Opinie o Rajskie plaże w cieniu wulkanów

4.9/6
(17 opinii)
Intensywność programu
4.3
Pilot
4.8
Program wycieczki
4.9
Transport
4.6
Wyżywienie
5.1
Zakwaterowanie
4.7
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    5.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    21

    Czasem słońce, czasem deszcz ...

    Izabela i Sławek 05.02.2025 | Termin pobytu: styczeń 2025 | Tagi: 56-65 lat, w parze

    Wycieczka bardzo ciekawa, nudno nie było. Pora sucha oznacza, że będzie padać, czasami lać. W porze deszczowej ponoć jest jeszcze gorzej. Zatem pamiętajcie, lekkie pelerynki przeciwdeszczowe zabieramy zawsze, wodoodporne opakowania na telefon. Na wulkany warto mieć w plecaku coś cieplejszego i kurtki przeciwdeszczowe. Trekking na wulkan to loteria pogodowa, możesz zobaczyć tylko chmury i wrócić w mokrych butach. Pełne buty w takich warunkach dają bezpieczeństwo, ale nie wysuszysz ich, lepiej zabrać sandały trekkingowe z pełnymi czubkami na palce. Drogi podróżniku, przygotuj się na spore wydatki, bo pomimo, że wycieczka tania nie jest, my zapłaciliśmy po 16 tys. za osobę a teraz w ofercie jest za ponad 19 tys., to trzeba doliczyć jeszcze 490$ za program podstawowy i 585$ za 9 polecanych wycieczek fakultatywnych. W programie było 7, ale na miejscu ich przybyło. Możesz z tych ostatnich oczywiście nie skorzystać, ale wówczas grozi Ci np. siedzenie 2 dni w noclegowni na odludziu jak to było w Kostaryce. Hotel Azul Coral, który od Puerto Viejo był oddalony 26 km, nie tylko nie ma restauracji a jedynie 3 stoliki śniadaniowe na powietrzu, a pozostali goście jedzą z talerzy na stole bilardowym. Basen to brodzik a la fontanna. Tak, Hotel Azul Coral z 3-ma gwiazdkami na bookingu i oceną 8,5 to jeden wielki przekręt. Ma dwa rodzaje pokoi - lepiej nie trafić na pokój budżet z zimną wodą w umywalce i brudną pościelą oraz karaluchami do towarzystwa, drzwiami przejściowymi do sąsiadów. Pozostałe hotele OK, przyjemne ale sam pokój to loteria, jak się trafi. Lornetek ani dronów do Nikaragui zabierać nie wolno, bagaże są skanowane w dwie strony, niestety Rainbow zachęcał do zabrania lornetki. Wszystkie niedogodności rekompensuje wspaniała przyroda, zwierzęta, ptaki, które do tej pory jeśli widzieliśmy to tylko w zoo, tutaj są na wolności. Do tego piękne widoki zapierające dech. Kąpiele na większości plaż tylko po kolana ze względy na wysokie, niebezpieczne fale. Jasnym punktem wycieczki była nasza pilotka, Pani Sylwia. Wspaniale realizowała naszą podróż, była profesjonalna, rzeczowa. Świetnie przekazywała swoją wiedzę. Doskonale organizowała szybkie zakwaterowanie i lunche/obiadokolacje, podając wcześniej menu. Posiłki były natychmiast, nie traciliśmy czasu. Pani Sylwia zarażała nas dobrym humorem nawet wtedy kiedy pogoda płatała figla. Miała bardzo dobry kontakt z uczestnikami. Cóż, kolejny raz okazuje się, ile na wycieczce objazdowej, a nie są to łatwe podróże, zależy od Pilota. Tak, tutaj szóstka z plusem, a może z małym minusem, bo pod koniec fakultety były przedkładane przed programem objazdu, jak to miało miejsce w Monte Verde, kiedy w dniu wyjazdu realizowaliśmy wycieczkę na wiszące mosty. Podsumowując, Panama, Kostaryka, Nikaragua, każdy kraj jest inny, niesamowity i warty odwiedzenia. Pyszna kuchnia: langusty, lucjany czerwone, krewetki, ośmiornice. Po takiej podróży otwierają się oczy na tamtą część świata. Serdecznie polecamy.

    5.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    9

    Pura vida - raj na ziemi! :)

    Michał 24.03.2026 | Termin pobytu: marzec 2026 | Tagi: 26-35 lat, w parze

    Jeden z najlepszych wyjazdów z Rainbow na jakim byliśmy! - Przewodnik Artur - fantastyczny, wybitnie dobrze zorganizowany, często opowiadał o odwiedzanych krajach, nie nudził, umilał nam czas odtwarzając w autokarze muzykę typową dla danych krajów przez co poznawaliśmy kulturę nawet przez ten rodzaj sztuki. Potrafił również zachęcić całą grupę do nauczenia się i zaśpiewania piosenki, która już chyba nigdy nie wyjdzie nikomu z głowy :). Często mieliśmy okazję odwiedzić coś ekstra i zobaczyć dodatkowe rzeczy, np. w Panamie byliśmy w muzeum moli (tradycyjnych tkanin z tego rejonu), w Kostaryce byliśmy w kawiarni z kolibrami (wolno latające kolibry przylatujące do specjalnie przygotowanego nektaru). Gdy Pan Artur słyszał lub widział coś ciekawego - zaraz próbował nam coś zorganizować, przykład: wracając z kolacji w Granadzie pan Artur usłyszał śpiewający zespół po czym sprawdził temat i zaprosił nas do pałacu kultury, gdzie mieliśmy okazję posłuchać lokalnego zespołu śpiewającego nikaraguańskie piosenki. Pan Artur był zawsze pomocny, utrzymywał ciągle kontakt z grupą. Dokonywał sensownych i racjonalnych zmian w programie z korzyścią dla wszystkich, jak np. Mosty nad lasami mglistymi mieliśmy zrealizowane w dzień wylotu do Polski, przez co: mieliśmy możliwość zwiedzania Monteverde w 2 dni (canopy + mosty), a dodatkowo ostatniego dnia nie czuliśmy, że był to dzień transferowy (gdyby było zgodnie z programem w tym dniu jest tylko transport na lotnisko przy wylocie po 20, przez co dzień byłby meczący i zmarnowany). Innym przykładem jest organizacja fakultetu na wulkan Masaya - jeden z nielicznych na świecie (o ile wiem ok. 8), który jest czynny i można podejść pod sam krater(!) zamiast wulkanu Mombasa. Kolejnym przykładem była dodatkowa, krótka wizyta w manufakturze cygar podczas przejażdżki dorożkami w Granadzie, gdzie mogliśmy zapoznać się z procesem produkcji. - Program - raczej chill w porównaniu do innych objazdówek, całkiem sporo czasu wolnego, stosunkowo krótkie przejazdy, pobudki były o sensownych porach ok. 7 rano, co w żaden sposób nie okroiło programu imprezy, wręcz przeciwnie - mieliśmy dużo punktów extra! - Mała grupa - 17 osób, co dawało komfortowe zwiedzenie, lepszą samoorganizacje oraz skrócony czas postojów. - Fakultety, zdecydowanie do polecenia: - Volcanosurfing (na 17 osób zdecydowały się 4, ale wiem że dla 1-2 osób byłby problem z organizacją). Nie bójcie się, bo widoki i samo doświadczenie jest na prawdę warte odwagi. Byliśmy rano jako pierwsi o 7:30 jeszcze przed otwarciem bramy, co dało nam komfort bycia samemu na całym wulkanie (w drodze powrotnej widzieliśmy sporo ludzi zmierzających w stronę wulkanu). - Canopy w Monteverde - warte swojej ceny - tutaj już 13/17 osób zdecydowanych i finalnie nikt nie żałował pomimo obaw i strachu, bo widoki są przepiękne, a doświadczenie lotu na batmana przez 1.6 km (sic!) na linie rozpostartej nad lasem mglistym nie do opisania! - musisz tego spróbować. - Kajaki na Punta Uva - świetny chill-out, płynie się po płytkiej, leniwej rzeczce i obserwuje faunę i florę dżungli. Część grupy zrobiła to na wyścigi w tę i spowrotem przez co nie zobaczyli nic, bo po prostu nie obserwowali przyrody. Nasza grupka wybrała opcję powolną, gdzie z dużą dokładnością przyglądaliśmy się w każdy kąt, dzięki czemu widzieliśmy: 3 leniwce, żółwie błotne, różne kolorowe ptactwo, iguany, małpy i wiele innych. Na koniec mieliśmy możliwość przepłynięcia krótkiego odcinka kajakiem w zatoce (kto chciał) - super uczucie płynąc po falach morza Karaibskiego. - Bioluminescencja - coś nieprawdopodobnego, świetliste punkciki rozświetlające wody zatoki na Bocas del Toro. Oglądaliśmy ten fenomen całkiem długo, a i tak żal było wracać. - Zakwaterowanie: tutaj jednak wycieczka traci punkty, jest to jedyne do czego moglibyśmy się konstruktywnie odnieść. O ile w Panamie hotele trzymały poziom, o tyle w dalszej części podróży bywało różnie. Na plus: prawie w każdym hotelu była jakaś forma basenu (czasem mniejsze, czasem większe), które dawały wytchnienie od panującego ciepła. Praktycznie w każdym hotelu woda butelkowa (chyba tylko 1 wyjątek). Na minus - w jednym z hoteli nie było ciepłej wody i było to spowodowane najprawdopodobniej tym, że cała grupa brała prysznic w jednym momencie (boiler o ograniczonej pojemności), brak lodówek i czajnika w większości hoteli. - Jedzenie: ogólnie w tych rejonach świata nie nastawiajcie się na wykwintne bufety na śniadanie - to normalne, że je się głównie jajka w różnej postaci, ryż z fasolą, pancake, czy owsianki. Na plus oczywiście świeże owoce w każdym z hoteli. Jeśli chodzi o kolację to porcje są duże i bardzo smaczne, zwykle z menu do wyboru: steak, ryba, tacos, kurczak, zupa rybna, pizza, krewetki etc. - każdy znajdzie coś dla siebie. - Transport: całkiem komfortowy, da się przeżyć na tych dystansach, które są do pokonania. Jedyny minus to upychanie walizek na tylnych siedzeniach ze względu na brak pojemnego bagażnika przez co osoby na ostatnich siedzeniach miały za soba walizki. Wskazówka - jeśli rezerwujesz wycieczkę last minutę albo prawie last to dobrą opcją byłoby wykupienie pierwszych miejsc w autobusie, żeby uniknąć opisanej sytuacji. My rezerwowaliśmy wcześniej, siedzieliśmy na początku, więc dla nas było ok. Klimatyzacja działała w każdym autobusie, a w Kostaryce była nawet lodówka w autobusie, z której można było korzystać. - Pogoda: polecam termin początek marca - my mieliśmy tylko jeden krótki deszcz (ok. 15 min), a przez całą podróż było słonecznie. - Wskazówki: - w dzień wolny w Nikaragui polecam spróbować lekcji surfingu na pobliskiej plaży El Remanzo -> musicie zorganizować na własną rękę, ale warto! - My tego nie zrobiliśmy, ale z perspektywy czasu warto byłoby wypożyczyć GoPro na Canopach w Monteverde, żeby uwiecznić te widoki i towarzyszącą ekscytacje (można pomysleć o 1 lub 2 na grupę) lub zabrać ze sobą jeśli macie. - W znakomitej większości miejsc można płacić kartą - polecam mieć wielowalutową (nieliczne wyjątki gdzie trzeba było płacić gotówką - głównie plaże jak las Estrellas).

    4.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    1

    Rajskie plaże w cieniu wulkanów i fakultetów

    Marcin i Izabela 18.02.2026 | Termin pobytu: luty 2026 | Tagi: 26-35 lat, w parze

    1 dzień Panama City i Kanał Panamski: O poranku wyruszyliśmy na wycieczką na taras widokowy Kanału Panamskiego, gdzie zobaczyliśmy w jaki sposób odbywa się przeprawia statku przez śluzę kanału. Następnie udaliśmy się na bardzo ciekawy seans w kinie IMAX po którym wróciliśmy do hotelu. Tego samego dnia do wyboru mieliśmy fakultet do wioski ludności Embera lub pozostanie w hotelu w miasteczku. Sam fakultet bardzo interesujący (2 x 125 USD/os. – 250 USD) przeprawa czółnami w pięknej scenerii do ciekawej rodziny Embera, która przywitała nas śpiewem oraz ugościła nas, podając przepyszne danie (rybka + plantany i owoce) oraz pokazała swoją codzienność. Na koniec dnia zabraliśmy osoby z hotelu i pojechaliśmy do miasta Panama City gdzie mieliśmy krótkie zwiedzanie. Natomiast pozostawiło to pewien niedosyt ponieważ samo centrum jest bardzo urokliwe i mieliśmy trochę za mało czasu na spędzenie tam czasu wolnego. 2 dzień Bocas del Toro: Tutaj połowę dnia stanowi przelot i zakwaterowanie w bardzo ciekawym hotelu Divers Paradise Boutique. Tutaj pojawia się propozycja bardzo interesującego fakultetu na przepiękną wyspę Boca del Drago (2 x 90 USD/os – 180 USD) osoby pozostające w hotelu brak jakichkolwiek atrakcji tego dnia. (Jedyny fakultet który zagwarantował nam karaibskie plaże) Wieczorem mieliśmy okazję zjeść jedną z najlepszych kolacji w trakcie tego wyjazdu. 3 dzień Crawl Cay i Plaży Czerwonej Żaby: ciekawa wyprawa łodzią na kolejną plażę tym razem bez fakultetu, niestety pogoda pokrzyżowała nam plany i uniemożliwiło nam podziwianie turkusowej wody oraz pięknej plaży (którą wieczorne burze całkowicie zdewastowały). Wieczorem kolejny fakultet (2 x 45 USD/os – 90 USD) umożlwiający podziwianie bioluminescencyjnego planktonu. Widok jest jedyny w swoim rodzaju. Wycieczka warta jest wyboru. 4 dzień Puerto Viejo de Talamanca – Przeprawa do małej klimatycznej wioski w Kostaryce, która zajmuje prawie połowę dnia i tutaj dostępny jest kolejny fakultet (2 x 85 USD – 170 USD) w ramach którego miały odbyć się kajaki po rzece. Niestety z uwagi na brak pogody reszta dnia mogliśmy jedynie spędzić w miasteczku. Gdzie jedyną atrakcją to park narodowy. 5 dzień Puerto Viejo de Talamanca – Dzień wolny - tutaj zaproponowano nam dodatkową wycieczkę do innej już rdzennej ludności (2 x 45 USD/os – 90USD). Na miejscu był pokaz w jaki sposób przebiega proces parzenia kakao. Po powrocie z wioski mieliśmy czas na samodzielne zwiedzanie Parku Narodowego Cahuita (uwaga wejście jest za darmo - można zostawić datek dobrowolny) Program wycieczki ma w ofercie fakultet do tego samego miejsca za 2 x 55 USD/os – 110 USD. Tutaj nikt nie skorzystał z oferty skoro można to było zrobić za darmo, idąc dosłownie 3 minuty od hotelu. 6 dzień przejazd do La Fortuna – bardzo długa przeprawa autobusowa po której nastąpił krótki trekking pod wulkan, tym razem w cenie wyjazdu. Niestety wulkan praktycznie dla nas nie był widoczny ze względu na warunki pogodowe i sam taras widokowy który miał być atrakcją uznaliśmy za rozczarowanie. Wieczorem mieliśmy możliwość kolejnego fakultetu (2 x 55 USD/os = 110 USD) do źródeł termalnych tutaj nikt nie skorzystał z zaproponowanej wycieczki. Niestety organizacja na własną rękę nie wchodziła w grę ponieważ mieliśmy bardzo mało czasu pomiędzy przyjazdem do hotelu, a kolacją. W miejscowości jest bardzo dużo innych źródeł termalnych również darmowych. 7 dzień przeprawa przez granicę z Nikaraguą – bardzo długa i męcząca przeprawa przez granicę do miejscowości Grenada, która pochłonęła dużo czasu (4h oczekiwania na przejście przez granicę). Wieczorem mieliśmy możliwość wyjścia na miasteczko gdzie w cenie zjedliśmy bardzo smaczną kolacja w pobliskiej restauracji. 8 dzień zwiedzanie Grenady wraz z rejsem – rejs po jeziorze w przepięknej scenerii zieleni oraz małych wysepek. Następnie zwiedzaliśmy miasto Grenada. Po południu można było skorzystać z wycieczki fakultatywnej zorganizowanej przez przewodnika na wulkan Mombacho. Był to jeden z ciekawszych dni na całej wycieczce. 9 dzień przejazd do Leon – kolejny dzień rozpoczęliśmy od przejazdu do miasta Leon. Na miejscu mieliśmy czas na zwiedzanie miasta z przewodnikiem. Po dotarciu do hotelu czekała dla chętnych najlepsza atrakcja tego wyjazdu (2 x 80 USB/os – 160 USD) - zjazd na sankach po aktywnym wulkanie Cerro Negro. W cenie wycieczki był trekking na szczyt skąd można było podziwiać księżycowe widoki, a sam zjazd na sankach był niepowtarzalny i warty wydanych pieniędzy. 10 dzień w San Juan del Sur – poranek rozpoczęliśmy od rejsu po lasach namorzynowych gdzie podziwialiśmy dziką naturę. Następnie odbył się przejazd do miejscowości San Juan del Sur. Od popołudnia mieliśmy czas wolny na zwiedzanie tarasu widokowego skąd rozpościerał się przepiękny widok na całą zatokę. Widok przypominał nam Rio De Janeiro z Jezusem (ze względu na trudne podejście na taras wycieczka tylko we własnym zakresie 5$/os. Dodatkowo od drugiej strony plaży dotrzeć można do ukrytej latarnia przy której znajduje się restauracja. Jest ona wytchnieniem po intensywnym marszu i zapewnia piękne widoki i zimne piwko. 11 dzień – dzień wolny na plażowanie. 12 dzień przeprawa do Monteverde w Kostaryce – niestety dzień bardzo źle zaplanowany. Śniadanie które powinno być w formie lunchboxów jest w zwykłej formie, przez to wyjazd i przeprawa przez granicę rozpoczyna się zbyt późno tego dnia. Powoduje to brak możliwości realizacji wycieczki fakultatywnej na którą bardzo czekaliśmy czyli zjazd tyrolkami (2 x 95$ - 190USD ). Późny przejazd zagroził spacerom po mostach. Sama miejscowość Monteverde jest przepiękna niestety my mieliśmy możliwość zobaczenia jej dopiero kolejnego dnia w trakcie przejazdu na lotnisko. 13 dzień – przejazd na lotnisko możliwy obiad w własnym zakresie Podsumowując, wycieczka bez zakupionych fakultetów jest można powiedzieć pusta, a dodatkowo jest tak skonstruowana, że jeżeli ich się nie wykupi to tak naprawdę w danym dniu nie ma co robić w hotelach. Dodatkowo pakiet startowy kosztuje sporo bo 520 USD/os a z wycieczkami fakultatywnymi to prawie 1200 USD/os czyli dla 2 osób należy doliczyć prawie 9000 zł aby program był kompletny. Moim zdaniem fakultety powinny stanowić wyłącznie zjazd z wulkanu na sankach oraz tyrolki i kajaki ponieważ są to wyczynowe sporty na które nie każdy jest gotowy. Przy takiej cenie wycieczki cała reszta powinna być w cenie.

    3.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    1

    Myląca oferta i kosztowne fakultety

    IWONA 01.03.2026 | Termin pobytu: luty 2026 | Tagi: 56-65 lat, w parze

    Wycieczka zapowiadała się fanie. Ale. Rajskie plaże były 2 (dwie) w Bocas del Toro (fakultet) i plaż czerwonej żaby. Niestety pogoda nie pozwoliła się w pełni nimi nacieszyć. Tytuł wycieczki jest mocno mylący. Program wycieczki jest bardzo przeładowany dodatkowo płatnymi fakultetami. Jest tylko kilka dni bez wycieczki fakultatywnej dodatkowo płatnej. A jak nie jedziesz na fakultet to nie masz co robić. Masz czas wolny i siedzisz w hotelu. Żeby w pełni wykorzystać wyjazd, a właściwie zobaczyć cokolwiek musisz się liczyć z dodatkowym wydatkiem 600$ oprócz obowiązkowej wpłaty dla biura. Wg mnie oprócz kajaków, zjazdu z wulkanu i canopy wszystkie atrakcje powinny być w cenie wycieczki. A niektóre te dodatkowe wycieczki są fajne np. rejs łodziami w Panamie czy wizyta na plantacji kakao. Wizyta w Parku Narodowym Cahuita za 50$ to naprawdę gruba przesada (jeżeli nocleg jest w miejscowości Cahuita). Wejście do parku jest za dobrowolną opłatą a wynajęcie przewodnika kosztuje 25$ Wyjeżdżając do takich krajów nie spodziewaliśmy się luksusów, ale jakość niektórych hoteli była bardzo niska. I nie jest prawdą że w najbliższej okolicy nie ma lepszych hoteli. Szczególnie w Granadzie i LaFortuna. Obiadokolacje miła nas zaskoczyły. Fajne restauracje i dobre jedzenie. Przedostatni dzień pobytu to kompletna porażka organizacyjna. W tym dniu miała być wizyta w Monteverde (wiszące mosty) oraz fakultet Canopy. Dzień wcześnie dowiedzieliśmy się że musimy wybierać labo mosty albo Canopy. Przewodniczka zaplanowała wyjazd o 7:15. Wyjazd nie z jej winy opóźnił się i w rezultacie ledwo zdążyliśmy do Monteverde. Ale to można było przewidzieć, bo wiadomo że na granicy są kolejki, że może się wydarzyć coś nie przewidzianego. Można było wyjechać o 5 rano i spokojnie zwiedzić wiszące mosty i pozjeżdżać na Canoty. Najgorsze było to że od początku taki był plan, że wejście na mosty będzie na 15 i będziemy mieli od 1 do 1,5 godziny na zwiedzanie. To jest zdecydowanie za mało w tym miejscu jest 6 mostów a my byliśmy na 3 i to poganiani żeby już kończyć bo zamykają park. Dla nas to największe rozczarowanie wyjazdu. Był to dla nas najważniejszy punkt wycieczki. A Canopy się nie odbyło z powodu braku czasu. Pilotce odejmuje punkt za dwa ostatnie dni, poza tym była profesjonalna i pomocna.

    2.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    50

    Rainbow testuje nowy program z nieudolnym przewodnikiem kosztem turystów.

    Justyna MARIA, Wolsztyn 05.01.2025 | Termin pobytu: listopad 2024 | Tagi: 46-55 lat, w parze

    Wycieczka ta to przykład jak można zepsuć wyjazd w fajnym kierunku przez nieudolnego przewodnika i program który jest testowanych na turystach. Odbyłam paręnaście wycieczek z równymi biurami podróży i ta wycieczka okazała się najgorzej zorganizowana na jakiej byłam. Przewodnik kompletnie nie potrafił komunikować się z grupą. Ma poważne problemy w komunikowaniu się w języku polskim. Pewnego dnia obraził się na grupę i przez 3 dni się praktycznie nie odzywał w autobusie. Wyjazdy z hotelu były często organizowane tak późne że dojazd do kolejnego miejsca i skorzystanie z jego atrakcji było nie możliwe. Raibow szczyci się atrakcyjnymi wycieczkami fakultatywnymi które nie były możliwe do zrealizowania już w momencie zakupu wycieczki. Np. wejście na wulkan nocą. Pomijam już fakt naciąganie klientów i płacenia ze wejścia np. do parku narodowego które były bezpłatne. Pokoje w jakich mieszkaliśmy były w najrówniejszym standardzie. Brakowało często podstawowych rzeczy jak, czajnik, ręczniki, tv, klimatyzacja. Rainow niestety oszukuje klientów. Również przy publikowaniu opinie. Publikuje tylko opinie pozytywne.

    2.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    1

    Rozczarowanie

    DARIUSZ ROBERT, TARNOW 08.03.2026 | Termin pobytu: luty 2026 | Tagi: 56-65 lat, w parze

    Najsłabsza wycieczka na której byłem W programie okazało się że te atrakcje są bardzo słabe Pogoda deszczowa choć to pora letnia miała wpływ na ocenę To jest wycieczka dla pasjonatów jazdy busami z beznadziejnymi w Nikaraguai Ciężko znaleź pozytywy nawet wypoczynek nad Pacyfikiem był w wiosce gdzie na wielkiej plaży ciągle wiał wiatr więc ani opalania ani pływania bo wysokie fale

    2.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    51

    Kiedy pilot zawodzi: jak straciliśmy cenny czas w Panamie, Kostaryce i Nikaragui

    Maciej i Karolina, Łódź 21.01.2025 | Termin pobytu: listopad 2024 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Zdecydowaliśmy się na tę wycieczkę ze względu na wyjątkowo atrakcyjny program – mieliśmy świadomość, że jest on realizowany po raz pierwszy i liczyliśmy się z drobnymi zmianami. Na miejscu faktycznie zobaczyliśmy piękne krajobrazy, urzekającą przyrodę oraz ciekawe miasta i wioski. Niestety, całość przyćmiły poważne problemy organizacyjne i komunikacyjne, głównie wynikające z pracy pilota wyjazdu (pana Marcina). Problemy z komunikacją i organizacją: Pilot często mówił bardzo cicho i nie zapewniał sprawnie działającego mikrofonu w busach. Brakowało również radioodbiorników dla uczestników, co w efekcie sprawiało, że nie wszyscy słyszeli przekazywane informacje. Informacje o fakultatywnych wycieczkach były przekazywane wybiórczo, np. w kwestii wyprawy do plemienia Indian w Kostaryce – pilot wspomniał o niej tylko nam, ale nie poinformował reszty grupy, przez co wycieczka nie doszła do skutku. Wyjazdy były planowane bardzo późno (śniadania często o 7:00 i wyjazd około 8:00). Gdy zwracaliśmy uwagę na długą i potencjalnie czasochłonną trasę, pilot lekceważył nasze prośby o wcześniejsze wyruszenie. W rezultacie zdarzało się, że docieraliśmy do punktu docelowego z wielogodzinnym opóźnieniem, co psuło dalszy harmonogram. Słaba jakość współpracy z pilotem: Pilot nie wykazywał zaangażowania w opowiadanie o odwiedzanych krajach, ich kulturze czy historii, nawet podczas dłuższych przejazdów. W momentach niezadowolenia grupy obrażał się, przestawał udzielać informacji i odpowiadał jedynie zdawkowo. W trudnych sytuacjach organizacyjnych (np. zakwaterowanie w hotelach w deszczu) pilot nie potrafił sprawnie koordynować działań. Zdarzało się, że część osób wysiadała, inni pozostawali w autobusie, a ostatecznie i tak następowało wielokrotne przekładanie bagaży. Wszystko to wydłużało i tak już męczące dni. Wycieczki fakultatywne i niespełnione punkty programu: Pomimo że w programie były przewidziane różne atrakcje (m.in. nocne oglądanie magmy wulkanu Masaya), pilot do końca wzbudzał w uczestnikach nadzieję, choć – jak się okazało – ta atrakcja była niedostępna od 10 miesięcy. Wspomnianą niewykorzystaną atrakcję wciąż reklamowano w ofercie, co odbieramy jako wprowadzanie klientów w błąd. Z wyraźną niechęcią podchodził do organizacji dodatkowych wycieczek (np. Canopy Tour), sugerując, że nie ma obowiązku nic planować, mimo iż wcześniej straciliśmy cenny czas przez brak jego zdecydowania. Kwestie posiłków i dodatkowych opłat: Z reguły pilot zbierał listę chętnych na konkretny rodzaj dania (kurczak, wołowina, ryba itd.), po czym trafialiśmy do restauracji, gdzie nie wiadomo było, co właściwie zostanie podane i w jakiej formie. Bywało, że czekały na nas zimne posiłki w obskurnych salkach, a wybór był bardzo ograniczony. Największe zastrzeżenia budzi sprawa Parku Narodowego Cahuita w Kostaryce. Zamiast zapowiadanych 110 USD za osobę, finalnie zapłaciliśmy około 55 USD za osobę – a jak się okazało, wstęp do parku jest w rzeczywistości darmowy (zaznaczam że dojazd z hotelu do parku trwał 2 min., a spacerkiem 15 min.). Wygląda więc na to, że biuro pobierało dodatkową, zawyżoną opłatę, nie informując o tym klientów. Podsumowanie i wnioski: Główny problem leżał w osobie pilota, którego postawa była daleka od profesjonalizmu i zaangażowania – elementu kluczowego przy tak egzotycznej i drogiej wyprawie. Biuro Rainbow promuje swoje wycieczki jako prowadzone przez pasjonatów i znawców regionu. Niestety, nasz przykład dowodzi czegoś przeciwnego. Oprócz pilota Marcina, również inne osoby współpracujące z biurem miały w przeszłości podobne, negatywne opinie. Mamy również podstawy sądzić, że część programu i opłat jest przedstawiana w sposób wprowadzający klientów w błąd, co w naszej ocenie jest niedopuszczalne. Wyjazd do Ameryki Środkowej to dla nas ważne doświadczenie, jednak z powodu opisanych zaniedbań i nieudolnej organizacji pilotującego, uważamy tę ofertę za niespełniającą standardów, których można oczekiwać od renomowanego biura podróży. Niestety, wszystko wskazuje na to, że Rainbow zdaje sobie sprawę z jakości usług niektórych pilotów i mimo to wciąż ich zatrudnia, narażając klientów na nieprzyjemne sytuacje. Z przykrością stwierdzamy, że był to nasz ostatni wyjazd z tym biurem. Mamy nadzieję, że podzielając się tymi uwagami, uchronimy innych podróżnych przed rozczarowaniem i zachęcimy Rainbow do wprowadzenia realnych zmian w oferowanych usługach. Pozdrawiamy – i życzymy lepszych doświadczeń wszystkim, którzy rozważają podobną wyprawę.