Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ciekawie przedstawione różnice pomiędzy 3 krajami, możliwość krótkiego wypoczynku w międzyczasie, lokalne wypady do wiosek pozwalające poczuć klimat miejsca i ich autentyczność. Wycieczki fakultatywne super. Awionetka, kłady na plaży, nic dodać nic ująć.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo dobrze zorganizowana, ale i wymagająca wycieczka objazdowa. Szczęśliwie realizowaliśmy program odwrócony, co zaoszczędziło nam na koniec całodziennej jazdy przez bezdroża Afryki. Oprócz hotelu w pierwszą noc, który był - delikatnie mówiąc wystarczający, pozostałe noclegi miały swój klimat. Cudowny pobyt na Bijagos, pełen smaku świeżo złowionych ryb z emocjonującą przeprawą łodzią przy dużych falach, miejscowe wioski, w których Afrykańczykom niczego do szczęścia nie potrzeba, a którzy żyją jak prze wiekami, klimatyczny Hotelik w Cap Skijiring z urozmaiconym jedzeniem i przepiękna plażą - to wszystko dało nam wiele radości i pozwoliło zobaczyć prawdziwą Afrykę. Inne spojrzenie na ten kontynent mamy po tej wycieczce również dzięki naszemu przewodnikowi Kamilowi, którego wieloletnie doświadczenie i duża wiedza wpłynęły na zmianę postrzegania tego kawałka Ziemi. Z pewnością wrócimy na Czarny Ląd niedługo :)
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka objazdowa wyczerpująca ze względu na długie przejazdy. Autentyczność odwiedzanych miejsc rekompensuje trudy podróży.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Pierwszy raz w życiu skorzystaliśmy z usług RAINBOW. Jesteśmy z Czech, a lotnisko w Katowicach oddalone jest o zaledwie godzinę jazdy samochodem. To było dla nas ważne. Wybraliśmy połączenie Polinezja Atlantyku i kolejnego tygodnia w Gambii w hotelu African Princess. Wszystko było świetne i podobało nam się. Serdecznie polecamy. Ale największe podziękowania należą się przewodniczce Martie Kulikowskiej i lokalnemu przewodnikowi Sutajowi. Byli absolutnie niesamowici i naprawdę włożyli serce w swoją pracę. Dziękuję
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Super wrazenia z podrozy jak Archipelag Bijagos ..Sabine et Bob super i cala podroz. Oczywiscie nasza Pani pilot Maya cudownie ogarnia objazdowa wycieczk!e ktora zaczyna sie w Bonjul po Archipelag Bijagos i z powrotem etapami jak pobyt u Nicol w Cap Skirring Senegal.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka ciekawa, warta polecenia. Tempo umiarkowane, dużo wrarzeń. Pani pilot Karolina bardzo kompetentna, życzliwa, pomocna i bardzo miła osoba.Program w sam raz dla osób chcących trochę zobaczyć i zbytnio się nie zmęczyć. Polecam
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ta wyprawa była jak otwarcie drzwi do zupełnie innego świata – Gambii, Senegalu, Gwinei Bissau i magicznego Archipelagu Bijagos. Gambia i Senegal, z ich islamską kulturą, urzekły mnie atmosferą pełną tradycji, kolorowych strojów i lokalnych zwyczajów, które widać na każdym kroku – od targów po codzienne życie mieszkańców. Gwinea Bissau zaskoczyła mnie swoją autentycznością i spokojnym rytmem życia, gdzie czas płynie inaczej, a ludzie celebrują każdą chwilę. Spotkania z mieszkańcami były lekcją życia – ich uśmiech w obliczu biedy jest czymś, co zostaje w sercu na zawsze. Widok dzieci bawiących się prymitywnymi, własnoręcznie zrobionymi zabawkami uświadamia, jak mało potrzeba, by cieszyć się chwilą. Jedzenie? Po prostu raj dla podniebienia – świeże ryby, owoce morza i przyprawy, które pachną Afryką. Ludzie są ciepli, otwarci, choć życie płynie tu w rytmie „afrykańskiego czasu” – trzeba nauczyć się cierpliwości. Niewygody? Tak, były – brak prądu, wody, internetu… ale to część autentyczności, która czyni tę podróż wyjątkową. Archipelag Bijagos zachwycił mnie dziewiczą naturą – odwiedziliśmy trzy wyspy, każda z nich miała swój niepowtarzalny charakter, od szerokich plaż po zielone zakątki pełne ciszy i spokoju. Miałem też okazję uczestniczyć w lokalnym pokazie tańców – energia, rytm bębnów i radość ludzi sprawiły, że poczułem prawdziwego ducha Afryki. Nasza grupa była niesamowicie zgrana – pełna osób, które dużo podróżują i potrafią cieszyć się każdą chwilą. Rozmowy przy kolacji były pełne inspiracji, wymiany doświadczeń i śmiechu – to budowało wyjątkową atmosferę. Podróż przez te kraje to także wyzwanie logistyczne – było wiele kontroli na granicach, ale dzięki miejscowemu pomocnikowi wszystko przebiegło sprawnie i bez stresu. Drogi są mocno zniszczone, pełne dziur i nierówności, ale to tylko podkreśla naturalność i dzikość tego regionu. Mało turystów odwiedza te miejsca, co sprawia, że czujesz się odkrywcą, a nie częścią tłumu. Naszym przewodnikiem był człowiek (Pan Robert) z ogromną wiedzą i sercem do tego miejsca – rzeczowy, cierpliwy, zawsze gotowy pomóc. Jego mini-wykład podczas podrózy w busie o wykorzystywaniu dzikich zwierząt był fascynujący i otworzył mi oczy na wiele aspektów kultury. Dzięki jego zaangażowaniu czuliśmy się bezpiecznie i mogliśmy w pełni chłonąć atmosferę Afryki. Ta podróż była lekcją pokory – zobaczyć życie bez wygód, które w Europie uznajemy za oczywiste, to doświadczenie bezcenne. Wracam z sercem pełnym wdzięczności i głową pełną refleksji – Afryka uczy, jak doceniać to, co mamy. Jeśli chcesz przeżyć coś prawdziwego, wyjdź poza swoją strefę komfortu – ta podróż zmieni Twój sposób patrzenia na świat!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka intensywna, ale z dwoma momentami odpoczynku. Realizowaliśmy program odwrócony, to chyba optymalna wersja. Lot do Bandżulu w Gambii 7 h. (jedno z lepszych lotnisk jakie znamy: miejsce dla palących na świeżym powietrzu, na tarasie, gdzie pyszne drinki i kawa). Naszymi pilotami byli Olek i Su (miejscowy). Olek kompetentny, uśmiechnięty, naturalny, młody, ciekawy ludzi – absolutne zaprzeczenie pilotów – wyjadaczy, u których rutyna zabiła świeżość. Natomiast Su to pilot doświadczony, znający miejscowe języki, świetny dyplomata (cecha potrzebna na granicach!) i dyskretnie opiekuńczy. Obu panom naprawdę się chciało – np. w Cap Skirring (Senegal), gdzie mieliśmy wolne wieczory, organizowali dla chętnych bezpłatne wypady „na miasto”, np. dzięki temu mogliśmy być m. in. na koncercie griota – miejscowego artysty, grającego na niesamowitym instrumencie zwanym kora. W Gwinei Bissau biednie, ale miejscowi się tym nie martwią – tańczą (byliśmy w czasie karnawału), sprzedają orzeszki nerkowca i pewien destylat, też z orzeszków. Trzy dni spędziliśmy na wyspie Rubane w hotelu u pani Sabiny – bungalowy pięknie położone na skarpie nad samą zatoką, czyste, dość komfortowe. Kuchnia francusko – gwinejska, fantastyczna, polecamy rybę lady fish! Rafy koralowej tu nie ma, ale woda bardzo ciepła, piaszczyste dno. W Senegalu już bardziej zamożnie, Cap Skirring to miejscowy Sopot: na plaży restauracje, obnośna sprzedaż, krowy i psy - malowniczo. Otwarty ocean, więc w grę wchodzą raczej kąpiele niż pływanie. Ciekawa wycieczka na wyspę animistów i do lasu drzew tekowych. Komarów nigdzie nie zauważyliśmy. Plusy Prawdziwa Czarna Afryka, dość egzotycznie, ale bezpiecznie. Świetna opieka obu pilotów – Olka i Su. Minusy W Cap Skirring mieszkaliśmy w hotelu, gdzie dla grupy była „uliczka” parterowych pawilonów, czasem trochę za głośno. Info dodatkowe Kredki, flamastry, farby, T-shirty itp. dla dzieciaków naprawdę warto brać. Najlepiej dać je w szkole w Gwinei Bissau, na wyspie Canhabaque, gdzie biednie. My akurat byliśmy tam w niedzielę (szkoła nieczynna), więc przybory szkolne zostawiliśmy na wyspie w Senegalu, gdzie szkoła była całkiem dobrze zaopatrzona. Destylat z Gwinei Bissau trzeba po przyjeździe do Polski szybko przelać w szkło, bo tam pakowany jest w zwykłe plastikowe butelki (i po jakimś czasie plastik wchodzi chyba w reakcje z płynem).
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Cudowna wyprawa w cudowne miejsca. Lot bez przygód liniami Travel Service z polską załogą. Lądowanie na Wyspach Kanaryjskich ( uzupełnienie paliwa i wymiana załogi ). W tamtą stronę siedzieliśmy w samolocie, w drodze powrotnej przewieziono nas do sali dla oczekujących. Można było rozprostować kosci. No i można powiedzieć, że się było na Kanarach !!! Archipelag Bijagos mnie powalił. Mniejsze i większe wyspy, mieszkaliśmy na takiej, gdzie było nas kilkanaście osób, no i tubylcy . Można było chodzić po wyspie, zwiedzać , odwiedzać wioski. Były tez wyprawy na sąsiednie wyspy , wizyta w szkole i szpitalu ( wstrząsające przeżycie ), można było popłynąć na wyspę hipopotamów ( fakultatywnie ). Emocji i wrażeń nie brakowało. Świetne posiłki serwowane przy plaży , stołówka na wolnym powietrzu. A te ich ryby... Pychota.Później przeniesliśmy się na ląd. Jeździliśmy z kraju do kraju, pływaliśmy po rzece, jedliśmy ostrygi, podziwialiśmy widoki. Wszystkiego nie da się opisać. Pogoda piękna, plaże puste ( nie licząć krów ). Naprawdę !! Jeździliśmy po plaży samochodami terenowymi, woda w oceanie wymarzona, jak dla nas. Żal było wracać. Pozostały zdjęcia i wspomnienia. Było pięknie.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo plecam innym. Skorzystałam z wyjazdu za namową "wyjazdowych przyjaciół", ale podchodziłam do tej podróży z duża rezerwą.Bardzo miłe zaskoczenie. Jestem zachwycona.