborem przewodników oraz organizacja pokojów.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    14

    Indie 2023

    Włodzimierz, --- 30.03.2023 | Termin pobytu: marzec 2023 | Tagi: powyżej 65 lat, z rodziną

    Program dość ciekawy. Delhi: 2-go dnia praktycznie nie było czasu na odpoczynek - celowym jest aby istniała możliwość min. 3-godzinnego odpoczynku (nie każdy może spać w samolocie). Bardzo atrakcyjny przejazd uliczkami starego Delhi w okolicach meczetu. Z programu "wypadły" budynki Parlamentu i Pałac Prezydencki (być może mało atrakcyjne), zaś przejazd "obok Czerwonego Fortu" - w zbyt dużej odległości. The India Gate i miejsce kremacji Gandhiego są istotne ze względów patriotycznych, ale nie ciekawe turystycznie. Natomiast osobiście odczuwam brak możliwości zobaczenia the Lotus Temple - przepiękna architektura i świetne rozwiązania konstrukcyjne (łupiny). Jego brak to jak wizyta w Sydney bez obejrzenia opery.

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    7

    Fantastyczne Indie, słaba organizacja czasu

    Dawid i Hania 01.03.2024 | Tagi: 26-35 lat, w parze

    Intensywna wycieczka objazdowa po Radżastanie. Indie to niesamowity kraj, budzący wiele emocji i oferujący niezliczone atrakcje. Wyjazd z biurem Rainbow jednak dość mocno ogranicza możliwość poczucia prawdziwych Indii. Zdecydowanie zbyt dużo czasu poświęca się w odludnych miejscach na niebywale drogich posiłkach oraz zakupach w "turystycznych pułapkach", w których ceny są wyższe niż w Europie. Z powodu lokalizacji tych przybydków właściwie brakuje możliwości spędzenia czasu w inny sposób. Drugim dużym minusem jest lokalizacja większości hoteli na obrzeżach miast. Trzecim minusem był fatalny autokar. Pod koniec wycieczki większość grupy była w trakcie, na początku lub już na końcu infekcji dróg oddechowych. Wśród zdecydowanych plusów mogę wymienić przede wszystkim fantastyczny program, który obejmuje najwspanialsze miasta Radżastanu oraz Agrę. Indie są wspaniałe i z pewnością wrócimy do tego kraju - tym razem już bez pomocy biura podróży.

telefon

Pobierz aplikację mobilną Rainbow

i ciesz się łatwym dostępem do ofert i rezerwacji wymarzonych wakacji!

pani-z-meteracem