Opinie o Polinezja Atlantyku
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wyprawa na 6 !!!
Maria 04.01.2026 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 56-65 lat, w parzePolecam szczerze, wycieczka Super. Jesteśmy z mężem bardzo zadowoleni mimo długiej trasy w niezbyt wygodnym busie. Zresztą co tam bus- wszystko wina dróg ! Dziękujemy Rainbow za fajną przygodę!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Polecam dla osób, które chcą poznać prawdziwą Afrykę.
Dariusz Radosław, Piła 13.02.2023 | Termin pobytu: styczeń 2023 | Tagi: 56-65 lat, w parzeWycieczka objazdowa wyczerpująca ze względu na długie przejazdy. Autentyczność odwiedzanych miejsc rekompensuje trudy podróży.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Doświadczenie przekraczające oczekiwania
Marek, Havirov, Czechy 04.03.2024 | Termin pobytu: luty 2024 | Tagi: 46-55 lat, w parzePierwszy raz w życiu skorzystaliśmy z usług RAINBOW. Jesteśmy z Czech, a lotnisko w Katowicach oddalone jest o zaledwie godzinę jazdy samochodem. To było dla nas ważne. Wybraliśmy połączenie Polinezja Atlantyku i kolejnego tygodnia w Gambii w hotelu African Princess. Wszystko było świetne i podobało nam się. Serdecznie polecamy. Ale największe podziękowania należą się przewodniczce Martie Kulikowskiej i lokalnemu przewodnikowi Sutajowi. Byli absolutnie niesamowici i naprawdę włożyli serce w swoją pracę. Dziękuję
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Super Podroz
Andrzej Robert, Paszkówka 10.12.2023 | Termin pobytu: listopad 2023 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiSuper wrazenia z podrozy jak Archipelag Bijagos ..Sabine et Bob super i cala podroz. Oczywiscie nasza Pani pilot Maya cudownie ogarnia objazdowa wycieczk!e ktora zaczyna sie w Bonjul po Archipelag Bijagos i z powrotem etapami jak pobyt u Nicol w Cap Skirring Senegal.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Polinezja Atlantyku
Slawomir, Goldap 19.03.2019 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWycieczka ciekawa, warta polecenia. Tempo umiarkowane, dużo wrarzeń. Pani pilot Karolina bardzo kompetentna, życzliwa, pomocna i bardzo miła osoba.Program w sam raz dla osób chcących trochę zobaczyć i zbytnio się nie zmęczyć. Polecam
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Afryka, która zmienia serce – moja podróż życia!
Mariusz Łukasz, Warszawa 23.11.2025 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 26-35 lat, w parzeTa wyprawa była jak otwarcie drzwi do zupełnie innego świata – Gambii, Senegalu, Gwinei Bissau i magicznego Archipelagu Bijagos. Gambia i Senegal, z ich islamską kulturą, urzekły mnie atmosferą pełną tradycji, kolorowych strojów i lokalnych zwyczajów, które widać na każdym kroku – od targów po codzienne życie mieszkańców. Gwinea Bissau zaskoczyła mnie swoją autentycznością i spokojnym rytmem życia, gdzie czas płynie inaczej, a ludzie celebrują każdą chwilę. Spotkania z mieszkańcami były lekcją życia – ich uśmiech w obliczu biedy jest czymś, co zostaje w sercu na zawsze. Widok dzieci bawiących się prymitywnymi, własnoręcznie zrobionymi zabawkami uświadamia, jak mało potrzeba, by cieszyć się chwilą. Jedzenie? Po prostu raj dla podniebienia – świeże ryby, owoce morza i przyprawy, które pachną Afryką. Ludzie są ciepli, otwarci, choć życie płynie tu w rytmie „afrykańskiego czasu” – trzeba nauczyć się cierpliwości. Niewygody? Tak, były – brak prądu, wody, internetu… ale to część autentyczności, która czyni tę podróż wyjątkową. Archipelag Bijagos zachwycił mnie dziewiczą naturą – odwiedziliśmy trzy wyspy, każda z nich miała swój niepowtarzalny charakter, od szerokich plaż po zielone zakątki pełne ciszy i spokoju. Miałem też okazję uczestniczyć w lokalnym pokazie tańców – energia, rytm bębnów i radość ludzi sprawiły, że poczułem prawdziwego ducha Afryki. Nasza grupa była niesamowicie zgrana – pełna osób, które dużo podróżują i potrafią cieszyć się każdą chwilą. Rozmowy przy kolacji były pełne inspiracji, wymiany doświadczeń i śmiechu – to budowało wyjątkową atmosferę. Podróż przez te kraje to także wyzwanie logistyczne – było wiele kontroli na granicach, ale dzięki miejscowemu pomocnikowi wszystko przebiegło sprawnie i bez stresu. Drogi są mocno zniszczone, pełne dziur i nierówności, ale to tylko podkreśla naturalność i dzikość tego regionu. Mało turystów odwiedza te miejsca, co sprawia, że czujesz się odkrywcą, a nie częścią tłumu. Naszym przewodnikiem był człowiek (Pan Robert) z ogromną wiedzą i sercem do tego miejsca – rzeczowy, cierpliwy, zawsze gotowy pomóc. Jego mini-wykład podczas podrózy w busie o wykorzystywaniu dzikich zwierząt był fascynujący i otworzył mi oczy na wiele aspektów kultury. Dzięki jego zaangażowaniu czuliśmy się bezpiecznie i mogliśmy w pełni chłonąć atmosferę Afryki. Ta podróż była lekcją pokory – zobaczyć życie bez wygód, które w Europie uznajemy za oczywiste, to doświadczenie bezcenne. Wracam z sercem pełnym wdzięczności i głową pełną refleksji – Afryka uczy, jak doceniać to, co mamy. Jeśli chcesz przeżyć coś prawdziwego, wyjdź poza swoją strefę komfortu – ta podróż zmieni Twój sposób patrzenia na świat!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niezapomniane!
Edi, Zosia i Darek 21.03.2023 | Tagi: 56-65 lat, z rodzinąWycieczka intensywna, ale z dwoma momentami odpoczynku. Realizowaliśmy program odwrócony, to chyba optymalna wersja. Lot do Bandżulu w Gambii 7 h. (jedno z lepszych lotnisk jakie znamy: miejsce dla palących na świeżym powietrzu, na tarasie, gdzie pyszne drinki i kawa). Naszymi pilotami byli Olek i Su (miejscowy). Olek kompetentny, uśmiechnięty, naturalny, młody, ciekawy ludzi – absolutne zaprzeczenie pilotów – wyjadaczy, u których rutyna zabiła świeżość. Natomiast Su to pilot doświadczony, znający miejscowe języki, świetny dyplomata (cecha potrzebna na granicach!) i dyskretnie opiekuńczy. Obu panom naprawdę się chciało – np. w Cap Skirring (Senegal), gdzie mieliśmy wolne wieczory, organizowali dla chętnych bezpłatne wypady „na miasto”, np. dzięki temu mogliśmy być m. in. na koncercie griota – miejscowego artysty, grającego na niesamowitym instrumencie zwanym kora. W Gwinei Bissau biednie, ale miejscowi się tym nie martwią – tańczą (byliśmy w czasie karnawału), sprzedają orzeszki nerkowca i pewien destylat, też z orzeszków. Trzy dni spędziliśmy na wyspie Rubane w hotelu u pani Sabiny – bungalowy pięknie położone na skarpie nad samą zatoką, czyste, dość komfortowe. Kuchnia francusko – gwinejska, fantastyczna, polecamy rybę lady fish! Rafy koralowej tu nie ma, ale woda bardzo ciepła, piaszczyste dno. W Senegalu już bardziej zamożnie, Cap Skirring to miejscowy Sopot: na plaży restauracje, obnośna sprzedaż, krowy i psy - malowniczo. Otwarty ocean, więc w grę wchodzą raczej kąpiele niż pływanie. Ciekawa wycieczka na wyspę animistów i do lasu drzew tekowych. Komarów nigdzie nie zauważyliśmy. Plusy Prawdziwa Czarna Afryka, dość egzotycznie, ale bezpiecznie. Świetna opieka obu pilotów – Olka i Su. Minusy W Cap Skirring mieszkaliśmy w hotelu, gdzie dla grupy była „uliczka” parterowych pawilonów, czasem trochę za głośno. Info dodatkowe Kredki, flamastry, farby, T-shirty itp. dla dzieciaków naprawdę warto brać. Najlepiej dać je w szkole w Gwinei Bissau, na wyspie Canhabaque, gdzie biednie. My akurat byliśmy tam w niedzielę (szkoła nieczynna), więc przybory szkolne zostawiliśmy na wyspie w Senegalu, gdzie szkoła była całkiem dobrze zaopatrzona. Destylat z Gwinei Bissau trzeba po przyjeździe do Polski szybko przelać w szkło, bo tam pakowany jest w zwykłe plastikowe butelki (i po jakimś czasie plastik wchodzi chyba w reakcje z płynem).
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wspomnienia pozostaną do śmierci....
Lech 23.06.2016 | Tagi: 56-65 lat, samemuCudowna wyprawa w cudowne miejsca. Lot bez przygód liniami Travel Service z polską załogą. Lądowanie na Wyspach Kanaryjskich ( uzupełnienie paliwa i wymiana załogi ). W tamtą stronę siedzieliśmy w samolocie, w drodze powrotnej przewieziono nas do sali dla oczekujących. Można było rozprostować kosci. No i można powiedzieć, że się było na Kanarach !!! Archipelag Bijagos mnie powalił. Mniejsze i większe wyspy, mieszkaliśmy na takiej, gdzie było nas kilkanaście osób, no i tubylcy . Można było chodzić po wyspie, zwiedzać , odwiedzać wioski. Były tez wyprawy na sąsiednie wyspy , wizyta w szkole i szpitalu ( wstrząsające przeżycie ), można było popłynąć na wyspę hipopotamów ( fakultatywnie ). Emocji i wrażeń nie brakowało. Świetne posiłki serwowane przy plaży , stołówka na wolnym powietrzu. A te ich ryby... Pychota.Później przeniesliśmy się na ląd. Jeździliśmy z kraju do kraju, pływaliśmy po rzece, jedliśmy ostrygi, podziwialiśmy widoki. Wszystkiego nie da się opisać. Pogoda piękna, plaże puste ( nie licząć krów ). Naprawdę !! Jeździliśmy po plaży samochodami terenowymi, woda w oceanie wymarzona, jak dla nas. Żal było wracać. Pozostały zdjęcia i wspomnienia. Było pięknie.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jestem zachwycona.
BOŻENA, ŁÓDŹ 12.03.2019 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiBardzo plecam innym. Skorzystałam z wyjazdu za namową "wyjazdowych przyjaciół", ale podchodziłam do tej podróży z duża rezerwą.Bardzo miłe zaskoczenie. Jestem zachwycona.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Udany Sylwester
Goha 08.01.2024 | Termin pobytu: grudzień 2023 | Tagi: 46-55 lat, samemuTrzy państwa to dużo jak na 7 dni. Jeśli się je zwiedza na przełomie roku - wyjazd nabiera zupełnie nowego wymiaru. Przyroda, ludzie, miejsca - wszystko warte polecenia. Uciążliwe długie trasy po wyboistych drogach nie przypadną do gustu lubiącym włóczenie się. Wynagrodzi im za to pobyt na praktycznie bezludnej wyspie należącej do Archipelagu Bijagos. Kuchnia skromna, ale smaczna. Pływanie łodziami znacznie przyjemniejsze niż klimatyczny busik z bagażami na dachu. Ze względu na przejazdy, granice - warto zabrać coś do słuchania. Mało zabytków, za to świetni ludzie, targi, porty, ocean. Przewodnicy kompetentni, dbający o grupę i bardzo dobrze zorganizowani - w teczce Moniki odkryjecie kim jest Kumpa, który jak będziecie mieć szczęście wyskoczy gdzieś z buszu:) Dolary często zamiennie traktowane z euro, więc warto mieć jedno i drugie na wymianę. Orzeszki nerkowca, baobab w proszku i w płynie, papaja i zielone pomarańcze - tego nie zabraknie. Minus dla biura za rozdzielanie cen wycieczki na jakieś śmieszne różne opłaty, które i tak trzeba zapłacić - bo to konieczność. Za liczenie 9 dni tygodniowego wyjazdu i kilku innych błędów, które powtarza organizator uparcie, myśląc że turyści wybaczą, a turyści jednak pamiętają...