Opinie o Singapur i Malezja - Azjatyckie Tygrysy z wypoczynkiem na Langkawi (z przelotem do Singapuru)
Oceny szczegółowe
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Słów kilka
Magdalena 18.02.2025 | Termin pobytu: styczeń 2025 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWróciliśmy mocno przeziębieni, więc to kładzie się nieco cieniem na samą wycieczkę, no ale to od organizatora oczywiście nie zależy.... Co do zasady wycieczka interesująca, aczkolwiek z pewnymi niedociągnięciami. Dwa pierwsze dni (Singapur) wypełnione po brzegi. Każdego dnia udało nam się zrobić po blisko 25 tysięcy kroków, więc uważam, to za dobry wynik (biorąc pod uwagę, że przemieszczaliśmy się również autokarem). Pełne zadowolenie po naszej stronie! Kolejny dzień to już przejazd do Malakki. Miasto wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, ale na nas nie zrobiło jakiegoś większego wrażenia. Może George Town byłoby jednak lepsze (???). Tylko hotel (IBIS) sprawiał wrażenie relatywnie nowego, więc miło było w takich "świeżych" przestrzeniach spędzić noc. Kolejne dwa dni to Kuala Lumpur - bez zarzutu! Posadowienie hotelu dawało też możliwość swobodnego poruszania się po centrum w godzinach wieczornych i nocnych. Kolejne dwa dni to dżungla (Taman Negara). Spacer nocny, następnego dnia trekking ....trochę przypominało to wedrówkę po Górach Świętokrzyskich...tylko jakby wilgotniej i cieplej. Nastepnie rejs po rzece, obcowanie z przyrodą to wszystko sprawiło, że te kolejne dwa dni były świetnie zorganizowane i dały dużo dobrych wrażeń. Kolejny etap to Wzgórza Camerona, "górzysty obszar kontynentalnej Malezji, który stanowi jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych tego kraju. Obszar słynie przede wszystkim z zielonych pól obsadzonych herbacianymi drzewkami. Krajobraz plantacji herbaty jest niezwykle malowniczy – wiecznie zielone krzaki herbaty pokrywają wzgórza niczym gęsty dywan. Poza herbatą na tych obszarach znajdują się również plantacje truskawek, a także innych warzyw i owoców." Wycieczka obejmowała wizytę na plantacji BOH, ale w praktyce sprowadziła się tylko do krótkiego, ogólnego spojrzenia na okolicę. Jak dla nas, trochę za mało, aby doświadczyć rzeczywistej urody tego miejsca. Bo nie ulega wątpliwości, że region rzeczywiście jest bardzo ładny. Na okolicznym bazarku zakupiliśmy truskawki, pięknie wyglądające... ale smaku i aromatu jakie towarzyszą naszym krajowym truskawkom, to jednak nie miały. Kupilśmy też "jabłka wodne", nigdy wcześniej takich owoców nie jedliśmy. Fanami ich jednak nie zostaliśmy. Kolejny dzień rozpoczął się bardzo wcześnie, bo i droga była daleka...i w mojej ocenie ten dzień powinien ulec modyfikacji. To jest ten dzień, w którym o godzinie 16:00 wsiadaliśmy na stateczek, aby przemieścić się na wyspę Langkawi, na część "wypoczynkową" wycieczki. W praktyce cały dzień w autokarze, a potem jeszcze blisko dwie godziny na stateczku a następnie 45 minut busikiem do wybranego hotelu....czyli jednak wielka podróż z jednym (oprócz obiadu) postojem przy interesujących świątyniach. A przecież po drodze na stateczek mijaliśmy Georg Town...czy nie warto byłoby jednak zrobić tam jeszcze jednego noclegu przed stateczkiem na wyspę??? Uważam, że większość uczestników byłaby zadowolona. Poza tym dawałoby to poczucie "pełnego" ogarnięcia kontynentalnej części Malezji. Sam pobyt na wyspie - SUPER. Aczkolwiek nam by wystarczyły 2 pełne dni (ten trzeci był już męczący). My wybraliśmy holet BERJAYA Resort , pięknie położony, dający duży spokój i intymność. No i wreszcze ostatni dzień. Z hotelu wyjechaliśmy o godzinie 12:00. Samolot do Kuala Lumpur gdzieś około 14 z minutami. Przed 16:00 już w Kuala Lumpur, wychodzimy z lotniska i jedziemy do centrum handlowego (niby outlet) na ponad 4 godziny, aby zabić czas. O 22:00 ponownie na lotnisku i po pierwszej (już dnia następnego) odlot do Dubaju. Cały dzień, jak dla nas "stracony" i bezsensowny. I albo należałoby przewidzieć, że odlot z wyspy jest w godzinach popołudniowych/wczesnowieczornych (samoloty do Kuala Lumpur odlatywały co godzinę), albo należałoby zorganizować wylot z wyspy w godzinach porannych, tak aby coś jeszcze zaproponować w Kuala Lumpur/okolicach. Przecież są tam galerie, muzea...Drogi organizatorze, może warto byłoby to rozważyć (???) Jeszcze słowo o pilocie (p. OSKAR). Bardzo miły i wykazujący się dużą empatią, a to wśród pilotów wycieczek nie jest takie częste. I na koniec, jakkolwiek wróciliśmy zadowoleni z wycieczki (po prostu niezadowolenie jest nam z zasady obce, a kierujemy się tym, że każda wycieczka daje nam nowe doświadczenia poznawcze), to jednak muszę powiedzieć, że z tych bardzo wielu wycieczek, jakie odbyliśmy z RAINBOW, ta była jedną z najsłabiej przez nas ocenioną.
4.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Urlop w strugach deszczu
Magda, Warszawa 28.11.2025 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 36-45 lat, samemuWyjazd był niezwykle ciekawy, Singapur to zdecydowanie miasto, które trzeba zobaczyć, podobnie Kuala Lumpur. Polecam jednak wybrać się w innym terminie niż listopad, ponieważ część wypoczynkową na Langkawi spędziliśmy w strugach deszczu. W zasadzie podczas całego wyjazdu nie było dnia, żeby nie padało. Niemniej jednak wiedza i doświadczenie pilota, pana Marka, zrekompensowały brak pogody.
3.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Singapur/Malezja
Ela 28.12.2025 | Termin pobytu: grudzień 2025 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeWycieczka mogła być ciekawa, ale nie z p. Ziemowitem, który był pilotem wycieczki. Miałam wrażeni, że to on był na wakacjach a nie klienci Raninbow. Jego praca ograniczała się do przeliczenia uczestników , bardzo fragmentarycznie tłumaczył co mówią malezyjscy przewodnicy. Co do programu , targ owocowo-warzywny to strata czasu , a może warto dodać wycieczki fakultatywne na Langkawi.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Azjatyckie tygrysy od 20 lutego 2025 r.
ANDRZEJ, Warszawa 25.03.2025 | Termin pobytu: luty 2025 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeNiewłaściwa informacja o wymaganiach związanych z przekraczaniem granicy w umowie i BOA. Zostało wiele miejsc, które można było zwiedzić. Nadmierna ilość wolnego czasu, gdyż transport i przewodnik pracowali tylko około 8 godzin. Niektóre programy w Malezji były stratą czasu, a czas był drogi i niepowtarzalny. Trzy dni odpoczynku na wyspie było okupione niemal dwoma dniami męczącej drogi.
3.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ogólnie ok
Bogusz 19.11.2025 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 26-35 lat, samemuMożna całkiem spokojnie odpocząć, nie ma wczesnych pobudek. Hotele w centrach miast. Z minusów: pilotka Agnieszka (bardzo mało zaangażowana; zachowywała się jak uczestniczka wycieczki; informacje praktyczne, ktoŕe podawała okazywały się nieprawdziwe; wycieczki fakultatywnej na Langkawi nie zorganizowała - i tu była wprost bezczelna - na wycieczkę z drugą grupą były 3 miejsca, ale powiedziała że tam jechać nie możemy, a na następny termin tylko dla nas nie było chętnych...po czym przesyła na grupę WhatsApp swoje zdjęcia z tej wycieczki, na którą my pojechać nie mogliśmy), przeloty męczące, brak w programie George Town, w autokarze bardzo zimno. Ostatecznie, gdybym znał mankaamenty tej wycieczki wcześniej, kupiłbym analogiczną wycieczkę z Itaką.
0.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
ubezpeiczenie optimum sprzedawane przez rainbow to porażka
Andrzej 16.12.2025 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeUbezpieczenie optimum sprzedawane przez rainbow to zwykła ściema . Uległem wypadkowi. Uszkodziłem bark. Zwichnięcie stawu barkowego. Ubezpieczyciel skierował mnie mnie najdłuższą ścieżką pomocy bo była najtańsza. Moje cierpienie nie było istotne. Nie zapewnił mi wizyty u ortopedy -zostałem zaopatrzony w malezyjskim odpowiedniku naszego SORu. Nie otrzymałem ortezy. Nie podjęto próby leczenia bo tak było najtaniej. Z 610 000 zł wykorzystano ok 600 zł. Ubezpieczyciel nie wyraził zgody na prywatny szpital . Za wszystko musiałem zapłacić sam. Bez opłat lekarze nie podjęliby czynności. Nie zorganizował przejazdów. Nie interesował się moim stanem po zaopatrzeniu. Zapłacił tylko za wizytę u lekarze który stwierdził, że mogę lecieć samolotem. Dojazd do musiałem zorganizować i opłacić sam. Do autobusu przez tydzień nie potrzebowałem zaświadczenia. Nie wskazano mi kontynuacji leczenia w kraju . Nie zapytano się czy będę potrzebował pomocy w podróży. Ubezpieczyciel nie leżał na posadzce lotniska ustawiając sobie bark, żeby nie bolało. Poprosiłem centralę rainbow o odprawę on line żeby zminimalizować niedogodności podróży. Przysłano mi link do stony przewoźnika - radź sobie dziadku sam na komórce z kiepskim internetem. To co potrafiło lokalne biuro dla znajomych dla centrali było nieosiągalne. Gdyby nie pomoc przewodniczki Małgosi i lokalnych organizatorów byłby w czanej d...... Dla nich jeszcze raz moje serdeczne podziękowania. Sama wycieczka spoko. Fajna. Ciekawa.