Opinie o Gruzja, Azerbejdżan, Armenia - Czas na Kaukaz
Oceny szczegółowe
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Najgorsza wycieczka biura rainbowtour, na jakiej bylam
Beata, Poznan 16.04.2015 | Tagi: 36-45 lat, z rodzinąPiekne kraje, piekne krajobrazy, fajni i ciekawi ludzie. Obszar rowniez bardzo ciekawy pod wzgledem politycznym i historycznym. I to wszysko jesli chodzi o plusy. Od strony technicznej ta wycieczka to organizacyjna porazka, poczynajac od posilkow (patrz komentarz do programu wycieczki -wyzywienie),przez przewodnikow (patrz komentarz do programu wycieczki -pilot)na konczac na liczebnosci grupy.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Kaukaz piękny ale oprawa słaba
Robert, ------ 15.06.2026 | Termin pobytu: maj 2026 | Tagi: 36-45 lat, w parzeWitam 10 czerwca 2026 wróciłem z dwutygodniowego wyjazdu, który nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, głównie za przyczyna naszego Pilota Pana Wojtka. Zacznę od naszej wizyty Baku. Za dodatkową opłatą w wysokości 50EU od osoby została zaproponowana wycieczka „BAKU NOCĄ”, wyglądało to tak że zostaliśmy zawiezieni do Meczetu Haidera, gdzie przewodnik Wojtek powiedział drodzy Państwo proszę sobie pójść zrobić zdjęcia i wrócić do autokaru mamy na to jakieś 15 minut. Nie wspomnę, że tego dnia i wieczoru wiało straszliwe, że momentami niestety nie dało się ustać. Ok Pogody nam nikt nie wybiera. Wróciliśmy więc do autokaru zostaliśmy przewiezieni do Alei Męczenników, gdzie byliśmy w tym miejscu rano. Po prostu jako atrakcja wieczorna nie było dodatkowych opowieści podczas spaceru, bo przecież wiało i tak nic by nie było słychać. Przeszliśmy aleją zeszliśmy schodami ok jedziemy jeszcze do dzielnicy weneckiej i to samo drodzy Państwo pochodźcie sobie i za 20 minut ruszamy do restauracji, w której dostaliśmy lampkę wina i kilka różnych serów do spróbowania. Dla mnie strata 50 Euro. Wiem, że nikt może nie opisze tego z grupy, z którą byliśmy, ale jak pytałem osoby, które były z nami na tym wyjściu wszyscy zgodnie podkreślali, że spodziewali się czegoś więcej. Nie powiem wieżowce imitujące płomienie były bardzo fajne, ale nie w taka pogodę. Po prostu zaliczone, bo kasa wzięta to moje zdanie. Wiele też usłyszeliśmy o tym jak Azerbejdżan jest kulturowo powiązany z Iranem i trochę się dziwiłem, że połowa rozmów opierała się tylko na tym co jest w Iranie i jak Piękny jest Iran, a kulminacją już było to, że Pan Wojtek po raz piąty powtórzył „Wiecie drodzy Państwo ja w tym roku już 8 razy przepłynąłem Cieśninę Ormuz” Szczerze może nawet przekraczać ją 100 razy tylko co to się ma do naszego wyjazdu. Szeki miasto w Azerbejdżanie trochę może zrekompensowała cały pobyt w Azerbejdżanie. Opuściliśmy granicę z Azerbejdżanem i pieszo przeszliśmy do granicy z Gruzją. Wszyscy wiedzieliśmy, że Gruzja ma restrykcyjne prawo odnośnie do leków i należy na nie mieć dokumenty najlepiej w wersji angielskiej. Trafiła się jednak kontrola na Panu, który miał 74 lata i gromadę leków, kontrola trwała bardzo długo no i nie spodobał się jeden z leków, bo zawiera niedopuszczony związek. Rozpoczęła się wiec procedura wezwania Policji Tłumacza itd. No trwało to 5 godzin pasażerowi zebrali się z pomocą pomogli zainstalować aplikację i udało się znaleźć dodatkową receptę w aplikacji po przyjeździe policji. Policjant wraz z tłumaczem stwierdzili, że wszystko jest w porządku i puścili nas dalej. Ale wiecie, dlaczego to opisuję, bo Pan z lekami miał 74 lata mógł sobie ze wszystkim nie poradzić, ale nic nie zrobił nasz Pan Przewodnik Wojtek w tym czasie siedział sobie w telefonie lub rozmawiał ze swoją żoną, która dołączyła do nas na wycieczce. Podszedł tylko tam raz nie było wg. mnie z jego strony kompletnie w większego zainteresowania tylko stwierdzenie, że sporo czasu straciliśmy a już późno. W sumie każdy z nas miał jakieś leki i mogło to paść na nas. Gruzja: Po przyjeździe do Tbilisi mieliśmy koleją atrakcję za dodatkową opłatą, czyli „Wieczór Gruziński”. Sama atrakcja fajna z Tańcami i winem. Jednak tu też nastąpił problem, ponieważ tak ustawiono stoły, że zabrakło 3 miejsc, dla osób które zapłaciły. Próbowano na siłę wcisnąć nas w te stoły jednak jedna osoba usiadła na szczycie a w pobliżu były tańce. Podszedł ochroniarz i kazał odejść od stołu dla jednego z Gości a gdzie ma usiąść on nie wie, ale tu nie można. Więc wyszła afera, bo ochroniarz był nie miły nawet mnie szarpnął za ramie, bo mu krzesła nie chciałem oddać. Wyszedłem więc z żoną powiedziałem, że tak być nie może że najpierw brakuje miejsc a potem ochroniarz mnie szarpie, a nawet większość grupy oznajmiła, że solidarnie opuści ze mną imprezę, bo widzieli całą akację i też im to się nie podoba. Był to bardzo miły gest w moją stronę. I tu Pan Wojtek niestety nie poradził sobie z tym tematem i żeby siedzieć przy jednym wspólnym stole trzeba się ścisnąć. Sorry, ale nie jesteśmy Chińczykami, żeby nas upychać, jeżeli za coś jeszcze płacimy. W trakcie samego wieczoru jedna z osób stwierdziła, że miało być więcej butelek z winem no i jak to zgłośniliśmy to faktycznie zostały doniesione. Tylko co jakby ktoś nie zauważył o to fajnie zostanie dla restauracji. Miałem wrażenie, że przyjęli nas tam za karę i szybciej, bo za chwilę kolejna grupa. W całym tym zamieszaniu częściowo pozmieniały się palny i wieczór gruziński był w innym dniu niż pierwotnie więc przepadł nam z tego dnia kolacja, znów nastąpiła interwencja naszych gości, że na całym wyjeździe brakuje nam jednej kolacji. Tu Pan Wojtek zaczął działać i stwierdził, że to Hotel dał ciała i zapomniał o nas, ale to on był ewidentnie winny, że tego nie ogarnął. Część ludzi zjadła na mieście a część nie dostał informacji, bo zanim Pan Wojtek poszedł na górę do pokoju odnalazł numery teflonów i napisał do wszystkich to już był koniec kolacji 😉 (wtopa) Po wyjedzie z Gruzji przejazd do Armenii płyny i przyjemny, nocleg mieliśmy przed Erywań w hotelu w okolicach miejscowości Tsahkadzor no i trochę mnie zaskoczył pokój, bo Gierek jeszcze o tym pamiętał. Prysznic z kotarą i malutki pokój z robalami nie było za czysto, ale na pewno było tanio, bo w tym czasie taki pokoik na bookingu kosztuje 150 zł za dwie osoby ze śniadaniem (wiem, bo sprawdziłem). Dotarliśmy do Erywań już późnym popołudnie i trochę się zdziwiłem, że poszliśmy szybko w miasto 2-3h no i Erywań zwiedzony. No trochę za mało czasu jak jednak na stolicę Armenii, no ale cóż taki był program wycieczki, który był mi znany nie mam więc co się tu dopowiedzieć. Z Przepięknej Armenii ruszyliśmy powrotnie do Gruzji, gdzie dotarliśmy do Batumi tam był szybki spacer wzdłuż promenady kilka ciekawych miejsc i przejazd do Hotelu. Hotelu hmmm to są te nowoczesne mieszkania pod wynajem dostaliśmy pokój w budynku E wchodzimy otwieram łazienkę a tam fetor z kanalizacji. Zgłosiłem to na recepcji zrobili coś z tym następnego dnia, ale do wieczora nieprzyjemny zapach wrócił. Po rozmowie ze znajomym okazało się, że nie tylko u nas jest ten problem, że w innych łazienkach w innych budynkach problem jest podobny. Wiec drogi Rainbow zastanówcie się, bo ten obiekt ma z tym problem już od X czasu i smród nie zniknie. Ostatni dzień wyjazd w kierunku do Tbilisi i lotniska po drodze zwiedzanie Kutaisi. Ja już byłem raz w Kutaisi i wierzcie mi, gdy przewodnik nas prowadzi i mówi „Drodzy Państwo za tym budynkiem macie Pomnik…………… „to zamiast nas tam zaprowadzić i o nim opowiedzieć to stwierdził, że jak chcemy go zobaczyć to możemy w czasie wolnym który za chwilę będzie. I tak powiedział w sumie kilka razy na całym wyjeździe. Przepraszam, ale jeżeli o czymś opowiada przewodnik i jest to w zasięgu ręki to tam idziemy lub niech nie mówi o tym w ogóle, bo dla mnie to jest słabe i źle świadczy o przewodniku. No i dodam że wyjazd ma 15 dni wpisane co wygląda atrakcyjnie, ale wyjazd jest pierwszego dnia z Polski o 20 w naszym przypadku więc w stolicy jesteście około 3-4 nad ranem czasu lokalnego, ostatniego dnia czyli dzień 14 o 22 była kolacja a o północy na lotnisku więc w Polsce byliśmy 15 dnia o 6 rano. Jak dla mnie ywciczka trwała 13 dni a nie 15. Ale podsumowując wypociny. Sama wycieczka jasna i klarowana w sumie wszystko zgodnie z opisem i do objazdu nie mam zastrzeżeń. Bardzo muszę pochwalić przewodniczkę z Azerbejdżanu Jagud oraz przewodnika Gruzińskiego Dimę. Wspaniali ludzie i bardzo pomocni. Szacunek ogromny dla kierowcy autokaru, który obwiózł nas po Gruzji i Armenii pełny profesjonalizm z jego strony a przy tym miły i sympatyczny. Nie mam też samych zastrzeżeń do wiedzy Pana Wojtka, ale sama organizacja i podejście do zwiedzania chyba go już przerasta i za dużo rutyny brak wigoru w tym co robi. Drogi Rainbow nie wiem jak chcecie zachęcić mnie do kolejnych wycieczek z wami a planowałem zarezerwować wyjazd do Brazylii na tę chwilę ni ma takiej opcji.
2.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Czas na stres z pilotem Dawidem
URSZULA, ZGIERZ 20.05.2026 | Termin pobytu: kwiecień 2026 | Tagi: 56-65 lat, w parzeZimny majowy urlop między dwoma mordami. Ciekawe kraje , piękne krajobrazy , często lokalne jedzenie . Z pewnością pozostaje niedosyt bo był czas i możliwość żeby zwiedzić bardziej. W zasadzie to trudno mówić o zwiedzaniu , raczej o oglądaniu, bo doczytać trzeba bylo wszystko samemu a i często korygować wprowadzające w błąd informacje tzw pilota. Jego osoba skutecznie nas zniechęciła do wszelkich podróży z Rainbow. Zadufany w sobie arogancki człowiek, do którego nie bylo warto podchodzić żeby o cokolwiek spytać bo nie znając odpowiedzi miał zwyczaj wyśmiewać albo docinać, w najlepszym razie mówić ze jeszcze tyle dni przed nami to zdąży powiedzieć. Oczywiście nie zdążal. Gdy na trzeci dzień objazd po batumi znów usłyszałam nty raz powtarzane jak mantrę jego spostrzeżenie o cwaniakach, którzy na czas formuły1 wynajmują pokoje w hotelu z widokiem na wyścig poprosiłam żeby moze lepiej opowiedział o mijanych zabytkach to się bardzo wkurzył ze jak nie pasuje to trzeba bylo do Kielc jechać ze to jego wycieczka i on rządzi więc będzie mówił co on uważa., ze to jego narracja Do końca byliśmy zmuszeni słuchać jego dziwaczny przemyśleń i spostrzeżeń. Tak więc wróciłam z wiedzą jakie wycieczki kiedyś prowadził, co jego koleżanka Ania doświadczyła prowadząc wycieczki , jego obsesja były też balkony , wiecznie powtarzał, ze każdy inny . Brak wiedzy pokrywał ignorancja. Nigdy nie mówił dzień dobry. Narzekał ze nie ma czasu ani siły żeby do komputera wpisywać poświadczenia zapłaty w USD. Narzekał na Rainbow, wylewał jakieś stare sprawy kiedy zawalił sprawę i złe opinie dostał od uczestników, ze to wina Rainbow nie jego a teraz on sam załatwił super hotel więc musimy napisać mu dobre opinie. Mnóstwo czasu poświęcał też na rozpracowywanie miejsc pochodzenia kierowców na podstawie mijających nas samochodów. Na koniec dał blyskotliwe podsumowanie : z różnych rejonow sa samochody ... pogardliwie wyrażał się o rezydencje z Gruzji Aleksie , ze nadaje się tylko do liczenia uczestników . Wyszydzal też pomysły prezydenta Gruzji, m.in. pomnik roweru. A dwa dni przed zakończeniem imprezy po prostu opuścił grupę. Była to ulga ale i bardzo lekceważące i naganne nie mówiąc że niezgodne z regulaminem Osławione blotne wulkany to kilka pykających kałuż , pomiędzy nimi szerokie wybetonowane ścieżki