5.1/6 (320 opinii)
2.5/6
WYCIECZKA BYŁA SUPER, GDYBY NIE BRAK REALIZACJI ZWIEDZANIA ANDORY . BIURO ZAPOMNIAŁO SPRAWDZIĆ CZY TRASA Z FOIX DO ANDORY JEST PRZEJEZDNA. JEDYNE CO USŁYSZELIŚMY OD PILOTA PO PONAD GODZINNYM OCZEKIWANIU NA STACJI BENZYNOWEJ TO ,ŻE BIURO RAINBOW OCZEKUJE OD NAS PODPISANIA ,ŻE NIE BĘDZIEMY ROŚCIĆ W STOSUNKU DO FIRMY ŻADNYCH PRETENSJI. PROGRAM NIE ZOSTAŁ ZREALIZOWANY W CAŁOŚCI,POMIMO ŻE DOJAZD DO ANDORY MÓŁ BYĆ ZREALIZOWANY Z MONTPELLIER
RENATA, ZDUŃSKA WOLA - 19.04.2015
52/58 uznało opinię za pomocną
2.5/6
poprzednie wyjazdy sprawily mi wiecej przyjemnosci , zakwaterowania mialy wiele do zyczenia...........
Halina, Komorniki - 13.09.2022
11/21 uznało opinię za pomocną
2.0/6
Przepakowanie programu : trzy miejscowości dziennie spowodowały, że można powiedzieć o tej wycieczce tylko tyle : byliśmy w tych miejscowościach. Szczególnie, że z programu mogłyby zniknąć : Cannes i Andora. Cannes, które tak na dobrą sprawę nie ma poza festiwalem nic do zaoferowania. Andora, ciekawa i urocza miejscowość dla sportów zimowych miasto centrów handlowych, sklepów, które są również w Polsce. Aż taki rajem zakupowym wcale nie jest a różnice cenowe wcale nie są aż tak duże, by tam jechać tyle kilometrów. Poza tym wieczny brak jest czasu (bardzo krótkie przerwy, które mieliśmy wykorzystać na : toaletę, zakupy, samodzielne zwiedzanie oraz jedzenie) nie pozwalały na zapoznanie się z klimatem zwiedzanych miejscowości. Również fakt, że większość noclegów była poza miejscowościami, które zwiedzaliśmy to też nie pozwalało na poznanie lokalnego kolorytu czy spróbowanie lokalnej kuchni. Kończyło się praktycznie na tym, że kupowaliśmy bagietkę lub lub jakąś kanapkę i jedliśmy w drodze na miejsce zbiórki.
Kazimierz, Szczecin - 30.06.2019
21/22 uznało opinię za pomocną
2.0/6
To była moja 10 objazdówka, z których większość była z Rainbow i pierwsza, z której jestem mega niezadowolona. Program jest tak przeładowany, że w praktyce nie do zrealizowania, a na pewno nie w sezonie, kiedy to na autostradach robią się gigantyczne korki, w których staliśmy nawet po kilka godzin, a wjazdy to turystycznych atrakcji i miejscowości również „stoją”. Wycieczka zaczęła się źle już pierwszego dnia, kiedy okazało się, że nasz hotel jest pod Barcelona, a więc około 100km w przeciwną stronę, niż kierunek naszej wycieczki. Jechaliśmy do niego ponad 2 godziny rozwożąc po drodze gości z innych hoteli, tylko po to, żeby następnego dnia rano przebyć tą samą drogę, jadąc w kierunku granicy francuskiej! Drugi dzień, to koszmar: bezsensowne wydłużenie trasy o 100 km i gigantyczne korki. Do Nimes dotarliśmy po około 8 godzinach jazdy, w zasadzie tylko po to, żeby zabrać lokalną przewodniczkę. O żadnym zwiedzaniu, czy nawet toalecie nie było mowy, bo musieliśmy „grzać” do Avignonu, żeby zdążyć do pałacu. Udało się, ale w sumie pośpiech nie był moim zdaniem aż tak potrzebny, bo pałac robi faktycznie niesamowite wrażenie, ale z zewnątrz, w środku totalnie nic nie ma, gołe ściany i jakieś współczesne wystawy. Trzeci dzień – Eze i Monaco, chyba najbardziej udany z całej wycieczki, chyba jedyny bez całego dnia spędzonego w autokarze. Czwarty – Cannes, Nicea i Arles. Pomimo tego, że poprzedniego dania byliśmy dokładnie w tej okolicy, to oczywiście hotel był 50 km oddalony w przeciwnym kierunku, w związku z tym, kolejne bezsensowne kilometry i kolejne godziny spędzone w korkach do tych turystycznych miejsc. Wszystko w mega biegu, nie ma czasu, ani na kawę, ani na obiad. Na południu Francji, tak samo jak w innych krajach południowych, wszyscy są wyluzowani, nie spieszą się. Pół godziny czasu wolnego, to często za mało nawet na kawę, nie mówiąc już o lunchu… Piąty – Carcassonne, Tuluza i Lourdes – nauczeni już doświadczeniem, zrezygnowaliśmy ze zwiedzania jednego z kościołów i tylko dzięki temu udało się zjeść normalny obiad w restauracji. Reszta grupy, kolejny raz „jechała” na upolowanych w biegu przekąskach. Dzień szósty – Andora – to jest największa porażka tego wyjazdu! 9 godzin siedzenia w autobusie, tylko po to, żeby po drodze odwiedzić strefę bezcłową, gdzie ceny nie różnią się zasadniczo od tych w normalnych sklepach, czy na lotniskach. Czas wolny 1 godzina 40 min, więc znowu trzeba podjąć decyzję, albo obiad, albo sklepy. Ja zdecydowanie polecam pierwszą opcję. Dzień siódmy – bieg po Barcelonie, a na koniec około 1,5h czasu wolnego na Rambli, czyli najbardziej turystycznym ze wszystkich miejsc w mieście, a następnie w biegu powrót do hotelu na kolację z bemerów. Nie wiem kto to wymyślił, dlaczego chociaż ostatniego dnia nie można zrobić tego na spokojnie w klimatycznej knajpce, których w Barcelonie jest tysiące… Jeśli myślisz, że cały ten trud wynagradzają piękne widoki za oknem, to również muszę Cię rozczarować. Większość tras pokonywana jest autostradami, dookoła pola i ekrany, droga do Andory, to w sumie tylko kawałek przez Pireneje, widoki oczywiście już lepsze niż z autostrady, ale bez przesady, w naszych górach Sowich czy Izerskich tysiąc razy lepsze. Być może przed covidem, trasy te były mniej oblegane, ruch mniejszy, ale obecnie biuro powinno zweryfikować program i dostosować go do nowych warunków, bo jest to koszmar dla wszystkich: uczestników, kierowcy i pilota. Wycieczkę udało się zrealizować tylko dzięki świetnej organizacji i mocnym nerwom tych dwóch ostatnich Panów.
Agnieszka, Warszawa - 07.08.2023 | Termin pobytu: czerwiec 2023
28/32 uznało opinię za pomocną