Opinie o Polinezja Atlantyku

5.3/6
(312 opinii)
Intensywność programu
4.1
Pilot
5.4
Program wycieczki
5.3
Transport
4.9
Wyżywienie
5.1
Zakwaterowanie
5.0
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    3

    Super polecam

    Katarzyna, Mysłowice 27.10.2024 | Termin pobytu: styczeń 2023 | Tagi: 46-55 lat, w parze

    wycieczka super dzieki pilotów oraz ekipie polecam. Najfajniejszy etap wyspa Gwinea Bisau. jedzenie super.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    3

    Polinezja Atlantyku

    RAFAL, GDYNIA 27.02.2024 | Termin pobytu: styczeń 2024 | Tagi: 36-45 lat, ze znajomymi

    Bardzo udany wyjazd (wycieczka etnograficzna), gdzie można było poznać życie lokalnych mieszkańców, bardzo dobra pilotka Paulina. Bardzo dobre noclegi na objeździe.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    71

    Jedyne biuro w PL, kt.wysyła do tych skrytych przed turystyką miejsc! POLECAM

    Ania ze Słupska 15.01.2019 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    hotel-1noc dobry (Football nazwa)10min od lotniska, dania: ryz,gulasz,banany,pycha kurczak,omlet. BANJUL-BIJAGOS trasa 1dzien (wezcie kabanosy,elektrolity do wody,slodycze,alkohol z PL-dla uciechy, lokalne whisky paliło gardło). Bijagos wyspa RUBANE- domki cudne wewn i zewn.obłożone muszelkami; obiady 10e.-pycha najw.na świecie świeże ryby na urokliwym tarasie-raj (Pytajcie o P.Celeste pokojówka/barmanka (dajcie napiwek 20e)-b.miła,pracuje 24/7 zarabia 76e.na miesiąc,nie kupujcie alkh.w barze-b.drogi-odłóżcie za to na napiwek-Celeste nie może nawet marzyc,by wyleciec poza obszar Bijagos,a nas 20e.nie zbawi.To najcudniejsza osoba na całej trasie! CAP SKIRRING-hotel Maya cudny,wolny czas po obiedzie idźcie do wioski (1ul.w lewo,obok sklep-kupcie piłki dmuchane 4zł dla dzieci-b.potrzebują-nie ma tam rainbow podarunków),udajcie się sami na targ rybny-cudo i nast.dnia z rana spacer wybrzeżem-ogromne cudne muszle.LAS KAPOKOWY-zostańcie sami 30min.gdy grupa oddali się w str.wioski-nie zginiecie,jest tylko1droga.POBYTÓWKA ATLANTIC HOTEL super-kupiłam 3dni dookoła rzeki Gambia(Barra,wyspy szympansów,slave market,george town, wioski,bazary,Tendaba-cudny rejs tysiące ptaków)+1dzień TANJI-rezerwat ptaków -ABDOULIE NDURE (z recepji gratis tel.)-on jest nr1 w Krajowej Tur.Renomowany Super Tour Guide i kierowca-zna wszystko (j.ang.). B.POLECAM-Taniutko 35e na dzień. Nie kup.z PL afr.dzieciom nic. Dostają z biura ogromne ilości prezentów i napiwki,gdy zwiedza się wioskę.Tam one są nachalne,brutalne. SENEGAMBIA-super disco REO's. Hotel CORAL SHERATON-nieciekawy.PROBLEM-kto gdzie siada w busiku-jedno miejsce koło wbudowane-brak miejsca na nogi.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    20

    Trochę lata zimą

    Maciek 03.02.2016 | Termin pobytu: marzec 2016 | Tagi: 56-65 lat, samemu

    Przede wszystkim dziękuję firmie Rainbow za wymianę zdjęć do tej oferty. Poprzednie zdjęcia nie miały pokrycia w rzeczywistości czyli na trasie tej wycieczki. Aktualny prospect jest zgodny ze stanem faktycznym. Co zaś do samej wycieczki to w zasadzie wszystko zostało powiedziane w poprzednich opiniach. Lajtowy, egzotyczny, bezpieczny objazd z szeregiem dodatkowych opcji. Osobiście polecam wędkowanie w Gwinea-Bissau. W Polsce bardzo dawno temu trochę wędkowałem i nie miałem w związku z tym specjalnie dużych doświadczeń. Wynajęliśmy z kolegą w lokalnym klubie wędkarskim małą łódź motorową ze skiperm. Po pięciu godzinach łowienia na spokojnych wodach pomiędzy wyspami złowiliśmy tyle ryb, że starczyło na kolację dla całej 20 osobowej grupy. Smakowały wyśmienicie sporządzone przez kucharzy z restauracji naszego ośrodka. Dla bardziej zaawansowanych jest też opcja bardziej ambitna, czyli połowy bardzo dużych ryb np. barakud. Następnym razem popróbuję tego właśnie. ;)))

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    7

    Na czarnym lądzie

    Maciej, Łódź 14.02.2020 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Wspaniała choć krótka wycieczka do Afryki. Program był odwrócony ale bardzo fajny.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    9

    Piękne wyspy i prawdziwa afryka

    MARCIN, Gliwice 27.02.2024 | Termin pobytu: styczeń 2024 | Tagi: 46-55 lat, w parze

    Dość napięty ale bardzo ciekawy program - także nawet dało się odpocząć :) Przewodniczka Maja - przesympatyczna osoba z bardzo dużą wiedzą o zwiedzanych miejscach. Oczywiście zwiedzamy prawdziwą Afrykę , zatem na ulicach syf i malaria , ale tam tak jest. Polecam podróżnikom - odradzam malkontentom z PL - to nie Maroko czy Egipt ;) Lokalny przewodnik Sechu vel Stachu dbał o bezpieczną podróż i łatwe przechodzenie granic i kontroli - BRAWO !!!

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    3

    wypoczynek zimowy

    Tomasz, WODZIERADY 07.02.2018 | Termin pobytu: styczeń 2018 | Tagi: 46-55 lat, w parze

    Wspaniały pobyt /zimowe lenistwo/zwłaszcza wyspy/mały raj/

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    19

    Dobra wycieczka na pierwszy kontakt z prawdziwą Afryką.

    Bartosz, Toruń 15.02.2023 | Termin pobytu: styczeń 2023 | Tagi: do 25 lat, samemu

    Wycieczka zgodna z opisem. Wszystkie występujące niedogodności do przeżycia. Jedynym minusem jest dużo jeżdżenia - tygodniowa wycieczka, w której 2 dni poświęca się praktycznie na przejazdy; w czasie drogi można cały czas podziwiać za oknem życie we wioskach, przez które się podróżuje. Nie spotka się na tej wycieczce, ani w tym regionie zbyt wielu afrykańskich zwierząt. Najciekawszym punktem wyjazdu były oczywiście wyspy Bijagos - świeże ryby i rajskie plaże, które zgodnie z nazwą tej wycieczki przypominają Polinezję Francuską. Należy się uzbroić w cierpliwość - dużo postojów, przejść granicznych. Na lotnisku w Banjul przy wylocie stoi się w 6-7 różnych kolejkach, panuje delikatny chaos. Miejscowy przewodnik bardzo pomocny, posiadający szeroką wiedzę, chętnie odpowiadający na pytania. Ogólnie podczas wycieczki było bardzo bezpiecznie, wbrew różnym informacjom, które można znaleźć w internecie. Na przełomie stycznia i lutego praktycznie całkowity brak komarów.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    24

    Niezapomniane przeżycie.

    Pawel, Wrocław 11.11.2019 | Tagi: 26-35 lat, ze znajomymi

    Wycieczka, która otwiera oczy, ubogaca i spełniania marzenia jednocześnie. Dobra jest zarówno dla młodych jak i starszych osób, gdyż program nie jest przeładowany. Dzięki tej wycieczce możemy zobaczyć Gambię, Senegal i Gwineę Bissau, przekrój tych krajów daje nam większe pojęcie o Afryce niż w przypadku wycieczek tylko w jedne miejsce.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    294

    Z dala od utartych szlaków

    Jadwiga 06.02.2018 | Termin pobytu: grudzień 2017 | Tagi: 56-65 lat, w parze

    Niektóre wycieczki oceniane są przez turystów w bardzo zróżnicowany sposób: jedni są zadowoleni, inni krytykują, jeszcze inni mają „mieszane uczucia”. Imprezę „Polinezja Atlantyku” właściwie wszyscy oceniają niemal tak samo, jako niezwykle udaną, niebanalną, pełną wrażeń, zapewniającą powiew egzotyki i miłe chwile odpoczynku. Także i nasza opinia o tej wycieczce jest zbieżna z poprzednimi i wysoce pozytywna, dlatego aby nie mnożyć szeroko wymienianych już pochwał i zachwytów, proponujemy garść, być może przydatnych dla planujących kolejną podróż, konkretniejszych uwag. Po pierwsze zatem, komu polecilibyśmy ten wyjazd, a komu niekoniecznie. Otóż nie zachęcalibyśmy do wyboru powyższej trasy przez osoby, które do Afryki wybierają się po raz pierwszy w życiu (mamy na myśli tę „prawdziwą”, czarną Afrykę, a więc kraje położone poniżej pasa państw leżących na północnym wybrzeżu kontynentu). Ten wspaniały kontynent kojarzy się nam z rozległymi sawannami, dzikimi zwierzętami, pięknymi parkami przyrodniczymi. Otóż tego wszystkiego w Gwinei Bissau nie zobaczymy, bo po prostu tego tam nie ma. Trasa rozczaruje także poszukiwaczy zabytków czy amatorów pięknej architektury. W Gwinei Bissau żadnych zabytków nie odnajdziemy, może jedynie resztki, pięknej zresztą niegdyś, portugalskiej architektury kolonialnej, dziś jednak bardzo zaniedbane. Komu polecilibyśmy zatem Gwineę Bissau? Wszystkim pozostałym, którzy już choć pobieżnie Afrykę „liznęli” i nie polują niecierpliwie na zdjęcie żyrafy czy antylopy. Chcieliby natomiast poznać kawałek Afryki nieco mniej „pocztówkowy”, położony dalej od utartych szlaków, bardziej naturalny i wciąż jeszcze nie zadeptany przez rzesze turystów. Dla nich to idealny wybór. O ile Senegal cieszy się jeszcze jakimś zainteresowaniem pośród turystów, o tyle Gwinea to niemal turystyczna „terra incognita”. Na całej trasie nie spotkaliśmy tam, poza nielicznymi indywidualnymi gośćmi z Francji, żadnych innych turystów, nie mówiąc już o zorganizowanych grupach wycieczkowych. W końcu można zapomnieć o tłumach rozentuzjazmowanych i niecierpliwych turystów, wiecznie depczących po piętach. Nie ma tam żadnego „przemysłu turystycznego”, sklepów z pamiątkami, luksusowych hoteli , ośrodków „spa”. Oczywiście brak infrastruktury turystycznej (np. jako takich dróg czy akceptowalnych toalet) bywa męczący, ale to cena za naturalność i egzotykę tego regionu. Wycieczka składa się z dwóch etapów, których kolejność może być odwrócona: 3 dni przeznaczone jest na penetrowanie wysp archipelagu Bijagos (Gwinea Bissau) i 3 dni na poznawanie uroków Cap Skirring w południowym Senegalu. My na wyspach zakwaterowani byliśmy w lodży dla amatorów wędkarstwa na wyspie Ilha de Rubane. Ośrodek zapewnia bardzo przyzwoity standard i całkiem niezłą kuchnię, której atutem są oczywiście ryby i owoce morza. Obszerne, wygodne domki rozrzucone są w ładnym, egzotycznym ogrodzie. Kilkadziesiąt metrów od lodży rozciąga się długa, piękna, piaszczysta i właściwie zupełnie pusta plaża. A trzeba zauważyć, że plaże są istotnym walorem tejże trasy, nić dziwnego, że dano jej tytuł „Polinezja Atlantyku”. O ile bowiem atlantyckie plaże Gambii, Senegalu czy nawet Maroka nie słyną z jakiejś szczególnej urody, o tyle te na wyspach Bijagos niewiele ustępują rajskim obrazkom z Karaibów czy Polinezji. W porze odpływu można tą plażą spacerować dobrych kilka kilometrów nie spotykając „żywego ducha”. Warto także zapuścić się z przewodnikiem w głąb wyspy, by zobaczyć szałasy mieszkańców, zgrupowane w małe, okresowo zamieszkiwane wioski (na wyspach jest bardzo bezpiecznie, a przewodnik nie jest potrzebny, aby chronić turystów przed jakimś zagrożeniem, ale głównie dlatego, że samodzielne odnalezienie dróg w zielonej gęstwienie mangrowego lasu byłoby raczej niemożliwe). Z Rubane jachtem motorowym Boba, właściciela lodży, popłynęliśmy na dwie inne spośród 88 wysp Bijagos: Bubaque i Roxa. Bubaque jest jedną z największych wysp archipelagu, są tam nawet małe sklepy, jest mikroskopijne lotnisko i rozgłośnia radiowa. Roxa natomiast to zielona „plama” na błękicie Atlantyku z kilkoma małymi wioskami animistów położonymi pośród gęstej dżungli. Zachwyca już sama plaża, zupełnie dziewicza i wprost „pocztówkowej” urody. Po długim spacerze przez gęstwinę doszliśmy do małej wioski animistów. Wypada przynieść ze sobą jakieś prezenty, ale niekoniecznie muszą to być wspominane przez innych uczestników wycieczki przybory szkolne. Po wizycie kilku grup wioska „zarzucona” jest długopisami i kolorowankami, chyba nie najbardziej przydatnymi dla jej mieszkańców. Jadąc lub wracając z Bijagos można jeszcze rzucić okiem na stolicę kraju: Bissau. Gwinea Bissau jest jednym z najbiedniejszych krajów świata, a wygląd jej stolicy potwierdza naocznie tę prawdę. Równie ciekawa jest druga część imprezy. Oczywiście najbardziej interesujący fragment Senegalu, to obszar leżący na północ od rzeki Gambia, ale i południe ma swoje uroki. Tym razem bazą jest lodża w miejscowości Cap Skirring. Choć tu turystów spotyka się nieco częściej, to nie ma mowy o tłumach i zatłoczonych plażach. Plaża w okolicy Cap Skirring jest bardzo różnorodna. W pobliżu miasteczka jest bardzo szeroka, ale dość „ubita” i niezbyt efektowna. Na południe przechodzi w piękną, piaszczystą plażę okoloną malowniczymi wydmami. Można tam spacerować wiele kilometrów, przechodząc po drodze (bez paszportu i żadnej kontroli) na stronę Gwinei Bissau. Z kolei na północy rozciąga się malownicza wioska rybacka, a za nią jeszcze inny, bardziej zielony fragment wybrzeża. Wszędzie tam można dotrzeć pieszo, choć trzeba pokonać kilka dobrych kilometrów, to wciąż jeszcze jest to tzw.”walking distance”. Z Cap Skirring organizowana jest wycieczka jeepami po okolicy (las kapokowy, wioska animistów, plaże). Kolejnego dnia płynie się w rejs rzeką Casamance, by podziwiać porośnięte lasem mangrowym wybrzeża i dotrzeć do wyspy, na której położona jest wieś Ehidje, gdzie podziwiać można lokalny folklor i koloryt. Na koniec pozostaje jeszcze krótki rzut oka na Banjul- stolicę Gambii, gdzie podziwia się panoramę miasta z łuku triumfalnego Arch 22 i odwiedza stołeczny targ Albert Market.

telefon

Pobierz aplikację mobilną Rainbow

i ciesz się łatwym dostępem do ofert i rezerwacji wymarzonych wakacji!

pani-z-meteracem