Zastanawiasz się, czy ten hotel to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Decyzję o wyjeździe do Wenezueli podjąłem raczej przypadkowo i dość nieufnie ponieważ dwie ostatnie zaplanowane wyprawy z różnych przyczyn nie doszły do skutku. Ale co tam, do trzech razy sztuka. I muszę przyznać, że nie tylko nie zawiodłem się ale jestem wręcz zachwycony organizacją tego wyjazdu. Sprawny transport, świetna obsługa, kompetentna, miła i posiadająca rozległa wiedzę pilotka polska, p.Sylwia Romaniuk oraz sympatyczny i towarzyski pilot miejscowy a przede wszystkim świetny, bardzo urozmaicony program wycieczki to jej główne atuty. Czego można chcieć więcej? Oczytałem się w młodości książek o rejonach Orinoko i teraz miałem okazję zobaczyć to, co kiedyś wyobrażałem sobie oczami dziecka. Nie żałuję decyzji o wyjeździe i wszystkim lubiącym naturę, przyrodę i odmienne smaki życia ten wyjazd bardzo polecam.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wspaniała karaibska przygoda, której warto zasmakować. Bardzo ciekawa wizyta w PN Canaima, której wybierając ten kraj nie można pominąć. Przejścia pod wodospadami należą niewątpliwie do moich ulubionych wakacyjnych doświadczeń. Pływanie łodzią i łowienie na patyk piranii, nocleg w indianskiej wiosce, wizyta w tamtejszej szkole i poznanie życia codziennego miejscowych Indian a także chodzenie drogami Simona Bolivara było dla mnie wspaniałą przygodą, która polecam nie tylko fanom Ameryki Łacińskiej. Zdecydowanie warto wybrać ten kierunek.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Jestem pod bardzo dużym wrażeniem po odbytej podróży i uważam ją za jedną z najlepszych swoich podróży. Piękne i niezapomniane widoki oraz przeżycia. Mili i uśmiechnięci ludzie. Udana, super pogoda. Wspaniała Nasza grupa wyjazdowa
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka wspaniała. Warto zobaczyć kraj o urzekającej przyrodzie. Wpływanie w wodospady, spacer pod nimi jest niesamowitym przeżyciem. Skarpetki są niezbędne i świetnie się nadają do chodzenia po mokrych kamieniach. Zaskoczeniem jest ciepła woda w wodospadach i w skałach pod nimi. Wioska indiańska też robi wrażenie. Koniecznie trzeba wziąć jako dar leki, artykuły szkolne dla dzieci, my wzięliśmy także pastę i szczoteczki do zębów. Zdecydowanie nie polecamy słodyczy. Delta Orinoko, pływanie odnogami rzeki to również coś wspaniałego. Urzekająca przyroda, ary fruwające parami, siedzące na palmach, tukany, roślinność i zapach, którego nie da się opisać. Widzieliśmy zachód i wschód słońca nad Orinoko, chodziliśmy po dżungli. To wszystko jest niezwykłe. Do tego mieszkanie w chatach, łowienie piranii (mój mąż złowił). Canaima jest niezapomniana. Caracas jest także specyficzne. Trzeba pojechać i zobaczyć -dzielnice biedy i wieżowce, wspaniałe murale, tańce na ulicy. I oczywiście Boliwar, pamiątki jemu poświęcone. Nieprawdą jest, że w Wenezueli nie ma co kupić. Polecamy: czekoladę, różne rodzaje. Kakao, kawę, perły (cudna biżuteria), rum, a przede wszystkim zakupy u Indian- przepiękne wyroby z włókien palmowych, naszyjniki i bransoletki z różnych ziaren (nigdzie indziej ich nie widziałam), rzeźby z balsy (lekkie jak piórko tukany i papugi). Wszystko jest niezwykle piękne, ręcznie robione, oryginalne. Są też magnesy w różnych miejscach, w różnej cenie i estetyce. Koniecznie trzeba mieć dolary o jak najmniejszych nominałach, najlepiej jedynki. Dobrze jest mieć adapter do gniazdek, krem o dużym filtrze, kostium kąpielowy, mugę, coś na głowę. Wody w butelkach jest pod dostatkiem. Skorzystaliśmy z wycieczek fakultatywnych poza Caracas nocą i lotami. Wycieczki godne polecenia. Poza tym dobry humor i chęć zobaczenia jak najwięcej. Nasza grupa liczyła 13 osób, wszystkie miłe, sympatyczne, a zatem wycieczka pod każdym względem udana. Zdecydowanie polecam.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niesamowity kraj! Warty wydanych pieniedzy i po prostu brak slow zeby opisac przewodnika Bartka! Tak wspanialego wyjazdu jeszcze nie mialem! Kraj niezwykle ciekawy wraz z super grupa i wspanialym przewodnikiem sprawilo ze ze lzami opuszczalo sie te wycieczke!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wylot z Warszawy na Wyspę Margarita do Porlamar. Już pierwszy hotel to nuta egzotyzmu, hamaki, papugi, muzyka i klasyczne , surowe ściany w pokojach. Zaczyna się idealna atmosfera. Przewodnicy : Bartek i Santos - niesamowici, jak dwóch braci uzupełniających swoje myśli. Zwiedzamy miasteczko portowe i fort San Carlos de Borromeo i tu bierzemy udział w pojedynku, potem degustacja kokady, czekolady , rumu i plaża. Tak zaczyna sie wspaniała bajka po Wenezueli, program niesamowity, egzotyczne parki, ptactwo i kaskady wodne, spotkanie dwóch rzek Orinoko i Caroni, Delta Orinoko , nocleg w Lodgach Bujana, w dżungli spacer w gumowcach - hard rock i zabawa w każdym momencie, Park Canaima , w Diabelskim Kanionie podziwiamy wodospad Salto Angelo i przejście pod wodospadami El Sapo i El Hacha. Uf na koniec Caracas i miasteczko La Guira. Wszystko wspaniale zorganizowane, zwiedzamy bez pośpiechu, bez gonitwy. Spokojnie spędzamy czas na lunchach, jest czas na kąpiel, mamy czas na zdjęcia, zakupy itp. Przewodnicy cały czas są z nami. Nie ma pytań bez odpowiedzi. Program bardzo intensywny, sporo przelotów. Super atmosfera na łódkach, pięknie i mokro pod wodospadami. Hotele wyposażone w środki czystości i wodę. Ludzie bardzo przyjaźnie nastawieni, uśmiech i wspólne fotografie. Informacje dodatkowe Rainbow były super. Bałam się tej wycieczki jak ognia a teraz chciałabym to przeżyć jeszcze raz. Wracam do Wenezueli , dziekuje Bartku i Santosie jesteście wspaniali , stworzyliście fantasyczną przygodę i niesamowitą wycieczkę. Do zobaczenia.... Klimatyzacja - jednak zbyt niskie temperatury w hotelach i autobusach to jedyny mankament!!!
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wspaniała wycieczka, chyba jedna z lepszych, w której było nam dane uczestniczyć. Program zrealizowany w pełni. Wszystko odbyło się bez problemowo. Grupa nie za duża, wszyscy zdyscyplinowani. A sam kraj przepiękny i przeciekawy. Widoki super, zupełnie coś innego niż znamy u nas. Dżungla wspaniała, dzika, nieodkryta. Wodospady majestatyczne. Ludzie mili, nienarzucający się, ale potrafią obdarzyć uśmiechem. Wbrew pozorom było bezpiecznie, bez dziwnych sytuacji, ale trzeba zachować zdrowy rozsądek. Było dużo adrenaliny, smiechu i rumu. W dniu po przylocie mielismy jeszcze pół dnia na odpoczynek i zwiedzanie okolicy. Kolejny dzień zaczyna się bardzo łagodnie od zwiedzania Margerity. Parę punków widokowych, jakiś sklep z czekoladą/ rumem. I lunch przy pięknej plaży, szkoda, że mało czasu tam było. Ale za to powrót do hotelu popołudniu więc znowu czas wolny na odpoczynek. Kolejny dzień był wylot do kolejnej miejscowości i od razu zwiedzanie, taki przedsmak dżungli. Trochę spacerowania, ale było przyjemnie. Potem lunch i wycieczka fakultatywna, czyli pływanie łódką po Orinoko i Caroni, podpływanie pod wodospad – tu można się zmoczyć więc lepiej mieć na sobie lekkie ubrania czy już strój kąpielowy i mało rzeczy ze sobą (plecaki można zostawić w restauracji na brzegu). Potem krótki odpoczynek na plaży z rumem i muzyką. Dzień przyjemny i mało męczący. Powrót do hotelu na kolację. Następnego dnia wyjazd dość rano z lunchboxami, dłuższy przejazd autobusem, dość komfortowym, ale trzeba mieć jakieś ubranie cieple, bo klimatyzacja jest mocna. Są 2 postoje. Następnie 1,5h łodzią i jesteśmy w dżungli i drewnianych lodge. Chwila relaksu, lunch i płyniemy na spacer po dżungli ubrani w kalosze (dostępne na miejscu). Tu uwaga na komary, chyba lepiej mieć coś na długi rękaw i dobrze się wysmarować muggą. Potem wizyta u Indian i powrót na kolację. Po kolacji wycieczka fakultatywne, czyli nocne pływanie łodzią, nie spotkaliśmy za dużo zwierząt (więcej ptaków) ale i tak wrażenia ciekawe, ciemna noc, dużo gwiazd i księżyc i przede wszystkim dobre nastroje. Znowu wczesne wstawanie, lunchbox i powrót łodzią (ciepłe ubranie), przejazd autobusem z jednym postojem i prosto na lotnisko (to są te dni, kiedy warto spakować się w tylko w najpotrzebniejsze rzeczy w plecak, ostatecznie to co zbędne na można zostawić w autobusie.) Lecimy małym samolotem do parku Canaima na kilka godzin. Po przylocie podzielono nas na 2 grupy. Większa od razu miała lot awionetką nad Salto Angel (wycieczka fakultatywna) a druga grupa wodospady. Tu znowu jesteśmy w samym stroju kąpielowym, skarpetkach i przechodzimy pod wodospadami – super adrenalina, warto zabrać osłonę na telefon, jeżeli ktoś chce robić zdjęcia, bo można się porządnie zmoczyć, jest też czas na kąpiel (ręczniki dostaliśmy na miejscu) i wracamy na lunch. Po lunchu nasza grupa ma lot awionetką, widoki ciekawe, samolocik 6 osobowy, Salto Angel w porze suchej nadal zauważalny. Widoki także piękne na góry. Bez tej dodatkowej atrakcji nie ma możliwości zobaczenia tego wodospadu, nawet podczas lokalnego lotu. Następnie wracamy do Puerto Ordaz na nocleg. Kolejny dzień to także bardzo wczesne wstawanie, lot do Caracas był bardzo wcześnie rano, ale daliśmy radę. Samo zwiedzanie Caracas jest dość intensywne, bo dużo spacerowania. Najpierw przejazd kolejką, potem spacer po jednej z dzielnic (odpowiednik brazylijskiej faweli) , dodatkowo parę punktów patriotycznych. Widoki ciekawe, jesteśmy w obstawie, trzymamy się w grupie. Nie było noclegu w Caracas natomiast w nadmorskiej miejscowości La Guaria. Nocne zwiedzanie Caracas także się nie odbyło, ale nie było polecane i jak wynika z poprzednich opinii nie jest warte zachodu. Natomiast mieliśmy możliwość razem wyjść na promenadę wieczorem na spacer. Kolejny dzień mieliśmy czas się wyspać po intensywnych dniach. Potem zwiedzanie La Guaria i wieczorem lot do Porlamar. W hotelu byliśmy po 21 na kolacje. Ostatni dzień daje szanse na wyspanie się i wizytę np. w sklepie, bo wyjazd na lotnisko jest stosunkowo wcześnie (z uwagi na różne sytuacje, który mogą się zdarzyć). Osoby z opcją wypoczynku opuszczaj hotel koło 12. Przejście przez odprawę poszło jednak sprawie i na lotnisku czekaliśmy ok 3h. Lot powrotny był dużo krótszy ok 11h.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wszystko było super. Połecam. Polecam lot helikopterem nad Wodospadem Angel. Dni od 2 do 5 były bardzo intensywne: piękna przyroda, wodospady, tepui, Delta Orinoko...
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
c.d. Stacjonarka w hotelu Costa Caribe... Urocze miejsce, spokojne, trochę kameralne, duży basen ze słoną wodą codziennie czyszczony, chlorowany. Po kilku dniach po tej solonej wodzie usta robiły się jak po botoksie. Chłopaki z baru sprawnie przygotowywali drinki, niestety w plastikowych kubkach. Dobrze mieć ze sobą własny kubek termo, jeśli ktoś jest bardziej ECO. Ogólnie plastik jest wszechobecny, wala się wszędzie, co budzi pewne emocje. Ze sprzątaniem słabo, czy to w miastach, na objeździe , czy na stacjonarce. W morzu obok hotelu nie bardzo można się kąpać ze względu na duże fale i silne prądy wsteczne ale na wyjazdach na inne wyspy już można. Dużo sprzedawców pereł i innych gadżetów, jeden odchodził, to zaraz przychodził następny, trochę uciążliwe to było. Co kupiliśmy, to kupiliśmy ale i tak podchodzili. Natomiast w obrębie samego hoteli i przy basenie, już się nie kręcili. Uwaga na drinki z lodem! Dobre ale kilka osób miało kłopoty, w innych hotelach również. Inna flora bakteryjna, brak błonnika, jogurtów... Dobrze mieć w apteczce stoperan i olej rycynowy, poza tym antybiotyk i coś przeciwbakteryjnego. W pokojach nie ma wi-fi ale w częściach wspólnych jest, więc kontakt ze światem będzie. Co do wycieczek fakultatywnych rejs katamaranem na wyspę Coche i Cubagua dostarcza wrażeń i pięknych widoków. Coche piękna plaża widok jak z pocztówki, różowe jezioro rzeczywiście było różowe. Można do niego wejść ale jeśli ktoś ma jakieś zadrapane na stopach, na pewno to odczuje ;) Woda jest baaaardzo słona. Natomiast moim faworytem jest wyspa Cubagua, krajobraz dziki, kaktusy, skarpy, na które można wejść i zrobić piękne zdjęcia otoczenia. Wisienką na torcie jest taplanie się w błocie. Dla odważnych i wyzwolonych kobiet... Można zdjąć górę kostiumu i dokładne wysmarować się błotem, później następuje przejście plażą w celu wyschnięcia, dopiero po tym można się wykąpać w morzu. Skóra jest mega delikatna, niesamowite uczucie. POLECAM ! Na katamaranie rum, piwo, napoje, tańce, obok pływające delfiny. Pozdrawiam Klaudię naszą opiekunkę, bardzo ciepłą osobę, uśmiechniętą, pląsającą z nami. A gdyby komuś było jeszcze za mało, to bardzo udana okazała się wyprawa na koniach przez stepy, górki, dołki, do samego morza. Jeśli ktoś jeździ lub jeździł konno, jest możliwość galopów na sam koniec wycieczki trwającej 2,5 h. W jedną stronę galopuje się po plaży, a w drugą już po trudniejszym terenie. Przyznam, że lekka adrenalina była, tym bardziej, że musiałam trzymać wodze stylem amerykańskim w jednej ręce. Oczywiście kask na głowie, strzemiona są szerokie, pięty w dół i do przodu. Konie grzeczne, zadbane, czasem zatrzymywały się jak do Mc Driva ale do ogarnięcia. Dobrze mieć dla nich przekąskę i dać po jeździe np. banana. Jeśli ktoś jeździ tylko wycieczkowo lub wcale, bez obaw, praktycznie 3/4 trasy to jest stęp i kilka momentów kłusem, a tak spacerek. Przed samą plażą zaczyna się lekki kłus, prowadzony przez przewodnika (ciągle jesteśmy obserwowani przez obsługę), trochę kłus w wodzie więc znowu jesteśmy mokrzy. Konie idą jak po sznurku, każdy da radę, wszelkie wskazówki dostarczone są przed jazdą w stajni. Powrót do Polski 10,5 h, cisza nocna w samolocie. W Polramar na lotnisku czekaliśmy 6h. Skąd taki długi czas oczekiwania? A no stąd, że do Polski wracało ponad 300 osób, kilka pełnych autokarów, wszyscy musieli nadać bagaż i odprawić się, przejść kontrolę. Autokary z różnych hoteli przyjeżdżały w przerwach czasowych. Turyści, którzy byli pierwsi, mieli najdłuższy czas oczekiwanie, ostatni czekali najkrócej. Taka organizacja, a Wenezuelczycy nie spieszą się wykonując swoją pracę, więc wszystko trwa długo. Po przylocie do Warszawy, straż celna co drugą osobę bierze na przepytanie skąd, na ile, co ma się w walizkach, ile %, czy jest tytoń, czy coś odzwierzęcego... Można legalnie przewieźć 1l wysokoprocentowego alkoholu. Osobiście przewiozłam dwie butelki rumu 0,70, przyznałam się od razu i na szczęście nie musiałam otwierać walizki (a tam likier, bimber w butelkach po wodzie;) ). Jednak nie rekomenduję, za dużo stresu ale czego się nie robi aby podtrzymać poziom emocji. Uwaga na telefony. Ze względu na panującą wilgoć, gniazda USB do ładowania mają problemy, wysiadają, nie można naładować telefonu. Obraz, który boli najbardziej, to bezpańskie psy koty. Jeśli ktoś był na Kubie lub chociażby w Grecji domyśla się jak to wygląda więc nie będę się rozpisywać. W dużych miastach, obok nas chodziła eskorta policji (nie musiała ale tam każdy ma pracę i to była właśnie praca policji). Na każdym postoju, gdziekolwiek byliśmy robiono zdjęcia grupie i danego miejsca. Taki system rozliczenia się z czasu pracy. Zatem przyszli odwiedzający ten kraj, uśmiechajcie się na każdym kroku. Ogólnie Wenezuela jest piękna, zarówno część kontynentalna, w szczególności parki, jak i ta wyspiarska. Byliśmy pod bardzo dobrą, profesjonalną opieką pilotów, przewodników, przewodników lokalnych, kierowców. Gorąco polecam wyprawę Indianie, dżungla, wodospady.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
14 lutego 2024 r. wróciliśmy z wycieczki objazdowej po Wenezueli "Indianie, dżungla, wodospady". To fantastyczny program dla wszystkich, którzy kochają piękno dzikiej, dziewiczej i "niezadeptanej" jeszcze przyrody. Pobyt z noclegiem w Lodgy Bujana dostarczył nam niezapomnianych wrażeń, to miejsce totalnie odizolowane od cywilizacji. Podczas wyprawy łodziami do wioski Indian Warao, spaceru po dżungli, nocnej wyprawy łodziami po delcie Orinoko mieliśmy możliwość obserwować nietkniętą przez cywilizację przyrodę. Jednak odgłosy budzącej się dżungli o poranku to coś co pozostanie mi w pamięci do końca życia. Nagle z totalnej ciszy, w której słychać bicie własnego serca, echo niesie przeraźliwe wycie.... nie wiadomo czego:)))), potem dowiadujemy się od naszej przewodniczki Natalii, że to rude wyjce ogłaszały, że właśnie wstały. Widzieliśmy je dzień wcześniej. Potem wyprawa dla chętnych indiańskimi czółnami na powitanie wschodu słońca - to znów uczta dla oczu i uszu. Śpiew budzącego się ptactwa jest piękny wszędzie, ale tu tak inny, zwłaszcza tukanów... bezcenne doświadczenie. Park Canaima to kolejne rajskie miejsce z niezwykle malowniczo położoną Lodgą Waku z widokiem na wodospady i góry Tepui. Spotkaliśmy tu tapira, ostronosa, kolorowe papugi i inne ptactwo. Przejścia pod wodospadami trochę się obawiałam, trzeba być ostrożnym ale zdecydowanie polecam, cudownie widzieć od tej drugiej strony ogrom spadającej wody. Lot awionetką nad Salto Angel, w tle niezwykle ciekawe formy gór stołowych Tepui to wisienka na torcie. Wiele wycieczek egzotycznych mamy za sobą...ale ten program to coś niesamowitego. Zakwaterowanie jak na Wenezuelę przyzwoite, przewodniczka Natalia to miła, pomocna i sprawna organizatorka. Wyżywienie przyzwoite.