Kubańska kultura powstała na styku hiszpańskiej kolonizacji, trudnej pamięci niewolników, inspiracji z sąsiednich karaibskich wysp, próby utworzenia komunistycznego raju na ziemi, wreszcie ciągot do własnej drogi, zgoła innej niż amerykańskiej. Choć w wielu miejscach zauważyć można, jak trudne jest życie mieszkańców, w oczy rzuca się ich entuzjazm, uśmiech i wytrwałość.
Mentalność Kubańczyków najlepiej poznamy, obserwując ich podczas codziennych aktywności. W ich żyłach krąży wyczucie rytmu, radość tańca, zdolność wyrażania emocji przez ruch i namiętność, miłość do muzyki na żywo. To ważna część życia mieszkańców perły Karaibów. Cały świat słyszał o salsie i rumbie. Choć narodziły się w Stanach Zjednoczonych, to jednak ich korzenie tkwią w kubańskiej ziemi – we wszechobecnych klubach i kabaretach. Poznajmy stare, oryginalne tańce z Kuby i ich współczesne oblicza.
W tym artykule przeczytasz o:
Kubański taniec jest wypadkową tańców afrykańskich, hiszpańskich, karaibskich i wreszcie francuskich, które pojawiły się tu po utracie Haiti przez Francuzów. Badacz choreografii lub zawodowy tancerz potrafią zauważyć momenty, w którym spod latynoskiego czaru przebija europejski XVIII-wieczny kontredans. W XIX wieku wyraźna była granica między tańcami białymi (salonowymi jak kontredans, danzón) i czarnymi (o znaczeniu rytualnym, sięgającą po ruch zamiast słów w wielojęzycznej grupie). Z czasem te granice się zatarły, tworząc naprawdę unikalne połączenie.
Kubańczycy swój skarb wynieśli poza granice kraju. Warto wiedzieć, że Kuba w pierwszej połowie XX wieku była niezmiernie blisko związana ze Stanami Zjednoczonymi, traktowana wręcz jak potencjalny nowy stan. Wtedy na kontynencie poznano kubańskie rytmy, które dostosowano do zachodniego odbiorcy. Salsa tańczona na konkursach i uczona na kursach to zgoła inny styl niż jej kubańskie korzenie, podobnie rumba. Także na Kubie należy szukać reliktów tanga. Wreszcie muzyka latino to dobrze znana na całym świecie ewolucja brzmień i estetyki z Kuby.
Bez sonu nie byłoby salsy. Son cubano to taniec ludowy, który narodził się w prowincji Oriente (okolice Santiago de Cuba) u schyłku XIX wieku. Wtedy hiszpańska gitara wreszcie spotkała afrykańskie instrumenty i wyraźnie zarysowany rytm, wystukiwany na drewnianych pałeczkach claves. Ten rytm pulsuje daleko poza tradycyjnym son, bo w całej muzyce latynoskiej. Perkusyjny wymiar tej muzyki, do której noga sama chodzi, tworzą bongosy – małe bębny, marakasy, claves oraz marimbula lub kontrabas, natomiast gitara pełni funkcję harmoniczną. Son cechuje się dramatycznymi pauzami i precyzyjną pracą stóp. Z tego żwawego połączenia wkrótce powstanie mambo, cha-cha i salsa.
Na razie jednak, pod koniec XIX wieku, atmosfera społeczna na Kubie jest dynamiczna i pełna niepokoju. Zniesienie niewolnictwa spowodowało nowe trudności. Robotnicy ściągający do Hawany osiedlali się w solares – ubogich kamienicach ze współdzielonym dziedzińcem. Na tych podwórkach wyzwoleni, lecz wciąż biedni mieszkańcy wykonywali tańce ludowe, powstające na styku różnych afrykańskich kultur. Rytm wystukiwali na skrzynkach lub bębnach. Tak koło 1886 roku zaczęła powstawać rumba. Charakter tańca jest spontaniczny, drapieżny, żwawy. Rumba bywa nazywana tańcem namiętności – jako zmysłowa gra między kobietą i mężczyzną. Rumba może być też tańczona solo przez mężczyzn jako popis zdolności.
Kubańczycy tańczą salsę casino, która różni się wyraźnie od jej znanej na całym świecie odmiany turniejowej i towarzyskiej. Nazwa casino pochodzi od klubów, w których w latach 50. kwitło nocne życie bogatych mieszkańców. Salsa kubańska odbywa się po kole, a nie po linii. Ma charakterystyczną polirytmię, złożone wzory ruchów i zabawy ciałem. Z perspektywy widza wielki urok ma odmiana rueda de casino, w której wiele par tworzy w kole. Lider dyktuje figury, które pary wykonują równocześnie, zmieniając przy tym partnerów. Emigracja Kubańczyków po rewolucji zapoczątkowała rozwój tego tańca w Ameryce Północnej. Salsa, którą znamy, powstała w Nowym Jorku w latach 70. XX wieku i jest koktajlem z domieszką innych kubańskich tańców: son, mambo i rumby i wreszcie dodatkiem jazzu.
Mambo narodziło się na przełomie lat 30. i 40. jako ewolucja danzónu – innego kubańskiego tańca – i swingu, który pojawił się na Kubie pod wpływami amerykańskimi. Wkrótce stało się pierwszym kubańskim tańcem, który zrobił światową karierę. Pérez Prado, pianista i kompozytor, stworzył mambo o nieco prostszym rytmie, przyjemne do tańca i grania, a jednocześnie przystępne dla zachodniego odbiorcy. Tak zapoczątkował międzynarodową karierę kubańskiego tańca. Mambo na tle poważnego, dumnego tanga czy wyrafinowanego danzónu wyróżnia się nieskrępowaną radością i zabawą, subtelną kokieterią. Wraz z kubańskimi emigrantami trafiło do Nowego Jorku. W The Palladium na Broadwayu stało się wtedy coś wręcz niemożliwego: biali, czarni i Latynosi tańczyli razem, nie bacząc na uprzedzenia.
W latach 50. skrzypek Enrique Jorrín zauważył, że skomplikowane rytmy mambo i danzónu sprawiają trudności tancerzom. Postanowił to uprościć, tworząc nowy taniec. Cha-cha-cha wyróżnia się prostym, zarysowanym rytmem, a krok przebiega w formacie odstaw-dostaw-odstaw i odstaw-skrzyżuj-odstaw. W odpowiedzi na dźwięk orkiestry wystukują go buty tancerzy i to odgłos kroków dał nazwę wynalazkowi Jorrína. Taniec jest zalotny, radosny, ale przy tym techniczny – może raczej matematyczny – na prostych nogach i ze specyficzną pracą bioder.
Danzon to kubański narodowy taniec, który narodził się na tanecznych parkietach Hawany i Matanzas w XIX wieku. Pozornie jest zupełnie inny od swoich młodszych kuzynów – elegancki, powolny, romantyczny. To z niego jednak wyrosły mambo i cha-cha. Niezwykle ciekawa jest jego forma: wstęp (cztery takty), paseo (cztery takty) i melodia (szesnaście taktów). Perkusja sygnalizuje rozpoczęcie tańca i jego zakończenie. Wtedy tancerze zatrzymują się, rozmawiają, flirtują, a następnie po czwartym takcie czwartego paseo wracają do tańca, lecz z innym partnerem. Tak realizowana jest jego funkcja towarzyska, idealna do poznawania nowych osób. Kiedyś kubańskie danzon było dużo delikatniejsze, współcześnie cechuje je więcej dramatyzmu.
Habanera to jeden z najbardziej popularnych kubańskich tańców tradycyjnych, a jego korzenie sięgają XIX wieku. Ma charakterystyczny rytm zbliżony do tanga. Ten styl różni się od innych popularnych kubańskich tańców, gdyż jest raczej powolny i delikatny, a w kontaktach między płciami raczej zachowawczy i subtelny. W swoich czasach i tak habanera przekraczała normy wyznaczane przez pruderyjną epokę. Zapowiedź tanga zauważymy w niektórych figurach, pełnych dramatyzmu.
Kołyszący, leniwy rytm przypadł do gustu nie tylko Kubańczykom. Marynarze zawieźli habanerę do Argentyny, gdzie w połączeniu z tradycjami pasterzy zaowocowała powstaniem milongi. A stąd już tylko krok do tanga argentyńskiego – i w starych utworach można te ślady kubańskiej habanery usłyszeć. W Carmen Bizet pożyczył brzmienie utworu, który uznał za ludowy. Niekwestionowana wizytówka tej opery – słynna aria L'amour est un oiseau rebelle – to nieświadomy plagiat utworu La Paloma skomponowanego przez Sebastiána Yradiera. Wracając do jego oryginału, poczujemy to urokliwe kołysanie, różne od emfazy arii Bizeta.
Kubańskie tańce, pełne namiętności, rytmu i improwizacji, odzwierciedlają duszę i historię wyspy, a zwłaszcza nastawienie i wartości jej mieszkańców. Ewolucja brzmień i instrumentów pozwala spojrzeć na Kubę nie jak na ostoję komunizmu, a strefę wpływów różnych kultur. Hiszpańska kolonizacja pozostawiła w tutejszej muzyce melodię, instrumenty strunowe i wyrafinowaną poezję. Niewolnicy z Afryki wymienili się tu zaś swoimi wspomnieniami i tradycjami. Ich wkładem jest polirytmia, skomplikowana nierzadko praca bioder, precyzyjna praca stóp, zróżnicowane bębny, a wreszcie zdolność izolacji. Kiedy Europejczycy wciąż tańczyli sztywni w górnej połowie ciała, Afrykanie na Kubie prezentowali naturalny ruch klatki piersiowej i ramion.
Kubańczyk rusza klatką piersiową niezależnie od bioder – to chyba tłumaczy, dlaczego tak wspaniale się ich ogląda w tańcu, a tak ciężko powtórzyć ich ruchy. Kubańczycy uczą się tego od małego, bo taniec na Kubie nie jest ani sztuką sceniczną, ani konwenansem. To naturalna część życia, w tym medium komunikacji. Jako parkiet równie dobrze zda się wielka scena, jak i odrobina miejsca w rogu baru czy chodnik.
Skoro taniec jest ważną częścią życia Kubańczyków, to naturalnie nocne życie nie obejdzie się bez niego. Wielu turystów przyjeżdżających tu na wakacje chce zobaczyć, jak potrafią się bawić mieszkańcy. Gdzie szukać miejsc, w których Kubańczycy są sobą, nie bacząc na zyski z turystyki?
Malecón, nadmorska promenada, każdego wieczoru zamienia się w imprezę na świeżym powietrzu. Reguły dyktuje głównie młodzież, przynosząca głośniki... i rum. Za to dzielnica Vedado skrywa jazzowe piwnice i kluby z bolero, a Centro Habana bawi się w rytmie ulicznej rumby. W Hawanie taniec jest samorzutny, spontaniczny, z pasją – naprawdę warto to zobaczyć, bo niewiele jest takich miejsc na świecie. W Hawanie tańczy się w barach, na ulicach i na placach – każdy może się przyłączyć.
Santiago de Cuba wyróżnia się znacznie gorętszym klimatem – może to powód gorącej krwi mieszkańców, postrzeganych jako bardziej spontaniczni i głośniejszy. Żywą pamiątką jest Casa de la Trova przy ulicy Heredia w Santiago de Cuba, w której najlepsi muzycy wciąż grają tradycyjny son w stylu Buena Vista Social Club. Jeśli wybierzemy się na Kubę latem, to trzeba koniecznie zobaczyć karnawał w Santiago – jeden z największych na Karaibach. Ulicami maszerują grupy grające tak na bębnach, jak i na patelniach, odbywają się liczne pochody i konkursy muzyczne, a charakter jest przeważająco afrokaraibski – nic dziwnego, bo jesteśmy w pobliżu Haiti i Jamajki.
Trinidad to perełka z listy UNESCO. Miasteczko zatrzymane w XIX wieku ma swój unikalny charakter – kameralny, zabytkowy i trochę wolniejszy. W poszukiwaniu muzyki, pasji i radości zaglądamy więc na wewnętrzne dziedzińce rezydencji bogaczy, którzy w dwa stulecia temu zrobili interes na produkcji cukru. Tu też jest jeden z najsłynniejszych parkietów wyspy: szerokie schody obok kościoła przy Plaza Mayor. Impreza odbywa się co wieczór i trwa, dopóki orkiestra ma siłę na grę na żywo.
Kubańczycy rozumieją taniec intuicyjnie, ale doskonałość wymaga wykształcenia. Z tego powodu na Kubie w większych miastach można znaleźć liczne szkoły tańca – duże i renomowane, ale też małe, rodzinne studia. Niektóre szkoły uczą tańców kubańskich przekrojowo, inne specjalizują się w konkretnym stylu. To ścieżka dla ludzi marzących o wielkich karierach i możliwości pracy zawodowej jako tancerze. Wielu utytułowanych mistrzów uczy tańca jako prywatni instruktorzy. System szkół tańca obejmuje też tańce zachodnie, co skutkuje przenikaniem wpływów m.in. jazzu i baletu.
Na co dzień odbywają się ogólnodostępne zajęcia, ale naturalną sprawą jest poproszenie o krótką lekcję Kubańczyka podczas ulicznego występu lub w barze. Mieszkańcy tego wyspiarskiego kraju są świetnymi nauczycielami tańca i przekazują wiedzę w sposób przystępny, często daleki od europejskich metodyk. Są przy tym niezwykle cierpliwi i dostosowują nauczanie do poziomu oraz błędów ucznia. Podczas wakacji możemy też się zapisać na szybkie lekcje tutejszych tańców towarzyskich – choćby po to, by z wakacji przywieźć wspomnienie na całe życie.
Gdy chcemy zatańczyć z Kubańczykiem lub Kubanką, możemy powiedzieć: „¿Bailamos?” (Zatańczymy?) lub „¿Una vueltecita?” (Jeden mały obrót?). Bez słów też się obejdziemy – wystarczy szeroki uśmiech i gest dłonią na parkiet. Odmawianie jest rzadkie i niezbyt taktowne. Najlepiej użyć fizycznej wymówki: „Me duelen los pies” – bolą mnie stopy. Nie wolno jednak chwilę po odmowie pójść na parkiet z kimś innym – to przykrość, wręcz zniewaga. Co do respektowania granic – tańce kubańskie są bliskie i namiętne, ale jeśli partner przesadza, usztywniamy ramę lub lekko się oddalamy. Wobec braku reakcji mówimy grzecznie „Gracias” i schodzimy z parkietu.
Podczas wakacji na Kubie warto zaplanować wizytę w kabarecie, zwanym espectáculos, aby zobaczyć taneczne spektakle na żywo. Ich historia trwa od lat 30. i mogą trochę przypominać burleskę. To wielkie pokazy taneczne – w kabarecie Tropicana występuje nawet 200 profesjonalnych tancerzy i tancerek, a także iluzjoniści. W trakcie występów w kabaretach można zobaczyć zarówno numery taneczne par, jak i zbiorowe występy całego zespołu. Choć tancerki są ubrane skąpo, to jest to sztuka daleka od striptizu. To raczej teatr tańca, w którym ciało, ruch, kolorowy kostium i rekwizyty służą do opowieści o kulturze i historii Kuby.
Jeśli w poszukiwaniu najlepszej imprezy tanecznej chcemy wybrać się na Kubę, to dobra wiadomość brzmi: wolność, pasja i wigor są tu całoroczne. Kubańczycy mają ogromną miłość do tańca i muzyki, co tworzy niezapomnianą atmosferę w klubach tanecznych – tu możemy zaznać wiecznego lata, gdy w Polsce męczy nas szarość listopada. W klubach, na ulicach, na festynach – wszędzie znajdziemy okazje. Podczas lipcowego wyjazdu trzeba koniecznie przyjechać na karnawał w Santiago. Jesienią to samo miasto gości Festival del Son, honorujący ten tradycyjny gatunek. Jeśli chcemy mieć gwarancję dobrych warunków atmosferycznych i społecznego klimatu beztroski, to unikajmy sezonu huraganów, czyli września i października.
Kubańskie tańce zrobiły światową karierę, a muzyka przygrywana na bębnach do dziś jest inspiracją dla kompozytorów i artystów. Choć nie każdy miał okazję zobaczyć Kubę na własne oczy, rytm wyspy potrafi porwać każdego – od Hawany, przez gorącą krew Santiago de Cuba, po kolonialne uliczki Trinidadu. To właśnie tu nauka tańca staje się przyjemnością dostępną dla każdego, a lokalni instruktorzy chętnie wprowadzą Cię w tajniki salsy, rumby czy sonu.
Podczas wakacji na Kubie z Rainbow poznasz miasta, dzielnice i uliczne festyny, gdzie taniec i muzyka są codziennością, a spontaniczność i radość życia mieszkańców udziela się każdemu. Możesz wziąć udział w lekcjach, zatańczyć z Kubańczykiem na ulicznym parkiecie, albo po prostu obserwować pełne pasji występy – i poczuć prawdziwy klimat wyspy.
Dla tych, którzy chcą połączyć aktywne poznawanie wyspy z relaksem, idealne są pakiety Kuba All Inclusive – komfortowe hotele, plaże, lokalna kuchnia i muzyka na żywo. Natomiast wycieczki objazdowe po Kubie pozwalają odkryć nie tylko miasta, ale też mniej znane zakątki, pełne tradycyjnej muzyki i tańca, które pokazują prawdziwą duszę wyspy.
Jeśli i Twoje serce gra w rytm żwawej muzyki, to czas planować wakacje z Rainbow! Pozwól, aby rytmy wyspy wprowadziły Cię w niezapomniany klimat Karaibów!
Zobacz inne o: